Reklama

Niedziela Wrocławska

Wychwalajcie Jahwe

Charyzmatyczna wspólnota Hallelu Jah – jedna z największych wspólnot katolickich Wrocławia – już 40 lat modli się, ewangelizuje i służy Bogu oraz ludziom.

Niedziela wrocławska 35/2023, str. IV

[ TEMATY ]

Wrocław

Archiwum Hallelu Jah

Członkowie Hallelu Jah podczas jubileuszowych rekolekcji

Członkowie Hallelu Jah podczas jubileuszowych rekolekcji

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jubileuszowe rekolekcje przeżywała na Górze św. Anny. Uczestniczyło w nich łącznie 350 osób, także z filii w Warszawie, Stroniu Śląskim i parafii we Wrocławiu-Złotnikach. – Wspólnota ma to do siebie, że inspiruje. Nie zawsze mam piękny dzień i mierzę wysoko. Czasem zaliczam dołki, ale siostra i brat mnie „podciągają w górę”, coraz bardziej. Po to właśnie jest wspólnota – mówił do zgromadzonych członków i przyjaciół Hallelu Jah ks. prof. Włodzimierz Wołyniec, asystent kościelny wspólnoty. Wcześniej funkcję asystenta kościelnego pełnił obecny bp Andrzej Siemieniewski, ordynariusz diecezji legnickiej.

Gorliwość o Dom Boży

Początki wspólnoty są związane z 1983 r. i karłowicką Fraternią San Damiano, w której młodzi ludzie zgłębiali duchowość franciszkańską, jednocześnie realizując formację Ruchu Światło-Życie. Zapragnęli pójść w kierunku Odnowy w Duchu Świętym – założyli grupę ewangelizacyjną, a w 1990 r. określono już konkretne cele wspólnoty. – Bardzo gorliwy czas młodych osób, które zakładały wspólnotę. Czas i modlitwy i ewangelizacji we Wrocławiu i w Polsce – wspomina Tomasz Piechnik, obecny lider Hallelu Jah. – Fundamenty wspólnota miała dobre, bo były oparte na gorliwości o Dom Boży, na zapale ewangelizacyjnym, który udzielał się innym.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Tomasz Piechnik do Hallelu Jah trafił w 1992 r.: – Wspólnota liczyła wtedy około 400 osób. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z ruchem charyzmatycznym, wszystko było dla mnie nowe. Ale to, co mnie pociągnęło, to świadectwo żywej wiary tych ludzi, że Bóg jest i działa w ich życiu. Nieudawana, osobista relacja z Bogiem.

Mocne filary

Hallelu Jah w swojej historii przeszło „czas pustyni”. – Niestety w 1994 r. nastąpił rozłam wspólnoty, część osób odeszła do kościoła protestanckiego. To był czas konsternacji i głębokiego kryzysu – nagle z kilkusetosobowej wspólnoty staliśmy się grupą po przejściach liczącą ok. 50 osób. Pomógł nam wtedy bardzo ks. prof. Andrzej Siemieniewski (obecnie biskup), nasz ówczesny asystent kościelny. On wiele rzeczy tłumaczył, prostował, wyjaśniał, cierpliwie odpowiadał na wszystkie nasze pytania – mówi z wdzięcznością Tomasz Piechnik.

Członkowie Halellu Jah wiedzieli, że chcą zostać w Kościele katolickim. – Złapaliśmy się mocno fundamentów Kościoła katolickiego i nie puszczaliśmy, choć krążyło wokół nas dużo różnych „mitów”. Okres pustyni trwał kilka lat, a po 2000 r. zaczęliśmy budować na nowo – z Bożą pomocą i opieką Kościoła, dużym wsparciem bp. Andrzeja Siemieniewskiego. Na ludziach wypróbowanych, w pewien sposób „przeoranych” – wspomina lider Hallelu Jah.

Zaczął się proces powrotu do tego, co Bóg na początku wlał w serca członków wspólnoty. Modlitwa uwielbienia, ewangelizacja, praca z ubogimi, z uzależnionymi, z młodzieżą. Wspólnota się „odbiła”, zaczęła rozrastać, służyć Bogu i innym ludziom.

Reklama

– Naszymi filarami od początku była ewangelizacja i uwielbienie, stąd nazwa Hallelu Jah – Chwała Jahwe. Uwielbienie Boga i trwanie na modlitwie stale nam towarzyszą. Dołożyliśmy także wymiar Eucharystyczny jako jeden z filarów. Wspólnota bardzo mocno skoncentrowała się na Eucharystii – stała się ona centrum naszego życia wspólnotowego nie dlatego, że „tak trzeba”, ale to wynika z potrzeby naszych serc. Chcemy czerpać ze stołu Słowa i Ciała Chrystusa – podkreśla Piechnik.

Wzrost przez służbę

Oprócz cotygodniowych spotkań na modlitwie uwielbienia i Eucharystii, każdy z członków wspólnoty należy do małej grupy lub diakonii, w której formuje się i wzrasta. – W sumie mamy 11 różnych diakonii. Jest m.in.: diakonia uwielbienia, diakonia liturgiczna, diakonia małżeństw i rodzin, diakonia biblijna, diakonia modlitwy wstawienniczej, diakonia ewangelizacji – w tym momencie głównie kursami alfa – wymienia Tomasz Piechnik i dodaje: – Związana z ewangelizacją jest też diakonia miłosierdzia, która przez lata pięknie działała i nadal działa w środowisku bezdomnych, uzależnionych. Osoby z diakonii miłosierdzia wychodzą do osób, które są na marginesie.

– Przez lata widzimy, że wzrost następuje przez służbę. Nie żyjemy tylko dla siebie, dlatego chcemy służyć innym i innych do Chrystusa przyciągać – tłumaczy lider Hallelu Jah. – Ludzie mocno wzrastają w wierze i miłości, kiedy angażują się w służbę. Można być w grupie, ciągle się formować, cały czas szukać problemów w sobie, a bardzo dużo spraw się rozwiązuje, kiedy ktoś wychodzi poza siebie i idzie służyć drugiemu człowiekowi. Pomoc potrzebującym zupełnie zmienia perspektywę i patrzenie na życie.

Reklama

We wspólnocie formuje się także młodzież i dzieci. – Formacja młodych rozpoczęła działalność w 2006 r., kiedy zaczęliśmy organizować obozy dla młodzieży JPII POWERTIME. Praca z młodzieżą w duchu św. Jana Pawła II stała się też inspiracją do powołania w ramach stowarzyszenia Hallelu Jah wrocławskiego Centrum Kultury im. Jana Pawła II. To tam, „Pod Czwórką”, spotykają się młodzi – w grupach młodzieżowych jest obecnie około 60 osób. A dla dzieci mamy diakonię Skautów Króla – zaznacza Tomasz Piechnik i dodaje: – Nazywamy je diakoniami „następnego pokolenia”. Starannie o nie dbamy, bo wiemy, jak ważna jest dobra formacja dzieci i młodzieży. To nasza przyszłość, przyszłość Kościoła.

Trwałe więzi

Ale wspólnota Hallelu Jah to nie tylko modlitwa, ewangelizacja czy służba. To szczere relacje przyjaźni, pomoc w potrzebie, wspólna zabawa, odpoczynek, wyjazdy rekolekcyjne. Wspólnota Hallelu Jah jest też mega sportowa: od jeżdżenia na nartach po granie w piłkę nożną, kajaki, paintball czy wspinaczkę. – Wspólnota najbardziej sprawdza się właśnie w trudnych, życiowych sytuacjach, kiedy stajemy za sobą, wspieramy się. Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało górnolotnie, ale rzeczywiście jesteśmy taką rodziną wspólnego ducha, wspólnych wartości. Wiele osób tego doświadcza – podkreśla Tomasz Piechnik i zaprasza do kościoła NMP na Piasku na czwartkowe spotkania modlitewne o godz. 19.30 oraz niedzielne Eucharystie o godz. 12.

Magdalena i Łukasz Ludwinowie

Jesteśmy małżeństwem od 21 lat. We wspólnocie Hallelu Jah poznaliśmy się, tu budowała i wciąż buduje się nasza więź. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że wspólnota przez te lata była miejscem, które pomagało nam czynić możliwym niemożliwe. Bo po ludzku wspólne życie niejednokrotnie okazywało się ponad nasze siły – wiara i trwanie we wspólnocie nie uchroniło nas przed większymi i mniejszymi kryzysami, wiele z tego, co dotyka małżeństwa w świecie, nie ominęło nas. Jednak zakorzenienie w środowisku osób oddanych Bogu wciąż staje się dla nas drogą do ich pokonywania. Doświadczamy w tym miejscu, razem z naszymi dziećmi, bliskości, przyjaźni, modlitwy i uważności ze strony członków wspólnoty, będących wsparciem w wielu momentach naszego małżeńskiego i rodzinnego życia.

Hallelu Jah to miejsce, w którym Bóg odkrywa przed nami coraz głębiej swoje serce, uczy dojrzałego trwania w Nim. Uczy stawania się darem i przyjmowania darów, wybaczania i proszenia o wybaczenie. Hallelu Jah jest naszą wspólną drogą ku wieczności, utrwalającą miłość do Boga i człowieka w bardzo zwykły, codzienny sposób.

2023-08-22 12:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowy kierunek studiów na Uniwersytecie

[ TEMATY ]

nauka

Wrocław

pl.wikipedia.org

W październiku Uniwersytet Wrocławski otworzy kierunek, który może przyczynić się do rewolucji w polskim systemie rehabilitacyjnym. O tym, dlaczego zmiany są potrzebne i jaką rolę w ich wprowadzeniu pełnić będą specjaliści ds. zarządzania rehabilitacją, rozmawiamy z dr Aliną Czapigą, prodziekanem ds. dydaktycznych i socjalnych Wydziału Nauk Historycznych i Pedagogicznych.

: „Wdrożenie nowego modelu kształcenia specjalistów ds. zarządzania rehabilitacją jako element systemu kompleksowej rehabilitacji w Polsce” – co kryje się pod tą nazwą? Dr Alina Czapika - To projekt dydaktyczny, którym kieruję z ramienia Uniwersytetu Wrocławskiego, współfinansowany ze środków Unii Europejskiej, w ramach Działania 4.3 Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój. W jego ramach będziemy kształcić na studiach podyplomowych specjalistów ds. zarządzania rehabilitacją. Projekt realizujemy wspólnie z Gdańskim Uniwersytetem Medycznym, Uniwersytetem Warszawskim i Uniwersytetem Medycznym w Lublinie. Naszymi partnerami społecznymi są PFRON, ZUS oraz DGUV – Deutsche Gesetzliche Unfallversicherung e.V. – niemiecka organizacja centralna ds. ubezpieczeń. Współpracujemy również z przedstawicielami organizacji pozarządowych i pracodawcami. Razem przygotowaliśmy model kształcenia. Inspiracją do realizacji projektu była potrzeba zapewnienia dostępu do kompleksowej rehabilitacji, dającej szansę na powrót do aktywności społecznej i zawodowej osobom, które w wyniku różnych zdarzeń losowych stały się niepełnosprawne lub u których nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia, uniemożliwiające – trwale lub okresowo – aktywność zawodową i społeczną. Kluczową rolę w procesie aktywizacji odgrywa specjalista, który zarządza procesem rehabilitacji – organizuje go, angażując do współpracy wielu ekspertów. W Polsce bardzo potrzebne są studia przygotowujące do pełnienia tej roli. Dotychczas nie powstał taki zawód czy specjalizacja, dlatego opracowaliśmy cały związany z tym model kształcenia. Pomimo znacznego wzrostu wydatków publicznych na aktywizację zawodową osób z niepełnosprawnością w Polsce, większość tych osób pozostaje poza rynkiem pracy. Według Narodowego Spisu Powszechnego z 2011 roku liczba osób z niepełnosprawnością ogółem wynosiła blisko 4,7 mln. Około 3,1 mln osób posiadało prawne potwierdzenie niepełnosprawności. To mniej więcej 12 proc. ludności kraju. Według danych z Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności za II kwartał 2017 roku około 70 proc. z 1 705 tys. osób niepełnosprawnych w wieku produkcyjnym było biernych zawodowo. Tylko 27 proc. pracowało. Pozostałe ponad 2 proc. posiadało status osób bezrobotnych. Nasze studia wpisują się w zmieniający się naszym kraju system rehabilitacyjny. Obserwuję odchodzenie od systemu azylowego, działającego na zasadzie: „Zaopiekujemy się pacjentem/klientem, bo potrzebuje pomocy, ale zrobimy to z dala od środowiska”. Odchodzimy od systemu azylowego w stronę systemu środowiskowego, włączającego. Nie chcemy izolować, tylko aktywizować. Tak to chyba powinno funkcjonować. - Oczywiście, że tak. Polska nie jest krajem, który nie zajmuje się osobami z niepełnosprawnością, ale system wymaga zmiany. Moim zdaniem wracamy do koncepcji kompleksowej rehabilitacji, którą w Polsce zapoczątkował prof. Wiktor Dega. Czy pan wie, że pierwsza na świecie Katedra Medycyny Rehabilitacyjnej powstała na Akademii Medycznej w Poznaniu? A program kompleksowej rehabilitacji WHO uznała za modelowy? Wyzwanie podjął PFRON, który realizuje duży program związany właśnie z kompleksową rehabilitacją. Do nas należeć będzie kształcenie kadr. W ramach projektu kraj podzielono na cztery makroregiony. Uniwersytet Wrocławski obejmie swoim zasięgiem województwa: lubuskie, dolnośląskie, opolskie i śląskie; w tych regionach będziemy szukać kandydatów. Studia podyplomowe będą bezpłatne dla osób, które pomyślnie przejdą proces rekrutacji. Bardzo zależy nam na utrzymaniu poziomu, dlatego intensywnie pracowaliśmy nad koncepcją kształcenia. Prace merytoryczne zostały poprzedzone badaniami, które umożliwiły diagnozę sytuacji osób z niepełnosprawnością w Polsce oraz analizę obowiązujących rozwiązań w zakresie rehabilitacji i aktywizacji. Model kształcenia był konsultowany z partnerami ze środowiska społeczno-gospodarczego. Bez ich pomocy i opinii wdrożenie planowanych rozwiązań byłoby niemożliwe, a my chcemy, aby specjalista ds. zarządzania rehabilitacją funkcjonował w polskiej rzeczywistości. Dziś mogę już powiedzieć, że model kształcenia jest gotowy. Przystępujemy do kolejnych etapów procedury uniwersyteckiej, po zakończeniu której – najprawdopodobniej w czerwcu – rozpocznie się kilkuetapowa rekrutacja. Możemy zdradzić, jak będzie ona wyglądała? - Dysponujemy tylko dwoma semestrami, dlatego musimy wybrać osoby, które mają już pewne doświadczenia zawodowe i będą u nas poszerzać swoje kompetencje. O rekrutacji za chwilę powiem więcej, ale zacznijmy od najważniejszej sprawy, czyli od wyjaśnienia, kim ma być specjalista ds. zarządzania rehabilitacją. Bo przecież można by powiedzieć: „Zaraz, jak to? W dwa semestry wykształcimy kogoś, kto będzie nadzorował pracę lekarzy, psychologów, terapeutów, rehabilitantów – to się nie uda!”. Nie! Nasz specjalista nie ma zarządzać zespołem – on ma zarządzać procesem rehabilitacyjnym konkretnego pacjenta, czyli ma pozyskać do współpracy zespół specjalistów. Specjalista ds. zarządzania rehabilitacją nie jest lekarzem, ani pośrednikiem pracy, ale zarządza ukierunkowanym na aktywizację procesem rehabilitacji. Najpierw musi rozpoznać potrzeby pacjenta/klienta, opracować plan rehabilitacji, powołać i zorganizować zespół. A potem zrobić wszystko, by osiągnąć wcześniej założony cel. Nie może na przykład zapomnieć o tym, jak z niepełnosprawnością danej osoby radzi sobie jej rodzina, bo trudno będzie zaktywizować, przekwalifikować pacjenta, jeśli będzie miał szereg problemów rodzinnych wynikających z niepełnosprawności. Nasz „menedżer” musi radzić sobie z kontaktem, komunikacją, ale także z problemami i z konfliktami. Musi potrafić negocjować, dążyć do kooperacji. Nie może powiedzieć: „Trudno, tu nic nie da się już zrobić”. Specjalista ds. zarządzania rehabilitacją ma być łącznikiem pomiędzy wszystkimi osobami zaangażowanymi w proces rehabilitacji. Organizuje współpracę między pacjentem a pracodawcą, instytucjami społecznymi i państwowymi, lekarzami, ośrodkami rehabilitacyjnymi i szeroko rozumianym otoczeniem społecznym, w tym z rodziną. Program naszych studiów jest bardzo obszerny, ale także spójny. Oczywiście, zanim wybrano nas do udziału w projekcie, musieliśmy udowodnić, że dysponujemy odpowiednią kadrą, infrastrukturą, że mamy zarys koncepcji kształcenia. Ważna rolę w pozyskaniu projektu odegrał prof. dr hab. Ryszard Cach, prorektor ds. nauczania, oraz mgr Emilia Wilanowska, kierownik Biura Projektów Zagranicznych. Gdybyśmy nie skorzystali z tej możliwości – przy naszym, uniwersyteckim i wydziałowym, potencjale – byłoby to dużą stratą. Jak będzie wyglądała realizacja projektu pod kątem struktury? - Projekt jest uniwersytecki. Będzie realizowany na Wydziale Nauk Historycznych i Pedagogicznych. Wezmą w nim udział psychologowie – przede wszystkim specjaliści z zakresu psychologii klinicznej, organizacji i zarządzania, bo tacy są potrzebni. Ale są jeszcze inne moduły. Potrzebni będą prawnicy, eksperci polityki społecznej, socjologowie. Jest moduł zarządzania procesem rehabilitacji, moduł medyczny, moduł rehabilitacji zawodowej i społecznej. Właśnie zwróciłam się do dziekanów WPAE oraz WNS z prośbą o pozyskanie pracowników do prowadzenia części zajęć na studiach podyplomowych. Już poszukuję specjalistów na zajęcia wykładowe i warsztatowe. Niektórzy się do nas zgłaszają, dopytują o szczegóły. Są chętni na studia i do prowadzenia zajęć. Na dwóch ogólnopolskich seminariach w Warszawie, na których prezentowaliśmy studia partnerowi z Niemiec – ale przede wszystkim pracodawcom, którzy mogą wysyłać do nas pracowników lub zatrudniać naszych absolwentów – otrzymaliśmy dużo pytań, sugestii i propozycji współpracy. Niemcy, na których doświadczeniach opieracie się, tworząc nowy kierunek, mają ściśle określoną specjalizację. - Korzystamy z doświadczeń niemieckich, ale także z polskiej szkoły medycyny rehabilitacyjnej prof. Degi. Niemcy szkolą ekspertów zajmujących się osobami po wypadkach, które po leczeniu, rehabilitacji i czasem po przekwalifikowaniu zawodowym wracają do wcześniej wykonywanej pracy lub znajdują inną, są aktywni zawodowo. Czyli: aktywizacja i czasem przekwalifikowanie. My chcemy poszerzyć ofertę. Nasz specjalista ds. zarządzania rehabilitacją będzie mógł zająć się także osobami, które są niepełnosprawne ruchowo, mają ograniczenia sensoryczne, niepełnosprawności intelektualnie, chorują psychicznie. Doprecyzujmy. Wykształcony przez Was specjalista będzie od razu przygotowany do kompleksowego działania na wszystkich przestrzeniach czy będzie zdobywał doświadczenie w obrębie konkretnych specjalizacji? - Na studiach omówimy zadania kompleksowej rehabilitacji we wskazanych rodzajach niepełnosprawności. Pamiętajmy, że rozmawiamy o projekcie, który w Polsce dopiero rusza. W przyszłości prawdopodobnie zostaną wprowadzone certyfikaty. Stanie się tak jednak dopiero wtedy, gdy specjalista ds. zarządzania rehabilitacją zostanie wpisany na listę zawodów. W przyszłości bardzo bym chciała – wspomniałam już o tym władzom rektorskim – utworzyć studia magisterskie z tego zakresu. Cztery semestry kształcenia pozwoliłoby na poszerzenie tematyki i pogłębienie rozwoju kompetencji osobistych. Perspektywy są tak duże, jak nasze zaangażowanie w projekt. Udzielił mi się entuzjazm i model pracy moich ekspertek z Instytutu Psychologii. Pierwsza z nich to dr Magdalena Ślazyk-Sobol, specjalizująca się w psychologii zarządzania. Jest konsultantem HR, trenerem; prowadzi zajęcia z zakresu psychologii pracy i organizacji, zajmuje się coachingiem w organizacji, outplacementem, diagnozą kompetencji zawodowych, „train the trainers”; prowadzi warsztaty rozwijające kompetencje interpersonalne i zarządcze. Druga osoba, o której myślę, to mgr Anna Cieślik, trener biznesu. Zajmuje się wspieraniem ludzi w rozwoju osobistym i zawodowym. Specjalizuje się w zakresie doskonalenia umiejętności liderskich, motywowania, zarządzania emocjami oraz rozwijaniem kompetencji komunikacyjnych. Jesteśmy na początku drogi, to prawda. Ale to jest projekt wdrożeniowy. To nie tak, że wyobrażam sobie, że utworzymy studia podyplomowe, bo wydaje mi się, że są potrzebne… …i zobaczymy, co będzie dalej? - My wiemy, że ten kierunek jest pożądany. Nie opieramy się na własnych odczuciach. Przeprowadzamy badania potrzeb. Żeby wiedzieć, jak osoby z niepełnosprawnością wyobrażają sobie funkcję specjalisty ds. zarządzania rehabilitacją, robimy badania – zakrojone na szeroką skalę, oparte na reprezentatywnej grupie – w czterech województwach makroregionu. Biorą w nich udział osoby, które przeszły proces rehabilitacji i są już aktywne zawodowo. Pytamy je o to, czego doświadczyli, czego brakowało im w procesie reaktywizacji, i na tym opieramy model kształcenia. O oczekiwaniach wobec menedżerów rozmawialiśmy też z lekarzami i rehabilitantami. Wróćmy do rekrutacji. Jak dokładnie będzie wyglądała? - Będzie trzyetapowa. Pierwszy etap to złożenie dokumentów: dyplomu ukończenia studiów pierwszego lub drugiego stopnia, CV, listu motywacyjnego, portfolio zawierającego certyfikaty itp. Etap drugi będzie testem kompetencji, z pytaniami zamkniętymi i otwartymi, z tzw. case’ami, które trzeba będzie skomentować, zinterpretować. Etap trzeci to już rozmowa, która pozwoli ocenić predyspozycje indywidualne i szeroko pojęte kompetencje społeczno-zawodowe kandydatów. Przyjmiemy 25 osób z najwyższą punktacją, może o kilka więcej. Studia rozpoczną się 1 października. W październiku 2019 roku ruszy druga edycja, która także będzie bezpłatna dla słuchaczy. Model kształcenia będzie poddany ewaluacji, czyli kolejna edycja studiów będzie już „po doświadczeniach” W ciągu dwóch lat w każdym z czterech ośrodków akademickich zostanie wykształconych po 50 osób. W całej Polsce będzie zatem 200 specjalistów ds. zarządzania rehabilitacją. Jak wyobraża Pani sobie idealnego kandydata? - Chciałabym, żeby na nasze studia aplikowały osoby z dyplomem studiów pierwszego lub drugiego stopnia z obszaru nauk humanistycznych, społecznych, medycznych. To mogą być rehabilitanci, fizjoterapeuci, lekarze rehabilitacji, psycholodzy, pedagodzy społeczni, terapeuci; również osoby, które mają może inne wykształcenie, ale dysponują wiedzą i doświadczeniem, bo na przykład prowadzą ośrodki rehabilitacyjne albo ośrodki zajmujące się osobami z niepełnosprawnościami. My rozwiniemy ich kompetencje, ukierunkujemy je. Ale żeby osiągnąć dobry efekt, musimy mieć osoby gotowe do współpracy. Jak będzie wyglądać przyszłość zawodowa Waszych absolwentów? - To trudne pytanie, bo jesteśmy na początku drogi. Mam nadzieję, że po zmianie systemu rehabilitacji w naszym kraju i odpowiednich uregulowaniach formalno-prawnych, będą oni zatrudniani w PFRON-ie, ZUS-ie, KRUS-ie. Właściwym miejscem mogą być ośrodki rehabilitacyjne, sanatoria oraz Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie. Ale specjaliści będą również mogli prowadzić własną działalność gospodarczą, zajmować się procesem rehabilitacji konkretnych osób. Niewykluczone, że zatrudnienie znajdą w firmach, korporacjach, których pracownik uległ wypadkowi. Wszystko to brzmi niezwykle imponująco. - Bo nad modelem kształcenia pracował zespół psychologów, lekarzy rehabilitacji medycznej, prawników, pracodawców… Z niecierpliwością czekamy na efekty tej pracy. I trzymamy kciuki.
CZYTAJ DALEJ

Niemcy: Adoracja Najświętszego Sakramentu stała się przedmiotem krytyki. Gazeta publikuje skargi mieszkańców

2026-09-03 09:52

[ TEMATY ]

Niemcy

adoracja

Agata Kowalska

Istotą wieczystej adoracji jest obecność czcicieli Najświętszego Sakramentu o każdej porze dnia i nocy. Właśnie to przeszkadza mieszkańcom jedynej parafii w Moguncji, w której odbywa się wieczysta adoracja, narzekającym na światła oraz otwieranie i zamykanie drzwi samochodów - informuje serwis infocatolica.com.

W mieście Moguncja, nad brzegiem Renu, znajduje się kościół parafialny św. Akacjusza, w którym odbywa się wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu.
CZYTAJ DALEJ

Wojny, AI i dyplomacja w centrum festiwalu o przyszłości dziennikarstwa

2026-09-03 18:03

[ TEMATY ]

festiwal

dziennikarstwo

sztuczna inteligencja

@Vatican Media

XVIII Festiwal Dziennikarzy Morza Śródziemnego

XVIII Festiwal Dziennikarzy Morza Śródziemnego

Jak mówić o wojnach i kryzysach? Jak sztuczna inteligencja zmienia pracę dziennikarzy? Jaką rolę może odegrać dyplomacja w budowaniu pokoju? To główne pytania XVIII Festiwalu Dziennikarzy Morza Śródziemnego, który od 1 do 4 września odbywa się w Otranto. Partnerem medialnym wydarzenia jest Radio Watykańskie – Vatican News.

Przez cztery wieczory Largo di Porta Alfonsina w centrum Otranto gromadzi dziennikarzy, dyplomatów, przedstawicieli kultury i Kościoła. Spotkania rozpoczynają się o godz. 20.30, a wstęp jest bezpłatny. Otranto, od stuleci będące miejscem spotkania różnych ludów i kultur, jest także symboliczną przestrzenią rozmowy o wyzwaniach współczesnego świata.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję