Pani Justyna pisze: Stało się najgorsze – postanowiliśmy z mężem się rozstać. Nie mam już więcej sił, by utrzymywać to, co jest fikcją. On odchodzi do innej kobiety. Nie chcę mu czynić awantur, wytykać błędów. Może nie zawsze byłam w porządku, jeśli musiał szukać szczęścia gdzie indziej. Owszem – były trudne momenty, wyrzucaliśmy sobie wiele rzeczy, ale doszłam do wniosku, że to nie ma sensu. Przecież kiedyś tak bardzo się kochaliśmy... Zresztą – kocham go nadal. Nie wciągam rodziny do naszych spraw, nie buntuję dzieci. Jednym słowem – chciałabym się rozstać – mimo wszystko – w zgodzie. Czy to jest normalne?
Bez względu na to, co Pani myśli o swoim mężu, Wasze dzieci potrzebują ojca i pozostanie on ich ojcem do końca życia. Trzeba więc przede wszystkim uzgodnić, jak często będą się spotykać, aby jak najmniej boleśnie odczuły tę zmianę sytuacji. A ojciec zżyty z dziećmi tym chętniej będzie je wspierał materialnie, bo przecież trzeba też pamiętać o zmianie Waszej sytuacji materialnej. Dzieciom też trzeba przedstawić Wasze nowe warunki, aby nie musiały się dowiadywać o Waszym rozstaniu od osób postronnych. Wszelkie życiowe zmiany są dla nich trudne, więc jeśli się da, starajcie się je chronić, a jednocześnie powinna Pani pozwolić, by czynnie uczestniczyły w budowaniu Waszego nowego życia – bez taty w domu. Muszą mieć pewność, że zawsze mogą liczyć na mamę. Mimo wszystko nie należy współmałżonka spychać na straconą pozycję. Trzeba mu pozostawić określony zakres obowiązków i odpowiedzialności. Zgadzając się na takie polubowne rozstanie, będzie Pani miała poczucie, że w tej sytuacji zrobiła Pani wszystko, co trzeba, i jak najlepiej. Może z czasem Pani mąż jeszcze raz przemyśli swoją decyzję, i jeśli nawet będzie za późno na kolejne zmiany, to chociaż będzie miał poczucie, że stracił coś ważnego w życiu. Taka satysfakcja się Pani należy...
Polecam też Wspólnotę Trudnych Małżeństw „Sychar” dla współmałżonków, którzy pragną żyć samotnie życiem sakramentalnym, a może i z nadzieją na ponowne połączenie rodziny.
Do sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Fatimie przybyło w 2025 r. ponad 6,5 mln pielgrzymów, przekazała w piątek administracja jednego z najpopularniejszych na świecie miejsc kultu maryjnego.
Liczba ta jest zbliżona do rekordu, jaki zanotowano w 2023 r., kiedy w Portugalii organizowane były Światowe Dni Młodzieży z udziałem papieża Franciszka. Wówczas w Fatimie łącznie w ciągu całego roku odnotowano 6,8 mln wiernych, poinformowała PAP rzeczniczka prasowa sanktuarium fatimskiego Patricia Duarte. Dodała, że w ostatnich kilku latach liczba pątników przekraczała 6 mln, co oznacza, że wróciła do poziomu sprzed pandemii koronawirusa.
Przywieźli w sercach twarze i imiona bliskich; schorowanego rodzica, ludzi ze swojej parafii, koleżankę, która popełniła samobójstwo. Tematem pielgrzymki maturzystów diecezji gliwickiej na Jasnej Górze stały się słowa papieża Franciszka o tym, że człowiek osiąga pełnię, gdy przełamuje bariery, a jego serce napełnia się twarzami i imionami. Mszy św. przewodniczył biskup gliwicki Sławomir Oder. To pierwsza grupa diecezjalna po ponad trzymiesięcznej przerwie. W tym roku szkolnym - 2025/2026 - przyjechało już ponad 28 tysięcy uczniów przygotowujących się do egzaminu dojrzałości.
- Jestem tu, bo jestem człowiekiem wierzącym w Boga. A w tym miejscu rozkochałem się podczas pielgrzymek pieszych, rozkochałem się w Domu Matki Bożej. I w trudnych momentach mojego życia staram się tutaj przyjeżdżać - zapewnia Martin Kulig. Jest w klasie logistycznej w Zespole Szkół nr 1 w Lublińcu. Potwierdza, że tak jak dla wielu, tak i dla niego matura jest wyzwaniem, wiąże się ze stresem, niełatwe są też pytania o przyszłość czy lęk przed niepewną sytuacją w naszej Ojczyźnie.
W jednym z ostatnich wywiadów irlandzki biskup Kevin Doran wypowiedział zdanie, które wstrząsnęło tym krajem: w ciągu jednego roku aborcja odebrała życie 10 852 dzieciom. To tak, jakby w ciągu roku zniknęło 300 pełnych klas szkolnych – powiedział biskup. Liczba sama w sobie przytłacza, ale obraz, który wywołuje, porusza jeszcze głębiej. Trzysta klas: tysiące małych ławek, tablice gotowe na pierwsze litery i zdania. A jednak w tych klasach panuje cisza. Nie ma śmiechu, rozmów, dziecięcej ciekawości świata. Są puste przestrzenie - jak wyrwa w sercu narodu.
Biskup Doran mówił, że likwidacja szkół podstawowych w Irlandii, szczególnie w regionach wiejskich, stała się w ostatnich miesiącach poważnym problemem społecznym. Jak dodał, to bolesny znak naszych czasów. Bo gdy społeczeństwo zaczyna odzwyczajać się od dzieci, traci bardzo wiele. Naród wtedy powoli gaśnie, zarówno duchowo, jak i kulturowo.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.