Reklama

Święci i błogosławieni

Niezwykły 15-latek

„Cieszę się, że umieram tak wcześnie, bo nie zmarnowałem ani minuty życia na rzeczy, które nie podobałyby się Bogu”. Kim jest Carlo Acutis, chłopiec, który wypowiedział te słowa tuż przed swoją śmiercią?

Niedziela Ogólnopolska 41/2020, str. 10-11

[ TEMATY ]

Carlo Acutis

carloacutis.com

Wszyscy rodzą się jako oryginały, ale wielu umiera jako fotokopie – powiedział o Carlo Acutisie papież Franciszek, nawiązując do jego ulubionego powiedzenia

Wszyscy rodzą się jako oryginały, ale wielu umiera jako fotokopie – powiedział o Carlo Acutisie papież Franciszek, nawiązując do jego ulubionego powiedzenia

Geniusz komputerowy – tak o Carlu Acutisie, chłopaku pochodzącym z włoskiego Mediolanu, mówili jego znajomi. Dorastał w chrześcijańskiej rodzinie, a jego życie już od najmłodszych lat było niezwykłe. Żyjąc tak krótko, pozostawił po sobie tak wiele...

Centrum życia

Rodzice – Antonia Salzano i Andrea Acutis widzieli w Carlu wielkie zamiłowanie do Eucharystii. To sprawiło, że uzyskali zgodę proboszcza swojej parafii na możliwość udzielenia mu wcześniejszej Pierwszej Komunii św. Przystąpił do niej w wieku 7 lat. Od tego czasu każdy jego dzień naznaczony był Najświętszą Ofiarą.

Matka przełożona z klasztoru sióstr klauzurowych w Perego, która była obecna podczas jego Pierwszej Komunii św., wspominała:

– W czasie Mszy św. był skupiony i spokojny, jednak kiedy zbliżał się moment udzielania Komunii św., zaczął okazywać zniecierpliwienie. Kiedy wrócił do ławki z Jezusem w sercu, znów jakby się niecierpliwił – nie mógł usiedzieć w miejscu. Tak jakby w jego wnętrzu wydarzyło się coś, co mógł zauważyć tylko on, co było tak wielkie, że nie mógł tego pojąć (Tempi, 20 maja 2013 r.).

– Jego życie płynęło w rytmie codziennych Mszy św. – opowiadała po latach jedna z jego szkolnych nauczycielek. Po Eucharystii Carlo często zostawał w kościele, adorując Najświętszy Sakrament. Sam wielokrotnie powtarzał, że „Eucharystia to jego autostrada do nieba”.

Carlo podkreślał: – Według mnie, wielu ludzi nie rozumie prawdziwie i dogłębnie znaczenia Mszy św. Gdyby wszyscy zdawali sobie sprawę, jak ogromnym szczęściem obdarzył nas Pan, dając nam pokarm, czyli Hostię, chodziliby do kościoła codziennie, aby uczestniczyć w spożywaniu owoców odprawianej Ofiary, a nie zajmowali się tyloma niepotrzebnymi sprawami.

Mimo że już jako nastolatek odznaczał się wielką mądrością umysłu – tworzył pierwsze programy i strony internetowe – pociągała go prostota wielkości Boga. – Jezus postępuje bardzo oryginalnie, ponieważ chowa się w malutkim kawałeczku chleba. Tylko Bóg może zrobić coś tak niewiarygodnego! – mówił.

Reklama

Otwarty na innych

Carlo doceniał także znaczenie innych sakramentów. O spowiedzi św. powiedział: – Aby balon mógł się unieść w powietrzu, nie może mieć balastu. Dokładnie tak samo jest z duszą ludzką, która – jeśli chce się wznieść do nieba – musi się pozbyć tych drobnych ciężarów, którymi są grzechy powszednie. Jeżeli tym, co obciąża duszę, jest grzech śmiertelny, dusza upada na ziemię, zaś spowiedź jest wówczas niczym płomień, który – ogrzewając powietrze – sprawia, że balon się unosi. Należy się spowiadać często, gdyż dusza ludzka jest bardzo skomplikowana.

„Mając na uwadze ilość czasu, jaką Carlo przeznaczał na działalność w parafii, możemy o nim powiedzieć, że był dzieckiem Kościoła. To właśnie głównie za Kościół chłopiec się modlił i ofiarowywał wyrzeczenia” – napisał biograf chłopaka Nicola Gori.

Carlo traktował wszystkich ludzi jednakowo, niezależnie od tego, czy dana osoba była jego przyjacielem czy nie. Nie zważał też na religię czy rasę. Swój wielki talent wykorzystywał na ewangelizację – projektował strony internetowe o cudach eucharystycznych czy świętych Kościoła, a także portale dla instytucji kościelnych.

– Carlo znał dobrze niebezpieczeństwa wynikające z używania środków przekazu, dlatego też narzucił sobie limit czasowy dotyczący korzystania z nich. Nie chciał być niewolnikiem tych narzędzi. Umiał je zdominować i wykorzystywać do rozpowszechniania wielkiej miłości, jaką żywił do Eucharystii i Jezusa – wyznała Radiu Watykańskiemu Antonia, matka błogosławionego.

Carlo, mimo że był bardzo pobożny, pozostawał sobą – był realnie stąpającym po ziemi młodym człowiekiem. Michelangelo Tiribilli, benedyktyn, w przedmowie do książki Eucharystia – moja autostrada do nieba napisał: „Nastolatek typowy dla naszych czasów, taki jak wielu innych. Chodził do szkoły, był otoczony przyjaciółmi, jak na swój wiek miał rozległą wiedzę na temat komputerów. A jednocześnie był otwarty na spotkanie z Jezusem Chrystusem”.

Reklama

„Nie był wyobcowany, był po prostu świadomy swego spotkania z Jezusem. Aby pozostać Mu wiernym, był gotów walczyć z utartymi opiniami i zwyczajami większości. Nie obawiał się krytyki ani kpin – z czasem zaczął je zresztą traktować jak nieuniknione elementy, które można wykorzystać w walce o pozyskanie przyjaciół dla Jezusa” – zaznaczył Nicola Gori. I dodał: „Carlo był gorliwym obrońcą fundamentalnych zasad życia. Przekonany, że aborcja jest zbrodnią, walczył, jak tylko potrafił, aby przekazać orędzie nadziei i niewzruszone stanowisko, iż każdy ma prawo do życia. W kwestiach moralnych Carlo nie akceptował kompromisów, nie cofał się w obliczu przeciwności”.

Przykład tego nastolatka motywuje współczesne pokolenie młodzieży. Agata z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży powiedziała Niedzieli: – To niesamowite, że tak młody człowiek umiał bronić swoich wartości, że się tego nie bał. Nam, młodym ludziom, często brakuje odwagi, by walczyć o to, co kochamy, by przyznać się do Jezusa... Carlo uczy mnie i moich przyjaciół w wierze, byśmy umieli powiedzieć „nie” tam, gdzie cały świat krzyczy „tak”.

Żyć dobrze każdym dniem

Kiedy zachorował w sierpniu 2006 r., wszyscy byli pewni, że to tylko chwilowy stan. Okazało się jednak, że to białaczka z ostrym przebiegiem. Stało się jasne, że zostało mu niewiele czasu...

– Carlo rozumiał, co się działo, dlatego całe swoje cierpienie ofiarował w intencji Kościoła i papieża – opowiadała Francesca Consolini, jedna z inicjatorek procesu beatyfikacyjnego chłopaka. I dodała: – W szpitalu martwił się o rodziców, dziękował lekarzom i pielęgniarkom. Z właściwą sobie pełnią przeżył nawet śmierć – tak samo jak żył wcześniej. Żyć dobrze dniem dzisiejszym i szukać jego esencji – to moim zdaniem, najważniejsze przesłanie, które nam pozostawił.

Reklama

Zmarł 12 października 2006 r. Proces beatyfikacyjny Carla Acutisa rozpoczął się w archidiecezji mediolańskiej w 2013 r. Papież Franciszek zatwierdził dekret o heroiczności jego cnót 5 lipca 2018 r. , a cud za jego wstawiennictwem – 21 lutego br. Ojciec Święty ogłosił Carla Acutisa błogosławionym 10 października.

– Wszyscy rodzą się jako oryginały, ale wielu umiera jako fotokopie – powiedział o Carlo Acutisie papież Franciszek, nawiązując do jego ulubionego powiedzenia i bazując na świadectwie nastolatka, apelował: – Nie pozwól, by skradziono ci nadzieję i radość, aby cię oszołomiono, chcąc użyć cię jako niewolnika do własnych interesów. Odważ się być kimś więcej, ponieważ twoje życie jest ważniejsze niż cokolwiek innego.

2020-10-07 12:39

Ocena: +34 -4

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świętość na wyciągnięcie ręki

Niedziela Ogólnopolska 48/2022, str. 8-11

[ TEMATY ]

Carlo Acutis

bł. Carlo Acutis

bł Carlo Acutis

Fot. z publikacji abp Domenico Sorrentino

O fenomenie „świętego w trampkach”, który skradł serca współczesnej młodzieży i stał się dowodem na to, że świętość jest osiągalna dla każdego, z abp. Domenico Sorrentino z Asyżu, autorem książki Oryginały, nie fotokopie. Karol Acutis i Franciszek z Asyżu, rozmawia ks. Jarosław Grabowski.

Ks. Jarosław Grabowski: Błogosławionego Carla Acutisa pochowano w Asyżu, mieście św. Franciszka. Święty Biedaczyna i „święty w trampkach” to dość oryginalne zestawienie. Czterdziestopięcioletni Franciszek zmarł w 1226 r., a zaledwie 15-letni Carlo – w 2006 r. Ksiądz Arcybiskup napisał książkę na ten temat. Wiemy, że te osoby dzieli wiele, nie tylko czas, a co je łączy?

Abp Domenico Sorrentino: Jest wiele elementów wspólnych. Obydwaj byli zakochani w Stwórcy i stworzeniu. U Franciszka natura lśni blaskiem w sposób bardzo poetycki jak w Pieśni słonecznej. Carlo, który żył w naszych czasach, kochał przyrodę, ale także sport, muzykę, a przede wszystkim internet – to współczesne medium komunikacji. Obydwaj wiedli głębokie życie duchowe. I choć żyli w jakże różnych epokach, to obydwaj uznawali, że cały wszechświat – w tym także technologie – jest wielkim darem Boga.

CZYTAJ DALEJ

Święta z hebanową twarzą

Gdybym spotkała tych handlarzy niewolnikami, którzy mnie porwali, a także tych, którzy mnie torturowali, uklękłabym przed nimi i ucałowałabym im ręce, ponieważ gdyby się to wszystko nie wydarzyło, nie byłabym teraz ani chrześcijanką, ani zakonnicą...” – pisała po latach św. Józefina Bakhita. Urodziła się najprawdopodobniej w 1869 r. Imię Bakhita nie było imieniem nadanym jej przez rodziców, ale przez handlarzy niewolnikami, którzy porwali ją z sudańskiej wioski, gdy miała zaledwie 7 lat. Kilkakrotnie sprzedawana w ciągu 10 lat, doświadczyła udręki niewolnictwa. Właściciele chłostali ją za najmniejsze przewinienia. Okrutną pamiątką z niewoli pozostał tatuaż. Wycinano go brzytwą, a świeże rany zasypywano solą. Bakhita cierpiała i traciła nadzieję. Jej los odmienił się, kiedy na targu niewolników w Chartumie kupił ją włoski konsul Callisto Legnani. Po odwołaniu go z placówki w Sudanie, polityk zabrał ją do Włoch. To w rodzinie Legnanich Bakhita doświadczyła dobroci, miłości i szacunku. Na czas jednego z służbowych wyjazdów małżonków zamieszkała u sióstr kanosjanek. I tu dokonał się przełom. Młoda Afrykanka poprosiła o pomoc w poznaniu tego Boga, którego od dziecka „odczuwała w sercu, nie wiedząc, kim On jest”. Po kilku miesiącach, w wieku 21 lat, przyjęła chrzest i nowe imię: Józefina. Nie wróciła już do domu Legnanich, ale pozostała w katechumenacie i stopniowo odkrywała plany Boga względem swego życia. Przez wieczystą profesję zakonną stała się w pełni duchową córką św. Magdaleny di Canossa. Przez ponad 50 lat „czarna siostra” była kucharką, praczką, szwaczką, zakrystianką i furtianką. Jej ciepły głos, o specyficznej dla Afrykańczyków modulacji, dodawał otuchy ubogim i cierpiącym, którzy pukali do drzwi furty. Pokora i miłość, z jaką była w stanie wybaczyć porywaczom, zrodziły się ze spotkania Boga. Uwierzyła Jezusowi, który mówi: „WEŹCIE NA SIEBIE MOJE JARZMO I UCZCIE SIĘ ODE MNIE, BO JESTEM CICHY I POKORNEGO SERCA” (Mt 11, 29). Bez tego spotkania i bez wiary Jan Paweł II w 2000 r. nie ogłosiłby jej świętą i nie nazwał „siostrą uniwersalną”.

CZYTAJ DALEJ

Premier: 8 lat więzienia dla Andrzeja Poczobuta to kolejny akt prześladowania Polaków na Białorusi

2023-02-08 14:56

[ TEMATY ]

premier

Krystian Maj/KPRM

8 lat więzienia dla Andrzeja Poczobuta to nieludzki wyrok białoruskiego reżimu i kolejny akt prześladowania Polaków na Białorusi. Zrobimy wszystko, by pomóc polskiemu dziennikarzowi, odważnie pokazującemu prawdę - podkreślił w środę premier Mateusz Morawiecki.

"8 lat więzienia dla Andrzeja Poczobuta. Nieludzki wyrok białoruskiego reżimu. To kolejny akt prześladowania Polaków na Białorusi. Zrobimy wszystko, by pomóc polskiemu dziennikarzowi, odważnie pokazującemu prawdę" - napisał szef rządu na Twitterze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję