Reklama

Niedziela Sandomierska

Zauważyć bliźniego

Znany i lubiany wokalista Mieczysław Szcześniak spotkał się z uczniami Zespołu Szkół Specjalnych w Tarnobrzegu, a wieczorem zagrał koncert charytatywny.

Niedziela sandomierska 4/2020, str. VII

[ TEMATY ]

koncert

koncert charytatywny

Tarnobrzeg

Mieczysław Szcześniak

Ks. Wojciech Kania

Jeśli mogę się do czegoś przydać, to to robię – powiedział artysta

Jeśli mogę się do czegoś przydać, to to robię – powiedział artysta

Artysta gościł w Tarnobrzegu na zaproszenie Stowarzyszenia Przyjaciół Zespołu Szkół Specjalnych, które już 13. raz zorganizowało akcję charytatywną „Choinka życzeń”. – Cieszymy się, że to już 13. edycja naszej akcji. Podczas pierwszej nagraliśmy z uczniami Szkoły Specjalnej płytę z pastorałką: „Hej, kolęda, kolęda”. Myśleliśmy wówczas, że podobnie będzie w kolejnych latach. Po ogromnym zainteresowaniu tą płytą uznaliśmy, że może warto pójść krok do przodu i zaprosić jakąś gwiazdę, by pojawiła się u nas w szkole. Chcieliśmy, aby ta akcja dała jak najwięcej radości dzieciom, bo z myślą o nich i dla nich jest organizowana – wyjaśnił Paweł Gospoś, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Zespołu Szkół Specjalnych. – W tym roku gościmy Mieczysława Szcześniaka, w ubiegłym – zespół Pectus, wcześniej jeszcze Annę Wyszkoni. Udaje się nam trafiać na wyjątkowe i otwarte osoby, bardzo wrażliwe na pomoc dla innych, zwłaszcza zaś dla dzieci – dodał.

Artysta przed południem gościł w Zespole Szkół Specjalnych w Tarnobrzegu, gdzie uczniowie przygotowali specjalny spektakl bożonarodzeniowy. – Dzieci są wyjątkowe, gdyż nie mają takich napięć jak dorośli. Obecnie przygotowuję płytę adresowaną do dzieci ze standardami jazzowymi, ale z polskimi tekstami, i jeśli ktoś z dorosłych nie powie im, że to trudne, podejdą do niej normalnie, będą się uczyć, śpiewać razem ze mną. I za kilkanaście lat, kiedy usłyszą którąś z tych melodii, zdziwią się, że to piosenki ich dzieciństwa. Każdemu z nas potrzeba świeżości i przywitania z dzieckiem, które wciąż gdzieś tam w nas mieszka. Dlatego spotkania z dziećmi mogą nas tylko wzbogacić – mówił M. Szcześniak. – Ponadto, jeżeli człowiek może się do czegoś przydać, to robi to z chęcią jak ja. Jeżeli jestem zaproszony, bo mogę pomóc w zebraniu pieniędzy dla dzieci, jestem jak najbardziej za takimi akcjami charytatywnymi. Staram się być przydatny – dodał artysta.

Reklama

Koncert odbył się w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Tarnobrzegu. Cegiełki – bilety można było nabyć tuż przed koncertem. Dochód z niego oraz innych akcji charytatywnych organizowanych w Tarnobrzegu zostaną przeznaczone na pomoc Dominikowi, Arkowi i Filipowi na zakup niezbędnego sprzętu, dofinansowanie wyjazdów na turnusy rehabilitacyjne oraz wsparcie uczniów Zespołu Szkół Specjalnych.

2020-01-21 12:48

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Największa taka wojna

2020-09-02 10:38

Niedziela sandomierska 36/2020, str. IV

[ TEMATY ]

II wojna światowa

Tarnobrzeg

Tadeusz Zych

Tarnobrzeg po nalotach bombowych

Tarnobrzeg po nalotach bombowych

Największa interwencja zbrojna na świecie – II wojna światowa, rozpoczęta natarciem niemieckim na Westerplatte oraz działania kampanii wrześniowej, nie pozostała bez wpływu na rejon diecezji sandomierskiej. Był to czas bardzo trudny, ponieważ już początek wojny pochłonął wiele istnień ludzkich i spowodował rozdzielenie rodzin, które musiały uciekać, pozostawiając dorobek całego życia.

Sandomierz

W mieście, które po latach zaborów i zniszczeniach I wojny światowej zaczynało podnosić się z gruzów i miało stać stolicą Centralnego Okręgu Przemysłowego, zawierucha wojenna rozpoczęła się 3 września. Wtedy to Niemcy zbombardowali stację kolejową w Sandomierzu-Nadbrzeziu. Jednakże mimo codziennych nalotów dworzec nie został zniszczony, a pociągi nadal kursowały. Niestety, na skutek bombardowań zginęło 27 osób.

Kolejnym celem hitlerowców stały się mosty na Wiśle. Mostu kolejowego na początku broniła – dowodzona przez ppłk. Bolesława Garncarza – grupa „Sandomierz”, składająca się z luźnych batalionów, sformowanych później w 94. pułk piechoty. Następnie dowództwo nad grupą przejął ppłk Antoni Sikorski. Do 13 września mostu kolejowego bronił batalion mjr. Władysława Szymonowica, zaś mostu kołowego batalion kpt. Stanisława Serednickiego.

Pierwsze dni wojny w Sandomierzu zapisały się jako czas nalotów oraz przemarszu licznych wojsk, które szykowały się do obrony na linii Wisły. Po zajęciu przez Niemców miasta i zakończeniu działań wojennych, od jesieni 1939 r., zaczęto realizować Akcję Inteligencja – AB (Außerordentliche Befriedungsaktion – Nadzwyczajna Akcja Pacyfikacyjna). Jej nasilenie nastąpiło 16 marca 1942 r. Gestapo wraz z żołnierzami SS i Wehrmachtu wdzierało się do domów sandomierzan, aby aresztować miejscową inteligencję. Po torturach na sandomierskim zamku większość trafiła do niemieckiego obozu koncentracyjnego – Auschwitz Birkenau. Aresztowano ok. 200 osób.

Ostrowiec Świętokrzyski

Wojska niemieckie zajęły Ostrowiec 8 września 1939 r., zmuszając ludność do podjęcia walk o charakterze podziemnym i partyzanckim. Podczas II wojny światowej i okupacji niemieckiej 11 tys. Żydów ostrowieckich zostało wymordowanych. W mieście miały miejsce liczne publiczne egzekucje, założono tu także obozy przejściowe dla jeńców, obóz służby budowlanej, obóz pracy (1941-43) i getto żydowskie (1943-44).

Miasto było ośrodkiem działalności polskiego podziemia; działały tu m.in.: Związek Walki Zbrojnej – Armia Krajowa (AK), Polska Partia Socjalistyczna – Wolność, Równość, Niepodległość (PPS-WRN), Narodowe Siły zbrojne (NSZ). W Ostrowcu produkowana była broń i wydawana prasa konspiracyjna. 16 stycznia 1945 r. Ostrowiec został wyzwolony spod okupacji hitlerowskiej. Przystąpiono do odbudowy zniszczonego w ok. 75 proc. ostrowieckiego przemysłu.

Stalowa Wola – Rozwadów

Wojna w Stalowej Woli rozpoczęła się od nalotów bombowych na węzeł kolejowy w Rozwadowie, które spowodowały śmierć wielu cywilów oraz żołnierzy. Tereny Stalowej Woli przez wojska niemieckie zostały zajęte 14 września. Nie było walk, bo 11. pułk piechoty opuścił miasto w nocy z 13 na 14 września. Żołnierze polscy przeprawili się przez San, aby podobnie jak odziały z Sandomierza szykować się do obrony przed Niemcami na linii Wisły i Sanu.

Miasto nie ucierpiało tak bardzo jak sąsiedni Rozwadów, ponieważ znajdujące się w nim zakłady zbrojeniowe stały się cennym łupem dla hitlerowców. Były one nowoczesne, przystosowane do produkcji na rzecz przemysłu wojennego.

Niedługo po wkroczeniu wojsk nieprzyjaciela zaczęto organizować ruch oporu. Funkcjonowała w mieście placówka AK „Stalowa Wola”, należąca do obwodu AK „Nisko”. Za konspirację wielu poniosło śmierć przez rozstrzelanie. Noc oraz dzień przed wkroczeniem wojsk niemieckich opisuje kronikarz z klasztoru w Rozwadowie: „Czwartek, 14 września. Wojsko rozlokowane w klasztorze (sztab) opuściło Rozwadów. Przez całą noc przeciągały różne rodzaje broni. W klasztorze w nocy mieli bawić generałowie Sadowski, Malinowski, a nawet coś mówiono o Rydzu-Śmigłym. W nocy słychać było detonacje – wysadzono podobno mosty na Sanie. Ze świtem ustaje powoli odpływ wojska i nastaje złowroga cisza. Do klasztoru ściągają całe rzesze rozwadowian w obawie bitwy, którą przewidują nad Sanem. Żołnierze w ciągu dnia pokazują się tylko na pojedynczych furach lub pojedynczo. Bardzo nas zaciekawia, że pokazują się ludzie wracający na zachód, co daje się zauważyć pierwszy raz. Po południu zajeżdżają jeszcze na podwórze wozem żołnierze, konie i wóz zostawiają, a sami kierują się ku Sanowi. Za chwilę dowiadujemy się, że zostali rozbrojeni, bo w Rozwadowie pokazały się pierwsze patrole niemieckie. Rozlokowały się na rynku, i zapowiedziały, że ma nastąpić porządek. Spotykanych żołnierzy rozbrajają, zabierając lub łamiąc im karabiny, i każą im iść kopać ziemniaki; niektórzy zaraz to w czyn wprowadzają. W dali słychać detonacje strzałów armatnich. Do klasztoru chroni się coraz więcej rozwadowian z dobytkiem. Tak znaleźliśmy się w niewoli”.

Janów Lubelski

Działania wojenne w mieście rozpoczęły się trzykrotnym bombardowaniem w dniach od 8 do 13 września, co spowodowało bardzo duże jego zniszczenie. Spłonęło większość zabudowań, ok. 85 proc., a zginęło ok. 350 osób. W ostatnich dniach września rozbite oddziały z Zamościa i Tomaszowa zaatakowały Niemców będących już w Janowie. Zacięta walka zmusiła najeźdźców do kapitulacji, ale tylko na krótki czas. Już 6 października na nowo miasto zostało zajęte przez Niemców.

Ludność spotkały masowe represje. Polska inteligencja była aresztowana. Wielu mieszkańców poniosło śmierć. Ulice otrzymały niemieckie nazwy, sklepy zostały przejęte przez niemieckie firmy, a miejscowe zakłady pracy oddane pod zarząd niemiecki. Polakom zabroniono wstępu na teren parku oraz poruszania się po mieście po zmroku.

W roku 1940 powstał w Janowie obóz pracy, w szczególności dla ludności żydowskiej. Egzekucji dokonywano na cmentarzu żydowskim, w rejonie więzienia oraz bożnicy. Żydów z janowskiego obozu odesłano w 1942 r. do Zaklikowa.

W czasie II wojny światowej Janów Lubelski ze względu na swoje położenie – bliskość roztoczańskich jarów, wąwozów oraz lasów – był jednym z największych baz ruchu partyzanckiego. W 1943 r. na cmentarzu prawosławnym rozstrzelano kilkanaście osób w celu „oczyszczenia lasów janowskich”.

CZYTAJ DALEJ

Poznań: Ogólnopolskie Forum Duszpasterskie poświęcone Eucharystii

2020-09-19 11:49

[ TEMATY ]

Eucharystia

Ogólnopolskie Forum Duszpasterskie

Adobe Stock

„Pan Bóg zasiewa w nas swoje słowo w różnym miejscu i czasie, ale najważniejszy zasiew odbywa się na ołtarzu Eucharystii, podczas Mszy św., gdy ją celebrujemy” – mówił bp Szymon Stułkowski podczas Mszy św. w poznańskim kościele pw. św. Rocha, inaugurującej Ogólnopolskie Forum Duszpasterskie poświęcone Eucharystii pod hasłem „Zgromadzeni na świętej wieczerzy”.

Uroczystą Eucharystię współkoncelebrowali abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce, abp Stanisław Gądecki, przewodniczący KEP, abp Wiktor Skworc, przewodniczący Komisji Duszpasterstwa KEP oraz poznańscy biskupi pomocniczy Grzegorz Balcerek, Szymon Stułkowski i Damian Bryl.

W homilii bp Stułkowski, nawiązując do Ewangelii, podkreślił, że Pan Bóg zasiewa swoje słowo w różnych okolicznościach, podczas szkolnej czy sakramentalnej katechezy, spotkań wspólnotowych, wtedy, kiedy sami czytamy Biblię, rozważamy słowo Boże, korzystając ze środków społecznego przekazu, jak telewizja, radio czy internet. „Najważniejszy zasiew odbywa się jednak podczas Eucharystii, kiedy jesteśmy zgromadzeni na świętej wieczerzy” – stwierdził poznański biskup pomocniczy.

Kaznodzieja nawiązał też do XV-wiecznego obrazu z niemieckiego modlitewnika „Jezus z symbolami eucharystycznymi”. Zwrócił uwagę na postać Pana Jezusa, który na obrazie stoi na kuli ziemskiej, ale jakby w futrynie drzwi, przysłaniając to, co jest za Nim.

„Kiedy Jezus umierał na krzyżu, zasłona przybytku, która zasłaniała miejsce najświętsze, rozdarła się przez środek, nie była już potrzebna. Chrystus jest nową zasłoną, idziemy ku Niemu, będąc z Nim zjednoczeni” – tłumaczył biskup.

Postać Jezusa na obrazie z XV-wiecznego niemieckiego modlitewnika w symboliczny sposób została powiązana z Eucharystią. Bp Stułkowski zauważył, że Jezus jest „uwięziony w chlebie i winie, spętany Eucharystią w posłuszeństwie Ojcu. Ręce i nogi Jezusa są skrępowane kłosem zboża i winnym gronem, które przerastają przez Jego dłonie i nogi”.

„Jezus zaprasza nas, byśmy słuchając Jego słowa i karmiąc się Jego Ciałem, stawali się człowiekiem duchowy, niebieskim” – stwierdził kaznodzieja. „Byśmy mieli eucharystyczne ręce, które wyciągają się do zgody, niosą pomoc drugiemu, nie zaciskają się w pięść, ale są otwarte, błogosławiące. Chce, byśmy mieli eucharystyczne nogi, które będą nas prowadziły Bożymi ścieżkami” – przekonywał ks. biskup.

Na zakończenie Mszy św. abp Salvatore Pennacchio zaznaczył, że wszystkie programy w Kościele powinny rodzić się w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem.

„Na koniec każdej Mszy św. jesteśmy posłani, by być świadkiem Chrystusa w świecie. Jest to trudne wezwanie, któremu musimy stawić czoło, ale nie powinniśmy się lękać, bo Pan nas prowadzi w swoim słowie i Eucharystii” – stwierdził nuncjusz apostolski w Polsce.

Z uwagi na panującą pandemię w tym roku w forum mogło uczestniczyć jedynie 150 osób, dlatego też całe wydarzenie, tak Msza św. i późniejsze obrady były transmitowane przez internet.

Ogólnopolskie Forum Duszpasterskie odbyło się pod hasłem „Zgromadzeni na świętej wieczerzy”. Program duszpasterski Kościoła w Polsce na lata 2019-2022 przeżywamy pod hasłem „Eucharystia daje życie”. Drugi rok trzyletniego nowego programu duszpasterskiego Kościoła w Polsce rozpocznie się wraz z pierwszą niedzielą Adwentu.

Organizatorem Ogólnopolskiego Forum Duszpasterskiego jest Diecezjalny Instytut Akcji Katolickiej Archidiecezji Poznańskiej. Forum duszpasterskie w stolicy Wielkopolski odbyło się po raz dwunasty.

CZYTAJ DALEJ

By upamiętnić męczeńską śmierć niezłomnego kapłana

2020-09-19 23:56

Archiwum IPN/ oddz. Kraków

Na nadchodzący poniedziałek, 21 września br. zostały zaplanowane uroczystości upamiętniające 71. rocznicę męczeńskiej śmierci ks.. Władysława Gurgacza.

O godz. 11. rozpocznie się Msza św. w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na os. Oficerskim w Krakowie. Oprawę muzyczną wykona chór „Jadwiżańskie Echo z Fatimy”. Dalszy ciąg wydarzenia, upamiętniającego niezłomnego jezuitę, odbędzie się w sali widowiskowej przy ww. kościele . O godz. 12. chór „Jadwiżańskie Echo z Fatimy” wykona pieśni patriotyczny dla uczczenia 100 rocznicy Cudu nad Wisłą. Następnie uczestnicy wysłuchają wykładu pt. „Ks. Gurgacz kapelan, nauczyciel mistyk”, który wygłosi przedstawicielka IPN- u, mgr Roksana Szczypta- Szczęch. Na zakończenie zebrani obejrzą wystawę pt. „Ksiądz Władysław Gurgacz- symbol kapłańskiej odwagi, męstwa i patriotyzmu”.

Organizatorem wydarzenia jest krakowski oddz. IPN i parafia pw. Miłosierdzia Bożego na os. Oficerskim w Krakowie. Abp Marek Jędraszewski objął honorowy patronat nad uroczystością.

14 września minęła 71. rocznica wykonania wyroku śmierci na ks. Gurgaczu (1914-1949), kapelanie oddziału „Żandarmeria” PPAN, działającego na Sądecczyźnie w latach 1947-1949. Partyzanci mieli kryjówki w Beskidzie Sądeckim, a jeden z obozów leśnych był pod Halą Łabowską. Za odprawianie polowych mszy i nauczanie partyzantów życia zgodnego z nakazami wiary komuniści skazali ks. Gurgacza na śmierć. Po pokazowym procesie został zamordowany strzałem w tył głowy na podwórzu więzienia przy ul. Montelupich w Krakowie, we wrześniu 1949 r. Jak powiedział w Polskim Radiu 24 historyk z krakowskiego oddz. IPN- u, Dawid Golik, ks. Gurgacz nie zginął od pierwszego wystrzału, dopiero drugi strzał więziennego kata pozbawił go życia. W chwili śmierci ks. Władysław Gurgacz miał 35 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję