Reklama

Turystyka

Ks. Stańczyk planuje rowerową wyprawę z Syberii do Pekinu

56-letni ks. Dariusz Stańczyk planuje wyprawę rowerową z Syberii przez Mongolię do Chin. Dokona tego na rowerze, który otrzymał w 1997 roku od św. Jana Pawła II.

[ TEMATY ]

rower

wyprawa

Pexels/pixabay.com

Ks. Dariusz Stańczyk jest kapłanem diecezji radomskiej. Przez wiele lat pracował na Litwie. Obecnie jest proboszczem parafii Trójcy Świętej w Tobolsku na Syberii. Początek rajdu rowerowego zaplanował pod koniec sierpnia. Start odbędzie się nad jeziorem Bajkał. - Będzie to kontynuacja pielgrzymki sprzed trzech lat, która rozpoczęła się w Wilnie. Była to pielgrzymka szlakiem polskich zesłańców - opowiada ks. Stańczyk.

Chciał w ten sposób podziękować za kanonizację papieża - Polaka i uczcić bł. Rafała Kalinowskiego, który ponad 150 lat wcześniej właśnie drogą z Wilna trafił do Tobolska jako zesłaniec.

Obecnie trwają przygotowania do wyprawy rowerowej. - To wielkie marzenie, czasu jest mało. Chcę dotrzeć do Pekinu. Pozdrawiam wszystkich, niech spełniają się wakacyjne marzenia. Nieśmy światu pokój, dobro i miłość - powiedział ks. Stańczyk. Przed duszpasterzem ponad 2600 kilometrów drogi.

Reklama

W Tobolsku, gdzie pracuje ks. Stańczyk, istnieje kościół, wybudowany przez polskich zesłańców w 1907 roku. Potem został zamknięty przez bolszewików. Zburzono wieże, a obiekt sakralny przerobiono na magazyn i jadłodajnię. Zrujnowany kościół zwrócono katolikom w 1993 roku. Dzięki pomocy wielu ludzi 17 lat temu kościół odnowiono i rekonsekrowano.

Przez wiele lat pracy w Wilnie ks. Dariusz Stańczyk zorganizował wiele pielgrzymek i wypraw religijnych, m.in. sztafetę biegową „Santo Subito” z Wilna do Wadowic.

2017-07-25 17:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tandemem po Galilei

2020-02-04 10:59

Niedziela wrocławska 6/2020, str. VIII

[ TEMATY ]

małżeństwo

rower

szlak rowerowy

Pielgrzymka Rowerowa

Małgorzata Trawka

Ola i Janek Spustkowie, małżonkowie od 7 lat, rodzice 6-letniego Stasia, fani podróżowania na dwóch kółkach

Wiadomość o ich ślubie zaskoczyła prawie wszystkich: znajomych i najbliższych, nawet członków wspólnoty, do której razem należeli. – Wszyscy znali nas pojedynczo, ale nikt nie potrafił wyobrazić nas sobie razem – mówi Ola Spustek, patrząc na swojego męża, Janka. Nikt, oprócz Pana Boga.

Modliłem się na adoracji przed Triduum Paschalnym – wspomina Janek. – Rozmawiałem z Panem Bogiem o tym, że mam błędne wyobrażenie małżeństwa, ale wcale wtedy o małżeństwie nie myślałem. Przedstawiłem Panu Bogu to, co miałem w sercu. I On wszedł w to z wielką miłością, wszystko mi wyjaśnił, że On jest ze mną we wszystkim. Uleczył moje serce. Byłem zamknięty, myślałem, że nigdy w życiu nie będę w małżeństwie, a na tej adoracji poczułem miłość Jezusa i radość. Tak się cieszyłem przed Najświętszym Sakramentem! Na drugi dzień znowu stanąłem przed Panem Jezusem i znowu Bóg potwierdził, że to jest ta droga.

Około pierwszej w nocy Ola zjawiła się w tym samym kościele, w którym modlił się Janek. Zobaczyła, jak klęczy. Nie wiedziała, że właśnie na tej modlitwie Pan Bóg wskazuje ją Jankowi.

Wcześniej widywali się jedynie na spotkaniach wspólnoty Galilea we wrocławskim kościele ojców dominikanów. Ola wspomina, jak kiedyś przez trzy godziny w grupce z Jankiem modliła się wstawienniczo za innych. Mimo że nie znała wtedy nawet imienia Janka, to wydarzenie zapadło jej głęboko w pamięć. W tym, jak dalej potoczyła się ich znajomość, widzą Boże powadzenie.

– Musiała być w tym interwencja Boża – opowiada Aleksandra. – Każde z nas jest z innego świata, z innych doświadczeń, chociaż był wspólny mianownik: wiara. Pół roku przed ślubem mieliśmy duże kłopoty, problemy się piętrzyły. Komuś zależało, żebyśmy nie byli razem. Ale to nie był Pan Bóg. Gdy te problemy oddawaliśmy Jemu, okazywało się, że przychodzi rozwiązanie. W dzień ślubu czułam obecność Pana Boga, że On w tym jest. Czułam się szczęśliwa.

Pasją Janka są rowery. Składa, nakleja odblaskową rybkę i można już bezpiecznie „śmigać”. Ola okazała się idealną towarzyszką rowerowych ekspedycji męża. – Jak to Janek mówi, w Parku Południowym wszystkie rowy wyjeździliśmy – mówi Ola. – Ale jeździliśmy też po górach: Ścinawka, Polanica, Wambierzyce – wylicza Janek. Śmieją się, że Ola pomyślnie zdała testy na żonę kolarza. Teraz myślą o wspólnych wyprawach z 6-letnim Stasiem, który przejął od taty zainteresowanie jednośladami.

– Gdyby nie było Boga to nie byłoby tej relacji. Bez Boga nie ma nas – mówi Ola. – Bez Pana Boga był lęk, strach przed wszystkim, przed życiem, przed zrobieniem czegokolwiek – wspomina Janek. Modlitwa, praca z Panem Bogiem, oddawanie Mu wszystkiego – to zasady, które Janek stosuje, zarówno zjeżdżając na ostrych zakrętach z gór, jak i pracując przy przyrządach pomiarowych. Ola jako katechetka odważnie podejmuje wyzwania, jakie niosą ze sobą coraz trudniejsze realia pracy nauczyciela religii. Starają się też, na ile mogą, uczestniczyć w życiu parafii pw. św. Maurycego, do której należą, nie być w niej anonimowi. Być w relacji z księżmi i współparafianami.

Humoru w małżeństwie Oli i Janka nie brakuje. Janek jest człowiekiem radosnym i swoimi żartami stara się rozładować atmosferę. Zawsze przyjmował wszystko, co go spotykało, choć przy Oli stał się trochę bardziej zapobiegliwy. Ola lubiła mieć wszystko zaplanowane i zorganizowane. Teraz, dzięki Jankowi, ma więcej dystansu. Zgrali się i dopasowali. I już nikogo nie dziwi, że na małżeńskim tandemie jadą we dwoje.

Ola i Janek Spustkowie, małżonkowie od 7 lat, rodzice 6-letniego Stasia, fani podróżowania na dwóch kółkach

CZYTAJ DALEJ

Abp Lenga otrzymał zakaz publicznego sprawowania liturgii i głoszenia kazań

2020-02-20 15:43

[ TEMATY ]

biskup

Kościół

youtube.com

Abp Jan Paweł Lenga, decyzją biskupa włocławskiego Wiesława Meringa, ma powstrzymać się od głoszenia kazań i publicznego przewodniczenia liturgii. Ten sam zakaz dotyczy wypowiedzi dla mediów - poinformował KAI kanclerz włocławskiej Kurii ks. dr Artur Niemira.

Abp Jan Paweł Lenga, emerytowany biskup Karagandy w Kazachstanie, od 2011 roku przebywa w klasztorze księży marianów w Licheniu Starym na terenie diecezji włocławskiej – miejscu wskazanym przez Stolicę Apostolską.

Decyzje podjęte przez bp. Wiesława Meringa obowiązują do czasu ewentualnych rozstrzygnięć podjętych przez Stolicę Apostolską. „Do podjęcia kroków dyscyplinarnych, które mogłyby zapobiec szerzeniu się skandalu wśród wiernych, miejscowego biskupa diecezjalnego upoważnia prawo kanoniczne, zwłaszcza kanon 392 i 763 Kodeksu Prawa Kanonicznego” - tłumaczy kanclerz Kurii ks. Artur Niemira. Abp Jan Paweł Lenga głosi kontrowersyjne tezy podważające autorytet obecnie urzędującego papieża Franciszka, nie wymienia też jego imienia podczas sprawowania Mszy świętej.

Ostatnio kontrowersje wzbudziły wypowiedzi abp. Lengi w programie telewizyjnym Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”. Po jego emisji rzecznik Konferencji Episkopatu Polski wyraził ubolewanie, że „abp Lenga występuje w środkach społecznego przekazu i wprowadza wiernych w błąd”. Ks. Paweł Rytel-Andrianik dodał również, że abp Lenga „nie reprezentuje Kościoła katolickiego w Polsce”.

CZYTAJ DALEJ

Od 25 lat tworzą kulturę niepicia i dobrej zabawy

2020-02-23 17:16

[ TEMATY ]

Domowy Kościół

Zielona Góra

Bal Bezalkoholowy

Karolina Krasowska

Bal tradycyjnie rozpoczął polonez

W Zielonej Górze 22 lutego odbył się 25. Bezalkoholowy Bal Karnawałowy. Od kilku lat nosi on imię jego wieloletniej organizatorki śp. Zosi Sadeckiej. W tym roku towarzyszyło mu hasło: "Kluczem jest życie".

- Wszystkie bale od samego początku odbywają się pod hasłem, które jako zadanie pozostawił nam św. Jan Paweł II "Musicie od siebie wymagać, choćby inni od was nie wymagali" - mówi Włodek Sadecki, organizator balu. - Ponadto tegorocznym hasłem formacyjnym w ruchu Domowego Kościoła jest wolność i wyzwalanie się od złego, które jest w każdym z nas, bo każdy z nas ma jakieś swoje słabości, więc myślę, że ten bal również wpisuje się w taką ideę. Stawiamy przed sobą zadanie, aby tworzyć nową kulturę - kulturę niepicia, ale kulturę życia, kulturę dobrej zabawy bez alkoholu. Dlatego organizujemy te bale i cieszymy się, że jest dużo ludzi i pełna sala.

Bal tradycyjnie rozpoczął się od poloneza .W tegorocznym balu bawiły się 54 pary oraz zaproszeni kapłani.

- Oaza Rodzin organizowała przez kilka lat bale bezalkoholowe w Gorzowie. Uczestniczyły w nich osoby z Zielonej Góry, które przeniosły je na grunt zielonogórski. I już od 25 lat są one tutaj organizowane. Ludzie są radośni i cieszą się, że można bawić się bez alkoholu - powiedział ks. prał Jan Pawlak, dawniej moderator diecezjalny Domowego Kościoła, obecnie moderator kręgu DK w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Zielonej Górze.

W jego programie znalazły się m.in. konkurs ciast upieczonych i przyniesionych przez uczestników balu, gra tombola pt. "W życiu się wszystko przyda" oraz teatrzyk, ponieważ każdy z uczestników balu miał pewną rolę do odegrania.

Tegoroczny bal był jubileuszowy. Od kilku lat nosi on imię jego wieloletniej organizatorki śp. Zosi Sadeckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję