Reklama

Wiadomości

Rok 2021: wracamy do normy?

Nikt się nie spodziewał, że 2020 r. upłynie pod znakiem pandemii COVID-19. Teraz wielu z nas ma nadzieję, że w nowym, 2021 r. nasze życie, w jego wszystkich aspektach, wróci do normy.

Stary już rok zapowiadał się nieźle. Niestety, szybko się okazało, jak złudne jest przekonanie, że wszystko (no, prawie wszystko) jesteśmy w stanie przewidzieć i na wszelki wypadek się przygotować. A jeśli nie potrafimy się przygotować, to na pewno zdołamy się uodpornić na to, co nieprzewidywalne. Niestety. W nowym roku uodpornieniu od zakażenia koronawirusem mają służyć zapowiadane szczepienia na przełomie stycznia i lutego. Oby się udało, bądźmy dobrej myśli, bo jeśli się nie uda (kto wie?) czeka nas taki rok, jak ten poprzedni.

Czarne łabędzie

Polityka to sztuka przewidywania i omijania błędów, także tych, których przewidzieć się nie da, tzw. czarnych łabędzi – zdarzeń, które występują rzadko, ale ich skutki mają kolosalne znaczenie. Według prof. Elżbiety Mączyńskiej, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, świat nie był wolny od tych zjawisk w ostatnich latach, ale na pewno nie była nim... pandemia COVID-19. Od dawna była ona przewidywana przez epidemiologów i niektórych badaczy – są na ten temat opracowania.

Reklama

– Urządziliśmy świat w taki sposób, że te pandemie będą. Megamiasta, wielkie skupiska mieszkańców – to jest raj dla wirusów. Nieprzypadkowo w krajach takich jak Islandia czy Finlandia ten wirus nie szaleje – zwraca uwagę prof. Mączyńska. Nassim Nicholas Taleb, twórca teorii na temat „czarnych łabędzi”, napisał przed rokiem tekst ostrzegający władze USA, że trzeba się przygotować na wielki atak wirusa. – Zlekceważono go  – podkreśla prof. Mączyńska. Prawdziwie „czarne łabędzie” będą się jednak regularnie pojawiać. Niepewność stale narasta i staje się najbardziej charakterystyczną cechą współczesnego świata.

Co można zrobić? Przygotowywać się na takie nieprzewidywalne zdarzenia. Trzeba mieć na uwadze różne scenariusze, także te rozwojowe, być „antykruchym” (to też pojęcie prof. Taleba). Należy nieustannie eksperymentować i aktywnie wychodzić naprzeciw zmienności świata i biznesu, a nawet... zyskiwać na światowych wstrząsach.

Nie ma z kim

Czy w tym roku należy liczyć się w polskiej polityce z tymi unikatowymi „łabędziami”? Profesor Jacek Reginia-Zacharski, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego, uważa, że nie nastąpi teraz nic, co uniemożliwiłoby obozowi rządzącemu pokazanie wychodzenia z pandemii i jej skutków jako swojego sukcesu. Obóz ten na razie nie ma też z kim przegrać, bo opozycja jest w rozsypce.

Reklama

Nie oznacza to jednak, że stan koalicji rządzącej jest idealny. Przeciwnie. W nowym roku – przypuszcza dr Andrzej Anusz, politolog z Instytutu Piłsudskiego – nastąpi zaostrzenie sporów w koalicji rządzącej, a personalnie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry z premierem Mateuszem Morawieckim. – Nastąpi albo wyjście z koalicji Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, albo zmiana premiera. Stan takiego napięcia, jaki jest obecnie, dłużej nie może trwać – dodaje dr  Anusz. – Nowym premierem zostałby wtedy albo Jarosław Kaczyński, albo... ktoś inny, uważany za postać koncyliacyjną, np. Mariusz Błaszczak. – Nawet jeśli dojdzie do opuszczenia koalicji przez Ziobrę, to dzięki ostatnim transferom posłów ruchu Pawła Kukiza koalicja będzie trwać.

Dużo trudniej

Czy ta kadencja parlamentu będzie pełna? Sygnały są sprzeczne. – Większość rządowa wynosi 4-5 posłów.

Jeśli straci jeszcze kilku, a rząd będzie mniejszościowy, oznacza to nowe wybory – ocenia prof. Antoni Dudek, politolog z UKSW. – Rządzenie w niewielkiej większości też nie jest komfortowe. Będzie ono trudniejsze niż w poprzednich latach, w których sprzyjała koniunktura gospodarcza i międzynarodowa. Teraz – jeżeli uda się uciec od recesji – pozostaną koszty pandemii. Pojawią się postulaty reformy służby zdrowia, której słabość obnażył kryzys. Będzie to jeden z głównych tematów sporu już w tym roku – zaznacza Dudek.

Koalicja rządząca jest silna słabością opozycji. Badania Ipsos wskazały, że dwie trzecie Polaków uważa, iż opozycja nie jest gotowa, by rządzić.

Łącznie aż połowa wyborców PO, ruchu Hołowni, Lewicy i PSL nie wierzy w możliwości partii opozycyjnych – dziwi się dr Anusz. – PO regularnie się kompromituje, ruch Hołowni to rośnie, to maleje, a PSL krąży między prawicą i lewicą – wylicza Reginia-Zacharski.

Na scenie się kotłuje, ale numerem 1 będzie Zjednoczona Prawica. – Politycy nie będą ryzykować oddania władzy – uważa Krzysztof Świątek, publicysta Polskiego Radia 24. Siłą numer 2 pozostanie PO, wzmocniona ruchem Hołowni. Niekoniecznie w 2021 r., bo lider wykazuje talent w prezentowaniu się jako nowalijka. Siłą numer 3 stanie się Lewica. Ktoś przecież skorzystał na protestach, profanacjach, wulgaryzmach i jeszcze może skorzystać. Ci, którzy myślą, że protesty są inicjowane przez tzw. Strajk Kobiet się mylą. – Gdy TK wyda uzasadnienie orzeczenia w sprawie aborcji, a potem będą zmiany legislacyjne w Sejmie – znów dojdzie do protestów – przewiduje prof. Dudek.

Mamy potencjał

Z prognoz organizacji międzynarodowych: OECD, Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynika, że nowy rok powinien być nie najgorszy – przypomina prof. Elżbieta Mączyńska. Mamy potencjał niewykorzystanych rezerw, potencjał ogromnych niezaspokojonych potrzeb. – Dlatego bariera popytu w Polsce nie jest tak silna jak w krajach zasobniejszych – podkreśla prof. Mączyńska.

– Mamy potencjał innowacyjności; w związku z tym, że minimalna płaca rośnie, przedsiębiorcy muszą szukać nowych rozwiązań technologicznych. Nawet poziom zadłużenia, mimo wydatków pandemicznych, nie jest dramatyczny – rośnie zadłużenie krajowe z tytułu sprzedaży obligacji Skarbu Państwa, spada natomiast zagraniczne. Wszystko to są plusy, które organizacje międzynarodowe biorą pod uwagę. Jest parę czynników, które dają duże nadzieje na to, że poradzimy sobie z gospodarką.

Nawet jeśli szczepionka sprawi, że pandemię będziemy mogli utrzymywać pod kontrolą, dojście do stanu równowagi, wzrostu gospodarczego, będzie jednak wymagało czasu.

Trzeba się liczyć w tym roku z upadłością niektórych firm, wzrostem bezrobocia i wynikającymi z tego ludzkimi dramatami – ocenia Krzysztof Świątek.

– Walka z pandemią ma dla rządzących fundamentalne znaczenie. Jeśli uda się z niej wyjść i odbudować gospodarkę, doprowadzić do nowej normalności, może dojść do wzrostu poparcia dla PiS, co może się przełożyć na zwycięstwo w kolejnych wyborach i samodzielne rządy – ocenia dr Andrzej Anusz.

Społeczeństwo rottweilerów

Z gospodarką dość łatwo można sobie poradzić, zwłaszcza gdy są rezerwy. Nie jest wielkim problemem nadrobienie poniesionych w starym roku strat. Ludzie będą kupowali to, czego nie kupili wcześniej, choć gorzej jest z usługami. Prawdziwym problemem są natomiast pozagospodarcze, pandemiczne następstwa kryzysu. Choroby, depresje, zaniedbania leczenia ze strachu, zakłócenia relacji międzyludzkich, nieprzygotowanie do nowych technologii, brak zaufania, który stale nas niszczy – wymienia prof. Elżbieta Mączyńska. – Polska jest w ogonie, jeśli chodzi o brak zaufania, a zaufanie to smar dla rozwoju społeczno-gospodarczego. Mamy szereg problemów, z którymi trudno będzie sobie radzić. Dla przykładu: straty edukacyjne, jakie poniesiemy – są już pierwsze szacunki – będą rzutować na kariery tych bardzo młodych ludzi. To, że dzieci nie spotykają się z rówieśnikami w szkole, wpływa negatywnie na ich rozwój; to zahamowanie rozwoju, którego tak łatwo nadrobić się nie da. Jest cała grupa pozaekonomicznych następstw trudnych do pokonania.

Problemy tego świata, który przed chorobą COVID-19 już był w złym stanie, wszyscy przypisujemy pandemii. – Ale już przed jej wybuchem ekonomiści ostrzegali, że będzie recesja. Pandemia tylko to przyspieszyła – mówi prof. Mączyńska. – A świat jest poturbowany, spękany demograficznie również pod względem nierówności.

Oksfordzki profesor Paul Collier określił to jako społeczeństwo rottweilerów, w którym jednych przydusza bogactwo, a inni umierają z głodu. Jeżeli miliard ludzi umiera z głodu, to co to jest za świat?

Szybko się nie da

Gdy wsłuchuje się w głosy ekonomistów, można odnieść wrażenie, że nikt do końca nie wie, jak głęboki – w skali świata – będzie kryzys popandemiczny. Czy zjawiska, które już widać, uda się wyhamować? – zastanawia się Jacek Reginia-Zacharski. Duża grupa ekspertów sądzi, że nie da się tego szybko zrobić, a stan kryzysu, z którym mamy do czynienia, będzie trwał do połowy, a może nawet do końca roku.

– Amerykanie poradzą sobie, choć program prezydenta elekta Joe Bidena jest programem dużych wydatków – mówi prof. Reginia-Zacharski. – Gorzej z Europą: poziom zadłużenia Francji, krajów iberyjskich, Grecji czy Włoch jest ogromny. Ich gospodarki wyhamowały, istnieje niebezpieczeństwo głębokich napięć i istotnych przesileń politycznych. Tam, gdzie szykują się wybory, będą nabierać znaczenia siły, które jeszcze nie rządzą. „Stary” Zachód jest rządzony przez socjalistów i lewicę, w związku z czym prawdopodobne jest, że do głosu zaczną dochodzić siły prawicowe, narodowe, często także prorosyjskie.

Na pewno nie zakończą się spory między UE i naszym rządem. Nawet jeśli w sprawie budżetu, kwestii tzw. praworządności i polskiego weta dojdzie do kompromisu, to na tym się nie skończą, bo dotyczą spraw bardziej fundamentalnych. Ścierają się bowiem dwie wizje UE: jako luźnego i jako ścisłego związku państw.

Kolejne spięcia są kolejnymi odsłonami tego sporu o integrację – dowodzi prof. Antoni Dudek.

Międzynarodowe wektory

Konflikt USA – Chiny jest pewny i będzie wyznaczać międzynarodowe wektory nie tylko w 2021 r. Pytanie szczególnie ważne z naszego punktu widzenia brzmi: jak się ułożą relacje niemiecko-amerykańskie? – W nowym roku z funkcji kanclerza ma zrezygnować Angela Merkel. Kto i jak będzie układać te relacje? – zastanawia się dr Andrzej Anusz.

Zmiana prezydenta w USA nie musi oznaczać poprawy relacji USA – Chiny.

– Mamy do czynienia z nasilającą się rywalizacją dwóch supermocarstw, co będzie rzutowało na sytuację także u nas, w Europie – mówi prof. Dudek i dodaje: – Nie musi to prowadzić do konfliktu zbrojnego, nie można natomiast wykluczyć różnego rodzaju konfliktów zastępczych, które będą wpływać na naszą część świata, i to już w 2021 r.

Kolejne pytanie – czy Joe Biden przetrwa w Białym Domu ten rok i czy nie zastąpi go wiceprezydent elekt Kamala Harris. Taki być może jest scenariusz wprowadzenia do Białego Domu lewicującej Hinduski – kobiety, która w normalnym starciu wyborczym nie miałaby w USA szans na wygranie wyborów prezydenckich – uważa Krzysztof Świątek. To mogłoby nieść za sobą poważne zmiany w polityce amerykańskiej. Ale i bez realizacji tego szatańskiego planu Harris będzie odgrywać istotną rolę w amerykańskiej administracji.

– Biden i Harris będą się koncentrować na polityce wewnętrznej, a polityka międzynarodowa nie znosi próżni – uważa dr Anusz. – Tam, gdzie nie będzie Amerykanów, będą wchodzić Chińczycy, którzy z koronawirusa – przynajmniej gospodarczo – już wyszli i już na starcie mają niebywałą dynamikę.

Dwie beatyfikacje

Dwa wydarzenia będą integrować nie tylko katolików: dwie beatyfikacje przełożone ze starego roku. Na ołtarze zostanie wyniesiony kard. Stefan Wyszyński. Wszystko wskazuje na to, że uroczystość odbędzie się w Warszawie jak najbliżej daty 40. rocznicy śmierci Prymasa Tysiąclecia. – Ta beatyfikacja jest bardzo ważna dla polskiego Kościoła, który jest coraz bardziej krytykowany, upokarzany w dzisiejszej Polsce, a także dla całej wspólnoty polskich katolików, żeby na nowo się odnaleźć – mówi Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej. – Będzie to ważne wydarzenie, trochę porównywalne z wielkimi zgromadzeniami, które przeżywaliśmy przy okazji wizyt papieskich, a które dawały jakiś nowy impuls.

Drugim wydarzeniem będzie beatyfikacja ks. Jana Machy, męczennika ze Śląska. Stosunkowo mało wciąż znany działacz ruchu oporu został zamordowany przez Niemców podczas II wojny światowej w więzieniu w Katowicach. W chwili śmierci miał 28 lat. „Jego męczeństwo niby słup ognisty rozświetlać będzie ciemne mroki i wskazywać drogę ku promiennym wyżynom ducha” – napisał jego kolega seminaryjny ks. Konrad Szweda. – To najlepszy wzór kapłana w trudnych czasach – ocenia Marcin Przeciszewski.

Kościół wobec wyzwań

W nowym roku odczujemy w Kościele skutki niełatwego 2020 r. Po pierwsze  – z uwagi na pandemię i jej ograniczenia mieliśmy do czynienia z całą masą cierpień, zmarło mnóstwo osób  – podkreśla Marcin Przeciszewski z KAI. – Po drugie – ze względu na kryzys niektórych ludzi Kościoła. W tym roku mocniej dostrzeżono grzech w Kościele, nastąpiła fala ujawnień karygodnych praktyk, analogicznych do tych, które przeżywał Kościół w takich krajach, jak USA, Niemcy czy Irlandia. Nowy rok będzie trudnym czasem dla Kościoła. – Trzeba jednak podkreślić, że powołane zostały odpowiednie struktury kościelne, Kościół robi wiele, by był prowadzony proces jego oczyszczania. Wprowadzono programy prewencji, powołano fundację pomocy poszkodowanym. Proces jest bolesny, ale konieczny. Musi być prowadzony szybko – im szybciej zostanie dokonany, tym lepiej dla Kościoła i jego autorytetu – uważa szef KAI. Niezależnie od różnych trudności, mimo ataków – widzieliśmy to w działalności np. tzw. Ogólnopolskiego Strajku Kobiet – czas pandemii pokazał mobilizację Kościoła. – Badania CBOS pokazują, że praktyki religijne pozostają na podobnym poziomie co wcześniej. Nowy rok pokaże, czy to stała tendencja – podkreśla Przeciszewski. – Uważam, że nastąpi co najmniej początek odbudowy życia religijnego Polaków. Powinien to być czas mobilizacji wspólnoty katolickiej. Rok 2021 będzie mieć fundamentalne znaczenie i w jakiś sposób będzie decydujący.

Okazji nie zabraknie

Zachodnie tabloidy stale interesują się Władimirem Putinem. Brytyjski The Sun podał – dostarczając niektórym rozrywki – że u prezydenta Rosji dostrzeżono objawy choroby Parkinsona i że w związku z obawami o stan jego zdrowia miałby on planować rezygnację ze stanowiska na początku roku.

– Jeśli to nastąpi – uważa prof. Reginia-Zacharski – Rosję czekają mniej rozrywkowe wydarzenia: poważne niepokoje, wynikające z walki o władzę, i chaos. Nie sądzę jednak, żeby było tak, jak podaje The Sun. Putin przeżyje 2021 r. w dobrej kondycji – zaznacza.

Prawdziwej rozrywki dostarczą nam z pewnością (polscy) sportowcy. Na początku i w końcu roku – zapewne skoczkowie narciarscy: na Kamila Stocha i Dawida Kubackiego można stawiać w ciemno. Okazji nie zabraknie.

Mało kto obiecuje sobie więcej po reprezentacji Polski w piłce nożnej, która weźmie udział w mistrzostwach Europy rozgrywanych w czerwcu i lipcu w 12 miastach w 12 państwach. Sukcesem będzie wyjście z grupy eliminacyjnej, w której Polacy będą rywalizować z Hiszpanią, Szwecją i Słowacją.

Sporo obiecujemy sobie natomiast po siatkarzach, niedawnych – i wciąż aktualnych – mistrzach świata. Okazją będą Igrzyska Olimpijskie w Tokio i Mistrzostwa Europy rozgrywane m.in. w Polsce. W Tokio możemy liczyć także na lekkoatletów i wioślarzy obu płci. Oczywiście, jeśli koronawirus nie przeszkodzi.

2020-12-28 16:10

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

W rodzinie nie da się żyć bez Boga

Niedziela częstochowska 48/2012, str. 4

[ TEMATY ]

Rok Wiary

rodzina

rok

Jowita Kostrzewska

Tomasz i Agnieszka z dziećmi

Tomasz i Agnieszka z dziećmi

JOWITA KOSTRZEWSKA: - Rok Wiary jest szczególnym czasem dla Was?

CZYTAJ DALEJ

Koncert "Abba Ojcze" pod patronatem "Niedzieli" z Feniksem 2021!

2021-09-26 07:41

[ TEMATY ]

koncert

Feniks

Łukasz Krzysztofka /Niedziela

Uroczysta gala wręczenia nagród Stowarzyszenia Wydawców Katolickich Feniks 2021 odbyła się w sobotę w katedrze polowej Wojska Polskiego w Warszawie. Nagrodę główną otrzymał ks. prof. Jerzy Szymik, teolog i poeta, profesor nauk teologicznych. Wśród nagrodzonych w tym prestiżowym plebiscycie znalazły się TVP S.A. i Klasztor Jasnogórski za widowisko muzyczne "Abba Ojcze - Pielgrzymi śpiewają ulubione piosenki Jana Pawła II", który odbył się w 2020 r. pod patronatem "Niedzieli"

Podczas gali wyróżnienie zdobyła również książka "Selfie smartfonem Boga" naszego redakcyjnego kolegi Damiana Krawczykowieskiego. 

CZYTAJ DALEJ

Bp Muskus: kiedy wreszcie zaczniemy żyć Ewangelią?

2021-09-26 13:25

[ TEMATY ]

wiara

Vatican News

Czy potrafimy zbudować wspólnotę z ludźmi, których los stał się dla nas tak boleśnie konkretny, a ich cierpienie niemal na wyciągnięcie ręki? - pyta bp Damian Muskus OFM w związku z 107. Światowym Dniem Migranta i Uchodźcy. Jak podkreśla, uleganie mentalności, która każe rozgraniczać między „naszymi” a „obcymi”, jest „jedną z największych duchowych chorób naszych czasów”.

Bp Muskus podkreśla, że podejrzliwość i nieufność wobec ludzi, którzy „chodzą innymi drogami”, ma długą tradycję i niechlubne skutki. „Uleganie mentalności, która każe rozgraniczać między „naszymi” a „obcymi”, jest jedną z największych duchowych chorób naszych czasów. Jak pokazuje dzisiejsza Ewangelia, przytrafia się ona także tym, którzy są najbliżej Jezusa” – pisze hierarcha na swoim facebookowym profilu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję