Co prawda już dziś widać, że z niektórymi uczniami trzeba będzie przysiąść, bo mimo stałej troski, w ocenach ujawniają się braki. Ale pomoc udzielana dzieciom i wspieranie ich rodzin to przede wszystkim tytaniczna praca nad zmianą mentalności, bo dzieciaki, a także niektórzy rodzice nie dostrzegają i nie doceniają szansy, jaką daje edukacja.
Taka codzienność – ciągłe przekonywanie, napominanie, zachęty, wskazywanie celów i środków do ich realizacji – niejednego mogłyby zniechęcić. Kiedy patrzy się z boku na nieustanny wysiłek i energię, jaką siostry i wolontariusze poświęcają dla swoich podopiecznych, nasuwa się refleksja, czy ten trud, czasem wyczerpujący ponad miarę, ma sens... A jednak wciąż dają radę, snują plany, szukają środków i nowych rozwiązań dla mnożących się problemów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
– Oczywiście, tak po ludzku, czasem brakuje nam sił, zwłaszcza, gdy w nasze codzienne starania wedrze się rozczarowanie i zniechęcenie brakiem oczekiwanych efektów. Ale Pan Bóg wciąż dodaje nam sił, wskazuje drogę i daje znaki, że to dobro, którym staramy się dzielić, przynosi efekty. Dlatego wciąż zachęcamy uczniów do nauki, uczymy ich systematyczności i odpowiedzialności. Pokazujemy, że większą satysfakcję może dać efekt własnej, nawet ciężkiej pracy, niż „nagroda” uzyskana bez wysiłku. Jednocześnie chcemy, aby dzieciaki przychodzące do ochronki miały dobre dzieciństwo. Dajemy im swoją obecność, uwagę, spędzając z nimi czas i słuchając, bo wiele z nich – bez względu na to, z jakich domów pochodzą – ma deficyty w tym zakresie. Staramy się też o aktywne i kreatywne spędzanie czasu wolnego. Dzięki naszym dobroczyńcom mamy możliwość prowadzenia interesujących zajęć sensorycznych, rozwijających zainteresowania i talenty dzieciaków, organizujemy wycieczki, podczas których dobrze wspólnie się bawimy i uczymy prawidłowych zachowań społecznych – opowiadają opiekunowie zajmujący się uczestnikami zajęć w ochronce, a także aktywnie współpracujący z ich rodzinami.
– Wiosenna słoneczna pogoda sprzyjała wspólnemu wyjazdowi do Ogrodzieńca, gdzie nie tylko zwiedziliśmy ruiny zamku, ale także odwiedziliśmy park rozrywki. Radości było co niemiara! – opowiada siostra Łukasza Kasprzyk, która zajmuje się wolbromską ochronką od kilku lat. – Staramy się też o realizację naszego wspólnego marzenia o wakacyjnym wyjeździe nad morze. Jestem przekonana, że dzięki Bożej pomocy oraz dobrym ludziom i te plany uda się zrealizować, a nasze dzieciaki również wakacje spędzą w pozytywnej atmosferze i z sensem, który staramy się im uświadamiać w codziennych kontaktach. Dziękujemy za serce i wszelką pomoc, jaką uzyskujemy od naszych dobroczyńców, bo jak widzimy to na co dzień, dobro się pomnaża, więc warto pomagać!
