Reklama

Spektrum

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

A pies stał opodal i patrzył z wyrzutem. Takie można było odnieść wrażenie. Przed chwilą próbował interweniować, szczekał – przynajmniej tyle – ale ludzie przechodzili mimo to. Teraz tylko patrzył. Znęcali się nad chłopcem. Niby nic wielkiego, szturchali go, popychali, szarpali, wyzywali, poniżali. On sam stał w środku tej rozkrzyczanej gromady i oburącz zatykał sobie uszy. Dla niego było przede wszystkim za głośno – to sprawiało mu największy ból. Stał więc z zatkanymi uszami, czekał, aż przestaną. Widać nie pierwszy raz go to spotyka i taką taktykę przetrwania w sobie wyszkolił. Nie wiadomo, ile by to jeszcze trwało, bo napastnicy byli rozochoceni i ciągle wynajdywali nowe sposoby dręczenia. Wprawiało ich to w dobry humor, każde nowe kopnięcie kwitowali salwą śmiechu. Ze szkoły wychodził, chyba znany im, nauczyciel, więc zostawili go nagle i z krzykiem uciekli. Stał tak jeszcze dobrą chwilę bez ruchu, nie bardzo wiedząc, co się stało, zwykle trwa to dłużej. Okazało się, że był wolny od zewnętrznych zagrożeń, ale to, co w środku uruchomiły przemoc i odrzucenie, zostało, rosło gwałtownie, groziło eksplozją. Pośpiesznie wracał do domu, oglądając się za siebie, czy go przypadkiem nie gonią. Kiedy za kolejnym rogiem okazało się, że nie ma nikogo, sam zaczął być agresywny wobec siebie. Coś mówił nienawistnie, przezywał się i bił po głowie.

Reklama

– On to wszystko wyładowuje na mnie – mówi jego matka w poradni i pokazuje posiniaczone ręce. – Teraz jest nam trudniej, bo parę miesięcy temu zmarł mój ojciec. Miałam w nim wsparcie i pomoc, a poza tym oni się świetnie dogadywali. Ojciec miał tyle cierpliwości do niego... Coś tam razem majstrowali, jakieś perpetuum mobile, tak to nazywali, projektowali, rysowali, liczyli. Dziadek twierdził, że on jest świetny w obliczeniach, bije go na głowę. Mówił, że to on jest jego pomocnikiem, a nie odwrotnie. Jaka szkoda, że tak się stało. On tam się u niego w tym warsztacie wyciszał, uspokajał, miał satysfakcję. Ale co zrobić? Teraz chodzi na dworzec i patrzy na pociągi, godzinami tak może, mówi, że to go teraz uspokaja. W tamtej szkole miał nauczyciela wspomagającego, to wiele rozwiązywało, a tu się okazało, że szkoła nie zapewnia takiej pomocy. I się zaczęło.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Mówiła, patrząc tak przepraszająco, że nie wie już, dokąd ma pójść, co robić, przecież go ze szkoły nie zabierze. On z nauką nie ma większego problemu. Widziała zniecierpliwienie, źle maskowane. Usłyszała, że problem jest znany, poradnia wydawała szkole dyspozycje itd. Może w takim razie trzeba pomyśleć o zmianie szkoły? – To ostateczność – ona odpowiada od razu – bo on się tak trudno adaptuje do nowego, chodzi nie tylko o nowe dzieciaki, ale i o budynek, i o drogę. – Tyle razy już żeśmy to przechodzili – pani co chwilę spogląda na zegarek, okazuje zniecierpliwienie. – Za chwilę przyjdzie tu moja koleżanka, ona zna temat, już powinna być, proszę chwilę poczekać, ja naprawdę muszę już wyjść.

Matka uśmiecha się wyrozumiale, kiwa głową akceptująco; wie, że tu niekoniecznie uzyska pomoc czy wsparcie. Kolejny raz zostaje sama ze swoim zmartwieniem. Nie ma za złe, rozumie. Ostatnio sąsiad, zobaczywszy, jak jej syn wraca z rozbitym nosem, zaproponował, że nauczy go się bić i gdy im wleje, to nabiorą szacunku. Odpowiedział, że on nie chce ich bić, chciałby się z nimi kolegować.

Ci ludzie żyją obok nas, spotykamy ich na ulicy, w tramwaju, autobusie, kościele. Chodzi o odrobinę empatii, cierpliwości, zrozumienia. Żeby prychnięciem, oburzeniem, głupim komentarzem nie nakładać na ich plecy kolejnych ciężarów.

Reklama

– Ile ja się nasłuchałam przykrych rzeczy, natłumaczyłam, nausprawiedliwiałam i naprzepraszałam. Ludzie nie rozumieją, że on, mój syn, nie potrafi inaczej, jest grzeczny, ale nie może siedzieć obok obcego, musi mieć przestrzeń. A w kościele, mój Boże, usłyszałam z ambony, że to świątynia, a nie plac zabaw. I te karcące spojrzenia pobożnych niewiast...

Dostojny proboszczu, stróżu świątyni Pańskiej, dzieci są tu u siebie, na swoim miejscu, mają prawo biegać, przeszkadzać i nawet fikać koziołki. Pan tego miejsca postawił je kiedyś wśród dorosłych i proszę sobie przypomnieć, co powiedział.

Pies chodzi ostatnio za nim, ale z oddalenia.

2025-11-10 13:58

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wincenty Pallotti

Niedziela sosnowiecka 6/2005

[ TEMATY ]

wspomnienia

wspomnienie

TER

Rzeźba św. Wincentego Pallottiego

Rzeźba św. Wincentego Pallottiego

Włoski ksiądz katolicki, założyciel Pallotynów, urodził się w Rzymie 21 kwietnia 1795 r.

Był pełnym gorliwości apostolskiej kapłanem diecezjalnym. W 1835 r. z grona jego przyjaciół i współpracowników - księży, zakonników i świeckich - powstało Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego. Wkrótce Pallotti powołał do życia wspólnotę księży i braci (Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego - Pallotyni), mającą na celu zakładanie, ożywianie i scalanie Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Obecnie ze wspólnotą księży i braci współdziała kilka wspólnot sióstr, instytuty świeckie i stowarzyszenia świeckich. Swoje dzieło oddał Pallotti pod opiekę Maryi, Królowej Apostołów. W Niej widział najbardziej autentyczny przykład apostolstwa dla wszystkich katolików, a w szczególności świeckich.
CZYTAJ DALEJ

Zwycięski męczennik

Niedziela Ogólnopolska 3/2024, str. 20

[ TEMATY ]

patron

pl.wikipedia.org

Święty Wincenty

Święty Wincenty

Przez stulecia był przykładem wytrwałości oraz etosu służby w Kościele.

Święty Wincenty urodził się w szanowanej i zamożnej rodzinie w Hiszpanii. Większość życia spędził w Saragossie – dlatego często nazwę tego miasta dodaje się do jego imienia – tam zdobył wykształcenie i został diakonem, ściśle współpracując z biskupem Waleriuszem. Był odpowiedzialny za opiekę nad najuboższymi, zarządzał majątkiem diecezji, a nawet wygłaszał słowo Boże w imieniu bp. Waleriusza, gdy ten zaczął mieć problemy z mową.
CZYTAJ DALEJ

Katedra polowa: Msza św. w intencji powstańców styczniowych

2026-01-22 20:40

[ TEMATY ]

Warszawa

Katedra Polowa WP

Powstańcy styczniowi

Katedra Polowa Wojska Polskiego, dawny dom pijarów

Katedra Polowa Wojska Polskiego, dawny dom pijarów

W intencji poległych i zmarłych powstańców styczniowych i tych wszystkich, którzy dziedziczyli ich tradycje modlono się w katedrze polowej w 163. rocznicę wybuchu zrywu. Mszy św. przewodniczył ks. płk Karol Skopiński, proboszcz katedry polowej. Po zakończonej Eucharystii wierni udali się pod Krzyż Traugutta na warszawskiej cytadeli, gdzie odbył się apel pamięci i modlitwa w intencji powstańców styczniowych.

Liturgię koncelebrowali ks. ppor. Cyryl Zieliński, wikariusz katedry oraz duchowni związani z Kręgiem Pamięci Narodowej, organizatorem uroczystości. We Mszy św. uczestniczyli żołnierze Wojska Polskiego, przedstawiciele środowisk patriotycznych, m.in. Andrzej Melak, prezes Kręgu Pamięci Narodowej, członkowie Konfraterni św. Jakuba, poczty sztandarowe i członkowie grup rekonstrukcyjnych oraz mieszkańcy Warszawy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję