Reklama

W wolnej chwili

Syberia Jacka Pałkiewicza

Wytrawny podróżnik zamknął sobie bramy do Rosji. Na szczęście dla czytelników pozostał zapis jego odysei na biegun zimna.

Niedziela Ogólnopolska 50/2024, str. 54-55

[ TEMATY ]

Jacek Pałkiewicz

Jacek Pałkiewicz

Ostatni szaman na półwyspie Tajmyr

Ostatni szaman na półwyspie Tajmyr

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kiedy neocar Rosji, psychopata Putin rozpętał wojnę na Ukrainie, przez głowę przeszła mi myśl: biedny Pałkiewicz, ciekawe, co teraz powie o swoich rosyjskich przyjaciołach. Czy nadal będzie politycznym daltonistą? Przecież będzie musiał lawirować. Twierdzili tu i ówdzie, że jest na usługach sowieckich służb, bo to przecież niemożliwe, żeby Rosja otwierała bramy i prowadziła interesy z ludźmi niesprawdzonymi. Osobiście nigdy nie wierzyłem w agenturalne powiązania utytułowanego podróżnika. Zresztą wiedziałem, że służby weryfikowały jego lojalność, poddając go wzbudzającym powszechną bojaźń, stresującym badaniom wariografem. I to dwa razy, aby mieć pewność, że nie skłamał”.

Znakomity pisarz Jan Grzegorczyk, nawiązując do wznowionego, ósmego już wydania Syberii autorstwa Jacka Pałkiewicza, napisał: „Bez dwóch zdań. W łeb wzięła filozofia budowania mostów między Polakami i Rosjanami. Zawiodłem się, dlatego moja noga nigdy już tam nie postanie”. Ambasador Polski na wszystkich kontynentach nie skorzysta teraz z glejtu od Eduarda Szewardnadzego – którego gościł w swoim włoskim domu – który umożliwiał mu swobodne poruszanie się po całym imperium bez nadzoru KGB.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Nim w skrajnie wrogich człowiekowi warunkach zdobył światowy biegun zimna, gdzie temperatura spadła do -72°C, na fali pierestrojki zjednał już sobie dla sprawy rosyjskich polityków, dziennikarzy i kosmonautów. Nie bał się występować w rosyjskich mediach, choć nigdy wcześniej nie był w Rosji. Rosjanie zobaczyli, że to swój człowiek. W jakiś sposób im bliski. I tak Pałkiewicz, który miał już dwie dusze, polską i włoską, dorobił sobie jeszcze solidny kawałek duszy rosyjskiej.

W rządzie PiS nie był mile widziany. Szymon Szynkowski vel Sęk, sekretarz stanu ds. dyplomacji publicznej i kulturalnej, storpedował jego objęty patronatem UNESCO „Nowy Jedwabny Szlak 2018” – doniosły projekt zakładający działania promujące rozpoznawalność naszego kraju. Antoni Macierewicz zaś brał na spytki jego wydawcę: „Dlaczego pan publikuje książki Pałkiewicza?”. „Bo się dobrze sprzedają” – usłyszał.

Z „bankructwa” wartości moralnych, budowy dobrych relacji z ludźmi narodził się nowy Pałkiewicz. Krótko po inwazji na Ukrainę nie miał wątpliwości, aby wyrugować ze swojego życia Rosję i jej obywateli. I tak jak przykładał rękę do budowania zgody między słowiańskimi narodami, tak teraz obstawał za surowymi sankcjami na Federację Rosyjską. Opublikował w Rzeczpospolitej apel do przyjaciół Rosjan, w którym wezwał ich do odcięcia się od barbarzyńskiej agresji na Ukrainie. Najwyraźniej chciał wierzyć, że wśród jego znajomych po drugiej stronie są wrażliwe umysły, które mają jakiś mniej czy bardziej realny wpływ na społeczeństwo. Ze zgrozą uświadomił sobie, że duża ich część nie zamierza wstydzić się za swój kraj. W postscriptum pod tekstem napisał, że zrzeka się członkostwa w Rosyjskim Towarzystwie Geograficznym, którego prezesem jest Siergiej Szojgu, z którym był nadto na „ty”.

Reklama

Stracił wtedy rozlicznych kamratów Moskali. Zażyły przyjaciel – filmowiec Oleg Alijew nazwał go łajdakiem, zaś znana aktorka Ałła Panowa dorzuciła, że atakując tych, którzy wyrażali mu tyle atencji, okazał się nędznym indywiduum. W kolejnych publikacjach zaszarżował, jeszcze bardziej wyostrzając swoje tezy. Domagał się zamknięcia granic wolnego świata dla wszystkich Rosjan, bo „nie może być tak, że krajanie tych, którzy dokonują zbrojnej napaści na inne terytorium, imprezują na Lazurowym Wybrzeżu”. Napisał: „Najgorsze jest jednak to, że lwia część Ruskich popiera infernalna? nawałnice? wojenna? wynaturzonego gospodarza Kremla i wciąż bije czołem pokłony skorumpowanej władzy, akceptując jej arogancje?. Niechlubna wojna na Ukrainie nie będzie miała ani zwycięzców, ani przegranych, ale konsekwencje dla Rosji będą druzgocące. Bez rozliczenia się i uznania winy narodowej niemożliwe jest ułożenie się z tym narodem. Jego bierność legitymizuje okrucieństwa agresora. Całe społeczeństwo musi się przyznać do winy i żebrać o wybaczenie. Dopiero wówczas będzie mogło liczyć na otwarcie się Zachodu”. Po tym wszystkim jeszcze wczorajszy kumpel, ambasador Siergiej Andriejew wystąpił do Moskwy o status persona non grata dla niego.

Trzeba podkreślić, że Pałkiewicz nie jest wcale bojownikiem „sprawy ukraińskiej”, bo trudno mu przejść do porządku dziennego nad rzezią UPA na Wołyniu i brakiem skruchy ideowych spadkobierców tej hekatomby.

Pałkiewicz zamknął sobie bramy do Rosji, o które tak bardzo niegdyś zabiegał. Na szczęście jest ta książka, dzięki której Syberia pozostanie dla nas i dla autora wciąż otwarta. Publikacja jest bogata w bezmierną ilość wątków.

Na utrwalonej głęboko w powszechnej świadomości Polaków, ciężko doświadczonej przez historię ziemi żyją fascynujący, zdolni do najskrajniejszych poświęceń Sybiracy. Wśród nich cała rzesza dumnych z polskich korzeni ludzi, dla których nadwiślański rodowód stanowi nie lada nobilitację. Autor uważa, że przyszła pora, aby zerwać ze stereotypem przeklętej ziemi – symbolu narodowej martyrologii. Czas przysłania gorzką prawdę, interpretacja „uciekającej historii” zmienia się wraz z życiem. Dawne dzieje ustępują miejsca nowym realiom, które promują budowę mocniejszych więzi międzyludzkich.

Reklama

W 1989 r. mediolański dziennik Corriere della Sera odnotował, że odyseja Pałkiewicza na biegun zimna odegrała niebłaha? role? w ociepleniu relacji Wscho´d – Zacho´d w burzliwym okresie pierestrojki, punkcie zwrotnym w historii XX wieku. Autor wspomina, że członkowie wyprawy dotknęli last frontier – ostatniej granicy, poznali nieuchwytny majestat i urok nieskalanej przyrody, a także srogi, niegościnny klimat, słowem – krainę, w której cywilizacja jest odległym wspomnieniem. W skrajnie wrogich człowiekowi warunkach przeżyli chwile zgrozy, głębokie wzruszenia i niebywałą, niczym z zakurzonych stronic książek Jacka Londona, przygodę.

Pięć lat później, w 1994 r., w trosce o przyszłość naszej planety, Pałkiewicz kierował międzynarodową misją ekologiczną kosmonautów pod patronatem prezydenta Borysa Jelcyna przeciwko destrukcji środowiska przyrody. Niestety, ta ambitna ekspedycja napełniła go gorzkimi refleksjami: „To mnie przerosło, nie mogłem wygrać z systemem monstrualnego lobby kontrolującego światową gospodarkę, którego celem jest wyłącznie spotęgowanie bogactwa”.

Naoczny świadek agonii radzieckiego imperium okazał się bacznym i wnikliwym obserwatorem kapitalizmu w wydaniu rosyjskim i jego skutków: bezprawia, korupcji i agresji.

Atrakcyjnie wydana książka zawiera ponad 400 przykuwających wzrok fotografii.

Przewodnik 500 polskich książek, które warto w życiu przeczytać, zaliczył Syberię Jacka Pałkiewicza do tych pozycji, które z różnych powodów wypada znać. Warto po nią sięgnąć.

2024-12-10 12:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sami swoi czy spoza układu?

Są słowa, które nie wymagają rozwinięcia, bo ich znaczenie wszyscy rozumiemy intuicyjnie. „Nie nasz” należy właśnie do tej kategorii. To mechanizm, który nie zna granic.

Nie jest to określenie formalne, nie pojawia się w żadnych regulaminach czy procedurach. A jednak potrafi zadecydować o karierze, zamknąć drzwi, zanim zdążą się otworzyć, i przekreślić dorobek, który w innych warunkach byłby przepustką do sukcesu. Nie odnosi się do kompetencji, doświadczenia czy dorobku. Nie mówi nic o jakości pracy ani o potencjale człowieka. Mówi jedynie o przynależności – lub jej braku. A w świecie, w którym przynależność zaczyna ważyć więcej niż umiejętności, pojawia się pytanie o sens wysiłku i o granice sprawiedliwości.
CZYTAJ DALEJ

Figura Matki Bożej z Konotopia przebija bańki medialne i skłania do refleksji

2026-08-21 07:25

[ TEMATY ]

Matka Boża

Konotopie

Autorstwa Pko - Praca własna/commons.wikimedia.org

Pomnik Matki Bożej Miłosiernej w Konotopiu

Pomnik Matki Bożej Miłosiernej w Konotopiu

Monumentalna figura Matki Bożej z Konotopia jest próbą zaakcentowania miejsca religii w przestrzeni publicznej - powiedział PAP dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego dr hab. Marcin Jewdokimow. Dodał, że statua swoim rozmiarem przebija bańki medialne i skłania do refleksji.

Pomnik Matki Bożej Miłosiernej o wysokości 55,6 m został 15 sierpnia poświęcony w Konotopiu (woj. kujawsko-pomorskie) przez ordynariusza diecezji włocławskiej bp. Krzysztofa Wętkowskiego. Monument stanął na polu przy drodze krajowej nr 10, na trasie między Szczecinem a Warszawą. Jego inicjatorami i fundatorami są Grażyna i Roman Karkosikowie, którzy ofiarowali go jako „osobiste wotum wdzięczności za powrót do zdrowia i życia”.
CZYTAJ DALEJ

Prezydent Nawrocki: Nigdy nie zapomnimy tych, którzy zginęli na Wołyniu tylko za to, że byli Polakami

2026-08-30 17:54

[ TEMATY ]

Ukraina

zbrodnia wołyńska

PAP/Vladyslav Musiienko

Polska nie zapomina o tych, którzy zginęli na Wołyniu tylko za to, że byli Polakami. Wszyscy powinni być należycie pochowani i upamiętnieni – napisał prezydent Karol Nawrocki w liście do uczestników uroczystego pogrzebu szczątków ofiar zbrodni wołyńskiej w Ostrówkach na północnym zachodzie Ukrainy.

W niedzielę na starym polskim cmentarzu w Ostrówkach w rejonie Lubomla pochowano szczątki 55 Polaków, ofiar zbrodni wołyńskiej z Ostrówek i Woli Ostrowieckiej. Tragedia tych dwóch, nieistniejących dziś wsi, rozegrała się 30 sierpnia 1943 r. Szczątki ofiar ekshumowano na przełomie lipca i sierpnia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję