Reklama

Święci i błogosławieni

Śladem świętej z Magdali

O Marii z Magdali wiemy jedynie tyle, że Jezus wkroczył w jej życie, uwalniając ją od siedmiu złych duchów. Owa liczba podkreśla wielki ciężar, który zdjął z niej Zbawiciel, i niezwykłą przemianę, jaka w niej nastąpiła.

Niedziela Ogólnopolska 30/2021, str. 16

[ TEMATY ]

św. Maria Magdalena

Maria z Magdali

pl.wikipedia.org

Piero di Cosimo, Maria Magdalena

Piero di Cosimo, Maria Magdalena

Maria Magdalena, a raczej Maria z Magdali, bo tak naprawdę po imieniu świętej Ewangelia wspomina miejscowość, z której owa kobieta pochodziła. Czyni tak, by odróżnić ją od innych Marii, które wspominane są w jej tekstach, poczynając od Matki Jezusa. Imię Maria było bowiem równie popularne w czasach biblijnych jak dziś. My posługujemy się jego greckim brzmieniem. W języku aramejskim wymawiano je jako „Mariam”, zaś po hebrajsku „Miriam”. Jak zatem zwracano się do naszej bohaterki? Pewnie zależało to od sytuacji i od tego, kto ją spotykał. Dla nas jej imię zostało zachowane w grece, gdyż w tym języku spisano teksty natchnione Nowego Testamentu. Nie jest też jednoznaczna treść, która kryje się pod tym imieniem. Może ono określać gorycz lub smutek, a także odpowiadać słowu „pani”. Może również oznaczać przyczynę radości lub ukochaną (przez Jahwe). To ostatnie znaczenie jest dość niepewne i opiera się na związkach z egipskim słowem mrjt – ukochana. Które z nich wiąże się z kobietą, o której opowiada Ewangelia? Czy znajdziemy jedno właściwe, czy też wszystkie po trochu oddają dzieje jej życia: te związane z goryczą i bólem doświadczenia zła, te naznaczone radością uwolnienia z sideł szatana, i te, w których odnalazła głębię i piękno miłości Boga? Tu pozostawmy każdemu miejsce na własną odpowiedź.

Miejsce w cieniu

Magdala to miejscowość, z którą wiązało się jej życie. Ta nazwa oznacza wieżę, twierdzę lub zamek. Talmud nazywał tę miejscowość Migdal Nunaja – wieża rybna. Grecy nazywali ją Tarichea – solone ryby. Te określenia nawiązywały do głównego zajęcia mieszkańców Magdali. I znów pojawią się znaki zapytania. Nie chodzi jednak wcale o nazwę, lecz o to, czy było to miejsce jej urodzenia czy też przybyła tam i spędziła znaczną część swego życia. Jedno jest pewne: była z tą miejscowością mocno związana, i to ona określała jej tożsamość.

Reklama

Było to małe miasteczko znajdujące się na północ od Tyberiady, miasta założonego przez Heroda Antypasa. Tyberiadę wzniesiono nieopodal gorących źródeł, znajdowała się na ważnym szlaku handlowym, a zamieszkiwali ją bogaci urzędnicy i handlarze. Zbudowano w niej stadion, pogańskie świątynie i synagogi. Pobożni Żydzi ją omijali. Uważali, że to miejsce nieczyste, bo postawione na cmentarzach. Dla wielu ludzi jednak była wielką atrakcją ze względu na możliwość szybkiej kariery i awansu. Magdala znalazła się w jej cieniu. Zdaje się, że nowa stolica ukierunkowywała ambicje jej mieszkańców, gdyż i tę miejscowość przeniknęła kultura rzymska. Pewnie też znaczny wpływ miał na to rezydujący tu rzymski garnizon. Strzegł on ważnego szlaku handlowego prowadzącego w stronę Damaszku. O tym, że było to miejsce strategiczne, przypominały wzniesienia góry Arbel, dawnej siedziby zbójców napadających na kupców. Stanowili oni potężne zagrożenie do czasu, gdy zostali pokonani przez Heroda Wielkiego. Wydarzenia te z pewnością utkwiły w pamięci mieszkańców Magdali. Oni woleli żyć z pracy swych rąk. Dziś wykopaliska prowadzone nad brzegiem jeziora odsłoniły pozostałości ich domów oraz sklepów, przy których znajdowały się baseny do przechowywania złowionych ryb. Wielu z nich było ludźmi religijnymi, o czym świadczą pozostałości zbudowanej w Magdali synagogi. Najprawdopodobniej, żyjąc na granicy dwóch światów: pogańskiego i żydowskiego, umieli godzić ze sobą obie kultury dla własnego dobra, choć Józef Flawiusz określał ich jako całkowicie zhellenizowanych.

Zła sława

Magdala była zatem miejscowością związaną z rybołówstwem i handlem, znajdującą się nieopodal kurortów Tyberiady i szlaku podróżnego, miejscem strzeżonym przez rzymskie oddziały wojskowe. Przypominamy te wszystkie elementy, bo mogły się one przyczynić do niezbyt pochlebnych – od razu dodajmy: niczym nieuzasadnionych – opinii na temat kobiet z tej miejscowości. Kto wie, czy nie dlatego próbowano utożsamiać Marię z Magdali z jawnogrzesznicą, której Chrystus darował winy. Tymczasem tak naprawdę teksty biblijne nie dają podstaw do takiego powiązania. Bądźmy zatem ostrożni wobec stereotypu. Epizod wspominający kobietę cudzołożną nie wymienia jej imienia. Jest tak, jak gdyby autor tekstu chciał zachować to, co dziś określamy mianem tajemnicy spowiedzi. Zapisano istotę sprawy: przebaczenie grzechów, i ważny motyw ich wyznania – umiłowanie Boga. Reszta pozostała tajemnicą rozgrywającą się między Bogiem a człowiekiem. Epizod o jawnogrzesznicy w zasadzie może dotyczyć każdego człowieka.

O Marii z Magdali wiemy natomiast tyle, że Jezus wkroczył w jej życie, uwalniając ją od siedmiu złych duchów. Owa liczba podkreśla wielki ciężar, który zdjął z niej Zbawiciel, i niezwykłą przemianę, jaka w niej nastąpiła. Została ona wydobyta z otchłani piekła, jakiego doświadczała w swym życiu, i przekroczyła próg królestwa Bożego. Z osoby zniewolonej przez szatana przemieniła się w dziecko Boże i doświadczyła wolności, którą daje Stwórca. Od kłamstwa demona przeszła do prawdy Ewangelii. Nic zatem dziwnego, że Maria opuściła Magdalę i poszła za Jezusem, by słuchać Jego słowa, towarzyszyć Mu i wspierać Jego misję swym mieniem. Tę wędrówkę odbywała razem z innymi kobietami. Z nimi wiernie kroczyła za Mistrzem aż po krzyż. Nie opuściła Go nawet w godzinie śmierci. Stała się znakiem wierności aż do końca. To ona uważnie obserwowała, gdzie złożono po śmierci ciało Jezusa i przygotowała wonności, aby je namaścić w dzień następujący po szabacie.

Rankiem trzeciego dnia

Reklama

Maria z Magdali wraz z pozostałymi niewiastami przyszła pierwszego dnia po szabacie (czyli w dzień odpowiadający niedzieli), by namaścić ciało Jezusa. Jako pierwsze usłyszały one wiadomość o Jego zmartwychwstaniu. Miały oznajmić o tym uczniom. Święty Marek wspomina, że zareagowały wielkim strachem, św. Mateusz i św. Łukasz dodają zaś, iż przełamały ten strach i oznajmiły uczniom o zmartwychwstaniu Pana, choć nie dano im wiary. Każdy z tych przekazów zatrzymuje się na nieco innym doświadczeniu kobiet z uwagi na ludzi, do których piszą poszczególni Ewangeliści. Święty Marek myśli o nowo ochrzczonych, którzy są jeszcze niegotowi do tego, by dawać świadectwo o Zmartwychwstałym. Święci Mateusz i Łukasz kierują swe słowa do wspólnoty Kościoła i ewangelizatorów zmagających się z trudnościami oraz przeciwnościami w dawaniu tego świadectwa.

Całości wydarzenia dopełnia obraz zawarty w Ewangelii według św. Jana. Tu zostajemy zaproszeni, by uważnie przyjrzeć się spotkaniu Marii z Magdali z Jezusem Zmartwychwstałym. Ona oznajmiła uczniom o pustym grobie. Gdy Piotr i Jan tam pobiegli, ruszyła za nimi, nie odeszła jednak jak oni. Stała nad grobem i płakała. Ktoś może powiedzieć, że łzy to rzecz niewieścia, ale w tym płaczu było coś więcej – głębia tęsknoty za Tym, który przemienił jej życie. Czy teraz to wszystko miało się skończyć? Czy pozostało jej wrócić do Magdali i żyć jak dawniej? Czy to, czego doświadczyła, było złudzeniem lub przelotnym doświadczeniem dobra, które i tak musi się zakończyć śmiercią? Pusty grób przesłonił jej oczy tak głęboko, że nie dostrzegła pojawienia się Zmartwychwstałego. Gdy skierowała wzrok ku Niemu, pomyślała, że to ogrodnik. Poprosiła Go, by powiedział jej, gdzie przeniósł ciało Zmarłego. To wskazuje, że patrzyła na życie w kategoriach zdrowego rozsądku: skoro grób jest pusty, to ktoś musiał zabrać ciało. Dopiero gdy usłyszała swe imię, poznała Pana. Nazwała Go swym Nauczycielem. Teraz to Jemu powierzała całe swe życie… Chciała słuchać tylko Jego, być z Nim na zawsze. W odpowiedzi usłyszała, że przyjdzie taki czas, gdy będzie przebywać razem z Jezusem na wieki w Jego chwale, natomiast teraz ma dać świadectwo wobec uczniów o Jego zmartwychwstaniu. Ma ogłosić radosną wiadomość, że wolność, którą otrzymała, spotykając Jezusa w okolicach Magdali, to zaledwie zaczyn pełni wolności, którą przynosi Zmartwychwstały.

2021-07-20 10:22

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wiceminister MSWiA: decyzja o przedłużeniu stanu wyjątkowego jest niezbędna

2021-09-28 09:17

[ TEMATY ]

stan wyjątkowy

ChiccoDodiFC/pl.fotolia.com

Decyzja o przedłużeniu obowiązywania stanu wyjątkowego przy granicy polsko - białoruskiej jest absolutnie niezbędna – ocenił we wtorek wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Błażej Poboży.

Wiceszef MSWiA podkreślił w TVP Info, że ujawnione w poniedziałek materiały pozyskane z nośników elektronicznych od osób zatrzymanych za nielegalne przekroczenie granicy polsko-białoruskiej nie pozostawiają wątpliwości, "że decyzja o przedłużeniu obowiązywania stanu wyjątkowego jest absolutnie niezbędna".

CZYTAJ DALEJ

Czy Bóg może uzdrowić człowieka podczas Mszy św? Przekonaj się!

2021-09-27 14:27

[ TEMATY ]

Eucharystia

Msza św.

Karol Porwich/Niedziela

Na taką Mszę św. ludzie przychodzą ze szczególną nadzieją. Modlą się o uzdrowienie dla siebie i dla innych. Konkretnych „innych”: dla syna, córki, matki, dla chorych i cierpiących, fizycznie i duchowo, niekochanych, smutnych... I w podzięce za uzdrowienie, jeśli takie się dokona. Czy Msza św. z modlitwą o uzdrowienie ma większą wagę niż tradycyjna Msza św.? Czy podczas niedzielnej Eucharystii Jezus też może dokonać cudu?

A uzdrowienie dokonuje się, jak mówią ludzie, którzy go dostąpili. Niejeden, wychodząc po Mszy o uzdrowienie, odnajduje w sobie co najmniej spokój i siłę, wierząc, że to co najmniej początek. „Bardzo mnie bolało ramię. Nic nie można zrobić - brzmi jedno ze świadectw. - Leki, maści nie działały. Ale przed miesiącem, po modlitwie w czasie Mszy o uzdrowienie, przyszła prawdziwa ulga. Ręka już mnie nie boli, choć teraz nie używam żadnych leków. Dziękuję Panu Bogu, modlę się, żeby to było trwałe wyleczenie”.
Ludzie przychodzą najczęściej w konkretnej sprawie, to i ich świadectwa są potem konkretne. W konkretnej Mszy chodzi przecież o konkretne sprawy: fizyczny ból, którego ma się dość i chciałoby się pozbyć, i ból duchowy, gdy syn, córka, mąż albo żona wykoleili się: biorą narkotyki, piją na umór, zaniedbują rodzinę. „Przyszłam na tę Mszę, bo naprawdę cierpiałam - twierdzi pani blisko pięćdziesiątki. - Rzucił mnie mąż, wpadłam w depresję, a terapia niewiele mi dawała. Ale gdy przyszłam na Mszę św. o uzdrowienie raz i drugi, poczułam ulgę. Byłam spokojna, wreszcie mogłam normalnie spać! Wszystko zmieniało się niemal z dnia na dzień”.

CZYTAJ DALEJ

Dziś o godz. 15 w 180 miastach w całej Polsce, wierni odmówią Koronkę do Miłosierdzia Bożego

2021-09-28 12:14

[ TEMATY ]

Koronka Bożego Miłosierdzia

Bożena Sztajner/Niedziela

We wtorek o godz. 15, w 180 miastach w całej Polsce, wierni spotkają się przy kościołach, na skrzyżowaniach ulic i innych miejscach, by wspólnie odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego w ramach akcji "Koronka na ulicach miast".

Akcja "Koronka na ulicach miast" została zainicjowana przez łódzką wspólnotę "Iskra Bożego Miłosierdzia" - czytamy na stornie internetowej wydarzenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję