Reklama

Wiadomości

Lublin zasługuje na Jana Karskiego

[ TEMATY ]

Jan Karski

Towarzystwo Jana Karskiego

Jacek Woźniak

Jacek Woźniak
Lublin zasługuje na Jana Karskiego [Rozmowa z Jackiem Woźniakiem, sekretarzem Towarzystwa Jana Karskiego]

AGATA MUZYKA: - Z okazji 75-lecia zwróciliście się także do marszałka lubelskiego Sławomira Sosnowskiego o nazwanie imieniem Jana Karskiego Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Instytucji zbudowanej w ogromnej mierze z funduszy europejskich, a mającej propagować m.in. wartości związane z wielokulturowością, dialogiem i różnorodnością.

JACEK WOŹNIAK: - Takie wystąpienie zostało skierowane pod taki adres bowiem Centrum podlega marszałkowi. Wyszliśmy z założenia, iż któż jak nie Jan Karski lepiej całym życie zaświadczał o wartości spotykania się i współzcyia luzdi odmiennych religii, narodowości i kultur. Proponowaliśmy także rozważnie dodania w nazwie po słowach „Spotkania Kultur” także „i… Tolerancji”.

- Efekt?

- Jak się dowiadujemy po ponad sześciu tygodniach, Zarząd Województwa nie widzi raczej nadania imienia isntytucji Centrum. Chciałby natomiast imieniem Jana Karskiego nazwać ciąg korytarzowy w strukturze budynku – Aleję Kultur, pełniącą także funkcje ekspozycyjne.

- To chyba jednak nie to samo, co wasza idea?

- Oczywiście, że nie to samo. Nam chodziło o fakt merytoryczno-instytucjonalny, a nie nazewniczo-fasadowy. Chcielismy, aby Jan Karski w nazwie był waznym komunikatem międzynarodowym i promocją tej lubelskiej placówki. Oferowaliśmy także właczenie się w twozrenie programu takiej obecności Jana Karskiego w tym miejscu.

- Oznacza to, że Rodzina i Towarzystwo Jana Karskiego zdystansują się od opcji korytarzowej upamiętnienia?

- Oczywiście uważamy, że akcja nazywania czegokolwiek imieniem Jana Karskiego powinna zyskać akceptację rodziny Bohatera. To po pierwsze. Po drugie, nie nadeszłą jeszcze oficjalna odpowiedź na wystąpienie skierowane do marszłka. Po trzecie jest jednak element pozytywny. Otóż, przekazujący nam informacje z posiedzania zarządu wicemarszałek Krzysztof Grabczuk wyraził pogląd, iż Aleja Kultur nazwana imieniem Jan Karskiego wiodłaby do rozwiązania docelowego, jakim byłoby stworzenie w tej samej strukturze placówki - Centrum Praw Człowieka i Tolerancji im. Jana Karskiego obo już istniejacego Centrum Spotkania Kultur. Oba centra mogłyby się twórczo dopełniać, zachowujac swoją autonomiczność, a łączniekiem byłaby Aleja.

- Odpowiada to waszym intecjom?

- Znaczenie bardziej niż akt nazewniczy korytarza. Idzie bowiem w kierunku koncepcyjnym. Można był w takim Centrum Jana Karskiego realizować działania progarmowe związane z działem tego Bohatera i jego przesłaniem. Skoro Łódź zdolna była do stworzenia od zera Centrum Dialogu im. Marka Edelmana, a Wrocław ustanowienia Kolegium imienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Lublin może – a nawet powinien! – mieć Centrum Jana Karskiego. W taki program nasze Towarzystwo i Rodzina Bohatera chętnie się zaangazują. Nie tylko zresztą my, ale i wiele osób identyfikujacyh się z postacią i dziełem tego wielkiego człowieka.

- Uważacie, że Lublin zasługuje na Jana Karskiego?

- Na Karskiego zasługuje każde miasto, które uzna, że chce realizować przesłania jego misji. Oczywiście sa miejsca w Polsce, z którymi bohater był mniej lub bardziej związany. Z Lublinem i województwem lubelskim – bardzo wyraziście. To zdecydowanie bardzo dobry adres. Uważamy, że dla wspólnej idei takiej obecności powinno nastąpić porozumienie lubelskich decydentów niezależnie od ich opcji politycznych. Nie widzimy jakiegokolwiek powodu, aby marszałek województwa z PSL i wicemarszałek z PO nie mogli usiąć do stołu razem z wojewodą z PiS, angażującym się w wiele wydarzeń związnych z postacią bohatera, i wspólnie dojść do konkluzji w przedmiocie bohatera, zostawiajac swe spory na boku. Oczywiście chętnie zajmiemy miejsce przy tym stole także i my.

- Wasze Towarzystwo związane jest z Lublinem od samego początku. Jesteście najstarszą instytucją zajmująca się pamięcią i dziełem Bohatera. Skąd Lublin? Bohater urodził się w Łodzi…

- Równie dobrze można pytać, skąd Lwów czy Warszawa. Związki Jana Kozielewskiego (późniejszego Karskiego) z Lublinem i województwem lubelskim miały swoją przedwojenna historię. Tu bywał za czasów służby w podchorążówce artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim. Potem jako młody pracownik ministerstwa spraw zagranicznych. Dotyczyło to także Kazimierza Dolnego, gdzie zatrzymywał się w hotelu Berensa oraz Nałęczowa i willi „Gioia” należącej do Jadwigi i Józefa Becków. Podczas kampanii wrześniowej 1939 roku służąc w 5 Dywizjonie Artylerii Konnej uczestniczył w boju pod Krasnymstawem, potem krótko zatrzymał się w Łabuniach w majątku Aleksandra Szeptyckiego, by wreszcie pod Krasnobrodem trafić do sowieckiej niewoli. Lublin był miejscem, gdzie docierał z zadaniami konspiracyjnymi zimą z 1939 na 1940 rok oraz stąd dalej do Tomaszowa Lubelskiego i Bełżca. Po ucieczce, latem czterdziestego ze szpitala nowosądeckiego, po ujęciu go przez gestapo i bestialskich torturach i powrocie do pracy konspiracyjnej, często odwiedzał majątek zaangażowanej w pracę podziemną Zofii Siemiątkowskiej w Żyrzynie pod Puławami. W październiku 1942 roku, wchodził w przebraniu ukraińskiego strażnika pomocniczej formacji SS do getta-obozu przejściowego w Izbicy. Wiedza naocznego świadka weszła do jego słynnego raportu o zagładzie Żydów.

- A po wojnie?

- Od kiedy zaczął odwiedzać Polskę, po transformacji ustrojowej 1989 roku, Lublin i województwo stały się miejscem jego kolejnych wizyt. Nawiązał bliski kontakt z profesorem Ziemowitem Jackiem Pietrasiem z UMCS, a potem profesorem Zygmuntem Mańkowskim, co zaowocowała doktoratem honoris causa tej uczelni w 1995 roku. Z UMCS utrzymywał bliskie więzi, aż do śmierci w lipcu 2000 roku. Za każdym pobytem znajdował czas na wypoczynek lub choć by krótka wizytę w ukochanym Kazimierzu. Odwiedził także Izbicę i Bełżec podczas realizacji przez Waldemara Piaseckiego filmu dokumentalnego „Moja misja”. Pierwsze kadry pokazują Jana Karskiego na Majdanku. Na Zamku Lubelskim odbywały się premiery książek Jana Karskiego. Najpierw monumentalnej monografii „Wielkie mocarstwa wobec Polski”, a potem „Tajnego państwa”, polskiej wersji słynnego wojennego bestselleru „Story of a Secret State”. Krótko po śmierci Profesora, w kamienicy Sarzyńskich w Kazimierzu, powołaliśmy Towarzystwo Jana Karskiego. To oficjalna siedziba, biuro jest w Lublinie, Na kazimierskiej kamienicy już cztery miesiące po śmierci wmurowana została tablica upamiętniająca bohatera. Pierwszy taki gest pamięci w Polsce.

- Z inicjatywy waszego Towarzystwa imię Jana Karskiego jednej z ulic w Lublinie…

- To prawda. Ulica jest niewielka, ale za to w samym centrum miasta. Było to wydarzenie o wydźwięku międzynarodowym. Uczestniczyli nie tylko ambasadorowie Izraela i Stanów Zjednoczonych. Specjalną mowę przygotował kardynał Stanisław Dziwisz, a wzruszające przesłanie do uczestników przekazał laureat pokojowej Nagrody Nobla Elie Wiesel.

- W Lublinie odbywała się organizowana przez was główna uroczystość 100. urodzin Jana Karskiego.

- 24 czerwca 2014 roku, w Dniu Świętego Jana Chrzciciela, w którym Jan Kozielewski przeszedł na świat sto lat wcześniej, odbyła się międzynarodowa konferencja podsumowująca dzieło i znaczenie bohatera z udziałem wielu wybitnych osób. Miejscem była Zamek Lubelski. Dzień wcześniej zaś Jeszywa Mędrców Lublina. W centrum miasta posadzony został Dąb Pamięci Jana Karskiego. Plonem konferencji jest książka „Jan Karski. Misja kompletna”.

- Z kolei ubiegły rok był rokiem 75-lecia misji Jana Karskiego obchodzonym z inicjatywy Towarzystwa.

- Precyzyjniej - Rodziny i Towarzystwa Jana Karskiego. Patronat honorowy nad wydarzeniami rocznicowymi przyjął prezydent RP Andrzej Duda. Finałem było odsłonięcie w Izbicy pomnika upamiętniającego bohatera i jego heroizm w miejscu, gdzie 75 lat wcześniej przedostał się do obozu tranzytowego, skąd Żydów wywożono na śmierć w obozach zagłady w Bełżcu i Sobiborze. Autorem monumentu jest wybitny rzeźbiarz Andrzej Pityński uhonorowany na Dzień Niepodległości Orderem Orła Białego.

- Towarzystwo zaangażowane jest od lat w powstawanie trylogii biograficznej „Jan Karski. Jedno życie”

- Jest to przede wszystkim realizacja autorska naszego przewodniczącego i założyciela Towarzystwa Waldemara Piaseckiego, najbliższego przyjaciela i współpracownika Jana Karskiego. Wyszły już dwa tomy dokumentujące lata od urodzenia do wybuchu wojny (tom „Madagaskar”) i działalność wojenna (tom „Inferno”). W tracie jest tom trzeci „Manhattan” od czasu powojennego do ostatnich dni życia bohatera. Ta benedyktyńska praca dokumentująca niemal każdy miesiąc życia Jana Karskiego jest po prostu nie do przecenienia. Tym bardziej, że wokół bohatera wytworzono wiele fantazji, zmyśleń i kreacji życzeniowych.

- Towarzystwo nierozerwalnie wiąże się z Nagroda Orła Jana Karskiego ustanowioną przez samego bohatera. Wręczanie Orłów na Zamku Lubelskim zawsze było wydarzeniem dużym medialnym.

- Z tego punktu widzenia było także promocją samego miasta. Jeżeli, na przykład ukraińska bohaterka Nadia Sawczenko, aby odebrać Orła w urodziny Jana Karskiego, 24 czerwca 2016 roku, zrezygnowała z sesji Rady Europy i leciała ze Strasburga z dwoma przesiadkami i była jej to w ogóle pierwsza wizyta w Polsce, to coś to mówi. Na Zamku był nie tylko tłum dziennikarzy, ale także najwyraźniej zadowolone władze Lublina. Nie powiódł się jednak plan włączenia postaci tego bohatera w obchody 750-lecia miasta. Konkludując, nagroda ma swoją tradycję i jest uznawana za jedną z najbardziej znaczących wychodzących z Polski. Uważamy to za wartość. Także lubelską.

- Czy uważacie, że wszystkie te związki Jana Karskiego z Lublinem i województwem również postrzegane są przez władze jako wartość?

- To nie jest pytanie do nas. Chcielibyśmy jednak, aby tak było. Próby podejmowaliśmy już w przeszłości, ale bez widocznych efektów. Wyjątkiem jest wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, który między innymi promuje wzniesienie monumentu misji Jana Karskiego przed gmachem Collegium Iuridicum KUL u wylotu ulicy Jana Karskiego. Ideę tę wspiera rektor KUL ksiądz profesor Antoni Dębiński. Byłby to wymowny akcent obchodów 100-lecia tej Uczelni i 75-lecia misji Jana Karskiego. KUL powołano do życia 27 lipca 1918 roku, a kulminacja misji Kraskiego miała miejsce 28 lipca 1943 roku, kiedy przyjął go w Białym Domu prezydent Roosevelt. Realizacja pomnikowa końcem lipca br. miałaby wymowne znaczenie. Wojewoda brał także udział w odsłanianiu pomnika w Izbicy. Ma dla pamięci bohatera i jego postaci otwarte serce. Ale nie mówię tego po to, aby budować jakiś kontrast. Chciałbym tylko natchnąć do tego innych decydentów lubelskich. Dlatego zależy nam na poważnej rozmowie na ten temat, o czym mówiłem wcześniej. Dlatego też apelujemy o wspólne i ponad podziałami działanie, które powinno upamiętnienie Jana Karskiego w Lublinie, tak jak Łódź potrafiła upamiętnić Marka Edelmana, a Wrocław – Jana Nowaka-Jeziorańskiego.

2018-01-05 07:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Medal Misji Jana Karskiego dla Katolickiej Agencji Informacyjnej

[ TEMATY ]

Jan Karski

Archiwum

Jan Karski

Jan Karski

Katolicka Agencja Informacyjna została uhonorowana Medalem 75-lecia Misji Jana Karskiego za „dzieło budowy dialogu i pokoju międzyreligijnego”. Wręczenie odbędzie się podczas specjalnej uroczystości w Warszawie we wrześniu br.

- Medal jest wyrazem szacunku i podziękowania tym, którzy Jana Karskiego noszą w sercu i umyśle starając się także uczynić coś dla jego pamięci. Reprezentują także wartości, którymi kierował się w życiu i bohaterskiej działalności. Chodzi przede wszystkim o tolerancję, szacunek i poczucie wspólnoty z innymi ludźmi, także, a może przede wszystkim tymi, którzy różnią się od nas mową, kulturą i religią – mówi wiceprzewodnicząca Towarzystwa Jana karskiego dr Wiesława Kozielewska-Trzaska, reprezentantka rodziny bohatera, jego bratanica i córka chrzestna.

Pierwszym wyróżnionym był papież Franciszek, któremu medal wręczył w Watykanie kardynał Stanisław Dziwisz. Lista uhonorowanych obejmuje prezydentów Polski, Stanów Zjednoczonych i Izraela – Andrzeja Dudę, Donalda Trumpa i Reuvena Riwlina. Otrzymali go hierarchowie polskiego Kościoła – kardynałowie Stanisław Dziwisz i Kazimierz Nycz, arcybiskup Grzegorz Ryś, biskup Tadeusz Pieronek. Także – bazylika Świętego Krzyża w Warszawie, z którą związana była część konspiracyjnej działalności okupacyjnej Jana Karskiego.

Jednym z uhonorowanych jest także Abraham Foxman, długoletni dyrektor Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL), od lat zaangażowany w dialog judeochrześcijański. Wielokrotnie goszczący na łamach KAI.

- Pragnę gorąco pogratulować KAI Medalu i otwartości dialogowej w duchu papieża Jana Pawła II, którego Żydzi darzą ogromnym szacunkiem za odwagę głoszenia prawdy, iż antysemityzm jest grzechem. Żywym wcieleniem tej prawdy był Jan Karski, który uważał, że jako katolik musi ratowa naród poprzez ktory Bóg się objawił i w tej właśnie sprawie była jego misja - konkluduje Abraham Foxman.

Jak wiadomo, medal został zaprojektowany przez wybitnego artystę Janusza Kapustę z Nowego Jorku, a wybity przez znanego medaliera Wiesław Kuleja. Emisja odznaczenia liczy zaledwie trzydzieści egzemplarzy.

CZYTAJ DALEJ

Abp Depo: widoczne są dysproporcje pomiędzy mediami (wywiad)

2020-09-19 09:57

[ TEMATY ]

media

abo Wacław Depo

Redakcja Tygodnika Katolickiego "Niedziela"

Media są pewną formą obdarowania, ale są również pewnym ciężarem odpowiedzialności – powiedział w rozmowie z KAI abp Wacław Depo metropolita częstochowski i przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu ds. Środków Społecznego Przekazu.

Publikujemy treść wywiadu:

Ks. Mariusz Frukacz (KAI): Jak Ksiądz Arcybiskup ocenia postawę mediów katolickich podczas epidemii, zwłaszcza w pierwszych miesiącach - czy właściwie towarzyszyły odbiorcom pomagając im dobrze przeżyć ten niezwykły czas?

Abp Wacław Depo: Myślę, że trzeba zacząć w szerszym kontekście od tego, iż pewnym ważnym progiem do przebicia się mediów katolickich, ale również w ogóle mediów, do świadomości ludzi wierzących był wybór Jana Pawła II i jego pielgrzymka do Ojczyzny. Kiedy nie mogliśmy bezpośrednio uczestniczyć w tych właśnie wydarzeniach, to wówczas poprzez przekaz radiowy i telewizyjny łączyliśmy się z tym misterium, które dokonywało się na naszych oczach, mimo że wówczas nie byliśmy wychowani do takiego głębokiego przeżycia wewnętrznego, na które dzisiaj możemy spojrzeć w sensie zadania czy to zrealizowanego do końca, czy też nie.

Aktualnie w czasie Mszy św., które były transmitowane wypowiadaliśmy modlitwę o komunii duchowej przyjęcia Pana Jezusa do swojego serca. To była modlitwa bezpośrednio odczytywana przez celebransa, ale każdy w niej mógł się odnaleźć myśląc o swoim pragnieniu sakramentalnego przyjęcia Pana Jezusa, jak również o samej więzi z Jezusem i o miłości do Jezusa. Słowa „kocham Cię Panie Jezu, bo Ty mnie kochasz, obdarowujesz sobą” wypowiadane w trakcie Eucharystii musiały, moim zdaniem, głęboko zapadać w świadomość ludzi, a zwłaszcza cierpiących, chorych i znajdujących się jakiejkolwiek potrzebie, jednocześnie będąc izolowani od innych osób w najbliższej rodzinie.

KAI: Czy z tego czasu płynie jakaś lekcja dla mediów? Czy nie uważa Ksiądz Arcybiskup, że należałoby utrzymać więzi pomiędzy proboszczem a parafianami stworzone dzięki transmisjom Mszy św., z tym, że teraz budowane wokół innych treści, np. krótkie katechezy, odpowiedzi na trudne pytania dotyczące wiary, kursy, dyskusje?

– Z pomocą przychodzi nam list kard. Roberta Sarah, który napisał: „Wróćmy z radością do Eucharystii”. Oczywiście ważny jest ten kontakt osobowy księdza proboszcza, jako głównego nie tylko celebransa Eucharystii, ale również moderatora życia religijnego i takich, czy innych spotkań, które się dokonywały, czy też dokonują z wiernymi, czy z danymi grupami. Myślę tutaj o grupach dzieci pierwszokomunijnych, czy też młodzieży bierzmowanej. Trzeba zaznaczyć, że tu pojawia się zadanie dla obydwu stron. W czasie pandemii księża proboszczowie wychodzili do wiernych z różnymi, nawet dosyć ekstremalnymi inicjatywami, tak jak przejazd przez wioski i święcenie pokarmów wielkanocnych. Uważam, że dzisiaj trzeba bardziej zwrócić uwagę na samą odwagę wyjścia do kościoła. Są oczywiście dalej obostrzenia sanitarne, których trzeba przestrzegać, ale musimy przełamać lęk, zwłaszcza poprzez decyzje rodziców, żeby z dziećmi i młodzieżą wychodzić do kościoła. Jesteśmy świadomi tego, że ogólna frekwencja na niedzielnych Mszach Świętych kształtowała się w okolicach 30 procent. Ten czas jest dla nas jakimś rachunkiem sumienia, że odizolowanie się przestrzenne jednak spowodowało jakieś lęki przed wejściem do kościoła, a potem korzystaniem z sakramentu Eucharystii i pokuty.

KAI: Jak ocenia Ksiądz Arcybiskup panoramę polskich mediów katolickich i panujący w tej sferze pluralizm? Czy ten stan jest optymalny czy czegoś tu, według Księdza Arcybiskupa, brakuje?

– Odpowiem nieco zdumiewająco, a nawet nieco prowokacyjnie. Jest to nasza praca aż do końca świata. Dlatego, że widoczne są dysproporcje pomiędzy mediami, które są, w takiej czy innej panoramie, propozycją dla ludzi, też przecież podmiotem takiego, czy innego filmu, adresu, czy celebracji eucharystycznych, innych nawet form, takich jak publiczne dyskusje, to jest niezmiernie przytłaczająca część mediów takich, które są komercyjne i inspirowane przez takie, czy inne sieci, już nie mówiąc o ośrodkach bardzo mocno finansowanych z różnych źródeł. Ta panoramiczność wyjść naszych katolickich mediów jest naprawdę zaledwie w jakimś początkowym stopniu wystarczająca, ale podkreślam, pomimo iż telewizja Trwam będzie na multipleksie, czy też radio Maryja, to jednak dysproporcja jest mocno widoczna.

KAI: Jaka powinna być główna intencja polskich katolików w Dniu modlitw w intencji Środków Społecznego Przekazu?

– Tutaj posłużę się, jak wiele razy czynię to w moim nauczaniu, taką triadą papieską: prawda, zaufanie, wspólnota. Jeśli będziemy sięgać do źródeł prawdy, nie będziemy przyjmować tego, co idzie od świata, że żyjemy już w cywilizacji światowej, czy europejskiej postprawdy, że prawda jest relatywna i nie ma prawdy absolutnej, a co dopiero powiedzieć nadprzyrodzonej, czyli więzi z Bogiem osobowym, to wtedy nie będzie stopnia zaufania do siebie pomiędzy ludźmi, bo na jakim fundamencie będzie można budować zaufanie do siebie, jeśli będziemy rozmijać się z prawdą o naszej ludzkiej naturze, chociażby mężczyzny i kobiety, o wspólnocie rodzinnej. A co dopiero mówić o wspólnocie międzynarodowej, a poczynając od wspólnoty narodowej. Jak odróżnić to, co jest dzisiaj niesłusznie i fałszywie interpretowane, że wspólnota narodowa jest określana nacjonalizmem, atakującym i wykluczającym inne wspólnoty. I to jest zadanie, które nas dzisiaj niestety przytłacza, ale musimy ten ciężar przyjąć i wyprostowywać również swój sposób myślenia, mówienia, a tym samy budowania odpowiedzialności za wspólnotę ludzką i kościelną.

KAI: W dzisiejszych czasach coraz większa jest liczba księży obecnych w social mediach, na portalach społecznościowych, jak: YouTube, Facebook, Twitter. Jak jest rola kapłana i jego obecności w tej przestrzeni medialnej?

– Media są pewną formą obdarowania, ale są również pewnym ciężarem odpowiedzialności. Jeśli nasze zaangażowanie w mediach ogranicza się do wypowiadania własnego nieraz takiego, czy innego sposobu pojmowania danej prawdy, wtedy to nie służy niestety dobru ogólnemu. Odwołam się tutaj, do takiego wprost żądania młodzieży francuskiej w spotkaniu z Janem Pawłem II. Wprost wówczas powiedziano: „Ojcze nie mów nam o przykazaniach, o przepisach i Kościele jako instytucji, ale podaj nam motywy i racje życia”. Wtedy Ojciec Święty wypowiedział: „Jedyną Prawdą, motywem i racją życia jest dla nas Jezus Chrystus”. I to nie jest żadna idea, czy ideologia. To nie jest nawet przykazanie. Tylko to jest żywy Bóg, który dla naszego zbawienia stał się człowiekiem. I wszedł w nasze realia życiowe, które musimy dzisiaj mierzyć Jego miarą, jako Boga i Człowieka, a nie swoim takim, czy innym odczuciem.

KAI: Bardzo dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Spotkanie młodzieży

2020-09-19 21:00

ks. Wojciech Kania

Tegoroczne obchody ku czci św. Stanisława Kostki, patrona polskiej młodzieży odbyły się przy kościele Ducha Świętego w Staszowie.

Ze względu na obostrzenia epidemiczne miały one charakter jednodniowy i przybyli na nie tylko reprezentanci młodych z Diecezji Sandomierskiej. Tegorocznym hasłem spotkania były słowa św. Jana Pawła II „Jesteście przyszłością Kościoła”.

Spotkanie rozpoczęło się od rejestracji przybyłych grup oraz zawiązania wspólnoty.

Mszy św., koncelebrowanej przez licznych kapłanów, przewodniczył bp. Krzysztof Nitkiewicz. Uczestniczyli w niej przedstawiciele władz miasta i lokalnej społeczności. W wygłoszonej homilii, biskup mówił o determinacji św. Stanisława Kostki w realizacji otrzymanego od Boga powołania. Przytoczył słowa św. Jana Pawła II, który porównał jego życie do biegu na przełaj, aby osiągnąć świętość.

– Jeśli Bóg pozwoli, macie przed sobą jeszcze długie lata. Nie straćcie jednak ani chwili. Spełniajcie marzenia, planujcie, stawiajcie sobie cele. Pomimo naszych słabości, musimy starać się zawsze trwać w tym co należy do Boga, w Jego świecie, którym jest miłość, dobro pokój – powiedział kaznodzieja. Zauważył, iż takim miejscem jest Kościół Chrystusowy.

Po homilii Biskup Nitkiewicz pobłogosławił nowych ministrantów, którzy po skończonym kursie zostali powołani do posługi lektorów.

Aby nabrać sił na dalsze świętowanie został dla młodych przygotowany posiłek, a następnie wystąpił zespół Mate.o/Tu.

Cieszę się, że przynajmniej w takiej formie, jednodniowej mogliśmy się spotkać tu w Staszowie, bo to zawsze jest dla mnie wielka radość, kiedy mogę się modlić wspólnie z ludźmi z całej diecezji – powiedziała Karolina.

Mateusz zaznaczał, że dzięki takim spotkaniom ładuje swoje akumulatory do nauki w szkole, ale również do tego aby zawsze mówić Panu Bogu tak.

Zakończeniem spotkania młodych był Wieczór Uwielbienia z adoracją Najświętszego Sakramentu. Śpiewy prowadziła młodzież z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży oraz Ruchu Światło Życie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję