Reklama

W obronie księdza?

Niedziela zamojsko-lubaczowska 28/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W sobotę 9 czerwca br. w katedrze zamojskiej miały miejsce kolejne już w naszej diecezji święcenia kapłańskie. Nowi kapłani podejmują obowiązek pracy na niwie Kościoła. Otrzymali już swoje pierwsze nominacje do pracy w parafiach. To wydarzenie łączy się nierozerwalnie z całym procesem zmian personalnych w diecezji. Z ks. dr. Leszkiem Oberdą, dyrektorem Katolickiego Radia Zamość i redaktorem odpowiedzialnym za edycję "Niedzieli Zamojsko-Lubaczowskiej", rozmawia Magda Nałęcz.

MAGDA NAŁĘCZ: Czy zmiany personalne są konieczne? Czy nie byłoby lepiej, gdyby ci nowi księża podjęli pracę tylko w tych parafiach, w których są braki spowodowane różnymi wypadkami losowymi?

KS. DR LESZEK OBERDA: Sądzę, że potrzebę zmian personalnych w parafiach najlepiej rozumieją sami księża, którzy bardzo dobrze znają specyfikę pracy duszpasterskiej. Odpowiedź na to pytanie można rozpocząć nawiązaniem do wielości charyzmatów, jakie posiada każdy człowiek. Widzimy to doskonale w życiu codziennym. Mówimy, że ten nadaje się do robienia i-nteresów, inny ma naturę człowieka spokojnego, a więc nadaje się najlepiej do pracy w biurze, jeszcze inny zna się na rolnictwie lub turystyce czy bankowości itd. Podobnie jest i z księżmi. Nie ma ludzi, którzy potrafią robić wszystko w jednakowym wymiarze. Są kapłani, którzy bardzo dobrze radzą sobie ze sferą administracyjną parafii - i to jakby stawiają na pierwszym miejscu, inni zaś mają rozbudowane życie wewnętrzne, modlitewne, a trochę mniej zdolności do budowania, zarządzania itd. To są tylko te dwie skrajne dziedziny, które w jakiś sposób obrazują tę różnicę charakterów, charyzmatów. Kiedyś w Katolickim Radiu Zamość ks. prał. Czesław Grzyb, mówiąc o duszpasterstwie parafialnym, doskonale ten temat wyjaśnił. Dlatego też, aby ten lokalny Kościół, jakim jest parafia, mógł wszechstronnie rozwijać się, potrzebne są te okresowe zmiany.

Z innej strony rzecz biorąc - takie zmiany rozwijają również samego księdza, który ma szansę spotkania nowych ludzi, zmierzenia się z nowymi zadaniami, rozpoczęcia, nierzadko, całkowicie nowej, nieznanej mu dotychczas pracy. Jest to też szansa na swego rodzaju awans.

- Czy ksiądz ma obowiązek podporządkowania się decyzjom Księdza Biskupa?

- Tak. I tego są świadomi wszyscy księża. Odpowiadając na to pytanie, należałoby się cofnąć jeszcze do formacji seminaryjnej. Zanim kandydat do święceń zostanie do nich dopuszczony, jest informowany o obowiązkach wynikających ze święceń. W prawie kanonicznym nie ma wyszczególnionych zaszczytów, jakich dostąpi, ale jest właśnie mowa o obowiązkach. Następnie taki kandydat "własnoręcznie sporządza i podpisuje oświadczenie stwierdzające, że z własnej woli i dobrowolnie przyjmie święcenia, oraz że będzie zawsze wykonywał kościelną posługę" . W tej posłudze zawarte jest też posłuszeństwo. Kolejnym etapem są święcenia. Padają tam bardzo konkretne wymagania: "Drogi synu, zanim przystąpisz do święceń prezbiteratu, musisz wobec ludu wyrazić wolę ich przyjęcia. Dlatego pytam cię: Czy chcesz wiernie pełnić urząd posługiwania kapłańskiego w stopniu prezbitera, jako gorliwy współpracownik biskupów w kierowaniu ludem Bożym pod przewodnictwem Ducha Świętego?", następnie: "Czy mnie i moim następcom przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?". Na te pytania pada odpowiedź: "Chcę". Wydaje się, że jest to odpowiedź człowieka dojrzałego, świadomego, który wie, czego od niego będzie się wymagać w przyszłości.

Na pewnym etapie życia księdza należy "zmierzyć" się z funkcją proboszcza. Zgodnie z kan. 523 biskupowi diecezjalnemu przysługuje prawo powierzania urzędu proboszczowskiego przez swobodne nadanie (tego również jest świadomy ksiądz). Nie ma więc mowy o jakimkolwiek referendum, opinii wójta czy lokalnego samorządu. Przed objęciem urzędu nowy proboszcz jest zobowiązany prawem (kan. 833 i Synod Zamojsko-Lubaczowski) do złożenia wobec Biskupa Diecezjalnego lub jego delegata przyrzeczenia wierności, iż będzie wiernie wykonywał swoje zadania pastoralne i administracyjne. Pamiętajmy, że nowym zadaniem administracyjnym jest przejście i objęcie nowej placówki. Sądzę więc, że wszyscy księża to pamiętają i dlatego mówiłem, że zmiany nie stanowią problemu dla księży. Oni po prostu świadomie zaakceptowali taki styl swego dalszego kapłańskiego życia.

- Skąd więc te emocje związane z przejściem księdza do innej parafii?

- Padło tu słowo emocje. Jest to chyba kluczowe słowo w tym problemie. Po prostu ludzie przez szereg lat przyzwyczajają się do księdza, zżywają się z nim. Rodzi się więc żal, gdy taki człowiek opuszcza parafię. Wydaje się to normalne i cieszy, że parafia ma dobre zdanie o odchodzącym proboszczu. Czasem jednak emocje biorą górę nad troską o parafię i Kościół. Wystarczy czasem jedno słowo księdza czy innej osoby, wypowiedziane jakby od niechcenia, aby uruchomić lawinę łez, delegacji, podpisów. I wtedy pojawia się problem, bo nie idzie tu o względy merytoryczne, o dobro Kościoła, tylko o emocje. Statuty Synodu Zamojsko-Lubaczowskiego mówią na ten temat bardzo konkretnie: "Świadome podburzanie i zjednywanie sobie wiernych przeciw Władzy kościelnej lub na szkodę Kościoła jest krzywdą wyrządzoną Mistycznemu Ciału Chrystusa i podlega karom kościelnym". Dlatego też nie podejrzewam żadnego księdza o świadome takie działanie.

- Czy księża proboszczowie są zmuszani do przejścia na inną parafię?

- Proces zmiany na stanowisku proboszcza lub objęcia przez dotychczasowego wikariusza obowiązku proboszcza parafii jest taki: najpierw prowadzone są rozmowy z kandydatem na stanowisko - czyni to najczęściej jeden z pracowników Kurii Diecezjalnej lub Dziekan - następnie po otrzymaniu wstępnej zgody od kandydata Ksiądz Biskup ponownie go pyta, czy wyraża zgodę na to stanowisko. Po uzyskaniu zgody ustnej kandydat pisze oficjalną prośbę o skierowanie go do pracy na tym stanowisku, dopiero po tych rozmowach i deklaracjach zostaje wystosowana nominacja. Najczęściej o tych rozmowach wierni nie wiedzą, bo nie ma takiej konieczności, aby ich o tym informować. Wierni dowiadują się dopiero o nominacji. Podkreślam, że każda taka nominacja jest konsekwencją uprzedniej zgody księdza i woli Biskupa, a przez to woli Kościoła.

Myślę więc, że wszystkie delegacje, które pojawiają się w Kurii Diecezjalnej w obronie księdza, są nie na miejscu i są próbą zrobienia na złość swemu dotychczasowemu proboszczowi. Mówię tak dlatego, ponieważ wcześniej kapłan pragnął zmiany, zgodził się na nią, najczęściej już obejrzał nową parafię i rozplanował sobie dalszą pracę.

Jeśli więc wierni z jakiejś parafii chcieliby przyjechać z delegacją do Kurii, związaną ze zmianą osoby proboszcza, to najbardziej celowa byłaby delegacja dziękująca Księdzu Biskupowi za tak dobrego dotychczasowego proboszcza.

Nie na miejscu jest jakakolwiek delegacja w obronie księdza, bowiem Ksiądz Biskup nie walczy z księżmi i nie wysyła nikogo do pracy na nowej placówce wbrew jego woli. Powtórzmy: najpierw musiała być zgoda księdza, a jeśli nie byłoby jej, nie byłoby nominacji. I to chciałbym, żeby wierni zapamiętali. Ksiądz Biskup troszczy się o każdego księdza, o jego rozwój, o jego awans. Pragnie go często docenić poprzez taką zmianę. Delegacja taka jednak uniemożliwia mu to i jest wielką krzywdą dla takiego księdza.

- A jak wyglądała sprawa zmiany opisana ostatnio przez "Tygodnik Zamojski?"

- Za bardzo cenię tego Księdza, aby go podejrzewać o jakiekolwiek manipulacje emocjami. Jeśli jednak tak by było, straciłby wiele w moich oczach. Ewidentnie był to awans. Oczywiste było dla mnie, że ten Ksiądz zgodził się na tę zmianę, że obejrzał już nową parafię, że zaplanował sobie dalsze prace w tej parafii, a do reszty odnoszą się słowa, które wcześniej powiedziałem.

- Dziękuję serdecznie za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: +1 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Proces cywilny w Krakowie. Kard. Stanisław Dziwisz zeznawał jako świadek

2026-08-03 13:24

[ TEMATY ]

Kard. Dziwisz

PAP

Przed Sądem Okręgowym w Krakowie toczy się cywilny proces dotyczący zadośćuczynienia za krzywdy doznane w latach 80. przez Janusza Szymika. W poniedziałek w charakterze świadka zeznania złożył kard. Stanisław Dziwisz, emerytowany metropolita krakowski.

Sądowe postępowanie dotyczy roszczeń cywilnych skierowanych przeciwko Archidiecezji Krakowskiej oraz parafii w Międzybrodziu Bialskim. Sprawa ma związek z niedozwolonymi czynami, jakich w latach 1984–1989 dopuścił się wobec ówczesnego nieletniego ministranta proboszcz tej parafii, ks. Jan W.
CZYTAJ DALEJ

Benedykt XVI: Centrum życia św. Jana Marii Vianneya stanowiła Eucharystia

W dzisiejszej katechezie pragnę pokrótce przypomnieć życie świętego Proboszcza z Ars, podkreślając niektóre jego charakterystyczne cechy, które mogą stanowić wzór również dla kapłanów naszych czasów, z pewnością różnych od tych, w których on żył, jednak pod wieloma względami naznaczonych tymi samymi podstawowymi wyzwaniami ludzkimi i duchowymi.

O drugiej nad ranem 4 sierpnia 1859 r. Jan Maria Vianney, po zakończeniu swego życia ziemskiego, udał się na spotkanie z Ojcem Niebieskim, aby otrzymać jako dziedzictwo królestwo przygotowane już od stworzenia świata tym, którzy wiernie wypełniają Jego naukę (por. Mt 25,34). Jakże wielkie święto musiało być w niebie w chwili wejścia do niego tak gorliwego kapłana! Jakże wspaniałe przyjęcie musiała mu zgotować wielka rzesza synów pojednanych z Ojcem za pośrednictwem jego pracy proboszcza i spowiednika! Z okazji tej rocznicy ogłosiłem Rok Kapłański, którego tematem jest, jak wiadomo: „Wierność Chrystusa, wierność kapłana”. Od świętości zależy wiarygodność świadectwa i w ostateczności sama skuteczność misji każdego kapłana.
CZYTAJ DALEJ

Tomaszów Mazowiecki: wakacje z Bogiem nad Bałtykiem

2026-08-04 09:02

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Wakacje z Bogiem

Paulina Dębiec

„Kolonie z Bogiem”- wakacje pełne wiary, przygód i radości

„Kolonie z Bogiem”- wakacje pełne wiary, przygód i radości

Już po raz kolejny dzieci z parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Tomaszowie Mazowieckim przeżyły wyjątkowe wakacje podczas „Kolonii z Bogiem”. Organizowany od 2003 roku wyjazd, przygotowywany przez parafię wraz z Fundacją „N.S.J — Rodzina”, połączył wypoczynek nad morzem z codzienną modlitwą, integracją i odkrywaniem piękna stworzonego świata.

Tegoroczna „Sercowa Drużyna” wypoczywała w Jarosławcu nad Bałtykiem. Uczestnicy korzystali z kąpieli w morzu i basenie, rywalizowali podczas olimpiady sportowej, pokonywali przeszkody w parku linowym oraz próbowali swoich sił w strzelaniu z łuku. Nie zabrakło również wycieczek. Koloniści odbyli rejs po Bałtyku, odwiedzili Ustkę, gdzie zwiedzili Bunkry Blüchera oraz weszli na latarnię morską, z której podziwiali panoramę wybrzeża. Dużym zainteresowaniem cieszyły się także wizyty w motylarni i papugarni oraz poszukiwanie bursztynów na plaży.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję