Reklama

Wiadomości

Niezrealizowane obietnice Brukseli

Lewicowym środowiskom w Brukseli zależy na tym, by deprecjonować politykę polskiego rządu, nawet gdy chodzi o wojnę i pomoc Ukrainie – stwierdza min. Rafał Romanowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Niedziela Ogólnopolska 14/2023, str. 38-39

[ TEMATY ]

Unia Europejska

MRiRW

Rafał Romanowski

Rafał Romanowski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Artur Stelmasiak: Rolnicy mówią, że w Polsce jest bardzo trudna sytuacja na przednówku. Dlaczego?

Min. Rafał Romanowski: Na wsi na przednówku zawsze było trudno. Kończą się zapasy, a do nowych zbiorów daleko. Dziś sytuacja też jest trudna, ale z innych powodów, przede wszystkim na skutek wojny na Ukrainie. Zapasów mamy aż nadto, zwłaszcza jeśli chodzi o zboża.

Jak do tego doszło?

Komisja Europejska w zeszłym roku zdjęła cło i limity na produkty spożywcze i płody rolne z Ukrainy. Oczywiście, powinniśmy wspierać ukraiński rząd, jednak powinna to robić cała Unia Europejska, a nie tylko państwa graniczące z Ukrainą. W efekcie rynki rolne w Polsce, Rumunii, na Słowacji i w Bułgarii zostały zalane m.in. przez ukraińskie zboże. Surowce spożywcze z tego kraju miały przejechać tranzytem przez nasze terytorium, a ich transportem miała się zająć właśnie Komisja Europejska. Mieliśmy obiecane przez KE wsparcie techniczne w możliwościach przeładunkowych i transportowych, a prezydent Joe Biden obiecał specjalne silosy na ukraińskie zboże. Niestety, nic z tych obietnic nie zostało zrealizowane.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Jaka jest skala tych nadwyżek?

W Polsce produkujemy ok. 30 mln t różnych zbóż, a na Ukrainie, pomimo trwających działań wojennych, zebrano ponad 100 mln t. Polski rząd zdecydował, że wesprze polskich rolników z własnych środków. Niestety, nasz wniosek w tej sprawie leży na biurku Komisji Europejskiej nierozpatrzony od 6 tygodni. Ponoć jest zgoda i będzie nam ona przekazana w najbliższym czasie, jak zapewniał komisarz Janusz Wojciechowski podczas Europejskiego Forum Rolniczego w Jasionce. Ceny jednak spadają i ta pomoc będzie mniej skuteczna, niż byłaby kilka tygodni temu. Dlatego przede wszystkim musimy teraz dążyć do wyeksportowania nadwyżek zboża.

Od wybuchu wojny nie widzę żadnej pomocy ze strony Brukseli, by zrekompensować nasze pomocowe starania dla Ukrainy. Wręcz przeciwnie, rzucane są nam kłody pod nogi.

Ma Pan rację, tak jest zarówno z pomocą humanitarną, przyjmowaniem uchodźców, jak i z pomocą dla rolnictwa. Mamy jedynie puste deklaracje i spotkania w świetle fleszy, z których nic konkretnego nie wynika. Lewicowym środowiskom w Brukseli zależy na tym, aby deprecjonować politykę polskiego rządu, nawet gdy chodzi o wojnę i pomoc Ukrainie.

Czy pojawiają się przedsiębiorcy, którzy na tej wojennej sytuacji chcą zarobić?

Każda wojna daje potężne możliwości do szybkiego zarobku, dlatego na spotkaniach zawsze odwołuję się do etyki biznesu. Po wybuchu wojny apelowałem o to, by kupować z Ukrainy po uczciwych cenach, ale też dbać o naszych polskich producentów. Niestety, niektóre podmioty wykorzystują wojnę i swoją przewagę, żeby kupować jak najtaniej od Ukraińców, którzy ze zrozumiałych względów chwytają się praktycznie każdej możliwości, bo się boją, że ich zboże zostanie skradzione lub spalone przez Rosjan.

Reklama

Na Ukrainie są bardzo duże gospodarstwa rolne, a w Polsce rząd cały czas stawia na małe i średnie gospodarstwa. Dlaczego?

Bo takich gospodarstw jest w Polsce po prostu najwięcej i taki mamy tradycyjny model rolnictwa. Zgodnie z konstytucyjnym zapisem gospodarstwa rodzinne są podstawą ustroju rolnego w Polsce. Dbamy o nie i w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 zawarliśmy możliwości ich wsparcia w obrębie tzw. ekoschematów, bo tego typu rolnictwo w Polsce się sprawdza. Wytwarza dobre produkty i zapewnia nam wszystkim bezpieczeństwo żywnościowe. To właśnie dzięki małym i średnim gospodarstwom Polska może się pochwalić bardzo wysokim poziomem dobrostanu zwierząt hodowlanych. W tym zakresie jesteśmy liderami w Unii Europejskiej; chcieliśmy nawet oznaczać produkty wytwarzane w wysokich standardach dobrostanu zwierząt znakiem „Dobrostan+”, ale nie otrzymaliśmy na to zgody Brukseli. Powiedziano nam, że zachwialibyśmy równowagę na rynku europejskim.

Śledzę politykę Brukseli, czytam założenia np. Zielonego Ładu i odnoszę wrażenie, że Unia Europejska odchodzi od rolnictwa. Czy produkcja spożywcza w Europie będzie ograniczana?

Do 24 lutego ub.r. nie było żadnej dyskusji na temat bezpieczeństwa żywnościowego Europy. Pojawiały się nawet skrajne opinie, że produkcja żywności jest nam niepotrzebna, bo przecież można ją sprowadzić. Jest silne lobby, które chce zakazać produkcji zwierzęcej. Zdecydowanie się temu przeciwstawiamy.

Rosja bardzo inwestuje w rolnictwo. Czy po uzależnieniu się od rosyjskiego gazu może nas czekać uzależnienie od żywności z Rosji?

Niestety, wpływy rosyjskie w europejskiej polityce są bardzo silne i różnie historia może się potoczyć. Miejmy nadzieję, że wojna otworzy decydentom oczy i zrozumieją, iż bezpieczeństwo żywnościowe musi być zachowane.

A może wojna Rosji z Ukrainą jest także o to, by wyeliminować, przejąć swojego wielkiego konkurenta z produkcji rolnej?

Całkiem możliwe, że chodzi o te wyjątkowe czarnoziemy, czyli gleby, które „gadają z niebem” i same rodzą pszenicę, kukurydzę, rośliny oleiste. Gdyby Putinowi się to udało, to miałby w swoich rękach potężny instrument kształtowania rynku spożywczego na świecie. Już dziś wyraźnie widać wpływ tej wojny na sytuację gospodarczą, w tym na rynki rolne.

Reklama

Zajmuje się Pan Minister w resorcie rolnictwa m.in. zarządzaniem kryzysowym, obroną cywilną oraz prowadzeniem przygotowań obronnych. Czy wieś ma jakieś odrębne struktury mobilizacyjne?

To jest taki sam system jak w miastach. Ustawa o obronie Ojczyzny zmieniła jednak sposób postrzegania obronności państwa. Wojska Obrony Terytorialnej służą nie tylko do celów militarnych, a ich utworzenie jest ważne ze względu na bliskość żołnierzy. Jeżeli na danym terenie pojawia się jakaś klęska, powódź czy choćby ognisko ASF u świń lub przypadek ASF u dzików, to brygada WOT może być bardzo szybko skierowana do pomocy rolnikom. Duży zaciąg do WOT pochodzi właśnie z obszarów mniej zurbanizowanych, gdzie wychowanie patriotyczne jest oparte na chrześcijańskich wartościach. Młodzi na wsi doskonale rozumieją, że bezpieczeństwo jest czymś bardzo ważnym.

Skoro mówimy o patriotyzmie i wartościach chrześcijańskich, to ataki na Kościół, na te wartości chrześcijańskie i na św. Jana Pawła II osłabiają także zdolności obronne Polski. Czy zgodzi się Pan z takim stwierdzeniem?

Jak już wspomniałem, mamy silnie zakorzenione wartości chrześcijańskie. To wiara naszych przodków. Patrząc na młodych ludzi, którzy tak chętnie zaciągają się do WOT, uważam, że Polska ma w sobie jeszcze duży potencjał.

Czy ataki na takie wartości są też atakiem na polskość?

Tak, bo to nasze korzenie. Urodziłem się w 1978 r., kilka miesięcy przed wyborem św. Jana Pawła II. Nie wyobrażam sobie Polski bez jego dziedzictwa. Przecież wybór kard. Karola Wojtyły był ważny nie tylko dla ludzi wierzących. Dziś należy też przypomnieć, jakie wywołało to wówczas wstrząsy – także w Moskwie. Dla mnie śmierć papieża w 2005 r. była ogromnym przeżyciem, czułem, że odszedł ktoś bliski, najbliższy sercu każdego Polaka.

Zostaliśmy wychowani właśnie w tradycji chrześcijańskiej i w duchu nauczania społecznego św. Jana Pawła II, dlatego też przyjęliśmy miliony uchodźców z Ukrainy. Bez tego dziedzictwa byłoby nam o wiele trudniej zmierzyć się z takimi wyzwaniami. Ale proszę zobaczyć, co robi Donald Tusk.

Co robi?

Te jego ataki na papieża Polaka są kolejną próbą wydarcia nam patriotyzmu i katolickich wartości, bo w takiej sytuacji będzie o wiele łatwiej rządzić Polską i Polakami. Będzie można np. uzależniać nasz kraj od gazu i wpływów obcych państw. Dla mnie ataki na Jana Pawła II są dokładnie tym samym, co na polecenie Moskwy robili komuniści, by w ten sposób osłabić ducha Polaków. Przecież jeśli będziemy deptać najważniejsze autorytety i wartości, to osłabimy zapał Polaków do tego, by bronić Polski – naszej ojczyzny.

Rafał Romanowski wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi (2007, 2015-20, od 2021), poseł na Sejm z list PiS. Doktor nauk społecznych, studiował też dziennikarstwo, PR i reklamę.

2023-03-28 13:18

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Unia bez celu

Niedziela Ogólnopolska 7/2017, str. 45

[ TEMATY ]

Unia Europejska

fotostar/pl.fotolia.com

Wszystkie unijne cele po kolei upadają, a najważniejszym wydarzeniem okazać się może wyjście Wielkiej Brytanii z Unii.

Dotychczas Unia Europejska zawsze o coś walczyła. Miała cel. Niekoniecznie mądry, ale miała. Cel się zmieniał, ulegał modyfikacji, ale był. Po wejściu Polski do Unii w 2004 r. najważniejszym celem była eurokonstytucja, czyli używając języka oficjalnego – przyjęcie i ratyfikowanie „Traktatu ustanawiającego konstytucję dla Europy”. Projekt ten jednak padł w referendach we Francji i w Holandii w 2005 r. Zanim unijni kreatorzy celów zdążyli wyjść z szoku, okazało się, że przyjęta w 2000 r. Strategia Lizbońska nie ma szans na powodzenie. Skrojono ją na 10 lat, ale już na półmetku, czyli w 2005 r., przybył do Parlamentu Europejskiego ówczesny szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso i oświadczył, że cel niestety nie zostanie osiągnięty. Przypomnę, że chodziło o gospodarcze dogonienie, a nawet prześcignięcie Stanów Zjednoczonych przez UE. Modyfikacja celów także niewiele dała i w 2010 r. Strategia Lizbońska zakończyła się kompletnym fiaskiem. Od 2006 r. nowym celem stało się przerobienie eurokonstytucji i podanie jej w formie Traktatu Lizbońskiego. Ostatecznie ratyfikowany został on w grudniu 2009 r., ale już niebawem okazało się, że jest mało aktualny. Kanclerz Niemiec Angela Merkel do niedawna jeszcze mówiła o konieczności przyjęcia nowej konstytucji, ale sprawa przycichła. Od momentu wejścia Polski do Unii karmieni byliśmy ideologią tzw. globalnego ocieplenia („global warming”). Celem więc było obniżenie przez kraje europejskie emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Unijni decydenci doskonale zdawali sobie sprawę, że same nasze działania niewiele dadzą, ale jak twierdził pan Barroso, „chcieliśmy dać przykład innym krajom na świecie”.
CZYTAJ DALEJ

Święci Męczennicy Salezjańscy w Chinach

Niedziela Ogólnopolska 39/2000

pl.wikipedia.org

Alojzy Versiglia

Alojzy Versiglia
25 lutego 1930 r. bp Alojzy Versiglia i ks. Kalikst Caravario, misjonarze salezjańscy w Chinach, zostali zamordowani w Lin Tau Tsui. 15 maja 1983 r., w 400. rocznicę przybycia o. Mateusza Ricci SJ do Chin, Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił obu męczenników salezjańskich błogosławionymi. 1 października 2000 r. Jan Paweł II ogłosi 120 męczenników chińskich, a wśród nich bp. Versiglia i ks. Caravario, świętymi. Dzieło salezjańskie w Chinach ma oficjalnych patronów i orędowników w niebie.
CZYTAJ DALEJ

Inauguracja jubileuszu

2026-02-25 21:50

Biuro Prasowe AK

– Tak, jak nie sposób zrozumieć dziejów naszej ojczyzny bez Chrystusa i Jego Kościoła, tak nie można sobie wyobrazić historii Chrzanowa bez jego pierwszej i podstawowej wspólnoty wiary, przenikającej całe życie społeczności, kształtującej jej kulturę i tradycje – mówił kard. Stanisław Dziwisz w parafii św. Mikołaja w Chrzanowie, gdzie zainaugurowano dziś obchody jubileuszu 700-lecia parafii.

– Siedem wieków obecności kościoła w tym miejscu to nie tylko zapis historii, lecz przede wszystkim świadectwo żywej wiary pokoleń, które na tej ziemi odnajdywały Boga, czerpały z sakramentów i budowały wspólnotę opartą na Ewangelii. Tutaj przez stulecia rozbrzmiewała modlitwa, tutaj rodziły się powołania, to tutaj Służebnica Boża Janina Woynarowska kroczy ku świętości, tutaj ludzkie radości i cierpienia były składane w ofierze Chrystusowi – mówił proboszcz ks. Michał Kania, zaznaczając, że dzisiejsza Eucharystia jest nie tylko dziękczynieniem za minione wieki, ale też uroczystym zawierzeniem Bożej Opatrzności przyszłości parafii.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję