Reklama

Wiara

ludzkie historie

Świadectwo: Z ogromnego dna wyciągnęła go potężna moc Boga

Bądź sobą, żeby być „kimś”. Z tym przesłaniem dociera do młodych Dariusz Stemplewski. Dziś ewangelizuje, a kiedyś sam był na dnie.

Niedziela Ogólnopolska 5/2026, str. 68-69

[ TEMATY ]

świadectwo

Bliżej Życia z wiarą

Archiwum Dariusza Stemplewskiego

Dariusz Stemplewski

Dariusz Stemplewski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Miał przed sobą karierę w piłkarskiej reprezentacji Polski, alkohol i imprezowy tryb życia doprowadziły go jednak do upadku. Z ogromnego dna wyciągnęła go potężna moc Boga.

Chciałem być „kimś”

– Przed nawróceniem nieustannie imprezowałem, oczywiście, z ponakładanymi maskami, aby przypodobać się towarzystwu, aby być „kimś”, bo wstydziłem się być sobą. Bardzo szybko pojawił się alkohol – wspomina Dariusz Stemplewski. Jako młody chłopak był utalentowanym sportowcem. Miał przed sobą karierę piłkarską. – W wieku 17 lat miałem powołania do reprezentacji Polski w piłce nożnej, ponieważ chodziłem do szkoły sportowej. Nie mogłem jednak połączyć życia sportowego na wysokim poziomie z imprezowym trybem życia, więc przyszedł upadek: brak powołań do reprezentacji, wyrzucenie z drużyny piłkarskiej, niezaliczenie klasy maturalnej i nieprzystąpienie do egzaminu dojrzałości. W tak młodym wieku przeżyłem jeden z większych dramatów. Lęk, niedowartościowanie, obawa, strach i wstyd były we mnie spotęgowane do tego stopnia, że próbowałem znaleźć dla nich ukojenie w alkoholu, który traktowałem jako naturalny antydepresant. Spowodowało to różnego rodzaju zniszczenia na duszy i ciele, a także psychiczne, finansowe i rodzinne. Alkohol prowadził mnie w kierunku samozagłady, abym zakończył życie na ziemi – wyznaje mężczyzna.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Chwyciłem za różaniec

Reklama

Po ludzku doświadczył dna. Zaczął zaciągać coraz większe długi. – Odzierałem się z godności u ludzi, którzy kiedyś przychodzili na mecze i bili mi brawo. W momencie upadku pojawiły się wyśmiewanie, wyszydzanie – wspomina Darek. – Z lęku przed odpowiedzialnością i konsekwencjami skryłem się na odwyku, gdzie przez 2 miesiące codziennie odmawiałem dziesiątkę Różańca. Jednocześnie uważałem, że to modlitwa dla ludzi chorych psychicznie, bo jak Zdrowaś Maryjo, które odmawiam, może wyprowadzić mnie z długów, z tego, co narobiłem – mówi. – Kiedy po 2 miesiącach wyszedłem z odwyku, jeszcze nie wiedziałem, że Matka Boża ma plan na moje życie. Poszedłem na pielgrzymkę, na której doświadczyłem tego, jak Pan Bóg działa. Dziś wiem, że nie jest kimś schowanym za chmurką, tylko jest Wszechpotężnym Bogiem, który ma moc dokonać absolutnie wszystkiego w moim życiu!

Wyprostowany obraz

– Bóg przywrócił mi godność, pozwolił wiele uporządkować. I coraz bardziej pokazuje mi, czym jest miłość – zauważa mężczyzna. – To obumieranie, oddawanie swojego życia po to, aby drugi człowiek miał życie. Pan Bóg pokazuje, że jest we wszystkich miejscach, gdzie jest trudno, dokąd nie chcę pójść, gdzie jest strach, nieraz lenistwo. Za wiele rzeczy jestem Mu naprawdę wdzięczny. Niektóre jeszcze we mnie pozostawił, a one pokazują mi, że wciąż muszę nad sobą pracować. Największa jednak praca, którą Pan Bóg wykonał w moim sercu, to zabranie obrazu Boga, który jest ze mnie nieustannie niezadowolony, Jego wykrzywionego obrazu – to jest dla mnie ważne i za to jestem Mu ogromnie wdzięczny – przyznaje.

Przesłanie do młodzieży

Reklama

Po doświadczeniu Miłosierdzia Bożego jako ewangelizator Darek Stemplewski przybywa z Dobrą Nowiną w różne miejsca w Polsce i za granicą. – Wszystko, co najgorsze w moim życiu, zaczęło się w szkole średniej, dlatego dzisiaj tak bardzo na sercu leżą mi ludzie młodzi. Staram się do nich docierać z mocnym przekazem. Dzisiaj młody człowiek chce być „kimś”. Tworzy postacie w swoim towarzystwie czy w internecie po to, aby dostać komentarz, lajka czy serduszko, żeby być akceptowanym. Dlaczego? Bo młodzi wstydzą się być sobą – zauważa. – Bóg do stworzenia bardzo ciekawej historii w życiu człowieka, opartej na pasji i na marzeniach, potrzebuje tylko tego, żebym był sobą, nie tego, żebym był „kimś”. I z tym przekazem chcę docierać do ludzi młodych w szkołach, poprawczakach, na odwykach, w parafiach czy podczas spotkań dla bierzmowanych.

„Niebieskie paliwo”

– Widzę, że dzisiaj ludzie potrzebują mocnych świadectw, które powodują poruszenie serca, podjęcie wysiłku i konkretnych decyzji – opowiada. – Staram się mówić o Maryi, która zawsze prowadzi do nawrócenia, do Chrystusa i do sakramentów. Mówię, że Duch Święty przyszedł najpierw przekonać nas o grzechu, abyśmy rozpoczęli drogę i proces nawracania w codzienności, w małżeństwach i rodzinach – opowiada. Siłę do pracy i posługi stanowi, jak mówi, tzw. 5 kamieni, którą są w stanie powalić każdego Goliata. – Każdy, kto je stosuje, w nadprzyrodzony sposób „tankuje” w swoim życiu „niebieskie paliwo”, które pozwala dojechać do celu, którym jest niebo. To: jak najczęstsza Eucharystia, systematyczna spowiedź, codzienne czytanie Słowa Bożego, codzienny Różaniec i post, który nieraz zamieniam na adorację Najświętszego Sakramentu – wymienia. W tym, co robi, wspiera go ogromne zaplecze modlitewne, bo jak mówi, zły duch atakuje. Dariusza napędza świadomość tego, w jakich zawodach bierzemy udział – o wieczność nie tylko dla samych siebie, ale też dla drugiego człowieka.

Być znakiem

Reklama

Ponad 3 lata temu założył Fundację „Być znakiem”. Nie przez przypadek w jej logo wpisana jest pocięta literka „G”. Symbolizuje Matkę Bożą z Guadalupe. – Ponieważ jest Patronką życia poczętego, dlatego w sposób szczególny patronuje naszym wszystkim działaniom i Ją sobie obraliśmy jako właścicielkę. Dlaczego fundacja nazywa się „Być znakiem”? Ponieważ mamy konkretne zadanie – być znakiem Pana Boga obecnego na ziemi w postaci drugiego człowieka. Bardzo często moje życie jest znakiem dla tych ludzi, o których nawet nie wiem, że patrzą, jak żyję. Gdy podejdę do słabszego człowieka, pomagając mu, staję się znakiem Pana Boga. Kiedy sprzeciwiam się złu tutaj, na ziemi, staję w obronie słabszego – jestem tutaj, na ziemi, znakiem Pana Boga. Nazwa ma za zadanie zmobilizować do tego mnie, ale też drugiego człowieka, aby każdego dnia stawali się znakiem Bożej obecności w tym coraz bardziej zeświecczonym, zepsutym świecie, który potrzebuje dzisiaj bardzo konkretnych apostołów – zauważa ewangelizator.

Celem jest zbawienie!

– Jedną z płaszczyzn, na których budujemy, jest tworzenie odzieży z przesłaniem. Są na niej treści, które mają mówić o tym, by zacząć nawrócenie od samego siebie, o środkach pomagających trwać w łasce uświęcającej, aby zbliżać się do Jezusa sakramentalnego przez ręce i dłonie Matki Bożej, tak jak to było w moim przypadku. Ta odzież ma być bardzo mocno skorelowana z moim życiem, z tym, o czym mówię – podkreśla. Dziś Dariusz Stemplewski wie, co stanowi sens jego życia: – Patrząc na moją przeszłość z perspektywy dnia dzisiejszego, kiedy byłem w piekle, przeżywałem ogromną pustkę, depresję, nerwicę lękową, uzależnienie od alkoholu, odwyk, miałem ogromne długi, po doświadczeniu Bożego Miłosierdzia i realnej obecności Pana Boga moim największym sensem, a zarazem celem życiowym, czyli czymś do czego zmierzam każdego dnia po wyboistej, trudnej drodze, jest zbawienie duszy – mojej, a także moich bliskich i rodziny.

Kontakt do Dariusza Stemplewskiego:

E-mail: biuro@guadesign.pl , Facebook: Byc znakiem,

Instagram: byc_znakiem,

sklep: www.bycznakiem.pl .

2026-01-27 15:23

Ocena: +29 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Marianna Boccolini - nawracała serca. W tle jej życia polski epizod

Niedziela Ogólnopolska 26/2025, str. 68-69

[ TEMATY ]

świadectwo

Bliżej Życia z wiarą

Zdjęcia: mariannaboccolini.it

Marianna Boccolini

Marianna Boccolini

„Prawdziwa miłość nie robi rozróżnień na dobrych i złych, na przyjaciół i nieprzyjaciół” – tę zasadę wyznawała Marianna Boccolini, której proces beatyfikacyjny rozpoczął się 7 czerwca.

Urodziła się 7 maja 1992 r. w Narni, we Włoszech, w dniu, w którym w Jeruzalem czczona jest pamięć odnalezienia Świętego Krzyża przez św. Helenę. Została ochrzczona w kościele pw. Maryi Królowej w Terni 12 września, czyli we wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi. Sakramentu udzielił jej polski kapłan – ks. Andrzej Kazimierczuk.
CZYTAJ DALEJ

Teraz jest w świecie, co wiecznie trwa

Niedziela Ogólnopolska 11/2009, str. 12-13

[ TEMATY ]

Anna Jantar

E. Smoliński

Mija kolejna rocznica tragicznej śmierci Anny Jantar, która zginęła 14 marca 1980 r. w katastrofie lotniczej, gdy miała zaledwie 29 lat i była u szczytu sławy jako wybitna polska wokalistka. Odeszła nagle, ściskając różaniec w dłoni. Nie mogła spotkać się przed śmiercią z księdzem, ale kapłan doprowadził do niezwykłego spotkania z nią po latach. Napisał wyjątkową książkę, będącą pośmiertnym wywiadem rzeką z Anną Jantar. I sprawił, że czas jakby się zatrzymał. W czym tkwi sekret nieprzerwanej popularności Anny Jantar? Jakim była człowiekiem? Na te pytania próbuje odpowiedzieć ks. prof. Andrzej Witko na kartach książki pt. „Anna Jantar”, będącej zapisem niezwykłej rozmowy niezwykłych ludzi.

Lidia Dudkiewicz: - „Twoich śladów szukam wciąż” - to wyznanie Natalii Kukulskiej, wyśpiewane w piosence, którą napisała dla swojej Mamy - śp. Anny Jantar. I oto ks. prof. Andrzej Witko - po upływie ponad ćwierćwiecza od tragicznej śmierci tej wybitnej Wokalistki lat siedemdziesiątych XX wieku - wydaje niezwykłą książkę, będącą zapisem pośmiertnej rozmowy z Anną Jantar. To z pewnością wyjątkowy dar, przede wszystkim dla jej ukochanej córki Natalii, męża Jarosława Kukulskiego, matki Haliny Szmeterling, brata Romana i całej rodziny oraz przyjaciół, ale również dla nas - możemy bowiem znaleźć się blisko tej wyjątkowej Artystki. Księże Andrzeju, w jakich okolicznościach zrodził się pomysł na książkę „Anna Jantar”, która niedawno ukazała się w krakowskim Wydawnictwie PETRUS? Kiedy powstała myśl o napisaniu tej książki?
CZYTAJ DALEJ

Łódź: ingres kard. Krajewskiego 28 marca

2026-03-14 12:54

Piotr Drzewiecki

Kard Krajewski Konrad

Kard Krajewski Konrad

Za dwa tygodnie - 28 marca kardynał Konrad Krajewski kanonicznie obejmie rządy archidiecezją łódzką i dokona ingresu do katedry pw. św. Stanisława Koski w sobotę 28 marca - poinformowano w Łodzi.

Oto komunikat Kurii Metropolitalnej Łódzkiej:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję