Wojna chyliła się ku końcowi. Był pogodny dzień, 20 kwietnia 1945 r., gdy włoska zakonnica s. Carla De Noni wsiadła do pociągu jadącego z Villanova do Mondovi.
Trasę tę pokonywała wielokrotnie. Od roku współpracowała z włoskim ruchem oporu, przewoziła dla partyzantów leki i żywność. Tym razem miało być tak samo – prosta misja, która miała zakończyć się sukcesem. Niespodziewanie niebo przeszyła seria z karabinu maszynowego. To aliancki pilot obrał za cel pociąg, którym jechała s. Carla. Kule ugodziły ją w plecy, ramię i podbródek. Krytyczny okazał się ten ostatni pocisk, który roztrzaskał jej żuchwę, uszkadzając też tkanki miękkie. Lekarze stwierdzili kilkucentymetrowy ubytek kości, nie dawali jej żadnych szans na przeżycie. Zakonnicę odprawiono do klasztoru, gdzie – zdaniem medyków – otoczona troską miała w spokoju dokonać żywota.
Gdy przełożona zobaczyła s. Carlę w agonii, poleciła wszystkim zakonnicom, by modliły się o jej uzdrowienie za wstawiennictwem ks. Filipa Rinaldiego, salezjanina związanego z pobliskim Turynem. Modliły się bez wytchnienia przez 2 miesiące. Pewnego czerwcowego poranka, po przebudzeniu się, s. Carla poczuła się nadspodziewanie dobrze. Postanowiono rozwinąć bandaże szczelnie spowijające jej pokiereszowaną twarz. Kość żuchwy odrosła, tkanki miękkie się zregenerowały. Zakonnica odzyskała całkowicie sprawność szczęki. Cudownie uzdrowioną s. Carlę w latach 1945 i 1946, a następnie 1984 i 1988 wnikliwie przebadały komisje lekarskie. Eksperci jej przypadek uznali za niezwykły, niewytłumaczalny. Cud ten przyczynił się do beatyfikacji ks. Filipa Rinaldiego.
Solidarność w modlitwie za ciężko chorego abp. Leszka Sławoja Głódzia wyraziły listownie Kościoły chrześcijańskie i wspólnoty religijne w Gdańsku, m.in. prawosławni, protestanci, muzułmanie i przedstawiciele gminy żydowskiej. Metropolita gdański pozostaje w jednym z warszawskich szpitali, gdzie przeszedł poważną operację. Obecnie powraca do zdrowia, być może już za tydzień powróci do Gdańska.
Biskup diecezji pomorsko-wielkopolskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP Marcin Hintz napisał, że przyjął z wielkim smutkiem wiadomość o złym stanie zdrowia metropolity gdańskiego. „Mam jednak nadzieję, że sytuacja zdrowotna Księdza Arcybiskupa się poprawia i życzę nam obu, byśmy mogli się jak najszybciej spotkać” – dodał. Zapewnił też o swojej modlitwie, wierząc, że „dobry Bóg pozwoli Księdzu Arcybiskupowi jak najszybciej powrócić do służby w Archidiecezji Gdańskiej i do trwania w jedności Chrystusowej nam braciom ekumenicznym”.
W Tesalonice wybuchł eschatologiczny niepokój: ktoś głosił - powołując się na proroctwo, na ustne nauczanie, a nawet na „list rzekomo od nas” - że dzień Pański już nastał. Wzmianka o fałszywym liście jest cenna: pokazuje, że autorytet apostolski próbowano podrabiać już za życia apostołów, i tłumaczy, dlaczego list kończy się własnoręcznym pozdrowieniem Pawła jako „znakiem w każdym liście” (3,17). Wspólnota rozgorączkowana bliskością końca łatwo porzuca trzeźwość - i pracę, jak pokaże rozdział trzeci. Apostoł nie podsyca emocji; studzi je: „niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi”. Zanim nadejdzie dzień Pański, musi przyjść odstępstwo i objawić się „człowiek grzechu, syn zatracenia”. Język jest apokaliptyczny i czerpie z Daniela - z figury władcy, który „wywyższy się ponad wszystko” (por. Dn 11,36). Nie służy on zaspokajaniu ciekawości kalendarzowej, lecz czujności: zło potrafi przybrać religijną maskę i zasiąść tam, gdzie należy się cześć Bogu. Lekcjonarz pomija dalsze, najciemniejsze wersety i prowadzi od razu do tego, co pewne. A pewne jest powołanie: „wezwał was przez nasze głoszenie Ewangelii, abyście dostąpili chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa”. Stąd podwójny imperatyw: „stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji” (paradoseis) - przekazu otrzymanego „przez mowę i przez list”. To jedno z biblijnych źródeł teologii Tradycji: Ewangelia żyje w Kościele, zanim i obok tego, jak zostaje spisana. Zakończenie jest modlitwą o pociechę wieczną i utwierdzenie „w wszelkim czynie i dobrej mowie” - Jan Chryzostom trafnie odczytywał tę równowagę: czujność wobec fałszu i spokojna stałość w tym, co Kościół otrzymał od początku, są dwiema stronami tej samej trzeźwości.
Light for Life - Festiwal młodzieży diecezji świdnickiej
Największy festiwal młodzieży diecezji świdnickiej powraca. Tegoroczna dziewiąta edycja Light for Life odbędzie się 19 września pod hasłem „Pragnę”. Organizatorzy zapowiadają dzień modlitwy, spotkań, świadectw i dobrej muzyki.
- Light for Life to propozycja dla młodych, którzy szukają głębszych relacji, odpowiedzi na pytania o sens życia i przestrzeni do szczerej rozmowy o wierze – podkreślają organizatorzy. W sanktuaryjnym otoczeniu Wambierzyc uczestnicy będą mogli przekonać się, że chrześcijaństwo nie jest zbiorem nakazów, ale żywym spotkaniem z Bogiem.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.