Przyczyniają się do tego, aby liturgia była piękna. Chcą stawać się dobrym przykładem dla innych. Mają wspólne marzenie: jeszcze bardziej pokochać Boga. Oto liturgiczna służba ołtarza z parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Olkuszu.
W tej posłudze nie chodzi tylko o to, żeby być przy ołtarzu – mówi ks. Jan Rogowski, opiekun grupy ministranckiej przy parafii św. Maksymiliana. – Chodzi o to, aby to, co robią chłopcy, prowadziło ich do głębszej, dojrzalszej wiary – dodaje.
W olkuskiej parafii posługuje 50 ministrantów. Są uczniowie szkół podstawowych, licealiści i studenci. Większość z nich przyznaje, że dołączyła do grupy z potrzeby udziału w życiu Kościoła. Każdy członek służby liturgicznej zobowiązany jest uczestniczyć w Mszy św. trzy razy w tygodniu. Chłopcy spotykają się też na czwartkowych zbiórkach formacyjnych. Kandydaci na ministrantów mają takie spotkania w soboty. – Już niedługo będę mógł w pełni pomagać w Kościele. Na spotkaniach uczymy się jak rozkładać kielichy, poznajemy czym są ampułki, patena – opowiada Szymon Górecki, 9-latek, który zostanie włączony do wspólnoty we wrześniu, po rocznym przygotowaniu.
Jak mówi ks. Jan, posługa ministrancka to wielka odpowiedzialność i… zaszczyt. – Chłopcy są najbliżej tajemnic, które dzieją się na ołtarzu.
Reklama
Na przykład, jeśli na patenę spadną okruszyny Ciała pańskiego, to trzymają wtedy Pana Jezusa jak kapłan. Z kolei czytając słowo Boże, czytają treść, która jest w stanie przemienić ludzkie serce. Pan Bóg posługuje się ich głosem, żeby dotrzeć do czyjegoś wnętrza. Dlatego ważne jest, żeby chłopcy będąc przy ołtarzu, mieli czyste serce.
W stanie łaski
Zdaniem kapłana, członkowie liturgicznej służby ołtarza, a także każdy, kto przychodzi na Mszę św., powinien w pełni odpowiedzieć na zaproszenie Pana Jezusa. – Zawsze priorytetem jest to, żeby służyć w stanie łaski uświęcającej – mówi ks. Jan. – Księża są zawsze do dyspozycji, nawet przed liturgią można ich prosić o spowiedź. I chłopcy chętnie z tego korzystają – dodaje. Formacja na tym się nie kończy. Część ministrantów ma stałych spowiedników i kierowników duchowych. – Dla mnie to fascynujące obserwować wzrost duchowy i emocjonalny tych chłopaków. Widzę, jak ktoś z niesfornego dziecka staje się dojrzały, wyciszony. Jest bliżej Boga. To cieszy – wyznaje z uśmiechem ks. Jan.
Powołani
Jakub Walusiak, absolwent I Liceum Ogólnokształcącego w Olkuszu tak wspomina początki swojej posługi: – Ministrantem zostałem w wieku 7 lat, dziś mam 19. Zainteresowanie służbą przy ołtarzu zawdzięczam moim dwóm starszym braciom, którzy dali mi dobry przykład, też byli ministrantami. Jako młody chłopiec lubiłem chodzić na Msze św., robiłem to nawet bardzo często. Będąc w klasie maturalnej, mogłem uczestniczyć trochę rzadziej, ale jest już na szczęście po wszystkim – wyznaje z uśmiechem Kuba.
Reklama
Łukasz Kulka, tegoroczny kandydat do bierzmowania, całkiem niedawno odczytał w sercu zaproszenie do posługi ministranckiej. – Poczułem, że chcę się bardziej zaangażować w to, co się dzieje w parafii. Ksiądz Jan zachęcił mnie do podjęcia starań, by zostać lektorem. Zacząłem kurs przygotowujący. Wierzę, że przez to poznam Boga lepiej i zbliżę się do Niego, a o to w tym chodzi – mówi Łukasz.
Najważniejszy czas
Ksiądz Jan przyznaje, że jest bardzo zadowolony z pracy wszystkich członków grupy. Zaangażowanie ministrantów zostało też zauważone przez bp. Grzegorza Kaszaka, który porównał liturgię w parafii św. Maksymiliana z liturgią papieską i w ostatnich latach chętnie zapraszał chłopców do posługi podczas uroczystości diecezjalnych.
Najistotniejsza, zdaniem ks. Jana, jest jednak liturgia parafialna. – To w naszym kościele chłopcy spędzają najwięcej czasu. W ciągu całego roku liturgicznego wszystkie uroczystości i święta obchodzone są bardzo uroczyście, z pełną asystą liturgiczną – mówi. Dodaje, iż posługa ministrantów jest ważna i potrzebna, ma ona charakter służby Jezusowi, który nie tylko od święta, ale codziennie przychodzi, aby karmić ludzi słowem i Eucharystią.
Święto ministrantów i… rodziców
Reklama
– To wszystko nie byłoby możliwe bez wielkiej determinacji chłopaków, pomocy ich rodziców oraz księży, którzy prowadzili tę grupę przede mną – mówi ks. Jan. Aby podziękować osobom zaangażowanym we współtworzenie liturgicznej służby ołtarza, ks. Jan zaproponował zorganizowanie święta ministrantów, które miałoby się odbywać w uroczystość Chrystusa Króla. – Zaproponowałem, aby odprawiać Mszę św., żeby podziękować Bogu, a także chłopcom za ich całoroczną posługę – wyznaje ks. Jan. Pomysł został przyjęty z entuzjazmem. Na pierwszą uroczystość przybyło ponad 100 osób: członkowie grupy ministranckiej, ich rodzice, dziadkowie i rodzeństwo. – To dla mnie ważne, aby poznać rodziców moich ministrantów i ich docenić. Wielu z nich troszczy się, żeby przywieźć chłopców na Mszę, niektórzy są z dalszych miejscowości. Są tacy, którzy przychodzą z synami na poranne Msze św. o 7 rano. Jest za co dziękować… – mówi ks. Jan. Wdzięczność wyrażają także sami ministranci. – Dziękuję rodzicom za to, jak zostałem wychowany. To oni przekazali mi wiarę. Odkąd pamiętam, rodzice należą do Ruchu Światło-Życie, od małego brali mnie na rekolekcje, to zapoczątkowało moje zainteresowanie Kościołem i służbą liturgiczną – wyznaje Kuba Walusiak. 12-letni Mikołaj Nowak również wziął do serca słowa zachęty rodziców: – To moi rodzice mówili mi o grupie, zachęcali, żebym dołączył, i jestem w niej od 2 lat.
W wolnym czasie
Po trudzie posługi przychodzi czas na odpoczynek. Chłopcy raz w miesiącu grają wspólnie w piłkę nożną w hali sportowej w Zespole Szkół nr 4 w Olkuszu. Jeżdżą też na wycieczki i pielgrzymki, m.in. na Górę św. Krzyża. Wraz z ministrantami parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Świata w Osieku planowali organizację rozgrywek paintball, lecz ze względu na pandemię realizacja pomysłu musiała poczekać. – Angażujemy się w różne inicjatywy, m.in. w diecezjalne zawody w ping-ponga i piłkę nożną. Nasi chłopcy przez wiele lat odnosili sportowe sukcesy, wystarczy spojrzeć na liczbę pucharów w salce ministranckiej – mówi z uśmiechem ks. Jan. Między członkami wspólnoty nawiązują się też przyjaźnie: – Lubimy się. Często jest tak, że mieszkając blisko siebie, zbieramy się w grupkę i nawet po godzinach przychodzimy na parafię – mówi Piotr Kowalski, 12-letni ministrant.
Możesz dołączyć
Ksiądz Jan Rogowski zaprasza, wraz z członkami liturgicznej służby ołtarza, wszystkich zainteresowanych posługą ministrancką do udziału w spotkaniach formacyjnych w czwartki o godz. 19 od września do czerwca w salce przy parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Olkuszu. Wcześniej, o godz. 18 odprawiana jest Msza św.
Jantar nad Zatoką Gdańską. Malutka miejscowość zamieniająca się latem w tętniący życiem kurort. Dawno temu przebiegał tu szlak bursztynowy. Do dzisiaj znana z odbywających się tu latem mistrzostw świata w poławianiu bursztynu. Od dwóch lat swoje wakacje spędzają tu dzieci z podłódzkiej parafii Justynów. I choć może nie przeczesują nadmorskich plaż i wybrzeża w poszukiwaniu bałtyckiego złota, to świetnie się integrują, uczą współdziałania w grupie i mądrego przeżywania wolnego czasu.
Jan z Antiochii, nazywany Chryzostomem, czyli „Złotoustym”, z racji swej wymowy, jest nadal żywy, również ze względu na swoje dzieła. Anonimowy kopista napisał, że jego dzieła „przemierzają cały świat jak świetliste błyskawice”. Pozwalają również nam, podobnie jak wierzącym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, żyć treścią jego ksiąg mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym z listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).
Urodził się około 349 r. w Antiochii w Syrii (dzisiaj Antakya na południu Turcji), tam też podejmował posługę kapłańską przez około 11 lat, aż do 397 r., gdy został mianowany biskupem Konstantynopola. W stolicy cesarstwa pełnił posługę biskupią do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie - między 403 a 407 r. Dzisiaj ograniczymy się do spojrzenia na lata antiocheńskie Chryzostoma.
W młodym wieku stracił ojca i żył z matką Antuzą, która przekazała mu niezwykłą wrażliwość ludzką oraz głęboką wiarę chrześcijańską. Odbył niższe oraz wyższe studia, uwieńczone kursami filozofii oraz retoryki. Jako mistrza miał Libaniusza, poganina, najsłynniejszego retora tego czasu. W jego szkole Jan stał się wielkim mówcą późnej starożytności greckiej. Ochrzczony w 368 r. i przygotowany do życia kościelnego przez biskupa Melecjusza, przez niego też został ustanowiony lektorem w 371 r. Ten fakt oznaczał oficjalne przystąpienie Chryzostoma do kursu eklezjalnego. Uczęszczał w latach 367-372 do swego rodzaju seminarium w Antiochii, razem z grupą młodych. Niektórzy z nich zostali później biskupami, pod kierownictwem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadzał Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej.
Później udał się wraz z eremitami na pobliską górę Sylpio. Przebywał tam przez kolejne dwa lata, przeżyte samotnie w grocie pod przewodnictwem pewnego „starszego”. W tym okresie poświęcił się całkowicie medytacji „praw Chrystusa”, Ewangelii, a zwłaszcza Listów św. Pawła. Gdy zachorował, nie mógł się leczyć sam i musiał powrócić do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii (por. Palladiusz, „Życie”, 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę we właściwym momencie, aby pozwolić Janowi iść za swoim prawdziwym powołaniem. W rzeczywistości, napisze on sam, postawiony wobec alternatywy wyboru między trudnościami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. „O kapłaństwie”, 6, 7), gdyż do tego właśnie Chryzostom czuł się powołany. I tutaj nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: został pasterzem dusz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana podczas lat życia eremickiego, spowodowała dojrzewanie w nim silnej konieczności przepowiadania Ewangelii, dawania innym tego, co sam otrzymał podczas lat medytacji. Ideał misyjny ukierunkował go, płonącą duszę, na troskę pasterską.
Między 378 a 379 r. powrócił do miasta. Został diakonem w 381 r., zaś kapłanem - w 386 r.; stał się słynnym mówcą w kościołach swego miasta. Wygłaszał homilie przeciwko arianom, następnie homilie na wspomnienie męczenników antiocheńskich oraz na najważniejsze święta liturgiczne. Mamy tutaj do czynienia z wielkim nauczaniem wiary w Chrystusa, również w świetle Jego świętych. Rok 387 był „rokiem heroicznym” dla Jana, czasem tzw. przewracania posągów. Lud obalił posągi cesarza, na znak protestu przeciwko podwyższeniu podatków. W owych dniach Wielkiego Postu, jak i wielkiej goryczy z powodu ogromnych kar ze strony cesarza, wygłosił on 22 gorące „Homilie o posągach”, ukierunkowane na pokutę i nawrócenie. Potem przyszedł okres spokojnej pracy pasterskiej (387-397).
Chryzostom należy do Ojców najbardziej twórczych: dotarło do nas jego 17 traktatów, ponad 700 autentycznych homilii, komentarze do Ewangelii Mateusza i Listów Pawłowych (Listy do Rzymian, Koryntian, Efezjan i Hebrajczyków) oraz 241 listów. Nie uprawiał teologii spekulatywnej, ale przekazywał tradycyjną i pewną naukę Kościoła w czasach sporów teologicznych, spowodowanych przede wszystkim przez arianizm, czyli zaprzeczenie boskości Chrystusa. Jest też ważnym świadkiem rozwoju dogmatycznego, osiągniętego przez Kościół w IV-V wieku. Jego teologia jest wyłącznie duszpasterska, towarzyszy jej nieustanna troska o współbrzmienie między myśleniem wyrażonym słowami a przeżyciem egzystencjalnym. Jest to przewodnia myśl wspaniałych katechez, przez które przygotowywał katechumenów na przyjęcie chrztu. Tuż przed śmiercią napisał, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” („List z wygnania”). Te sprawy, poznanie prawdy i uczciwość życia, muszą iść razem: poznanie musi się przekładać na życie. Każda jego mowa była zawsze ukierunkowana na rozwijanie w wierzących wysiłku umysłowego, autentycznego myślenia, celem zrozumienia i wprowadzenia w praktykę wymagań moralnych i duchowych wiary.
Jan Chryzostom troszczył się, aby służyć swoimi pismami integralnemu rozwojowi osoby, w wymiarach fizycznym, intelektualnym i religijnym. Różne fazy wzrostu są porównane do licznych mórz ogromnego oceanu: „Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo” (Homilia 81, 5 o Ewangelii Mateusza). Rzeczywiście, „właśnie w tym pierwszym okresie objawiają się skłonności do wad albo do cnoty”. Dlatego też prawo Boże powinno być już od początku wyciśnięte na duszy, „jak na woskowej tabliczce” (Homilia 3, 1 do Ewangelii Jana): w istocie jest to wiek najważniejszy. Musimy brać pod uwagę, jak ważne jest, aby w tym pierwszym etapie życia człowiek posiadł naprawdę te wielkie ukierunkowania, które dają właściwą perspektywę życiu. Dlatego też Chryzostom zaleca: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak krzyża na czole” (Homilia 12, 7 do Pierwszego Listu do Koryntian). Później przychodzi okres dziecięcy oraz młodość: „Po okresie niemowlęcym przychodzi morze okresu dziecięcego, gdzie wieją gwałtowne wichury (…), rośnie w nas bowiem pożądliwość…” (Homilia 81, 5 do Ewangelii Mateusza). Potem jest narzeczeństwo i małżeństwo: „Po młodości przychodzi wiek dojrzały, związany z obowiązkami rodzinnymi: jest to czas szukania współmałżonka” (tamże). Przypomina on cele małżeństwa, ubogacając je - z odniesieniem do cnoty łagodności - bogatą gamą relacji osobowych. Dobrze przygotowani małżonkowie zagradzają w ten sposób drogę rozwodowi: wszystko dzieje się z radością i można wychowywać dzieci w cnocie. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, jest ono „jak most; tych troje staje się jednym ciałem, gdyż dziecko łączy obie części” (Homilia 12, 5 do Listu do Kolosan); tych troje stanowi „jedną rodzinę, mały Kościół” (Homilia 20, 6 do Listu do Efezjan).
Przepowiadanie Chryzostoma dokonywało się zazwyczaj podczas liturgii, w „miejscu”, w którym wspólnota buduje się Słowem i Eucharystią. Tutaj zgromadzona wspólnota wyraża jeden Kościół (Homilia 8, 7 do Listu do Rzymian), to samo słowo jest skierowane w każdym miejscu do wszystkich (Homilia 24, 2 do Pierwszego Listu do Koryntian), zaś komunia Eucharystyczna staje się skutecznym znakiem jedności (Homilia 32, 7 do Ewangelii Mateusza). Jego plan duszpasterski był włączony w życie Kościoła, w którym wierni świeccy przez fakt chrztu podejmują zadania kapłańskie, królewskie i prorockie. Do wierzącego laika mówi: „Również ciebie chrzest czyni królem, kapłanem i prorokiem” (Homilia 3, 5 do Drugiego Listu do Koryntian). Stąd też rodzi się fundamentalny obowiązek misyjny, gdyż każdy w jakiejś mierze jest odpowiedzialny za zbawienie innych: „Jest to zasada naszego życia społecznego (…) żeby nie interesować się tylko sobą” (Homilia 9, 2 do Księgi Rodzaju). Wszystko dokonuje się między dwoma biegunami, wielkim Kościołem oraz „małym Kościołem” - rodziną - we wzajemnych relacjach.
Jak możecie zauważyć, Drodzy Bracia i Siostry, ta lekcja Chryzostoma o autentycznej obecności chrześcijańskiej wiernych świeckich w rodzinie oraz w społeczności pozostaje również dziś jak najbardziej aktualna. Módlmy się do Pana, aby uczynił nas wrażliwymi na nauczanie tego wielkiego Nauczyciela Wiary.
W Hucie Komorowskiej zorganizowane zostały XIX Dni Kardynała Adama Kozłowieckiego SJ, poświęcone pamięci wybitnego jezuity, misjonarza i pierwszego arcybiskupa metropolity Lusaki.
Głównym punktem obchodów była uroczysta Eucharystia sprawowana w dawnym parku dworskim, przy Muzeum Kardynała Adama Kozłowieckiego SJ. Mszy św. przewodniczył biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. Eucharystię koncelebrowali biskup pomocniczy senior Edward Frankowski oraz przybyli kapłani, wśród nich o. Mateusz Janyga SJ, prowincjał Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego, który również wygłosił homilię. W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele władz samorządowych, członkowie Fundacji im. Księdza Kardynała Adama Kozłowieckiego „Serce bez granic”, poczty sztandarowe, zaproszeni goście oraz wierni.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.