Reklama

Niedziela Częstochowska

Wypatrujemy młodych

Ksiądz musi ufać Panu Bogu i być pełen nadziei, tym bardziej że obchodzimy w Kościele Rok Jubileuszowy pod hasłem: „Pielgrzymi nadziei” – mówi ks. Marek Szumilas.

Niedziela częstochowska 34/2025, str. VI

[ TEMATY ]

Starokrzepice

Karol Porwich/Niedziela

Modlitwa w niedzielę jest umocnieniem na kolejny tydzień

Modlitwa w niedzielę jest umocnieniem na kolejny tydzień

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ludzie tworzący parafię Przemienienia Pańskiego w Starokrzepicach wypatrują młodzieży i nie kryją braku uczestnictwa młodych rodzin, nie tylko w życiu parafii, ale również w Eucharystii. W tym względzie parafia przeżywa kryzys, taki sam jak ten, który możemy dostrzec w innych polskich parafiach. Przyczyn tej sytuacji można doszukiwać się wielu. Pomimo braku młodego pokolenia w kościele wspólnota jednak trwa, a parafianie ze spokojem przyjmują każdy dzień, upatrując w Panu Bogu szansy na zbawienie.

Czasy się zmieniają

Kazimierz Sas, zakrystianin, w ciągu 14 lat swojej posługi zobaczył na własne oczy, jak zmienia się wieś, a wraz z nią lokalny Kościół. Dzisiaj współpracuje już z czwartym proboszczem. – Jest coraz mniej ludzi. Nie wiem dlaczego... Może dzisiaj ludzie mają za dobrze? – zastanawia się p. Kazimierz, który nie wyobraża sobie życia bez służby przy ołtarzu, która jest siłą napędową w jego życiu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Anna Wąsińska też zauważa brak młodych ludzi w kościele: –To, że jestem tutaj dzisiaj z wnuczkiem, to przypadek, bo do mnie przyjechał – wyjaśnia parafianka. I dodaje: – Nas nikt nie zmuszał do chodzenia do kościoła. Mieszkam 2 km od kościoła i chodziłam zawsze na Roraty, na majowe i Różaniec – zaznacza. – Podobno z góry więcej widać? – pytam Piotra Łapuchy, który od 11 lat jest w parafii organistą. – Jak zaczynałem tutaj, to naprawdę kościół pękał w szwach. Było dużo dzieci i młodzieży, a ławki z przodu były zawsze wypełnione – wspomina początki swojej pracy w Starokrzepicach. Podczas Pasterki miał problemy z przeciśnięciem się, aby wejść na chór. – A teraz skróciło się to troszkę, nie wiem, od czego to zależy. Niektórzy po prostu wyjechali na studia do miasta i z tego, co wiem, nie wrócili – konkluduje.

Co robić?

Ksiądz Marek Szumilas, proboszcz parafii, doskonale wie, jak wygląda sytuacja. Kapłan poszukuje właściwej drogi, która pomoże powrócić nieobecnym do Kościoła. Na pewno nie zrobi tego sam. Potrzebuje pomocy wspólnoty parafialnej i chęci do zmian. – Zależy mi również na pogłębieniu świadomości rodziców, na zwróceniu uwagi, jak wiele od nich zależy – zaznacza kapłan.

Parafianie dobrze wiedzą, jak skomplikowaną materią jest nieobecność młodych w kościele, o wielu przeszkodach opowiadają sami. – Mamy salkę katechetyczną, są stoły do bilarda i do ping-ponga, z których można korzystać... Ale dzieci mają inne zajęcia i priorytety – zauważa Małgorzata Jelonek, która należy do rady parafialnej. Parafianka wskazuje na ważny aspekt w sytuacji, kiedy rodzice przychodzą na Mszę św. z małymi dziećmi: – To naturalne, że małe dzieci czasami „broją” w kościele. Jedni na to nie zwracają uwagi, ale niektórzy pytają, po co to dziecko tu przyszło i przeszkadza. Też mam syna, który „broił”, i wstydziłam się za niego. Kiedy próbowałam go uspokoić, było jeszcze gorzej... i tak odpuściłam. A kiedy już nie miałam na niego wpływu, przestał chodzić do kościoła...

Reklama

Józef Bala, ojciec dwójki dorosłych synów, którzy, jak zaznacza, „mają własne drogi na wychowanie dzieci”, uważa, że nie wszyscy młodzi wychowują dzieci prawidłowo. – Chociaż byli wychowani w duchu wiary, to dziś odwracają się od Kościoła. Duży wpływ na tę sytuację mają media – zauważa. Rzeczywiście nie sposób odebrać mediom siły, z jaką oddziaływają, w końcu to „czwarta władza”. Dlatego warto przyjrzeć się ogromnej ofercie, którą prezentują, i zdać sobie sprawę, że niektóre z nich pokazują również zafałszowany lub wybiórczy obraz rzeczywistości.

Zdzisław Droś chciałby, żeby do Kościoła powróciło jak najwięcej młodzieży. Wspomina czasy swojej młodości: – Nie mieliśmy jakichś wielkich wycieczek parafialnych, ale były tu łąki i boisko, na których razem z księdzem spędzaliśmy czas.

Solidne podstawy

Są parafianie, którzy nie szukają przeszkód, tylko troszczą się o swoją wiarę. Czerpią na co dzień siłę z bogactwa, które daje Kościół. Maciej Kiedrzyn od zawsze czuje potrzebę uczestnictwa we Mszy św. – Nie chodzę tu dla księdza, dla innych parafian czy dla rozgłosu. Myślę, że trzymanie się tradycyjnych i solidnych podstaw, na których nasi dziadkowie i rodzice byli wychowani, i ich kultywowanie mają znaczenie – zaznacza. I dodaje: – Ksiądz pochodzi z ludu, trudno więc oczekiwać nadczłowieka. Dobrze, jak jest kapłan, który rozumie istotę parafii. A proboszcz w moim rozumieniu powinien wykazywać się dobrocią i empatią w stosunku do parafian.

Reklama

Dla małżonków Anny i Bronisława kościół jest ważnym miejscem, w którym mogą się spotkać z całą wspólnotą. Katarzyna i Mateusz Karbowieccy każdego tygodnia uczestniczą w niedzielnej Eucharystii wraz ze swoim synkiem. – Dla nas jest to obowiązek chrześcijański wynikający z wiary – zaznacza p. Mateusz. Jolanta Pilśniak z małżonkiem odnajdują w kościele spokój i poczucie wolności. – Tu mogę oderwać się od wiecznego zabiegania – zwierza się p. Anna. A jej mąż Edward wie, że wiara pozwala mu na wybranie właściwej drogi uczciwego życia.

Nasza kaplica

Barbara Waloszczyńska mieszka pod Cieszynem. Przyjeżdża w rodzinne strony i z sentymentem wspomina pierwsze lata kaplicy dojazdowej w Kostrzynie: – Moja mama była bardzo aktywna w kościele. Kiedy nie było organisty, to prowadziła tutaj śpiew. Jesteśmy związani z tym miejscem, ale wyjechaliśmy za pracą. Amelia Jureczka, wnuczka p. Barbary, zauroczona jest wiejską atmosferą i klimatem: – Zawsze w wakacje namawiam dziadków do przyjazdu do Kostrzyny. Krystyna Kloc, seniorka, dziś nie wyobraża sobie braku kaplicy. Wyjaśnia: – Tu mamy blisko, a do Starokrzepic to nie zawsze można pojechać. Z kolei Irena Janik przypomina, że kaplica powstała w budynku starej szkoły: – A my wykupiliśmy tutaj pomieszczenie i dzięki temu mamy kaplicę i miejsce, gdzie się modlimy.

Piotr Jagiełło daje świadectwo zaangażowania młodych w Kościele – służy przy ołtarzu w kaplicy. – Przed pandemią było nas czterech, po pandemii wróciłem tylko ja, a to, co robię, sprawia mi satysfakcję i jestem tu za wszystko odpowiedzialny – dodaje ministrant, który myślał już o drodze do kapłaństwa.

Za Marysię

Danuta Popiołek z córką Klaudią przyjechały z Lublińca, aby modlić się wspólnie z rodziną w intencji Marysi, którą czeka operacja serca. Dziewczynka jest parafianką. – Cały sens jest w tym, żebyśmy przez wspólną modlitwę umocnili się i mieli siłę do wyproszenia łask dla Marysi. Jej córka Klaudia, jako młoda osoba, nie ulega presji tych, którzy odchodzą od Kościoła: – To wszystko kwestia własnych przemyśleń i tak naprawdę poszukiwania sensu życia. Jeśli ktoś się nad tym zastanawia, to na pewno dochodzi do pewnych wniosków i szuka tego, co daje tę pewność, że można żyć właściwie i z określonym celem.

– Staram się pracować i modlę się o wiarę dla siebie i dla innych. Taki jest sens naszego życia ziemskiego i bycia Kościołem – wyjaśnia ks. Szumilas. Proboszcz ma już pewne plany na pobudzenie wspólnoty i jak zaznacza, drzwi na plebanię są zawsze otwarte.

2025-08-20 07:34

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Parafia z długą tradycją

Niedziela częstochowska 25/2023, str. IV

[ TEMATY ]

Starokrzepice

Karol Porwich/Niedziela

Młodzi parafianie tuż po bierzmowaniu

Młodzi parafianie tuż po bierzmowaniu

Bogu niech będą dzięki za naszych poprzedników, którzy wybudowali ten kościół. Jest świadectwem ich wiary – podkreśla ks. Marek Szumilas.

Jubileusz 110. rocznicy konsekracji świątyni parafii Przemienienia Pańskiego w Starokrzepicach zbiegł się z uroczystością bierzmowania. Z tej okazji na wstępie Mszy św. jej główny celebrans i szafarz sakramentu bierzmowania abp Wacław Depo nawiązał do szacownej rocznicy. – Chcemy w ten jubileusz wpisać modlitwę o dary Ducha Świętego dla młodzieży tak, jak ona sama o to prosiła – zaznaczył hierarcha.
CZYTAJ DALEJ

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo – czytamy w Ewangelii

2025-12-31 15:53

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Karol Porwich/Niedziela

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo – czytamy w Ewangelii. Jan Apostoł jest jedynym, który rozpoczyna swoją Ewangelię nie tekstem historycznym, ale jakimś rodzajem poezji czy wręcz śpiewu.

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Ambongo: lepsza przyszłość Afryki jest możliwa

2026-01-02 19:56

[ TEMATY ]

Afryka

Papież Leon XIV

Kard. Ambongo

@VATICAN MEDIA

Kard. Ambongo podczas spotkania z Leonem XIV

Kard. Ambongo podczas spotkania z Leonem XIV

Przewodniczący Sympozjum Konferencji Episkopatów Afryki i Madagaskaru (SECAM) podsumowuje miniony rok i komentuje papieskie orędzie na 59. Światowy Dzień Pokoju, które w szczególny sposób wybrzmiewa wśród mieszkańców Afryki. Hierarcha uważa, że prawdziwy pokój w Afryce nastąpi tylko poprzez nawrócenie jej mieszkańców oraz ich zaangażowanie na rzecz prawdy, sprawiedliwości i równości. Życzy sobie, aby rok 2026 był prawdziwym punktem wyjścia do wyzwolenia Afryki spod wrogich jej sił.

Odwołując się do orędzia Leona XIV na 59. Światowy Dzień Pokoju, kard. Fridolin Ambongo podkreśla, że jego adresatem są nie tylko chrześcijanie. „Ojciec Święty apeluje do wszystkich sumień. Do sumienia ludzkiego, ale także chrześcijańskiego. Każdy z nas, na swoim poziomie, musi uświadomić sobie swoją odpowiedzialność w dążeniu do pokoju na świecie” – zauważa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję