Pani Aleksandro, nadal jestem wierną czytelniczką „Niedzieli” i Pani kącika korespondencyjnego. W ostatnich miesiącach listy czytelników poruszają częściej problem przemijania, pogodzenia się z czasem, który zmierza do wieczności, są refleksyjne, nastawione bardziej ku wnętrzu, ku drodze, na której spotkać można czekającego i wychodzącego ku nam Boga.
Jako aktywnej zawodowo trudno mi się przestawić z często nadmiernego działania w tygodniu na świętowanie niedzieli. Od pewnego czasu jednak, widząc lekceważenie dnia Pańskiego (remontuje się mieszkania, naprawia urządzenia, nie wspominając porządków czynionych w niedzielę czy nagminnych zakupów w tzw. niedziele handlowe), zaczęłam zwracać uwagę na to, co ja robię, jakie prace wykonuję, których w niedzielę wykonywać nie trzeba. Jeśli odpowiednio zorganizuje się tydzień, można te prace wykonać w innym czasie i wypełnić ten cudowny dzień Pana tak, by być bliżej pokoju, radości, innych ludzi, a przede wszystkim blisko Boga.
Od kilku lat pojawia się interesująca i atrakcyjna wkładka w Waszym tygodniku, bardzo zaciekawiająca i mnie. Artykuły treściwie, krótkie, pisane pięknym stylem i takie jakby bliżej życia – dosłownie. Dużo praktycznych rad. Mnie najbardziej interesują świadectwa. Świadectwa życia, wiary, poszukiwania prawdy i szczęścia, radzenia sobie z nieprzyjaznym środowiskiem. Zbliżają się wakacje, młodzież wyruszy w Polskę, w świat. Może warto przypomnieć, jakie czekają na nią pułapki w tym wielkim świecie – fizyczne i duchowe. W moich młodych latach takim poważnym zagrożeniem były sekty, które szczególnie podczas wakacji polowały na „młody narybek”... Myślę, że teraz jest niewiele lepiej... (Stroskana)
Pomóż w rozwoju naszego portalu
