Reklama

Kościół

Jak i Kogo głosimy?

Kilka uwag o wypowiedziach o. Adama Szustaka.

Zacznę od pewnego wydarzenia z życia znajomej rodziny. Pod wpływem jakiegoś przeżycia mój znajomy stracił ochotę do słuchania kazań. Przyznam szczerze, że i dla mnie bywa to niejednokrotnie wyzwaniem, zwłaszcza gdy księża przepowiadają, a właściwie gdy na ambonie czytają „materiały homiletyczne”. W każdym razie żona znajomego nie ustawała w zachęcaniu go do powrotu do słuchania, choćby z racji ćwiczenia się w pokorze. Nic nie skutkowało. Wreszcie, pod wpływem jakiegoś natchnienia, podpowiedziała mu, aby posłuchał o. Adama Szustaka, co bynajmniej nie jest trudne dzięki YouTube’owi i innym kanałom. Był zachwycony, siedział i słuchał, aż po kilku dniach powiedział do żony: „Bajdurzy, wolę posłuchać naszego proboszcza”. Moim zdaniem, proboszcz ten jest jednym z najlepszych kaznodziejów – nie homileta – w Tarnowie. Ponieważ z racji pełnienia funkcji cenzora kościelnego znam wypowiedzi o. Szustaka od kilku lat, a czasami sięgam do nich, bo nierzadko ludzie pytają, co sądzić o niektórych jego stwierdzeniach, postaram się tutaj podzielić kilkoma uwagami. Nie występuję bynajmniej w roli inkwizytora, ale raczej krytycznego słuchacza i teologa, który ma także obowiązek czuwania nad autentycznością nauczania w Kościele.

Język i religia

Ojciec Szustak posługuje się bardzo osobliwym językiem, „obrazowym i lekkim”, łącznie z tym, że nie jest mu obce wplatanie wulgaryzmów w wypowiedzi o charakterze kaznodziejskim. W języku tym mamy do czynienia ze skrzyżowaniem treści teologicznych z mową bardzo potoczną, a nawet slangiem młodzieżowo-medialnym. Są tacy, zwłaszcza ludzie młodsi, którym się to podoba, i tacy, którzy wyłączają się po pierwszym zdaniu. Nie wszyscy są entuzjastami tego stylu. Osobiście należę do tych drugich, ponieważ uważam, że prawdy wiary domagają się języka żywego, ale niezniżającego się do mowy banalnej. Nie oznacza to jednak, że wszystko musi być głoszone wzniośle – wystarczy, że będzie głoszone poważnie. Jezus ze swoim nauczaniem jest tutaj autorytatywnym wzorem.

Reklama

Rozważmy kilka podstawowych założeń teologicznych. Otóż całe doświadczenie ludzkie, a więc także doświadczenie religijne, zakłada myśli. Wynika to z prostego faktu, że intelektualne i duchowe życie człowieka manifestuje się za pośrednictwem jego języka. Bez myśli właściwie nie ma istnienia ludzkiego, dlatego jedna z definicji mówi, że człowiek jest istotą myślącą. Kultura emocji, często niekontrolowanych, która dzisiaj często dochodzi do głosu, także w dziedzinie religii, nie jest wyższa od myśli, jak sądzi się niekiedy, ale przeciwnie – jest od niej o wiele niższa, ponieważ sprowadza religię do poziomu doświadczenia czysto ludzkiego, czyli do „wyrażenia siebie”, jak dzisiaj chętnie się mówi.

Myślę, że – niestety – język o. Szustaka jest nastawiony nie na myśl, ale na budzenie emocji. Dowód: w jego wypowiedziach brakuje uzasadniania, które jest kluczowe dla myślenia, także w wierze. Rzuca on pewne treści, które „emocjonują”, pobudzają, zastanawiają, ale nie przekonują, czyli nie odnoszą się do woli, która jest podstawą zbawienia. Brakuje w nich zdrowej apologii, by powiedzieć językiem Nowego Testamentu: „Bądźcie gotowi do obrony [= apologii]” (por. 1 P 3, 15). Chodzi w tym przypadku nie o zwalczanie innych, ale o uzasadnienie. Mój przyjaciel filozof mówi trafnie: „Uzasadnienie jest pierwszym poziomem świadectwa”. Trzeba uzasadniać także wypowiedzi Biblii, a nawet samego Jezusa.

Forma głoszenia

Z zagadnieniem języka łączy się bardzo ściśle forma wypowiedzi, a więc to, jaki kształt nadajemy naszej myśli, a potem też głosimy. Tradycyjnie i pełnoprawnie można by powiedzieć, że ważny jest „gatunek mowy”, którym się posługujemy. W czasie jednej z konferencji naukowych pewna pani profesor dokonała wnikliwej analizy wypowiedzi niektórych „popularnych” kaznodziejów internetowych. Przedmiotem analizy były także wypowiedzi o. Szustaka. Nie była to analiza treściowa czy też konfesyjna, jak można by powiedzieć, ale koncentrująca się na formie, którą nadaje się wypowiedziom. Wnioski, przynajmniej dla mnie, były druzgocące. Profesor wykazała, że o. Szustak przystosował do swoich wypowiedzi system zasad i metod, które są stosowane w reklamie produktów na użytek supermarketów. Zmienia się tylko „towar”, o którym się mówi.

Reklama

Proste pytanie: czy taki zabieg jest uprawniony? Od starożytności wiadomo bowiem, że retoryka jest ważna w mówieniu, nauczaniu, przepowiadaniu, a zwłaszcza w przekonywaniu. W Kościele bardzo wcześnie postawiono sobie pytanie o możliwości jej wykorzystania i o jej granice, przy czym od samego początku się podkreśla, że w przepowiadaniu nie wszystkie „chwyty” są dozwolone. Uważam, że jest to kwestia zasadnicza zarówno na ambonie, jak i w każdej innej wypowiedzi na tematy religijne i związane z wiarą. Nawiązując do tradycji kościelnej, zdecydowanie uważam, że nie wolno z Boga i wiary czynić jednego z towarów na półce w supermarkecie idei, aby do niej sprytnie, czyli głównie emocjonalnie, przekonać. Trzeba przekonywać: znajomością Pisma Świętego, wiedzą o stworzeniach, znajomością historii, znajomością nakazów i tajemnic Kościoła, doświadczeniem, umiejętnością rozróżniania i wiedzą dotyczącą Ducha Świętego – jak podkreślał klasyk kaznodziejstwa dominikańskiego, jeden z pierwszych mistrzów generalnych zakonu, Humbert z Romans (zm. 1277 r.). Moim zdaniem, o. Szustak stawia bardziej na formę niż na samą treść przepowiadania.

Integralność treści

Ojciec Szustak w swoim przepowiadaniu chwalebnie inspiruje się treściami biblijnymi. Wielu, nawet krytycznie nastawionych do niego obserwatorów, z uznaniem widzi w inspiracji biblijnej najbardziej zasadniczą wartość przepowiadania zakonnika, z czym także się zgadzam. Razi mnie jednak najpierw to, że niejednokrotnie wypowiada się, jakby on jeden poznał właściwy sens rozmaitych wypowiedzi biblijnych. Takiej zuchwałości nie spotkamy u św. Augustyna czy św. Jana Chryzostoma. Wszyscy bibliści mają na uwadze słowa Psalmu: „Bóg raz powiedział, dwa razy to słyszałem” (Ps 62, 12), które wskazują na wielość znaczeń każdej wypowiedzi biblijnej, w związku z czym każda może wyrażać wiele prawd. Sensu słowa Bożego nie da się określić raz na zawsze i do końca, dlatego nikt nie może powiedzieć, że tylko jego interpretacja jest właściwa i ostateczna.

Pamiętam, że gdy kiedyś czytałem życiowe perypetie słynnego teologa dominikańskiego Yves’a Congara, irytowałem się, że specjalnie dobrani cenzorzy zarzucali mu w odniesieniu do którejś z książek, iż czegoś w niej nie uwzględnił, że jakichś zagadnień nie ujął w wystarczającej mierze. Dzisiaj rozumiem, że systematyczne pomijanie pewnych treści może być nawet poważnym brakiem, chociaż nie zasługuje wprost na miano błędu.

Nie wchodząc w szczegóły wypowiedzi dominikanina, muszę powiedzieć, że są one, niestety, jednostronnie skoncentrowane na analizie stanów ducha ludzkiego, na ludzkich przeżyciach, na doświadczeniach wewnętrznych, mimo iż są inspirowane biblijnie. Brakuje w nich natomiast zasadniczych i poważnych odniesień do głównych prawd wiary, do życia sakramentalnego. Ostatnie wypowiedzi kościelne o potrzebie „powrotu do kościołów” spotkały się z jego agresywną i wulgarną reakcją. Ojciec Szustak nie uwzględnia w swoich wypowiedziach prawie w ogóle problemów moralnych. Braków jest wiele, a ponieważ zakonnik mówi od wielu lat i za pośrednictwem rozległej i wpływowej „cyberambony”, z czego doskonale zdaje sobie sprawę, biorąc pod uwagę wielość forów, na których jest świadomie obecny, nie może tłumaczyć się tym, że nie miał kiedy o tym mówić. Zresztą przepowiadanie o. Adama jest w ogóle mało zobowiązujące etycznie i obyczajowo, a przecież jest to zasadniczy rys wiarygodności wszelkiego nauczania kościelnego, począwszy od św. Pawła Apostoła. Moim zdaniem, nie dałoby się z wypowiedzi o. Szustaka, nawet przy największej otwartości i wnikliwości, zbudować katechizmu, a przecież w nauczaniu każdego kaznodziei powinno chodzić o integralność doktryny, czyli właściwie o katechizm. Tak widzieli już ten problem Ojcowie Kościoła.

„Poznacie ich po ich owocach” (Mt 7, 20)

Nie zamierzam tu przesądzać o jakości przepowiadania o. Szustaka, ale pewne problemy, na które wskazuję, o które zresztą pytają jego słuchacze, dają do myślenia. Przywołany już Humbert z Romans dzielił się z braćmi kaznodziejami m.in. następującą uwagą: „Trzeba powiedzieć, że niektórzy zbyt rzadko głoszą kazania, a inni znowu za często; jedno i drugie jest naganne”. Powołuje się w tym na św. Grzegorza Wielkiego: „Gdy głoszenie kazań jest rzadkie, okazuje się niewystarczające, jeśli zbyt częste, traci na wartości. Dlatego pożądany jest tu umiar. Bo pożyteczny jest deszcz, który nie jest zbyt rzadki ani nieustanny”. Ojciec Szustak mówi dużo, może za dużo, dlatego pojawia się pytanie, kiedy ma czas na kontemplację, gdyż – zgodnie z tradycją dominikańską – należy przekazywać to, co było kontemplowane. Nie rozliczam go z duchowości, ale może w tym trzeba szukać pewnych braków, na które się naraził w swoim niezwykle częstym wychodzeniu na „cyberambonę”.

2021-06-08 12:34

Ocena: +40 -13

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O. Adam Szustak podbił Brzeg dla Jezusa

Trzy lata temu ks. Marcin Czerepak, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Brzegu zaprosił sławnego dominikanina do wygłoszenia rekolekcji. Przez trzy dni o. Adam przyciągnął tłumy i podbił Brzeg.

Dominikanin odprawił od 21 do 23 lutego dziewięć Mszy św. i na każdej wygłosił homilię, każdego wieczoru stawał też na schodach prezbiterium z konferencją.

CZYTAJ DALEJ

Watykan: papież wznawia audiencje w auli Pawła VI

2021-08-02 15:31

[ TEMATY ]

Franciszek

Katarzyna Artymiak

Po wakacyjnej przerwie w lipcu, w najbliższą środę 4 sierpnia o godz. 9.15 Franciszek będzie przewodniczył audiencji generalnej w auli Pawła VI – poinformował serwis vaticannews.

Zgodnie ze zwyczajem, w lipcu środowe spotkania papieża były zawieszone, aby umożliwić mu okres odpoczynku. W tym roku przerwa zbiegła się również z rekonwalescencją papieża Franciszka, który 4 lipca przeszedł operację jelita grubego w klinice Gemelli. Dokładnie miesiąc po operacji, Franciszek wznowi swoją zwykłą działalność o godz. 9.15, kontynuując cykl katechez o Liście do Galatów.

CZYTAJ DALEJ

Postawił na Boże Miłosierdzie

2021-08-02 15:42

Norbert Polak

Kardynał Dziwisz uczcił pamięć swego poprzednika - kard. Franciszka Macharskiego.

Kardynał Dziwisz uczcił pamięć swego poprzednika - kard. Franciszka Macharskiego.

    Kardynał Stanisław Dziwisz odprawił w poniedziałkowy poranek 2 sierpnia w katedrze wawelskiej Mszę św. w intencji śp. kard. Franciszka Macharskiego, byłego krakowskiego metropolity.

    Osobisty sekretarz Jana Pawła II przypomniał postać arcybiskupa Krakowa w 5. rocznicę jego śmierci: - Pięć lat temu 2 sierpnia 2016 roku, po zakończeniu niezapomnianych Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, odszedł do Domu Ojca śp. ks. kard. Franciszek Macharski. To on, po wyborze na Stolicę Piotrową kard. Karola Wojtyły, 2 miesiące później został mianowany metropolitą krakowskim i pełnił tę ważną posługę przez cały pontyfikat św. Jana Pawła II, aż do końca sierpnia 2005 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję