Reklama

Aspekty

Jak ewangeliczny paralityk

– Wiara o. Błażeja doprowadziła mnie do początku mojego nawrócenia, tak jak paralityka, którego wpuścili do Jezusa przez dach. Tak jak wiara tych ludzi ocaliła tego człowieka, tak wiara o. Błażeja mnie ocaliła – wyznaje Arkadiusz Kuźniacki.

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 33/2025, str. IV-V

[ TEMATY ]

Wschowa

Archiwum rodzinne

Arkadiusz Kuźniacki mieszka we Wschowie. Ma żonę i 2 dzieci

Arkadiusz Kuźniacki mieszka we Wschowie. Ma żonę i 2 dzieci

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Arkadiusz Kuźniacki mieszka we Wschowie. Ma żonę, 2 dzieci, prowadzi firmę. Życie zawierzył Jezusowi i Matce Bożej. Jest jednym z założycieli stowarzyszenia Katolicka Wschowa i współorganizatorem pierwszego Dnia Uwielbienia, który odbył się we Wschowie w 2018 r. Przeszedł długą drogę od niewiary do nawrócenia i całkowitego powierzenia życia Bogu. Historia jego rodziny pokazuje, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i że zależy Mu na każdym człowieku. Z łaską przychodzi niespodziewanie, a w darach jest hojny!

Święci, których znałem

Arek pochodzi z wioski spod Jarocina. Dorastał w latach 90. w rodzinie, gdzie był alkohol, ojciec deklarował się jako ateista, a praktyki religijne były okazjonalne, związane wyłącznie z tradycją. W domu o Kościele mówiło się tylko źle albo wcale. Jedyny pozytywny przekaz dotyczył Jana Pawła II. Od dziecka nurtowały go pytania dotyczące istnienia Boga, jednak nie mógł uzyskać ich ze strony rodziców. Promienie wiary docierały wówczas do niego dzięki dziadkom, rodzicom mamy, którzy bardzo mocno byli związani z Kościołem. – Babcia należała do Żywego Różańca, była przewodniczącą rady parafialnej, słuchała Radia Maryja. Była osobą „do tańca i do Różańca”. Dziadek również był bardzo religijny. Dziś, po latach, mogę powiedzieć, że oboje byli dla mnie jako tacy „bliscy święci”, których znałem – wspomina Arkadiusz.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Powiedziałem sobie: koniec!

Reklama

W wieku 13 lat przeżył rodzinną tragedię – śmierć ojca, który odebrał sobie życie. To w bolesny sposób wpłynęło na jego dalsze życie. – Zacząłem wchodzić w subkulturę punkową. Moi koledzy słuchali punk rocka, więc ja też zacząłem słuchać. Jeździłem na koncerty, jedną z moich ulubionych kapel była Pidżama Porno. Zapuściłem włosy i ubierałem się w tym stylu. Zacząłem pić alkohol. Brakowało mi ojca. Choć dobrze się uczyłem, nie miałem problemów w szkole, jednak było we mnie dużo buntu, ponieważ nie miałem normalnej rodziny – dodaje. W szkole średniej również nie znalazł podatnego gruntu, by móc poszukiwać wiary i Boga, dlatego z upływem czasu stawał się ateistą. W wieku 19 lat doświadczył stanu upojenia alkoholowego. – Miałem poczucie, że umieram, wtedy bardzo się przestraszyłem i przestałem pić. Powiedziałem sobie: nie, koniec! Skończyłem szkołę średnią, poznałem dziewczynę, jednak nasza relacja to był bardzo toksyczny związek – opowiada Arek. Mimo tego postanowili wziąć ślub kościelny. Gdy podczas nauk przedmałżeńskich dowiedział się, że to decyzja na całe życie, „od której nie ma odwrotu”, postanowił się wycofać i w ten sposób, jak mówi, odzyskał wolność.

To będzie twoja żona

Życie toczyło się dalej. Zaliczał imprezę za imprezą. Podczas kolejnej, w jednym z klubów muzycznych w Lesznie, poznał Ewelinę. Okazało się, że pochodzi ze Wschowy i jest „kościółkowa”. – Przyjechałem do niej którejś niedzieli. W pewnym momencie powiedziała, że idzie do kościoła. Poszedłem razem z nią, jednak zadeklarowałem, że „ja w tych waszych czarach nie będę uczestniczył, po prostu posiedzę”. Godzinka zleciała, ale po Mszy św. podszedł do nas starszy, wesoły franciszkanin i powiedział: „chodźcie ze mną” – opowiada Arek. – To było w klasztorze ojców franciszkanów we Wschowie. Poszliśmy do rozmównicy. Poprosił, byśmy uklękli i zaczął modlić się nad nami. Powiedział do mnie: „To będzie twoja żona, lepszej nie znajdziesz”. To był pierwszy moment mojego powstania z martwicy duchowej! Ojciec Błażej swoją obecnością i modlitwą zburzył cały ten fałszywy obraz Kościoła, który miałem z mediów. To był impuls do mojego nawrócenia – wyznaje Arkadiusz.

Pierwsza próba wiary

Reklama

Po 3 latach wziął ślub z Eweliną, a o. Błażej Sekula, bo o nim mowa, celebrował ich ślubną Mszę św. – Niecały rok od naszego ślubu o. Błażej, decyzją władz zakonnych, został przeniesiony do klasztoru w Toruniu. Podczas Mszy św. pożegnalnej wszystkich indywidualne błogosławił. Gdy nas błogosławił, poklepał żonę po brzuchu i powiedział: „teraz to już puchnij”. Później, po tygodniu czy dwóch, okazało się, że mamy to szczęście, bo Ewelina jest w ciąży. Wtedy, oprócz radości, przyszedł czas pierwszej próby wiary. Od 9. tygodnia ciąży trwała walka o naszą córkę Faustynę. Ewelina miała zagrożoną ciążę, często byliśmy w szpitalach, a stan żony i dziecka znacznie pogorszył się od 23. tygodnia. W tym czasie mocno odwoływaliśmy się do Bożego Miłosierdzia. Stąd imię córki. Dzięki łasce Bożej i pomocy lekarzy Faustyna urodziła się zdrowa, ale Ewelina naprawdę wiele wycierpiała.

Warto prosić

Ta poważna próba wiary utwierdziła Kuźniackich w przekonaniu, że warto do Pana Boga zanosić prośby. I rzeczywiście, to co się później działo, tylko ich w tym utwierdzało. – Działkę, jak mówi Arek, wymodlił im o. Błażej. Później, przez wstawiennictwo wschowskiej Matki Bożej Pocieszenia, ich firma się rozrosła. Wymodlili dom, który udało się im postawić w rok, samochód i inne zbytki materialne. – Później pomyślałem, że przydałby się jeszcze syn, więc w tej intencji się modliłem i pojechałem wraz z żoną do Medjugorie. Żona była raczej pełna obaw, bo lekarz jej powiedział, że druga ciąża może być równie trudna, co pierwsza – opowiada Arkadiusz. – W Medjugorie w 2017 r. odbyłem spowiedź generalną. Dziś podstawą mojego życia wiary jest nabożeństwo 5. Pierwszych Sobót Miesiąca, codzienny Różaniec, szkaplerz i Eucharystia. To daje mi siłę! A spoiwem życia jest, oczywiście, moje powołanie, czyli małżeństwo i rodzina.

Potencjał w ludziach

Reklama

– Po powrocie z pielgrzymki byliśmy pod wielkim wrażeniem tych wszystkich duchowych łask, których tam doświadczyliśmy i tak napełniliśmy się Duchem Świętym, że w kolejnym roku postanowiliśmy powołać do życia stowarzyszenie Katolicka Wschowa, po to, by zorganizować pierwszy Dzień Uwielbienia. Do stowarzyszenia należy kilkanaście osób. Później okazało się, że jest potencjał w tych ludziach i można robić coś więcej – zauważa Arek. Co robią? – Na początku roku pomagamy w Orszaku Trzech Króli. Od lat organizujemy Ekstremalną Drogę Krzyżową. Prowadzimy różne akcje billboardowe, propagujemy nabożeństwo 5. Pierwszych Sobót Miesiąca albo „kampanijne” z hasłem, że najlepszym wyborem jest Jezus. Współorganizujemy Dni Patronki Wschowy, prowadzimy stronę miastopani.pl. Ostatnio współorganizowaliśmy Tydzień Rodziny zakończony Marszem dla Życia i Rodziny. W październiku podejmujemy tzw. nieustający Różaniec. Mamy swoją stronę: nieustajacyrozaniec.pl i modlimy się przez cały miesiąc modlitwą, o którą Maryja prosiła w Fatimie każdego dnia, przez całą dobę – opowiada Arkadiusz.

Ich świat się zawalił

Jednak to nie koniec historii. W 2019 r. małżonkowie dowiedzieli się, że będą mieli kolejnego potomka. Nie kryli radości, ale też mieli pewne obawy, co do tego, by ciąża przebiegała prawidłowo. – 5 tygodni przed porodem Ewelina trafiła do Szpitala św. Rodziny w Poznaniu. Nazwa bardzo nam się podobała. Znowu był trudny czas, ale i tym razem wszystko zakończyło się pozytywnie. Urodził nam się syn – Zachariasz. Też wcześniak, ale zdrowy – opowiada Arkadiusz. – Na wypisie ze szpitala żona dostała zalecenie, by kontrolować morfologię, bo miała obniżony poziom płytek krwi. Ewelina pod koniec roku zaczęła się bardziej temu przyglądać. Okazało się, że w dalszym ciągu ten poziom spada. W 2020 r. wyniki kontrolowała z tygodnia na tydzień. Były coraz gorsze. Każdy lekarz to bagatelizował. Diagnoza była dopiero pod koniec lutego. Okazało się, że żona ma ostrą białaczkę szpikową. Przy takim wyroku nasz świat się po prostu zawalił.

Dostałem odpowiedzi

Reklama

Na czas choroby o. Błażej, którego odwiedzili w Toruniu, przekazał z natchnienia Ducha Świętego, fragment Ewangelii o uzdrowieniu paralityka. Arek też działał. – Rozesłałem prośby o modlitwę i zamawianie Mszy św. w intencji żony do znajomych. Odzew był niesamowity. Zorganizowali nawet pielgrzymkę biegową do Częstochowy – opowiada Arkadiusz. Dzięki modlitwie ludzi wiary Ewelina przeszła przez kilka 5-tygodniowych cyklów chemii. Dalszym zaleceniem lekarzy był przeszczep szpiku. – Wracając z badań w Poznaniu, 13 października 2020 r., byliśmy w rozpaczy. Tego dnia poszedłem na adorację Najświętszego Sakramentu do klasztoru. Byłem sam. Widziałem figurę Matki Bożej Fatimskiej. Wtedy zrozumiałem, że moja żona cierpi dla zbawienia swojego taty, który zmarł w 2018 r., że przejdzie przeszczep i będzie zdrowa. Dla mnie to były najważniejsze informacje. To był moment namacalnej obecności Boga w życiu.

Patrz, jaka jest Ewangelia

Przeszczep miał być w październiku 2020 r., jednak Ewelina i Arek zachorowali na covid. Trzeba było przełożyć termin. Ewelina bardzo chciała, żeby przeszczep odbył się 13 stycznia, w dzień fatimski, jednak lekarze zadecydowali, że odbędzie się 2 dni później – 15 stycznia 2021. – Rozesłałem do przyjaciół prośbę o modlitwę. Przyjaciel Maciej napisał do mnie: „Bracie, patrz, jaka w tym dniu jest Ewangelia”. Okazało się, że jest o paralityku, którego przynieśli do Jezusa i ze względu na tłum wpuścili go przez dach! Żona wyszła ze szpitala po 5 tygodniach po przeszczepie. W takich momentach człowiek zadaje sobie pytanie, czy naprawdę wierzy. Byliśmy wtedy mocno związani z 2 sanktuariami Matki Bożej: naszym we Wschowie i w Wambierzycach, gdzie byliśmy na wizycie u pani doktor, która w intencji pacjentów zamawia Msze św. Rzadko coś takiego się zdarza. 2 lata temu Ewelina uszyła sukienkę Matce Bożej Wambierzyckiej i ofiarowała ją jako wotum wdzięczności za uzdrowienie. Z kolei w 2021 r. z okazji koronacji obrazu Matki Bożej Pocieszenia, na prośbę ówczesnego gwardiana, jako przedstawiciele wschowskich rodzin, nieśliśmy korony dla Matki Bożej i Jezusa. To było nasze wotum wdzięczności za dar uzdrowienia i wielki zaszczyt.

– Moje nawrócenie trwa cały czas, każdego dnia. I są w życiu takie momenty, kiedy trzeba się po prostu przytulić do krzyża. Nasze życie jest przepełnione krzyżem, ale też miłością, a może krzyżem z miłością. Dzisiaj sens mojemu życiu nadaje nadzieja na życie wieczne, bo cóż by znaczyło życie, gdyby nie wiara i nadzieja – mówi Arkadiusz.

2025-08-12 16:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

We Wschowie upamiętniono 80. rocznicę zbrodni w Hucie Pieniackiej

[ TEMATY ]

Wschowa

Huta Pieniacka

Krystyna Pruchniewska

Małgorzata Gośniowska-Kola, prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka w czasie uroczystości podkreśliła wagę pamięci o tamtych wydarzeniach oraz wyraziła zgromadzonym wdzięczność za dar ich modlitwy

Małgorzata Gośniowska-Kola, prezes Stowarzyszenia Huta Pieniacka w czasie uroczystości podkreśliła wagę pamięci o tamtych wydarzeniach oraz wyraziła zgromadzonym wdzięczność za dar ich modlitwy

W kościele parafialnym pw. św. Józefa Oblubieńca NMP we Wschowie w niedzielę 25 lutego odbyła się uroczysta Msza św. upamiętniająca 80. rocznicę zagłady wsi Huta Pieniacka.

W wydarzeniu uczestniczyli potomkowie ofiar, harcerze, poczty sztandarowe miejscowych szkół i mieszkańcy miasta. Wszyscy wspólnie oddali hołd pomordowanym mieszkańcom położonej w dawnej Małopolsce Wschodniej wsi Huta Pieniacka, którzy 28 lutego 1944 r. w brutalny sposób zostali zamordowani przez oddziały SS "Galizien" i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). W wyniku pacyfikacji wsi, śmierć poniosło ok. 1200 osób. Przeżyło około 160 osób, których rodziny do dziś żyją na terenie powiatu wschowskiego.
CZYTAJ DALEJ

Francja: dopiero co przyjęli chrzest, a już chcą do seminarium

2026-03-09 09:18

[ TEMATY ]

Francja

Vatican Media

Seminaria duchowne we Francji przygotowują się na przyjęcie nowej fali powołań. To nowo ochrzczeni, młodzi ludzie, którzy dopiero niedawno przyjęli katolicką wiarę. „Dzieje się w nich coś szczególnego, są bardziej praktykujący niż katechumeni sprzed dziesięciu lat. Bardziej się angażują, są bardziej radykalni. Niektórzy odkrywają powołanie” – przyznają rektorzy seminariów.

Od 2023 r. we Francji odnotowuje się radykalny wzrost liczby dorosłych, w większości młodych, którzy proszą o chrzest. W ubiegłym roku zjawisko to przybrało niespotykaną dotąd skalę. Ochrzczono rekordową liczbę 17,8 tys. dorosłych i nastolatków. W tym roku będzie ich jeszcze więcej, ponad 20 tys.
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję