Reklama

Historia

Zachowała się jak trzeba

Pozostały po niej kilka fotografii, dokumenty komunistycznego śledztwa, wspomnienia towarzyszy i kilka słów zapisanych w grypsie. A jednak te kilka słów przetrwało cały system, który wydał na nią wyrok.

2026-08-18 14:23

Niedziela Ogólnopolska 34/2026, str. 30-31

[ TEMATY ]

Inka

pl.wikipedia.org

Danuta Helena Siedzikówna (Siedzik), ps. Inka (1928-46)

Danuta Helena Siedzikówna (Siedzik), ps. Inka
(1928-46)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

O świcie 28 sierpnia 1946 r. w więziennej celi przy ul. Kurkowej w Gdańsku zazgrzytał klucz. „Na literę «S»!” – zawołał strażnik. Młodą dziewczynę zaprowadzono do piwnicy. Był tam już jej towarzysz walk z 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej por. Feliks Selmanowicz „Zagończyk”. I wikariusz z gdańskiego kościoła garnizonowego ks. Marian Prusak, dzięki któremu znamy szczegółowo przebieg tragedii, która się wtedy rozegrała. Dziewczyna nie prosiła o litość, nie pozwoliła, aby zawiązać jej oczy. Stała wyprostowana, patrząc w stronę plutonu KBW. „Po zdrajcach narodu polskiego, ognia!” – krzyknął dowódca plutonu egzekucyjnego. W odpowiedzi dziewczyna krzyknęła: „Niech żyje Polska!”, „Niech żyje major «Łupaszko»!”. Były to ostatnie chwile życia Danusi Siedzikówny „Inki”. Za 6 dni skończyłaby 18 lat.

Zemstę zostawcie Bogu

Kilka dni wcześniej „Inka” wyspowiadała się i przekazała gryps. Jedno jego zdanie stało się po latach jednym z najważniejszych testamentów pokolenia polskiego podziemia niepodległościowego: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Była nastolatką, której dwaj okupanci – brunatny i czerwony – zabrali niemal wszystko: dom, ojca, matkę, spokojne dzieciństwo i możliwość zwyczajnego wejścia w dorosłość.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Urodziła się 3 września 1928 r. w Guszczewinie na Podlasiu. Wychowywała się w patriotycznej i religijnej rodzinie leśnika Wacława Siedzika i Eugenii z Tymińskich. Mieszkali w leśniczówce Olchówka niedaleko Narewki. Był to zwyczajny świat II Rzeczypospolitej – może niebogaty, ale uporządkowany, oparty na rodzinie, wierze, służbie państwu i przekonaniu, że odzyskana po 123 latach niewoli niepodległość jest wartością, której nie wolno traktować jako czegoś danego raz na zawsze. Ten świat runął we wrześniu 1939 r. Najpierw przyszli Sowieci, którzy aresztowali ojca i wywieźli go w głąb „nieludzkiej ziemi”, gdzie przeszedł przez piekło sowieckiego łagru. Opuścił ZSRS wraz z armią gen. Władysława Andersa, ale nie było mu dane wrócić do domu: wyczerpany miesiącami niewoli zmarł w 1943 r. w Teheranie. Drugi cios rodzinie zadali Niemcy. Zaangażowana w konspirację matka Danusi została aresztowana w 1942 r. Była brutalnie przesłuchiwana, torturowana i rok później rozstrzelano ją w nieznanym miejscu w lesie pod Białymstokiem. W jednym z grypsów pozostawiła córkom wychowywanym teraz przez babkę Anielę niezwykłe przesłanie: „Zemstę zostawcie Bogu”. Trudno nie dostrzec w tych słowach klucza do późniejszej postawy „Inki”. Kilkunastoletnia dziewczyna miała wszelkie powody, aby nienawidzić wrogów za krzywdy, których doznała. A jednak później, już jako sanitariuszka oddziału partyzanckiego, będzie ratowała nie tylko swoich.

Sanitariuszka „Łupaszki”

Reklama

Piętnastoletnia Danuta, wraz ze starszą siostrą Wiesławą, wstąpiła do Armii Krajowej, złożyła przysięgę, przeszła szkolenie sanitarne. Jednocześnie od jesieni 1944 r. pracowała jako kancelistka w nadleśnictwie Hajnówka. Był to tragiczny czas, w którym Polska znalazła się w miażdżących kleszczach geopolityki i stała się sowiecką kolonią. W czerwcu 1945 r. Siedzikówna została aresztowana przez bezpiekę. Podczas transportu więźniów konwój został zaatakowany przez żołnierzy podziemia niepodległościowego. Danuta odzyskała wolność i znalazła się w 5. Brygadzie Wileńskiej AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Służyła kolejno w szwadronach Stanisława Wołoncieja „Konusa”, Jana Mazura „Piasta” i Mariana Plucińskiego „Mścisława”. Jej wybór można opisać słowami prof. Henryka Elzenberga, że sens walki powinien być mierzony nie jej szansami na zwycięstwo, lecz wartościami, w obronie których została podjęta. Gdy na kilka miesięcy „Łupaszka” taktycznie rozformował brygadę, „Inka” pod fałszywym nazwiskiem podjęła pracę w nadleśnictwie Miłomłyn k. Ostródy i próbowała ukończyć gimnazjum. Ale UB nie próżnowało, węsząc za każdym, kto miał związki z podziemiem. Po aresztowaniu jej starszej siostry Danusia powróciła do oddziału „Łupaszki” i została sanitariuszką w szwadronie Zdzisława Badochy „Żelaznego”. „Była bardzo lubiana za skromność, a jednocześnie hart i pogodę ducha” – wspominał ją por. Olgierd Christa „Leszek”. I dodawał, że trudy partyzanckiego życia znosiła „z równą chłopcom wytrwałością”. Wiosną 1946 r. oddziały „Łupaszki” prowadziły intensywne działania na Pomorzu, gdzie rozbrajano posterunki milicji i bezpieki, uwalniano więźniów, zdobywano broń i zaopatrzenie. „Inka” uczestniczyła m.in. w słynnej akcji 19 maja 1946 r., kiedy to w ciągu jednego dnia żołnierze brygady rozbroili załogi siedmiu posterunków MO i jednej placówki UB. Podczas starć opatrywała również rannych przeciwników, co potwierdzały zarówno relacje żołnierzy „Łupaszki”, jak i zeznania milicjantów. Można w tym dostrzec echo słów jej matki: „Zemstę zostawcie Bogu”. I choć wojna brutalizuje ludzi, 17-letnia sanitariuszka potrafiła zachować elementarną zasadę: rannemu należy pomóc. Za kilka tygodni komunistyczny sąd zrobił z niej morderczynię.

Dwie godziny „sprawiedliwości”

Reklama

Ostatnia misja „Inki” rozpoczęła się 13 lipca 1946 r., gdy została wysłana do Gdańska, aby zdobyć lekarstwa i informacje potrzebne oddziałowi. Tydzień później ok. 4 nad ranem funkcjonariusze UB wtargnęli do lokalu konspiracyjnego we Wrzeszczu. „Inka” została aresztowana i przewieziona do więzienia przy ul. Kurkowej. Rozpoczęło się brutalne śledztwo. Nie wydała jednak swoich towarzyszy. 3 sierpnia 1946 r. stanęła przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Gdańsku, ale wyrok był w praktyce przesądzony, zanim rozpoczęła się rozprawa. Zarzucano jej udział w „bandzie «Łupaszki»”, nielegalne posiadanie broni, strzelanie do milicjanta oraz nakłanianie partyzantów do zabicia funkcjonariuszy UB. „Inka” przyznała, że należała do oddziału i posiadała broń. Zaprzeczyła jednak zbrodniom, których nie popełniła. Sąd potrzebował zaledwie dwóch godzin rozprawy, aby zdecydować, że 17-letnia dziewczyna ma umrzeć. Obrońca z urzędu sporządził prośbę do Bolesława Bieruta o ułaskawienie. „Inka” nie chciała jej podpisać. Nie uważała się za winną i nie zamierzała prosić komunistycznej władzy o przebaczenie czynów, których nie popełniła. Dwadzieścia pięć dni spędziła w celi śmierci. Właśnie wtedy powstał gryps, który przeszedł do historii: „Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Nie ma w nim patosu i nie ma wielkich słów o bohaterstwie. Jest smutek 17-letniej dziewczyny, która wie, że za chwilę odbiorą jej całe życie. I jest potrzeba przekazania najbliższej osobie jednej informacji: nie zdradziłam, nie załamałam się, dochowałam wierności.

Pamięć silniejsza niż wyrok

Ciał „Inki” i zamordowanego wraz z nią „Zagończyka” nie wydano rodzinie, a miejsce pochówku utajniono. Komunistom nie wystarczało bowiem zabicie człowieka – trzeba było jeszcze zabić pamięć o nim. Przez dziesięciolecia komunistyczna propaganda próbowała uczynić z „Inki” pospolitą bandytkę. Jeszcze w 1969 r. w książce Front bez okopów przedstawiono ją jako brutalną kobietę mordującą funkcjonariuszy UB. Opisywano nawet jej rzekomy „sadystyczny uśmiech”. Była to druga śmierć „Inki” – śmierć zadawana pamięci. Ale pamięć i prawda okazały się silniejsze. W 1991 r. sąd w Gdańsku unieważnił komunistyczny wyrok, stwierdzając, że Danuta Siedzikówna działała na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego. Jesienią 2014 r. zespół IPN kierowany przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka odnalazł na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku szczątki młodej kobiety, a badania potwierdziły, że były to szczątki „Inki”. Dwa lata później Danuta Siedzikówna i Feliks Selmanowicz doczekali się państwowego pogrzebu, którego organizatorem był ówczesny naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku Karol Nawrocki.

Po „Ince” pozostały kilka fotografii, dokumenty komunistycznego śledztwa, wspomnienia towarzyszy i kilka słów zapisanych w grypsie. A jednak te kilka słów przetrwało cały system, który wydał na nią wyrok. Komuniści mieli sądy, więzienia, plutony egzekucyjne, propagandę i możliwość decydowania przez dziesięciolecia, kto będzie nazywany bohaterem, a kto bandytą. „Inka” miała tylko własne sumienie. Po 80 latach wiemy, kto zwyciężył. Bo „zachować się jak trzeba” oznacza czasem znacznie więcej niż zwyciężyć. Oznacza dochować wierności wtedy, gdy zdrada może ocalić życie. I dlatego historia Danuty Siedzikówny nie jest wyłącznie opowieścią o Żołnierzach Niezłomnych ani nawet o komunistycznej zbrodni sądowej. Jest opowieścią o granicy, której człowiek nie powinien przekroczyć także wtedy, gdy wszystko wokół niego się rozpada. Jest opowieścią o wierności, o honorze, o Polsce. „Zachowałam się jak trzeba”. Trudno o krótszy testament. I trudno o większy.

Autor jest historykiem, doradcą Prezydenta RP, w latach 2016-24 był szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Oceń: +8 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe "Inki" i "Zagończyka"

Trumny ze szczątkami Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” wystawiono w sobotę w Kaplicy Królewskiej w Gdańsku. Bohaterów powojennego podziemia, których 28 sierpnia 1946 r. zamordowała bezpieka, żegnają m.in. krewni i mieszkańcy miasta.
CZYTAJ DALEJ

100 lat „Niedzieli” na jednej kartce. Limitowana pamiątka jubileuszu

2026-09-02 11:00

[ TEMATY ]

100 lat

100‑lecie "Niedzieli"

Poczta Polska

Sto lat historii, tysiące tekstów, pokolenia czytelników. Z okazji jubileuszu Tygodnika Katolickiego „Niedziela” Poczta Polska wydała specjalną kartkę pocztową. To niewielka, ale wyjątkowa pamiątka stulecia naszego pisma.

Pierwszy numer „Niedzieli” trafił do czytelników 4 kwietnia 1926 r. Od tego czasu historia tygodnika splotła się z historią Kościoła i Polski. „Niedziela” przeżyła dramat II wojny światowej, powojenną odbudowę, starcie Kościoła z komunistycznym państwem i przymusowe przerwanie wydawania pisma. „Niedziela” powróciła w 1981 r. i przez kolejne dziesięciolecia towarzyszyła czytelnikom, opisując życie Kościoła, najważniejsze wydarzenia w kraju i na świecie, pontyfikat św. Jana Pawła II oraz przemiany, których świadkami były kolejne pokolenia Polaków.
CZYTAJ DALEJ

Sejm: Komisja zdrowia za projektem ustawy znoszącym całkowity zakaz reklamy aptek

2026-09-02 17:17

[ TEMATY ]

reklama

apteka

Adobe Stock

Sejmowa komisja zdrowia opowiedziała się za projektem ustawy z poprawkami znoszącym całkowity zakaz reklamy aptek. Przepisy mają pozwolić na prowadzenie reklamy, ale z ograniczeniami. Za ich przekraczanie ma także zostać podniesiona kara - z 50 do 100 tys. zł. Autorem projektu jest Ministerstwo Zdrowia.

Projekt przedstawiła wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. Wyjaśniła, że zgodnie z definicją zawartą w projekcie reklamą apteki lub punktu aptecznego jest działalność polegająca na zachęcaniu do skorzystania z oferty tych placówek. Chodzi o zwiększenie sprzedaży oferowanego asortymentu, świadczonych w nich usług lub realizowanych w nich świadczeń lub programów wynikających z powszechnie obowiązujących przepisów prawa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję