Reklama

Świat

Po Wenezueli będzie Kuba?

Niedawno cały świat mógł zobaczyć sprawczość nowej strategii USA w praktyce. Eksperci twierdzą, że po interwencji w Caracas przyjdzie czas na Kubę.

2026-01-13 14:30

Niedziela Ogólnopolska 3/2026, str. 34-35

[ TEMATY ]

Kuba

Wenezuela

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Obezwładnienie wenezuelskiej obrony przeciwlotniczej i uprowadzenie Nicolása Maduro było najlepiej przeprowadzoną akcją sił specjalnych USA od wielu lat. O ile specjaliści od prawa międzynarodowego twierdzą, że był to bezprawny atak na suwerenne państwo, to z militarnego punktu widzenia był to majstersztyk oraz wielki sukces sekretarza stanu Marca Rubia oraz sekretarza wojny Pete’a Hegsetha. Cała akcja została przeprowadzona bez strat po stronie amerykańskiego wojska, ale, co ciekawe, zginęło kilkudziesięciu kubańskich żołnierzy. – Przywódcy Kuby powinni być zaniepokojeni po amerykańskiej operacji wojskowej w Wenezueli i aresztowaniu Nicolása Maduro. Gdybym mieszkał w Hawanie i był w rządzie, byłbym przynajmniej trochę zdenerwowany – powiedział Marco Rubio. Szef amerykańskiej dyplomacji jest potomkiem uchodźców z Kuby, a w administracji Białego Domu odpowiada m.in. za politykę wobec Ameryki Łacińskiej.

Reklama

Pierwsza część wenezuelskiego planu została przeprowadzona ze 100-procentowym sukcesem, ale teraz nadchodzi o wiele trudniejsze wyzwanie – ustabilizowanie polityki i gospodarki zdegradowanego kraju. Donald Trump poinformował, że Stany Zjednoczone będą rządzić Wenezuelą do czasu, aż uda się przeprowadzić bezpieczną, właściwą i rozsądną transformację. Pełniąca funkcję prezydenta Wenezueli, dawna wiceprezydent Delcy Rodríguez oficjalnie oświadczyła, że chce współpracować z USA, ale nadal niepewne jest, czy inne siły reżimu na to pozwolą.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Przepis na biedę

Wenezuela w latach 70. ubiegłego wieku była najbogatszym państwem Ameryki Łacińskiej. Wciąż ma bardzo duży potencjał gospodarczy, gdyż na jej terytorium znajdują się największe zbadane zasoby ropy naftowej, pokłady złota oraz metali ziem rzadkich. Problem w tym, że władzom tego państwa nigdy nie udało się zbudować modelu równomiernego rozwoju, a wysokie dochody z ropy spowodowały, że zaniedbano zarówno rolnictwo, jak i pozostałe sektory przemysłu. Gdy ceny ropy na światowych rynkach były wysokie, rząd miał wystarczające dochody, by zaspokajać potrzeby społeczne, importować żywność i inne dobra. Gdy ceny ropy spadały, pojawiały się natomiast problemy budżetowe, zadłużenie i powracające kryzysy.

Reklama

Na fali społecznego niezadowolenia pod koniec lat 90. XX wieku do władzy doszedł socjalistyczny polityk Hugo Chávez. Po roku 2000 ceny ropy były wysokie, a więc nowa władza miała środki na swoją politykę społeczną. Chávez radykalnie ograniczył udział zagranicznych koncernów w przemyśle naftowym, bo chciał mieć państwową kontrolę nad wszystkimi zyskami. Problem w tym, że nowoczesne technologie na wydobycie ciężkiej wenezuelskiej ropy miały koncerny z USA. Pozostawiony przez zagraniczne firmy sprzęt przestał być serwisowany i modernizowany, zaczął się starzeć, ulegał awariom. W efekcie wydobycie ropy zmalało czterokrotnie, a Wenezuela spadła z 5. największego na świecie producenta ropy w 1998 r. na 21. pozycję.

Gospodarcza szansa

Hugo Chávez nie doczekał największego krachu gospodarczego, bo zmarł w 2013 r. Problemy gospodarcze „odziedziczył” Nicolás Maduro, który został prezydentem tuż przed gwałtownym spadkiem cen ropy naftowej. Gdy na spadające ceny ropy nałożyła się malejąca produkcja, Maduro nakazał dodrukowywać wenezuelskie boliwary, co wywołało hiperinflację. W 2018 r. inflacja osiągnęła już ponad 1 300 000% w skali roku. Przykładowo – gdyby ktoś zainwestował w wenezuelską walutę majątek o wartości 10 mln zł, to po roku zostałoby zaledwie 700 zł. Skutkiem upadku gospodarczego są: skrajnie niskie pensje, bieda, głód, brak leków, represje i masowa migracja. Szacuje się, że z 30-milionowego kraju wyjechało już 10 mln Wenezuelczyków. – Jeżeli wejdą tam amerykańskie koncerny, które na ropie naftowej zarobią, to także Wenezuelczycy na tym skorzystają o wiele bardziej niż teraz. Maduro doprowadził bowiem do upadku państwa – mówi dr Marcin Fatalski z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Reklama

Zmiana władzy w Wenezueli oraz otwarcie m.in. przemysłu naftowego na amerykańskie inwestycje są gospodarczą szansą dla tego państwa. Potwierdza to przykład sąsiedniej Gujany, gdzie kilka lat temu Amerykanie odkryli nowe złoża i zaczęli je eksploatować. O wiele mniejsze i biedniejsze państwo zaczęło się bardzo szybko rozwijać. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego, gospodarka Gujany w latach 2022-24 rosła w oszałamiającym tempie średnio 46,9% PKB rocznie. Najszybszy na świecie wzrost gospodarczy opiera się na współpracy z amerykańskimi koncernami naftowymi i inwestycjach w sektorach nieenergetycznych, takich jak opieka zdrowotna, rolnictwo, budownictwo i hotelarstwo. Nic więc dziwnego, że władze tego historycznie biednego państwa stoją po stronie USA w konfrontacji z reżimem Maduro. – Rząd Gujany z zadowoleniem przyjmuje przywództwo Prezydenta Stanów Zjednoczonych w potwierdzeniu wspólnych zobowiązań na rzecz wolności, demokracji i bezpieczeństwa regionalnego. Oczekujemy konstruktywnego zaangażowania w kolejny rozdział historii Wenezueli, w interesie wszystkich Wenezuelczyków – oświadczył Irfaan Ali, prezydent Gujany.

Kubańska kolonia

Nicolás Maduro musiał sfałszować wybory z 2024 r., by utrzymać swój reżim przy władzy. Jednocześnie z roku na rok stawał się bezwładnym zakładnikiem kubańskich służb specjalnych. W ostatnich dekadach Kuba wysłała do Wenezueli tysiące lekarzy, pielęgniarek, doradców ds. bezpieczeństwa i agentów wywiadu w zamian za ropę naftową. Szacuje się, że w Wenezueli było nawet 40 tys. Kubańczyków, którzy jak namiestnicy kontrowali to państwo. Pokazują to także statystyki ofiar w trakcie amerykańskiej interwencji. W obronie Maduro stanęli głównie bojownicy z Hawany, którzy ponieśli o wiele więcej strat niż wenezuelskie wojsko. – Kubańskie siły bezpieczeństwa otaczały dyktatora i nadzorowały wenezuelskie wojsko. Ich cała lojalność jest skierowana do Hawany, a nie do wenezuelskiego społeczeństwa. Nie da się zmienić władzy w Caracas bez pozbycia się Kubańczyków – uważa prof. Jorge Castaneda, meksykański były dyplomata oraz profesor Uniwersytetu Nowojorskiego.

Reklama

Kubańczycy ochraniali Nicolása Maduro i jednocześnie zabezpieczali interesy Hawany w Wenezueli. Prezydent Wenezueli był więc marionetką kubańskich wpływów w Caracas. Według analityków, jednym z powodów, dla których Maduro nie mógł uciec z kraju, była groźba śmierci z rąk jego osobistej ochrony. Po udanej akcji amerykańskich komandosów Biały Dom zapowiada, że Kuba będzie kolejnym państwem, gdzie upadnie neomarksistowski reżim, ale na razie nie planuje tam żadnej interwencji zbrojnej. Trump wskazuje, że władza w Hawanie sama upadnie, bo wszystkie zyski czerpała do tej pory z Wenezueli i wenezuelskiej ropy. – Hawana zamieniła Wenezuelę w swoją kolonię. Przez ostatnie dekady Kubańczycy wyzyskiwali ten kraj i okradali Wenezuelczyków – podkreśla John Suarez, dyrektor wykonawczy Center for a Free Cuba w Miami.

Strach w Moskwie

Część analityków międzynarodowej sceny politycznej uważa, że wydarzenia w Wenezueli są złym prognostykiem dla światowego pokoju. Ich zdaniem, takie działania mogą rozzuchwalić m.in. Władimira Putina do dalszych podbojów. Są także eksperci, którzy twierdzą, że Ameryka pokazała swoją siłę. – W Moskwie są przerażeni tym, co się stało, bo Amerykanie pokazali swoją sprawczość, a zmiany w Wenezueli oznaczają spadki cen ropy także tej z Rosji. Okazało się też, że rosyjski sprzęt wojskowy, którym dysponowała Wenezuela, jest po prostu „szmelcem”, bo nie potrafił zestrzelić żadnego samolotu. Amerykanie pokazali, że mają świetny wywiad, są bardzo skuteczni i nieobliczalni, co może być atutem również w negocjacjach pokojowych na Ukrainie – mówi płk Piotr Krawczyk, były szef Agencji Wywiadu.

Putin ma coraz mniej „przyjaciół” na świecie. Traci swoje wpływy w Wenezueli, nie ma już Baszara al-Asada w Syrii, a za chwilę pod wpływem irańskiej ulicy może się zmienić władza również w Teheranie. Nawet Indie przestają kupować ropę od Rosji i dystansują się od tego kraju. Pozostaje ścisła współpraca z Koreą Północną i Chinami, które są groźnym „przyjacielem” Moskwy. Spektakularna interwencja w Wenezueli politycznie i ekonomicznie osłabia Rosję, co jest dobrą wiadomością dla Polski.

Ocena: +2 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Watykan: kard. P. Parolin przyjął przedstawiciela księży kubańskich krytykujących reżim

Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin przyjął 9 lutego w Watykanie kubańskiego kapłana ks. Castora José Alvareza de Devesę, który wręczył mu list do Raúla Castro, domagający się przeprowadzenia na wyspie "wolnych wyborów". List ten powstał 24 stycznia, a podpisali go, obok ks. Alvareza, jeszcze dwaj inni miejscowi duchowni: José Conrado Rodríguez Alegre i Roque Nelvis Morales Fonseca.

Według Kubańskiego Obserwatorium Praw Człowieka (z siedzibą w Madrycie) "spotkanie odbyło się w Watykanie, gdzie ks. Castor José mógł przekazać osobiście sekretarzowi stanu swe niepokoje, o których jest mowa we wspomnianym liście". "Spotkanie przebiegło w atmosferze braterstwa" - podkreśla oświadczenie Obserwatorium.
CZYTAJ DALEJ

Św. Szarbel ciągle działa. Dwie kobiety zgłaszają cud uzdrowienia za jego przyczyną

2026-01-27 08:07

[ TEMATY ]

Szarbel Makhlouf

św. Szarbel

Adobe Stock

Od początku 2026 roku odnotowano dwa nowe cuda przypisywane św. Szarbelowi Makhlouf - jeden w Stanach Zjednoczonych i jeden w Libanie - każdy z nich wiązał się z uzdrowieniem kobiet wbrew wszelkim oczekiwaniom medycznym - czytamy w ewtnnews.com.

Czczony przez wiernych jako „doktor nieba”, św. Szarbel, libański mnich i kapłan maronicki, jest obecnie autorem tysięcy odnotowanych cudów. Od pustelni w górach Libanu po sale szpitalne na całym świecie, jego wstawiennictwo wciąż dociera do potrzebujących, przekraczając granice, kultury i pokolenia.
CZYTAJ DALEJ

Rok Świętego Franciszka - miejsca kultu w archidiecezji łódzkiej

2026-01-29 10:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Archiwum parafii

Relikwie św. Franciszka Sanktuarium Matki Boskiej Piotrkowskiej - Ojcowie Bernardyni w Piotrkowie Trybunalskim

Relikwie św. Franciszka Sanktuarium Matki Boskiej Piotrkowskiej - Ojcowie Bernardyni w Piotrkowie Trybunalskim

Rok 2026 zajmuje szczególne miejsce w historii Kościoła i rodziny franciszkańskiej. Mija bowiem 800 lat od śmierci św. Franciszka z Asyżu – jednego z największych świętych chrześcijaństwa, proroka pokoju, braterstwa i radykalnego ubóstwa. Z tej okazji Ojciec Święty Leon XIV ogłosił okres od 10 stycznia 2026 r. do 10 stycznia 2027 r. Rokiem Świętego Franciszka, zapraszając wiernych na całym świecie do ponownego odkrycia jego duchowego dziedzictwa.

Asyż, niewielkie miasto w sercu Umbrii, pozostaje od wieków żywym znakiem Ewangelii wcielonej w życie. To tutaj urodził się Giovanni Bernardone, późniejszy św. Franciszek, i tutaj dojrzewało jego powołanie. Po doświadczeniu głębokiego nawrócenia usłyszał wezwanie Chrystusa: „Franciszku, idź i odbuduj mój Kościół”. Odczytał je nie tylko jako naprawę zniszczonych murów, lecz przede wszystkim jako wezwanie do odnowy serc. Z Asyżu wyruszył, by głosić Ewangelię bardziej czynem niż słowem – życiem pełnym prostoty, miłosierdzia i radosnej wiary. Szczególnym miejscem jubileuszu jest Bazylika św. Franciszka, gdzie spoczywają jego relikwie. W związku z obchodami jubileuszowymi, po raz pierwszy w historii zostaną one wystawione do publicznej czci wiernych w dniach od 22 lutego do 22 marca 2026 roku. Asyż przypomina dziś światu o wartościach wciąż aktualnych: pokoju, trosce o stworzenie, solidarności z ubogimi oraz bezgranicznym zaufaniu Bogu. 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję