Reklama
Wszyscy Włosi, a także przybywający do Italii turyści znają choćby z rozlicznych pocztówek i filmików południowe wybrzeże Półwyspu Apenińskiego, czyli takie miejsca, jak: Amalfi, Atrani, Ravello, Positano, bo jest się czym tutaj zachwycać. Cywilizację w tym rejonie zapoczątkowali Etruskowie, nazywani przez Greków Tyrreńczykami, potem przyszli Rzymianie, próbowali zaistnieć Saraceni, Grecy z Bizancjum i Turcy. Są to miejsca naprawdę piękne, romantyczne, prawdziwy cud natury wynikający z połączenia słońca, morza, gór, pięknej architektury, dokonującej się tutaj historii, serdeczności ludzi, oryginalnych tradycji i lokalnych produktów. Kilkanaście miejscowości rozsianych jest na odcinku 50 km, między Zatoką Neapolitańską a Salerno. One właśnie tworzą słynne wybrzeże Costiera Amalfitana. Prym wiodą Amalfi i Atrani, które są starymi miastami. Założyli je w V wieku Rzymianie, którzy bronili się przed najazdami Bizantyńczyków. Amalfi było ciągle niepokojone przez Longobardów, ale nigdy nie zdołali oni definitywnie przejąć miasta. Z biegiem czasu – w 839 r. po Chr. – założono tu Republikę Morską. Miała ona kontakty handlowe z Arabami, Egiptem, Syrią, Palestyną, a także z Bizancjum i Germanią. Handel z tymi krajami, trwający przez trzy stulecia, bardzo wzbogacił miasto. W 1138 r. Amalfi zostało zaatakowane i osłabione przez Normanów, co ułatwiło przejęcie go później przez inną potęgę morską, którą była Piza.
Katedra czy rajski ogród?
Reklama
Biegnąca wzdłuż Wybrzeża Amalfitańskiego droga, która łączy poszczególne miasteczka, uznawana jest za jedną z najpiękniejszych na świecie. To słynna SS163, bardziej znana jako Amalfitana. Wąska, kręta, latem niemiłosiernie zatłoczona i widowiskowa. Na jej trasie znajdziemy piękne miejscowości. Positano słynie z pięknych plaż, charakterystycznych kolorowych domków oraz wyśmienitych wyrobów z dodatkiem lokalnej cytryny. Stąd rozciągają się bajkowe widoki. Amalfi jest mieszanką kultury islamskiej, bizantyńskiej i romańskiej. Dlatego architektura, którą tutaj spotykamy, jest w stylu rzymsko-amalfitańskim, nazywanym też gotykiem amalfitańskim. Tutejsza katedra św. Andrzeja składa się z sześciu naw (po rekonstrukcji w XIX wieku połączono dwa kościoły w jeden). Szczyci się ona posiadaniem relikwii Andrzeja Apostoła sprowadzonych tu z Konstantynopola 8 maja 1208 r. Zwiedzanie katedry rozpoczyna się od ogrodu nazywanego rajskim – Chiostro del Paradiso, który znajduje się między murami. W 1266 r. został on zbudowany kosztem pomniejszenia kościoła, dzięki czemu powstał cmentarz dla arystokracji i duchowieństwa. Widać tu jeszcze zabytkowe sarkofagi, ale przede wszystkim 120 kolumn oraz piękną zieleń. Sam kościół pochodzi z VI wieku, choć później był rozbudowywany (obecnie pełni on również funkcję muzeum diecezjalnego). Z kościoła Świętego Krzyża schodzi się do krypty – serca bazyliki, czyli miejsca z grobem św. Andrzeja. Jest to właściwie piękna kaplica z freskami ukazującymi sprowadzenie relikwii do miasta, a także pierwszy cud Andrzeja uczyniony w Amalfi.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Widok jak z balkonu
Opuściwszy wybrzeże Amalfi, piąłem się krętą drogą w górę i dotarłem do miasteczka Ravello, nazywanego balkonem Wybrzeża Amalfitańskiego, bo widać stąd kapitalnie panoramę morza. Już w XII wieku mieszkało tu 25 tys. osób. Miasto znane jest ze swoich ogrodów, zwłaszcza wokół willi Cimbrone, a także słynnej willi Rufolo. Należała ona do miejscowej rodziny Rufolo, której korzenie sięgają XI wieku. Mówi się, że w 1222 r. zawitał tu Franciszek z Asyżu przy okazji odwiedzin grobu św. Andrzeja w Amalfi. Na pewno bywał tu i tworzył niemiecki kompozytor Richard Wagner, dlatego Ravello okrzyknięte zostało miastem muzyki. Organizuje ono przez całe lato słynny festiwal muzyczny.
Miasto Liguoriego
Z Ravello jest niedaleko do innego miasta położonego jeszcze wyżej, na wysokości 370 m n.p.m., czyli do Scali. Uchodzi ono za najstarsze miasto na Wybrzeżu Amalfitańskim. Założyli je tu uciekający z Rzymu przed hordami Gotów bogaci patrycjusze, którzy ukryli się w tym zacisznym i pięknym zakątku Włoch. To oni rozwinęli tę miejscowość w 330 r. po Chr., a później założyli Amalfi. Sercem miasteczka jest katedra św. Wawrzyńca. Pochodzi ona z XI wieku i została wybudowana w stylu romańskim. To nie ten kościół budzi jednak największe emocje turystów, a ruiny kościoła św. Eustachego, pochodzące z pierwszej połowy IV wieku. Świątynia jest nieźle zachowana, została zbudowana przez Rzymian w czasach Konstantyna. Z całą pewnością na przełomie IV i V wieku była azylem dla rzymskiej arystokracji. Z biegiem czasu stała się chlubą powstałej Republiki Amalfitańskiej. W XIII wieku był to jeden z najpiękniejszych kościołów w południowej Italii.
W Scali bardzo rozpowszechniony jest, nie tylko w miejscowym kościele, kult neapolitańczyka, arystokraty, adwokata, kapłana, założyciela ważnego zakonu, biskupa i doktora Kościoła, ale również pisarza, poety, muzyka, architekta i malarza – św. Alfonsa Liguoriego, którego liturgiczne święto obchodzimy 1 sierpnia. W Scali znajduje się dom, w którym 9 listopada 1732 r. założył Zakon Najświętszego Odkupiciela, zwany potocznie redemptorystami. Niedaleko miejsca, gdzie Alfons Liguori mieszkał, jest Grota Matki Bożej. W niej święty często przebywał, tam doświadczał mistycznych uniesień, prywatnych objawień Maryi, która zachęcała go, żeby poświęcił swoje życie ludziom zaniedbanym materialnie, mentalnie, społecznie i duchowo. Myśl o założeniu nowego zakonu zrodziła się w intymnych rozmowach świętego z Matką Bożą. Pozostał tutaj 5 lat; mieszkał wraz z braćmi w Casa Anastasio i w tym miejscu spotykał się duszpastersko z mieszkańcami. Dziś jego zgromadzenie jest obecne w ponad dziewięćdziesięciu krajach na wszystkich kontynentach. Kiedy umierał w 1787 r., jego rodzinny Neapol rozkwitał, także artystycznie, on sam natomiast wniósł w świat sztuki swoje znakomite kompozycje muzyczne, m.in. Duetto, czyli rozmowę duszy z Chrystusem, nazywaną też Pieśnią męki, czy też słynną do dziś kolędę, którą śpiewają całe Włochy – Zstąpiłeś z gwiazd dalekich. Pieśni religijne, muzyka, podobnie jak malarstwo, były dla św. Alfonsa środkiem misyjnej ewangelizacji, a nie występami artysty spragnionego poklasku. Liguori ewangelizował przez sztukę i piękno, był prekursorem dzisiejszych trendów teologii piękna. Mimo że pochodził z arystokratycznej rodziny, potrafił znakomicie utożsamiać się z biednym, prostym ludem Neapolu, dla którego poświęcił swoje życie. Spotykał ich w tzw. wieczornych kaplicach, tzn. w miejscach, gdzie żyli: na ulicach, na targach, w sklepach czy w domach. Tam wieczorami do nich przemawiał, śpiewał, dyskutował i modlił się z nimi. Nie w kościołach, ale na peryferiach. Zrozumiał, że piękno może urzec człowieka. Można żyć bez chleba, ale nie bez piękna. Jego przesłanie było proste, ale jakże nowoczesne: kochaj Jezusa, bo i ty jesteś przez Niego bardzo kochany. Święty Alfons jest autorem wspaniałej maksymy: „Niebem Boga jest serce człowieka”. Jego mistrzem muzycznym był barokowy kompozytor Gaetano Greco, który uczył m.in. takie sławy, jak Giovanni Battista Pergolesi. W malarstwie był uczniem sławnego Francesca Solimeny, który malował w duchu caravaggionistów: Mattii Pretiego i Giovanniego Lanfranca, jako ostatni wielki reprezentant baroku neapolitańskiego. Alfons Liguori malował przez całe życie aż do późnej starości. Obrazy rozprowadzał pośród ludzi w celach ewangelizacyjnych. Jest autorem wielu rysunków i miedziorytów, ale przede wszystkim wstrząsającego obrazu Ukrzyżowany, który znajduje się obecnie w niewielkiej miejscowości Ciorani opodal Neapolu, a także uduchowionej, mistycznej Madonny. Swoimi obrazami wzruszał ludzi, oddziaływał na ich emocje, pobudzał do refleksji, zachwycał, niekiedy dramatyzował. Jest autorem 111 książek duchowych, niezwykle popularnych na świecie, a także nowego systemu teologii moralnej. Święty był nazywany „adwokatem ludzkiego sumienia”, bo występował przeciwko moralnemu i religijnemu rygoryzmowi swoich czasów, który oddalał ludzi od Boga. Jeśli wybieramy się w tamte strony, warto pomyśleć o tym wielkim doktorze Kościoła.