Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Zwyczajny, który został świętym

Na placu przy kościele św. Jana Pawła II w Biłgoraju odbyło się uroczyste otwarcie wystawy zatytułowanej „Karol Wojtyła. Narodziny”.

Wystawa poświęcona życiu papieża Polaka z okazji setnej rocznicy jego urodzin, została przygotowana przez parafię pw. św. Jana Pawła II w Biłgoraju, Fundację Gaudium et Spes oraz Warszawskie Centrum Myśli Jana Pawła II.

Skąd wziął się pomysł na organizację wystawy i jakie wartości niesie ona za sobą? Wyjaśnia nam jeden z organizatorów ekspozycji, ks. Krystian Bordzań: – Pomysł na wystawę zrodził się, gdy dowiedzieliśmy się, że nie możemy zorganizować żadnego koncertu, ponieważ epidemia nam to uniemożliwiła. Zastanawialiśmy się, co zrobić, aby z jednej strony przybliżyć życie i nauczanie św. Jana Pawła II, a z drugiej zachować te wszystkie przepisy bezpieczeństwa. Dlatego też postanowiliśmy zaprezentować wyjątkową wystawę, która zawiera jeszcze nigdy niepublikowane i prezentowane zdjęcia. To mnie najbardziej zaciekawiło i zadziwiło, gdyż pokazuje ona Karola Wojtyłę jako zwyczajnego człowieka, który został świętym – wyjaśniał.

Papieskie dziedzictwo

Reklama

Poseł Beata Strzałka podkreśliła, że dzień urodzin Jana Pawła II powinien być dla każdego Polaka momentem szczególnym, gdy na chwilę zatrzymamy się nad tym, co zostawił nam papież: – Mówimy o Janie Pawle II, że jest świętym naszych czasów, czasów trudnych, szczególnie teraz w okresie pandemii, kiedy potrzebujemy spokoju i otuchy. Dla wielu z nas, zamkniętych w swoich domach, stał on się patronem, któremu powierzyliśmy nasze myśli i wszystkie problemy. Dziś jest przepełnione obecnością i duchem św. Jana Pawła II. I właśnie ta wystawa pięknie oddaje obraz życia Karola Wojtyły, od narodzin, aż po świętość. Pokazuje go w wymiarze czysto ludzkim, jest świadectwem tego, że będąc zwyczajnym człowiekiem osiągnął świętość – dodała.

– Papież wypowiedział wiele słów i dał wiele przykładów, które pociągały i wciąż pociągają kolejnych ludzi do godnego życia. Ja chciałbym zwrócić uwagę na jego wezwanie, by od siebie wymagać, także wówczas, gdy inni od nas nie wymagają. Stosuję te słowa w swej pracy zawodowej, w służbie społeczności powiatu biłgorajskiego i w życiu osobistym – tłumaczył starosta biłgorajski, Andrzej Szarlip.

W duchu uwielbienia

Oficjalnego otwarcia wystawy dokonali przedstawiciele władz parlamentarnych i samorządowych na czele z poseł Beatą Strzałką i starostą biłgorajskim Andrzejem Szarlipem. Następnie została odprawiona Msza św., podczas której modlono się o błogosławieństwo i potrzebne łaski za wstawiennictwem św. Jana Pawła II. – Przeżywamy dzisiaj piękny dzień, gdyż 18 maja 1920 r. przyszedł na świat Karol Wojtyła, a my dziś obchodzimy setną rocznicę od tamtego wydarzenia. To ten, który stał się później wielkim Polakiem, papieżem i w końcu świętym. Uwielbiajmy Boga za wszystkie jego dobrodziejstwa i dziękujmy za dar św. Jana Pawła II, zawierzmy się Bogu przez Maryję i świętego papieża, zawierzmy cały Kościół i naszą ojczyznę – mówił we wstępie do Eucharystii proboszcz ks. Józef Flis.

Wystawę można oglądać na placu przy kościele św. Jana Pawła II w Biłgoraju do 30 czerwca br. Patronat medialny nad wydarzeniem objęła zamojsko-lubaczowska edycja Niedzieli.

2020-06-03 08:45

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziedzictwo Kardynała Stefana Wyszyńskiego

2020-09-12 18:09

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

konferencja

Biłgoraj

Joanna Ferens

Prelekcja biskupa Mariusza Leszczyńskiego, biskupa pomocniczego diecezji zamojsko-lubaczowskiej

Prelekcja biskupa Mariusza Leszczyńskiego, biskupa pomocniczego diecezji zamojsko-lubaczowskiej

W Parafii św. Jana Pawła II w Biłgoraju odbyła się (07.09) ogólnopolska konferencja naukowa pt. ‘Dziedzictwo Kardynała Stefana Wyszyńskiego’.

Chcemy przede wszystkim poznać osobę i nauczanie Prymasa Tysiąclecia – tłumaczył organizator wydarzenia, ks. Krystian Bordzań: – Celem konferencji jest przybliżenie nauki Stefana Kardynała Wyszyńskiego, w odwołaniu do jego dziedzictwa, które on opierał na godności człowieka, wartości rodziny, poszanowania praw człowieka, znaczenia pracy oraz umiłowania Ojczyzny. Główny nacisk chcemy położyć na miłości, jaką Prymas Tysiąclecia żywił do Polski i jego wskazówek i napomnień, na czym społeczeństwo polskie powinno budować swą przyszłość – wyjaśniał.

Program konferencji był niezwykle bogaty i przybliżył życie i działalność Prymasa Wyszyńskiego na wielu płaszczyznach. Prelegenci przedstawili bardzo różne tematy m.in. najważniejsze wartości dziedzictwa kardynała Wyszyńskiego, chrześcijańska wizja życia kardynała Wyszyńskiego, patriotyzm Polaków na podstawie wybranych tekstów kard. Wyszyńskiego i szkoły prymasowskie miejscem kształtowania postaw patriotycznych. Z prelekcją wystąpił m.in. biskup pomocniczy naszej diecezji ks. dr. hab. Mariusz Leszczyński, który przedstawił ślady kardynała Wyszyńskiego na Zamojszczyźnie: – Kardynał Hlond, ówczesny Prymas Polski, gościł w Krasnobrodzie na zaproszenie ks. Stefana Wyszyńskiego, biskupa lubelskiego. Okazją była rocznica 300-lecia objawień krasnobrodzkich. To był początek lipca 1948 roku. Było to blisko ważnych dat, a mianowicie śmierci kardynała Hlonda i powołania biskupa Wyszyńskiego na Prymasa Polski. Istnieje zatem takie przekonanie i przeświadczenie, że właśnie tutaj w Krasnobrodzie August Hlond miał pobłogosławić biskupa Wyszyńskiego na swojego następcę. To był więc przełomowy etap, który otwierał nowy rozdział w życiu Stefana Wyszyńskiego, który zaowocował przebudzeniem narodu Polskiego – tłumaczył biskup.

Powstańcze losy księdza Wyszyńskiego i ich wpływ na posługę prymasowską przedstawił Piotr Dmitrowicz, dyrektor Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie: – Znane są losy biskupa Wyszyńskiego z czasów posługi w Lublinie i Warszawie, ale mniej znane te z czasów II wojny światowej. Ksiądz Stefan Wyszyński został zaprzysiężony na żołnierza AK w 1942 roku, wówczas został także kapelanem oddziałów partyzanckich. W czasie wojny przebywał na Lubelszczyźnie, gdzie pełnił swą posługę. W czasie wybuchu Powstania Warszawskiego był w stolicy i angażował się w działalność szpitala w podwarszawskich Laskach. Obok pomocy duchowej, spowiedzi, celebracji Mszy świętych i wsparcia dla walczących, ks. Wyszyński angażował się w pomoc rannym, znosił ich do szpitala, asystował przy operacjach. To bardzo dramatyczne chwile, które odcisnęły się na całym późniejszym życiu Stefana Wyszyńskiego. On później wspominał młodych powstańców warszawskich umierających na jego rękach. Jednym z takich chłopców był 16-letni Boguś Grygorcewicz, który z oddziałem Adolfa Pilcha "Doliny", przybył na pomoc walczącej Warszawie. Z odniesionych ran, mimo pomocy lekarskiej zmarł na rękach ks. Wyszyńskiego. Jak późniejszy Prymas Tysiąclecia wspominał, pochował go na górce, w ziemi, bez trumny, bo trumien brakowało. Ksiądz Wyszyński dawał właśnie jego za przykład oddania Ojczyźnie. Ten chłopak z Puszczy Nalibockiej ruszył walczyć o wolną Polskę, zostawił rodzicom karteczkę, na której napisał: "Wy mnie tak wychowaliście, że na pierwszym miejscu Bóg, na drugim Ojczyzna, a później rodzina. Dlatego idę walczyć". Prymas w latach 40. XX wieku widział ogromne poświęcenie i ofiarę narodu w walce o wolność. Już jako człowiek, który kierował polskim Kościołem w czasie komunizmu, robił wszystko, by już krew Polaków się nie lała. I tak czynił w roku 70. kiedy strzelano do robotników, tak było w czasach kiedy powstawała "Solidarność". Starał się tonować nastroje społeczne i wzywać do zaniechania nienawiści i wrogości, a wprowadzać w życie miłość – zaznaczał.

Prymas Wyszyński był tytanem pracy – podkreślała w swoim wystąpieniu Iwona Czarcińska z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego z Warszawy, która przed laty współpracowała z kardynałem Wyszyńskim: – Mnie w osobie księdza prymasa Wyszyńskiego zachwyciły dwie rzeczy. Był człowiekiem niezwykle pracowitym, można powiedzieć tytanem pracy. Dużo czytał, nieustannie się rozwijał. Miał bardzo skrupulatnie zaplanowany dzień, dzięki temu mógł ogarnąć mnóstwo spraw. Było tak, że czasami miał kilkanaście wystąpień publicznych, mnóstwo spraw związanych z działalnością Episkopatu, diecezji podległych pod jego jurysdykcję oraz spraw Kościoła w Polsce. Pisał listy i komunikaty do władz. Nawet jak jechał na urlop, brał całą torbę dokumentów, które studiował. Do tego dochodziły msze święte i posługa pasterska. Drugą taką cechą Prymasa była wdzięczność. Zawsze po posiłku szedł przez kuchnię i dziękował osobom, które go przygotowały. Odpowiadał na każdy list, na każdy gest dobroci i pamięci skierowany w jego stronę. Mawiał, że ludzie wdzięczni zbudowani są ze szlachetnego kruszcu – powiedziała.

Życie i posługa pasterska prymasa Stefana Wyszyńskiego to lekcja dla współczesnego Kościoła i narodu polskiego – tłumaczył prof. Mieczysław Ryba z KUL: – Prymas był prawdziwym Polakiem i prawdziwym katolikiem i on te dwie kwestie doskonale ze sobą łączył. On z tym przesłaniem szedł, gdy panował komunizm, który rozwijał się niszcząc Polskę i wiarę. To się objawiło, gdy ówczesny ustrój starał się widzieć Polskę w perspektywie świeckiej, ateistycznej. Jego nauczanie jest uniwersalne, mocno zakorzenione w polskości i aktualne do dziś – tłumaczył.

Pamięć o Prymasie Tysiąclecia jest wciąż żywa i jego nauczanie pojawiło się w programie Samorządu Województwa Lubelskiego ‘Warto być Polakiem’, o czym mówił wicemarszałek Michał Mulawa: – Wspieramy tego typu przedsięwzięcia nowym programem "Warto być Polakiem", który otwarty został w maju br. To program wspierający pielęgnowanie polskości, pielęgnowanie tradycji i historii. To wsparcie dla pokazywania tego, co w naszej historii piękne, wzniosłe i uniwersalne. To pokazywanie również postaci z ich historią, dorobkiem i przesłaniem z siłą charakteru, właśnie takich jak Stefan Wyszyński, przywódca duchowy naszego narodu. Z jego życia, nauczania i wskazówek winniśmy każdego dnia korzystać – zaznaczył.

Ponadto z prelekcjami wystąpili dyrektor Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie Piotr Dmitrowicz, ks. prof. Tadeusz Guz z KUL JP2, ks. prof. Sławomir Nowosad z KUL JP2, ks. prof. dr hab. Jan Przybyłowski z UKSW i dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 im. Sługi Bożego Księdza Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Biłgoraju Marian Kurzyna.

Organizatorami wydarzenia byli Fundacja Gaudium et Spes we współpracy z Parafią św. Jana Pawła II w Biłgoraju. Konferencja została dofinansowana ze środków Ministerstwa Obrony Narodowej, zaś partnerem konferencji jest Województwo Lubelskie w ramach programu ‘Warto być Polakiem’. Patronat duchowy objął pasterz naszej diecezji biskup Marian Rojek, zaś patronat honorowy sprawują wicepremier Jacek Sasin , minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, europoseł Beata Mazurek, posłowie Beata Strzałka i Przemysław Czarnek, wojewoda lubelski Lech Sprawka, marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski, dyrektor Instytutu Prymasowskiego w Warszawie Michalina Jankowska i starosta biłgorajski Andrzej Szarlip.

Konferencja była jednym z elementów przygotowań do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia oraz obchodów roku 2020, który jest poświęcony osobie kardynała Wyszyńskiego. Z materiałów wygłoszonych na konferencji powstanie publikacja, która dostępna będzie w wersji papierowej oraz elektronicznej.

Patronat medialny nad konferencją objęła „Niedziela Zamojsko-Lubaczowska”.

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Wspomnienia pielgrzyma #9

2020-09-27 12:00

www.14-stka.pl

Bogumiła Cichocka podczas pisania kroniki

Bogumiła Cichocka podczas pisania kroniki

Zapraszamy na 9. część pielgrzymkowych wspomnień Bogumiły Cichockiej z gr. 14, Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej. Dziś prezentujemy trzecią część kartki z kroniki z 3 sierpnia 2005 roku.

Bierzmowanie Magdy i Zemisa z Kazachtanu podczas Mszy św. w Bierutowie:

Magda wybrała imię Cecylia

Zemis wybrał imię Józef

Dary:

woda - dar życia

pluszowy miś - szczęśliwe dzieciństwo

różaniec - opieka Matki Różańcowej

chleb i wino - ciało i krew - wieczne życie

Adoracja Najświętszego Sakramentu - dzieci przychodzą do ołtarza

Przychodzimy do Ciebie z całym życiem. Każdy z nas wie, jak potrzebny jest pokarm i woda. Ty Jezu, dajesz nam najważniejszy pokarm. Byliśmy świadkami Zesłania Ducha Świętego. Abyśmy byli mocni mocą Ducha Świętego. Co uczyniliśmy z darem Bierzmowania? Ty najlepiej wiesz.

Panie prosimy Cię o dobrą przyszłość dla naszych dzieci i dzieci całego świata.

Niechaj zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię, niech życiodajny spłynie deszcz na spragnione serce.

Po Mszy św. poczęstunek mieszkańców Bierutowa.

14:00 - Wyjście

Jak Polak z Polakiem - odezwa po śmierci Jana Pawła II.

Czy słowa Ojca Świętego trafiły do nas nie do kogoś.

Powołania i zawody są jasne. Człowiek nie może przegrać swego człowieczeństwa, godności. Przyszłość Polski zależy od młodzieży. Chrześcijanin jest człowiekiem nadziei. Nie można uchylać się od obowiązków. Nie można wątpić - wątpiący sojusznik wroga. Więcej być niż mieć. Czasami przegrywamy, gdy zachowujemy zasady wartości w swoim życiu. Pamiętajmy, że Bóg zawsze na pierwszym miejscu.

Wypowiedź Ojca Świętego z Lednicy.

“Nie bój się wypłyń na głębie, jest przy tobie Chrystus”.

Jezus mówi do Piotra - gdy stracisz zaufanie zaczniesz tonąć.

A także - odtąd ludzi będziesz łowił.

Pokonaj słabość - wypłyń na głębie.

Przyjmij słowo Chrystusa - nie lękaj się, wypłyń na głębie, jest przy tobie Chrystus.

Niech łaska Chrystusa zawsze nam towarzyszy. Nie bójcie się zaufać Jego przykazaniom.

Największy szacunek dla Ojca Świętego jest wcielaniem w życie jego nauki.

Piosenka pamięci Ojca Świętego Jana Pawła II:

To ty - syn polskiej ziemi

To ty - Piotrze naszych dni

To ty - zmęczony utrudzony

To ty - odpocząć idziesz dziś

I gaśnie światło nad Watykanem

Jak deszcz spadają nasze łzy

A tam już czeka ojciec Twój i mama

Maryja - Pani Twoich dni.

Ogłoszenia, śpiew, koronka.

15:30 - odpoczynek

16:15 - Wyjście, śpiew, różaniec przeplatany intencjami, śpiew.

17:10 - Wejście do Lubska

Nocleg u Zosi i Kazika

20:30 - Apel

Na ile angażuje się w pielgrzymkę i modlitwę podczas niej. Trzeba pomyśleć o wszystkich pozostawionych w domu. Jak mijały dni naszej wędrówki?

Wieczorny rachunek sumienia, skupienie, zamyślenie.

Jezu jesteś tu. Chwała Jezus, wielbię Cię.

Jesteśmy na pielgrzymim szlaku. Szła z nami Maryja. Słuchajcie Jezusa. Chcemy zawierzenia Matczynej opiece.

Pomódl się Miriam, aby Twój Syn żył we mnie.

Maryjo Królowo Polski - jestem, pamiętam, czuwam.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję