Reklama

W wolnej chwili

Adwentowe wieczory

Nasze babcie i dziadkowie dobrze pamiętają obyczaj adwentowej szarej godziny, szczególnie rozpowszechniony na polskiej wsi.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z każdym dniem wchodzimy w głębię Adwentu. Czekamy. Nawet gdy poranne wstawanie na Roraty nie jest już takie ochocze jak na początku. Kres naszego oczekiwania, uwieńczony narodzeniem Zbawiciela, jest coraz bliżej. I choć w każdym Adwencie niezmiennie czekamy, zawsze jest szansa i nadzieja na nowe doświadczenie, zobaczenie swojego życia z nowej perspektywy. Każdy dzień jest ważny. Adwentowe czekanie powolutku przemienia nas i naszą codzienność. Adwent nie jest siedzeniem z założonymi rękami. Dajemy swój czas Bogu i drugiemu człowiekowi, podejmujemy konkretne działania. Każdego roku ich paleta będzie zapewne ciut inna. Dzieci rosną, zmieniają się nasze możliwości faktyczne (obowiązki i ich kaliber). Jest jeszcze czas, aby zaczerpnąć coś dla siebie i rodziny z tegorocznego skarbca adwentowych łask. Nawet jeśli porwały nas myśli o tzw. etapie fabryki – zawożę i odwożę dzieci, potem do pracy i z pracy – i przekonały, że tu nic się nie może zmienić, wciąż mamy tę moc decyzji, aby wybrać sprawy ważne i najważniejsze dla nas. Inspiracją może być staropolski zwyczaj szarej godziny.

Szara godzina

Czerpiąc z wielowiekowej tradycji, możemy wprowadzić do swojej rodziny, kręgu przyjaciół i znajomych zwyczaj szarej godziny. Wielu z nas słyszało o nim od bliskich. Nasze babcie i dziadkowie, wspominając swoje dziecięce lata, dobrze pamiętają obyczaj adwentowej szarej godziny, szczególnie rozpowszechniony na polskiej wsi. Kiedy zaczynało zmierzchać i niebo robiło się szare jak za pociągnięciem grubego pędzla niebiańskich malarzy, ludzie kończyli prace w obejściu i życie toczyło się w chałupach. Wszyscy domownicy zbierali się w jednej izbie, najczęściej wokół pieca, gdzie mogli się ogrzać. To był szczególny czas. Śpiewali, opowiadali dzieje ojczyzny, historie biblijne, o świętych i te z rodzinnego skarbca o swoich przodkach, którzy już odeszli na wieczną ucztę w niebie. Słowa pieśni adwentowych same wpadały w ucho i były najpiękniejszą modlitwą otulającą całe domostwo. Archanioł Boży Gabriel czuł się zaproszony pod strzechy. Czasami, dla odmiany, było cicho i spokojnie. Kto miał świecę, zapalał ją, aby rozświetlić swoje miejsce pracy: szycie, cerowanie ubrań, przebieranie grochu czy fasoli. Elektryczność była w tamtych czasach luksusem. Ten adwentowy półmrok, rozbłyskujący ciepłym płomieniem oliwnych kaganków, bardzo wymownie przypominał o sensie Adwentu. „Spuśćcie nam na ziemskie niwy Zbawcę z niebios, obłoki, świat przez grzechy nieszczęśliwy wołał w nocy głębokiej”. Jezus, którego przyjścia wyczekujemy, jest naszym światłem w ciemnościach, oświetla zawiłości naszego życia, daje nadzieję, że z Bożą pomocą „żadna ciemność nie będzie ciemna wokół mnie”, jak śpiewamy w jednej z pieśni. W opowieściach naszych dziadków przeplatały się też wątki spotkań sąsiedzkich. Kobiety spotykały się przy krosnach na tzw. prządki oraz podskóbki, czyli darcie pierza, czy kiszenie kapusty. Mężczyźni – na wspólne tłoczenie oleju czy świniobicie, aby przygotować żywność na świąteczny stół. Zarówno rodzinne, jak i sąsiedzkie spotkania wnosiły w szare grudniowe dni dużo życia i humoru. Ozdoby świąteczne, które wyczarowywały nasze babcie, to prawdziwe dzieła sztuki. Dzisiaj już tylko w muzeach, skansenach wsi polskiej albo dzięki twórcom ludowym i Kołom Gospodyń Wiejskich możemy podziwiać kunszt i kreatywność pomysłów „na coś z niczego”. Znacie tzw. światy? To tradycyjne polskie (niespotykane poza naszą ojczyzną!) ozdoby choinkowe z opłatków. Na południu Polski częściej spotyka się ich formy przestrzenne – misternie sklejane kule opłatkowe, w innych rejonach bardziej płaskie gwiazdki czy rozety. Nazywano je także „wilijkami” i jak inne ozdoby trafiały na drzewka choinkowe w Wigilię.

Dobre praktyki

Jako dzieci słuchaliśmy opowieści rodziców i dziadków z zapartym tchem. To były nasze podróże do Narnii. Z pewnością dzieci chciałyby usłyszeć nasze rodzinne historie o tym, jak „za dzieciaka” szurało się na godz. 6.30 na Roraty. I choć do kościoła nie zawsze było blisko, a panienki nie krzyczały do chłopców: „Roracie, roracie, jakie imię macie?” (tak podobno wyglądały powroty z Rorat za czasów moich dziadków), mamy całe mnóstwo wspomnień, które dla naszych dzieci zabrzmią jak najpiękniejsza symfonia. Wszystko jest do zrobienia! Nawet w naszym zabieganym świecie możemy zrobić przystanek i zorganizować adwentowy wieczór (wieczory) czy popołudnie, aby się zastanowić nad sensem czekania. Zanim damy się porwać przedświątecznym zakupom (potrzebnym przecież) tudzież innym odsłonom buchalterii świątecznych przygotowań, zobaczmy, czy na liście adwentowego must have mamy spotkanie rodzinne i w gronie znajomych, przyjaciół. Słowa klucze są dwa: radość i relacja. W spoTKANIU mamy siebie blisko: to czas przytulasów, śmiechu, rozmów, wspólnych zabaw. Pozwólmy się tej Bożej radości w nas rozgościć. Otwórzmy jej drzwi naszych domów. Nie ulega wątpliwości, że szara godzina, tradycyjnie przypadająca między godz. 15 a 17, niekoniecznie będzie dziś dogodna na spotkania. Zamiast kopiowania, można naśladować (współdzieląc intencję szarej godziny) i szukać rozwiązań, które służą nam wszystkim. Zapalmy w domu świece. Jeśli jest to możliwe, również te w wieńcu adwentowym. Ich ciepłe i delikatne płomienie stworzą niepowtarzalny adwentowy klimat. Sprawdza się również rozwieszenie nad stołem sznura lampek choinkowych. Nie spieszcie się z zapalaniem tradycyjnego oświetlenia. (Trzeba to dostosować do młodszych dzieci, dla których ciemności zwykle nie są komfortowe). Półmrok i światło świec (lampion, wieniec) wykorzystajmy do wspólnego odkrywania symboliki Adwentu i jego głębokiego sensu. Jeśli dzieci są poinformowane, co będzie się działo i jaki jest cel szarej godziny, zapewne chętnie dołączą do spotkania. Zacznijmy od modlitwy, zaśpiewajmy kilka pieśni adwentowych – tu przydadzą się śpiewniki, ale też profesjonalne nagrania, bo nie wszystkie melodie pamiętamy. Szara godzina może być czasem przeznaczonym na rodzinne wspomnienia, oglądanie albumów i opowieści o dzieciństwie rodziców, o bliskich, którzy odeszli, a których nosimy w sercu – bo miłość się nie kończy. Świetnymi propozycjami są: wspólne przygotowywanie ozdób świątecznych (mnóstwo prostych i efektownych pomysłów znajdziemy w internecie), pieczenie i zdobienie pierniczków oraz niezmiennie gry w planszówki (również te o tematyce religijnej). Jeśli macie kalendarz adwentowy, możecie wspólnie realizować zadania albo „wekować wdzięczność”. Jak to zrobić? Domownicy mają swoje słoiki – każdy podpisany imieniem, tak jak lubi jego właściciel, przystrojony adwentowo. W „wekowaniu wdzięczności” najważniejsze są dobre słowa, którymi chcemy obdarować siebie nawzajem. Po prostu wrzucamy do słoiczków naszych bliskich karteczki z miłą adnotacją. Młodsze dzieci mogą rysować, jeśli nie umieją pisać. Możemy odczytywać je wspólnie, np. przy wieczornej modlitwie. Dobrym tematem rodzinnych rozmów w szarej godzinie są nasze talenty, marzenia, potrzeby i plany. Z całą pewnością nie może zabraknąć pysznych przekąsek, które nie tylko nie pozwolą nam poczuć głodu, ale także uradują nasze podniebienia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2024-12-03 13:48

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nasz kolejny Adwent

27 listopada br. to pierwsza niedziela Adwentu. To także początek nowego roku kościelnego. Będziemy w nim słuchać w dni powszednie czytań mszalnych z tzw. roku pierwszego, a w niedziele z roku A. Czymże jest zatem Adwent i co dla nas znaczy?

Samo słowo wywodzi się z łaciny. „Adventus” oznacza po prostu przyjście, przybycie. Jak podpowiada nam kościelna tradycja, rozpoczyna się on I Nieszporami w Liturgii Godzin po sobocie ostatniego, czyli 34., tygodnia tzw. okresu zwykłego, a kończy się również I Nieszporami – wieczorem 24 grudnia, tuż przed świętowaniem Bożego Narodzenia. Adwent dzielimy na dwie zasadnicze części. W pierwszej z nich orientujemy nasze religijne życie na oczekiwanie powtórnego przyjścia Syna Człowieczego na końcu czasów i ku takiej właśnie duchowej refleksji przygotowują nas biblijne czytania w Liturgii Słowa. Tak jest aż do 16 grudnia włącznie. Druga część to duchowe przygotowanie do jak najlepszego przeżycia uroczystości pamiątki przyjścia na świat Jezusa z Nazaretu, które miało miejsce, jak podpowiadają nam wyniki studiów nad Pismem Świętym, ok. 6 r. p.n.e. – trudno w tym wypadku pisać, że „przed Chrystusem”, choć powszechnie dzielimy historię na czas przed Jego narodzinami i po nich; w VI wieku ormiański mnich i teolog Dionizy Mały (ok. 470 – 544) ustalił datę narodzin Pańskich na polecenie papieża Jana I (zm. 526) – niestety, popełnił błąd w obliczeniach. W każdym razie pierwsze przyjście na świat Syna Człowieczego wydarzyło się podczas panowania rzymskiego imperatora Oktawiana Augusta (63 przed Chr. – 14 po Chr.). Judeą zarządzał wtedy z jego ramienia Herod II Wielki (ok. 72-4 przed Chr.). To fakt. Można zatem powiedzieć, że w 2016 r. upływają już mniej więcej 2022 lata od tej jedynej w swoim rodzaju chwili.
CZYTAJ DALEJ

Włochy: procesja maryjna po rzece Pad odwołana – za niski poziom wody

2026-08-14 16:36

[ TEMATY ]

rzeka

procesja maryjna

Pad

Joanna Popławska/Niedziela

Włoska diecezja Cremony odwołała tradycyjną procesję na rzece Pad w uroczystość Wniebowzięcia NMP. Najdłuższa rzeka Włoch ma krytycznie niski poziom wody, odsłonięte są piaszczyste i żwirowe brzegi. Znana procesja łodzią nie jest zatem możliwa.

Przy wystarczającym poziomie wody uroczysta procesja odbywa się corocznie 15 sierpnia. Po Mszy św. w katedrze w Cremonie, figura Matki Bożej z Brancere jest niesiona do rzeki. Jest uważana za królową i patronkę Padu. Stamtąd podróżuje statkiem, w asyście licznych łodzi, do Brancere, towarzyszą jej modlitwy i błogosławieństwa. W miejscu docelowym wspomina się ludzi, którzy stracili życie w rzece lub w powodzi.
CZYTAJ DALEJ

Najwyższe na świecie figury Maryi

2026-08-14 20:55

[ TEMATY ]

Maryja

figura

pexels.com

Jutro w polskiej wsi Konotopie zostanie poświęcona ogromnych rozmiarów figura Matki Bożej Miłosiernej. Monument ma ponad 55,6 metrów wysokości. Sama figura mierzy 40,6 metra, a jej podstawa w kształcie korony - 15 metrów. Tym samym będzie to najwyższy tego typu pomnik w Europie.

Dotychczas (od 2003 roku) najwyższą na naszym kontynencie była 31-metrowa figura Świętej Bogurodzicy w bułgarskim mieście Chaskowo. Tuż za nią plasowała się 30-metrowa statua Matki Bożej Najświętszego Serca w pobliżu miasteczka Miribel koło Lyonu, we Francji, zbudowana w latach 1938-1941.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję