Reklama
Pielgrzymka odbywa się z inicjatywy Polaków, którzy ponad dwadzieścia lat temu zwrócili się z prośbą o możliwość odwiedzania Uhnowa, który do 1951 r. leżał w granicach Polski. W 1951 r. władze PRL oraz ZSRS podpisały umowę dotyczącą wymiany części terytoriów państwowych. Polska oddawała tereny położone w powiatach hrubieszowskim i tomaszowskim, u źródeł rzeki Bug, w okolicach Sokala (tzw. Grzęda Sokalska), m.in. miejscowości: Bełz, Uhnów, Krystynopol, Waręż, Chrobrów oraz Żwirkę, lewobrzeżną część Sokala. W wyniku podpisanej w 1951 r. przymusowej stalinowskiej umowy, do Polski wróciły Ustrzyki Dolne, Czarna, Lutowiska i okolice. W zamian za to Związek Sowiecki przejął bogate w węgiel i czarnoziemy okolice Hrubieszowa i Tomaszowa, stąd nazwa: „Akcja H-T”. W tym roku przypada 75. rocznica tej akcji. Polacy zamieszkujący żyzne i bogate w złoża węgla kamiennego tereny Sokala zostali przymusowo wysiedleni w okolice Bieszczad i inne części Polski. Przesiedleńcy przez lata czuli rozgoryczenie i tęsknotę za stronami, z których pochodzili. Dlatego ks. Wiesław Mokrzycki, proboszcz Parafii św. Antoniego w Dyniskach Starych (gm. Ulhówek, pow. tomaszowski) przychylił się do prośby jeszcze żyjących wysiedleńców i ich potomków, i w 2003 r. podjął się organizacji pierwszej, autokarowej pielgrzymki Dyniska-Uhnów. Od 2004 r. pątnicy przemierzają trasę pieszo, tzw. aleją dębową, którą podróżowali dawni mieszkańcy tych terenów. W tym roku pielgrzymka wyruszyła po raz 20., ze względu na przerwę podczas pandemii COVID-19.
Ks. Wiesław Mokrzycki podkreśla, że to wyjątkowa pielgrzymka, bo to pielgrzymowanie do korzeni: – Pielgrzymujemy nie tylko po to, by się spotkać z tymi którzy żyją, ale przede wszystkim żeby odkrywać swoje korzenie. Do roku 1951 Dyniska należały do parafii Uhnów, tak jak wiele miejscowości leżących aktualnie w pasie przygranicznym z Ukrainą. Przy okazji jest to budowanie więzi wspólnotowych z aktualnymi mieszkańcami Uhnowa, bo to nie są rdzenni mieszkańcy, oni też byli przesiedleni z Zakarpacia. Taka wymiana duchowa, spotkanie modlitewne i kulturalne, bo połączone z koncertami lokalnych zespołów ukraińskich, rozmowami, poczęstunkiem, wzajemne ubogacanie się kulturą jest bardzo ważne dla tych trudnych relacji polsko-ukraińskich. Przychodzimy tutaj, by duchowo i wspólnotowo się podtrzymywać.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Temu też służy wspólna modlitwa w kościele, a później za zmarłych na cmentarzu. Mszy św. w uhnowskim kościele przewodniczył metropolita lwowski, abp Mieczysław Mokrzycki. Została ona odprawiona w dwóch językach: polskim i ukraińskim.
Do Uhnowa pielgrzymowali nie tylko mieszkańcy gminy Ulhówek, ale również pielgrzymi z innych części Polski, którzy chcieli odwiedzić miejsce, z którego pochodzili ich rodzice, dziadkowie czy pradziadkowie. Dla wielu pątników było to ważne i wzruszające przeżycie. Część z nich pielgrzymuje tutaj od wielu lat.
Reklama
– Moja rodzina pochodzi z tych stron, idę na grób swojego pradziadka – mówi pani Barbara z Kozienic i dodaje: – Moja rodzina osiedliła się tutaj w trakcie wojny. Pochodzili z okolic Myślatyna, niedaleko stąd, ale ich dom i gospodarstwo zostało spalone przez UPA, więc nie mieli dokąd wrócić i osiedli tutaj. Podczas „Akcji H-T” część rodziny zostało wysiedlone do Ustrzyk w Bieszczady, a część w okolice Szczecina.
Pani Barbara z Tomaszowa idzie, by odwiedzić miejsce dzieciństwa ojca oraz grób dziadka: – Moja rodzina pochodziła z Tarnoszyna [wieś w pow. tomaszowskim, wymordowana i spalona przez ukraińskich nacjonalistów w marcową noc 1944 r. – dop. red.]. Mój tata chodził do szkoły w Uhnowie, w tym kościele został ochrzczony, a na miejscowym cmentarzu leży mój dziadek zabity przez Ukraińców. Idę pomodlić się i zapalić znicz na jego grobie.
Ze strony ukraińskiej na Polaków co roku czeka serdeczne i ciepłe powitanie chlebem i solą, a potem wspólna modlitwa, śpiew, rozmowa na wiele tematów, nie wyłączających tych trudnych.
Jednak o prawdziwe pojednanie i przebaczenie na pograniczu trudno, bo w Polakach wciąż pozostaje ból po ranie, jaką zadali nacjonaliści ukraińscy w latach 1943-45 Polakom z Kresów Wschodnich. Stąd gorzkie słowa jednej z pątniczek: – Ale wie pani, prawdziwej przyjaźni nie ma tutaj między Polakami i Ukraińcami. Ludzie pamiętają... Jak mieli pomordowanych rodziców, dziadków, rodzeństwo, to trudno zapomnieć. Tym wartościowsze i potrzebne wydaje się pielgrzymowanie do św. Antoniego, by za jego wstawiennictwem Pan Bóg te trudne relacje uzdrawiał.
Jedna z pątniczek przyznaje, że za późno dowiedziała się o tej pielgrzymce. Gdyby widziała dwadzieścia lat temu, że jest taka możliwość, zabrałaby jeszcze żyjącego wtedy tatę, który stąd pochodził i kochał to miejsce.
Reklama
Gościem specjalnym tegorocznej pielgrzymki był polski parlamentarzysta, Paweł Kukiz, który w Uhnowie bywał już wielokrotnie: – Byłem tutaj już wiele razy, rodzinnie jestem związany z Uhnowem. Stąd pochodzi moja rodzina po mieczu, czyli ze strony ojca. Mój pradziadek był burmistrzem Uhnowa pod koniec XIX wieku. Na cmentarzu jest grób brata mojego dziadka, który zawsze odwiedzam. Przyjeżdżam tu, jak do siebie. Mamy tu z obecnymi mieszkańcami Uhnowa, Ukraińcami, bardzo dobre relacje. Rozmawiamy na wszystkie tematy bez ograniczeń, czasem się spieramy, ale zachowujemy do siebie, do swoich sentymentów i wartości szacunek. Im mniej wielkiej polityki, tym łatwiej na poziomie obywatelskim poukładać te relacje.
Od lat w organizację pielgrzymki do Uhnowa włącza się Gmina Ulhówek, która odpowiada za zaplecze logistyczne oraz kontakty ze Strażą Graniczną. Pielgrzymka na stałe wpisała się w kalendarz ważnych lokalnych wydarzeń.
Pielgrzymka Dyniska-Uhnów to pielgrzymka do korzeni, do pojednania, ale to także pielgrzymka pamięci. Przypomina o tym, że kiedyś tu była Polska, na tych terenach mieszkali nasi rodacy, a część z nich pozostała tu na zawsze. Pamięć o nich, modlitwa i ten nieduży wysiłek pielgrzymkowy są tym, co możemy im dać jako potomni. Jubileuszowa pielgrzymka do Uhnowa dała nadzieję, że to dzieło będzie się rozwijać przez kolejne lata, a pamięć o Polakach z Kresów zostanie przekazana kolejnym pokoleniom.
