Trudne pytania, których wielu wierzących wciąż się boi – o moralność przemocy czy sens cierpienia – zadaje w swojej najnowszej książce ks. Wiktor Szponar.
Lektura Starego Testamentu nie należy do najłatwiejszych, a przecież bez jego zrozumienia nie sposób w pełni odczytać Ewangelii. Z takiego założenia wychodzi ks. Wiktor Szponar. Biblista i autor bestsellerowych książek tym razem publikacją Skandale Starego Testamentu zaprasza czytelnika w podróż po najtrudniejszych i najbardziej kontrowersyjnych fragmentach Biblii. Sięga po tematy, które wielu czytelników Pisma Świętego zna, czytało albo przynajmniej o nich słyszało, lecz rzadko skupiało na nich swoją uwagę, nazywając je po imieniu: skrytobójstwo, zdrada, pożądanie, dzieciobójstwo, bałwochwalstwo. Nie wszyscy bohaterowie Starego Testamentu są czarno-biali, niejeden z nich przejawia zachowania, które bolą, jest targany namiętnościami, uwikłany w politykę, rodzinne konflikty i własne ambicje. Ksiądz Szponar pisze przystępnie, klarownie, z wyczuciem współczesnego czytelnika, który niekoniecznie ma przygotowanie teologiczne, ale za to ma ciekawość świata i potrzebę sensu.
Autor pokazuje, że Biblia jest księgą pełną napięć i dramatów, które do dziś rezonują z naszym doświadczeniem. Skandale w jego ujęciu służą nie szokowaniu, lecz wydobyciu prawdy o człowieku, o wierze i o relacji między sacrum a codziennością. Kapłan ukazuje proces dojrzewania wiary u biblijnych bohaterów, a nie jej gotowy, sterylny ideał. Nie daje prostych odpowiedzi – zamiast tego uczy, jak pytać mądrzej i głębiej.
Skandale Starego Testamentu to lektura inteligentna, odważna i potrzebna. Dla wierzących jest zaproszeniem do dojrzalszej wiary, dla poszukujących – dowodem, że tradycja biblijna potrafi być zaskakująco aktualna.
Wszystkie książki można podzielić na dwie grupy: książki na chwilę i na każdą chwilę…
Zgadzam się z tym stwierdzeniem, dlatego polecam publikację, do której – w moim przekonaniu – zawsze można wracać, dosłownie w każdej chwili. Nie jest to typowa książka wakacyjna, z kategorii lekkiej, relaksowej, epickiej czy fajnej. Ona nie jest na chwilę, na jedne wakacje... Do tej książki warto zaglądać często, bo to pozycja niezwykle aktualna, mimo że od ukazania się jej polskiego wydania (Edycja Świętego Pawła, 2006 r.) minęło już trochę czasu. Polecam Państwu książkę pt. Bóg się nie boi. Moc Ewangelii w zmieniającym się świecie. Jej autor, Andrea Riccardi, jest włoskim historykiem i założycielem Wspólnoty Sant’Egidio – dziś to międzynarodowy ruch działający w 75 krajach na czterech kontynentach, w tym w Polsce. Od wielu lat angażuje się on wraz z całą Wspólnotą w działania na rzecz pokoju i dialogu międzyreligijnego. Jest autorem wielu publikacji, m.in. świetnej biografii Jana Pawła II.
Hiob woła do przyjaciół o litość, „bo ręka Boga mnie dotknęła”, a zaraz potem wypowiada pragnienie, które dla prawnika brzmi jak żądanie utrwalenia dowodu: „oby me słowa zostały spisane, oby w księdze utrwalone, rylcem żelaznym i ołowiem na skale wyryte na wieki”. Człowiek, któremu współcześni odmówili racji, apeluje do trybunału przyszłości. Skoro proces doczesny jest nie do wygrania (zob. glossę na 30 IX), niech przynajmniej akta przetrwają. Pismo utrwalone na skale to w starożytności forma najtrwalszej publikacji, jak inskrypcja królewska. Hiob chce, by jego sprawa nie umarła razem z nim. Wtedy, z samego dna, wyrywa się zdanie, które przerosło całą księgę: „lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni”. Hebrajskie goel oznacza krewnego-mściciela, wykupiciela, tego, kto z mocy prawa rodowego wykupywał krewnego z niewoli, odzyskiwał jego ziemię i ujmował się o jego krew (por. Kpł 25; Rt 4). Hiob, opuszczony przez wszystkich, wyznaje, że ma jeszcze jednego Krewnego, który wstanie „jako ostatni”, dosłownie jak ten, kto w procesie zabiera głos na końcu i rozstrzyga. Wulgata przełożyła śmiało: Scio enim quod redemptor meus vivit, i tak te słowa weszły do liturgii za zmarłych, gdzie Kościół śpiewa je nad trumnami do dziś. „Ja sam Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty”. Tekst hebrajski jest w szczegółach ciemny i tłumacze biedzą się nad nim od wieków, ale kierunek nadziei jest jasny. Hiob spodziewa się zobaczyć Boga po swojej stronie. Chrześcijańska lektura od czasów Ojców słyszała tu przeczucie zmartwychwstania. Dzisiejsza patronka, Teresa z Lisieux, przeszła pod koniec życia własną noc wiary, próbę ciemności, o której mówiła, że siedzi przy stole niedowiarków. Właśnie w tej nocy powtarzała akt ufności. Mała droga i wielka skarga Hioba spotykają się w jednym punkcie. Ufność jest decyzją miłości podjętą w ciemku.
“Dziękujemy Boże, że nam go dałeś” - Pogrzeb ks. Wojciecha Draba
2026-10-01 13:33
ks. Łukasz
ks. Łukasz Romańczuk
bp Marek Mendyk
W kościele śś. Piotra i Pawła w Kątach Wrocławskich odbył się pogrzeb ks. Wojciecha Draba, kapłana diecezji świdnickiej. Kapłana, który zmarł 21 września w wypadku na motocyklu żegnały tłumy duchownych i wiernych.
Mszy św. pogrzebowej przewodniczył bp Marek Mendyk, biskup diecezji świdnickiej. który już na wstępie podkreślił, że zmarły kapłan był człowiekiem głębokiej wiary, wrażliwości i dyskretnej, cichej służby.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.