Pewnego razu do teatralnej kawiarenki, wypełnionej klientami po brzegi, wszedł Zbigniew Cybulski. Aktor, szukając dla siebie miejsca, krzyknął: – Inteligencja, wynocha! Jako jedyny zareagował Jeremi Przybora. Poeta wstał i powiedział pokornie: – To ja już będę uciekał.
– Profesorze, jakie ma pan kwalifikacje, by zeznawać w tym procesie? – zapytał pewien adwokat słynnego i uznanego fizyka Henry’ego Augustusa Rowlanda. Profesor zeznawał w procesie jako biegły powołany przez prokuraturę. Tym pytaniem obrońca chciał podważyć wiarygodność fizyka, który mógł swoimi stwierdzeniami obciążyć klienta siedzącego na ławie oskarżonych. Profesor, niewzruszony, odrzekł: – Jestem najwybitniejszym fizykiem amerykańskim.
Po zakończeniu rozprawy jeden z przyjaciół Rowlanda zapytał:
– Czy aby na pewno powinieneś się tak wyniośle przedstawić sądowi?
– A cóż innego miałem powiedzieć? Przecież zeznawałem pod przysięgą – stwierdził Rowland.
W głowie się nie mieści
Reklama
Pasikonik – owad, który potrafi skoczyć na wysokość wielokrotnie przekraczającą długość jego ciała, stał się inspiracją dla naukowców z University of Colorado Boulder do zaprojektowania wysoce skocznego tworzywa. Materiał składający się z kilku warstw elastomerów ciekłokrystalicznych po podgrzaniu potrafi wzbić się na wysokość 200-krotnie wyższą, niż wynosi jego grubość, co czyni z niego jedną z najbardziej skocznych substancji na świecie. Naukowcy szukają dla niego praktycznego zastosowania, chcą wykorzystać go do budowy tzw. miękkich robotów – urządzeń wykonanych z wysoce elastycznych materiałów, co poza innymi zaletami zwiększa także bezpieczeństwo podczas pracy z ludźmi. Takie roboty, np. wyglądające jak kałamarnice z elastycznymi mackami, mogłyby znaleźć zastosowanie w medycynie – przekonują naukowcy.
Świat w liczbach
4 godz., 6 min i 34 s – tyle dziennie spędza statystyczny Polak przed telewizorem.
22 mld rolek papieru toaletowego rocznie zużywają Europejczycy. Tą ilością papieru można by opleść kulę ziemską 12 tys. razy.
7570 m n.p.m. – tyle mierzy najwyższy niezdobyty dotąd szczyt świata. Gangkhar Puensum leży w Bhutanie.
Ok. 90% wysyłanych e-maili to spam.
Odwieczne konflikty: Ludzie vs. podatki
Opodatkować można wszystko; w XIV-wiecznej Anglii płacono podatek od życia, a w Rosji Piotra I opodatkowano brody. Również współcześnie nie brakuje absurdalnych podatków: w belgijskim regionie Walonia płaci się podatek od grillowania, na słonecznych Balearach natomiast turyści płacą podatek od słońca. Do kuriozum dochodzi w Australii, gdzie wysunięto propozycję, aby małżeństwa posiadające więcej niż dwoje dzieci do końca życia płaciły podatek za dodatkową emisję CO2.
Herman Auerbach, czołowy przedstawiciel lwowskiej szkoły matematycznej, nie miał szczęścia do kapeluszy. Pewnego razu, gdy przebywał w kawiarni, ktoś zabrał mu z szatni jego nowo zakupiony i bardzo szykowny kapelusz, a w to miejsce pozostawił, owszem, kapelusz, ale stary i noszący wyraźne ślady użytkowania. Auerbach nie miał wyjścia – zabrał to, co zostało. Później nosił to nakrycie głowy, ale nigdy go nie czyścił. Gdy znajomy zapytał Auerbacha o powód takiego postępowania, ten odrzekł: – A co, złodziejowi będę czyścił?
Kiedy wiele lat temu pierwszy raz jechałem na pielgrzymkę do Rzymu, z niebywałym zachwytem oglądałem liczne miasta położone na bardzo wysokich i wąskich górach. W sposób zachwycający upiększały okolicę oraz świadczyły o geniuszu budowniczych. Słowa podziwu wypowiedzieliby zapewne znawcy arkanów sztuki obronnej oraz architekci krajobrazu. Miasto od zarania dziejów było synonimem dostatku i pełni. Zaspokajało niemal wszystkie ludzkie potrzeby: materialne, duchowe i intelektualne. Dawało poczucie komfortu i bezpieczeństwa, było obiektem marzeń i westchnień. Nieprzypadkowo czytamy w Apokalipsie św. Jana: „I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża” (21, 2). Otóż my, chrześcijanie, mamy być jak miasto położone na górze. Miało ono bowiem zawsze i tę właściwość, że lampy uliczne świeciły w nim przez całą noc, dając możliwość odnalezienia się na jego terenie i uchwycenia kierunków. Nie tylko mieszkańcom, także innym. Ono świeciło całej okolicy i dosłownie nie było w stanie się ukryć. Każdy przyjaciel Jezusa jest solą i światłem. Chrześcijanie poprzez wierność Ewangelii chronią prawdziwe wartości przed zepsuciem – podobnie jak każda dobra sól konserwuje żywność, ale także nadają światu smak – tak jak szczypta soli poprawia smak pokarmów, np. sałatki. Jesteśmy dosłownie „konserwatorami” Wartości (pisanych wielką literą) i autentycznymi, a nie sztucznymi „polepszaczami smaku” wspólnoty społecznej. I to nie może się dokonywać wyłącznie w moim prywatnym domu, w czterech ścianach mego pokoju i w „więzieniu” własnej duszy. Dzisiejsza Ewangelia zadaje zdecydowany kłam poglądowi, który od lat jest nam, niekiedy z okrucieństwem, wręcz wpajany, że „wiara to sprawa prywatna”. Nigdy nie była i nigdy nie będzie prywatna, gdyż to jest niemożliwe. Jako najpiękniejsza i największa wartość ma służyć każdemu poszukującemu człowiekowi, zawsze i wszędzie. Jezus Chrystus – Droga, Prawda i Życie – chce dotrzeć do wszystkich ludzi bez wyjątku. Czyni to przez swych uczniów-misjonarzy. Koniecznie musimy przypomnieć tutaj słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w Lubaczowie: „Wiara i szukanie świętości są sprawą prywatną tylko w tym sensie, że nikt nie zastąpi człowieka w jego osobistym spotkaniu z Bogiem, że nie da się szukać i znajdować Boga inaczej niż w prawdziwej wewnętrznej wolności. Ale Bóg nam powiada: «Bądźcie świętymi, ponieważ Ja sam jestem święty!» (Kpł 11, 44). On chce swoją świętością ogarnąć nie tylko poszczególnego człowieka, ale również całe rodziny i inne ludzkie wspólnoty, również całe narody i społeczeństwa” (3 czerwca 1991 r.). Aby to było możliwe, musimy być autentyczni. Sól bywa jednak czasami skażona obcymi domieszkami, a świeca niekiedy bardziej kopci niż świeci. Niestety. Uważajmy na to. W Rzeszowie 2 czerwca 1991 r. papież przestrzegał nas konkretnie: „Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim”. I powtórzmy: soli w potrawie bywa naprawdę niewiele, a jednak daje smak!
W wyniku wypadku drogowego w sobotę śmierć poniósł ks. Mirosław Pękała, wieloletni proboszcz parafii Św. Katarzyny i Św. Anny w Cerkiewniku (archidiecezja warmińska). Duchowny miał 67 lat.
Do zdarzenia doszło około godz. 12.30 na drodze krajowej nr 51 w okolicach Cerkiewnika. Jak wynika z wstępnych ustaleń policji w Olsztynie, prowadzonej pod nadzorem prokuratury, samochód osobowy kierowany przez 67-latka, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu prawidłowo jadącemu Volvo. Siła uderzenia w bok pojazdu była znaczna - obaj kierowcy zostali przewiezieni do szpitala.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.