to wyrażenie w czasach wszechobecnej konsumpcji stało się zaklęciem i mantrą. Nieraz nie stać nas na jedzenie, nie mówiąc już, żeby było wykwintne. Nie stać nas na wiele produktów codziennego użytku,
nie wspominając o dobrach luksusowych.
Do tego nie stać nas na przyjaźnie, bo nie mamy czasu, nie stać nas na dzieci, bo trzeba robić karierę. Nie stać nas na pokój, bo dyszymy żądzą zemsty, nie stać nas na wiarę, bo za wiele wymaga. Nie
stać nas na nadzieję, bo świat jej skąpi. Nie stać nas na uśmiech, bo tacy jesteśmy zabiegani. Nie stać nas na uczciwość, bo kopią pod nami dołki. Jedyne na co nas stać, to na siebie. Choć czasem i to
wydaje się być mrzonką.
A czemu nas nie stać? Bo biedni jesteśmy. Marzymy nie tylko o jedzeniu i luksusach, ale i o przyjaźni bez ofiary czasu, o dzieciach jakby malowanych, wychowanych bez poświęcenia, o pokoju pod lufami
karabinów, o wierze bez przekonania, o nadziei najtańszej, najlepiej z promocji i o uczciwości za trzy grosze.
Lubimy te części Ewangelii, w których Jezus ujmował się za biednymi. Jak choćby słyszaną niedawno przypowieść o bogaczu i Łazarzu. Na tej ziemi, na palcach jednej ręki da się policzyć ludzi, którzy
uważają się za bogatych. Przychodzi mi w tym momencie na myśl Matka Teresa z Kalkuty. Uważała się za bogatą. Dawała wszystko, co miała najlepszego, każdemu, kto się do niej zwrócił. Nikt nie odchodził
od niej bez choćby odrobiny miłości.
Są zdania, które w rodzinie bolą bardziej niż kłótnia o pieniądze, wybór studiów czy decyzja o wyjeździe za granicę: nie chodzę już do kościoła”, „nie wierzę tak jak wy”, „Kościół mnie nie przekonuje”, „nie chcę o tym rozmawiać”….
Dla wierzących rodziców takie słowa nie są jedynie informacją o zmianie poglądów, ale dotykają one samego rdzenia religijnego życia: chrztu, modlitwy przy łóżku dziecka, pierwszej komunii, rodzinnych świat, niedzielnej eucharystii, pacierza, krzyża na ścianie czy też w końcu nadziei zbawienia.
Czy Biblia może pomóc odnaleźć odpowiedzi na pytania, z którymi mierzymy się każdego dnia? Jak czytać Pismo Święte, aby nie było jedynie zbiorem dawnych tekstów, lecz żywym Słowem, które przemienia życie? O tym rozmawiamy z ks. dr. hab. Wojciechem Węgrzyniakiem – biblistą, rekolekcjonistą i wykładowcą Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.
Punktem wyjścia do rozmowy jest myśl, że Biblia jest pewnego rodzaju lustrem. Człowiek może odnaleźć w niej samego siebie – swoje pytania, słabości, nadzieje i pragnienia. To właśnie dlatego Pismo Święte, mimo upływu wieków, nie traci swojej aktualności i wciąż przemawia do współczesnego człowieka.
Do wieczności odszedł dziś - 8 sierpnia - brat Marian Markiewicz ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego, świadek życia i świętości Jana Pawła II. Od wielu lat pełnił posługę w Archikatedrze Warszawskiej.
Brat Marian Markiewicz urodził się w Sulejowie nad Pilicą w 1951 r. Już jako nastolatka jego marzeniem było stworzenie wspólnoty młodych ludzi, którzy mieliby możliwość działania w konkretnych sprawach, obierać cele, dążyć do ich realizacji, razem podróżować, odkładać środki na wspólne potrzeby. Wtedy nie wiedział jeszcze, że tak właśnie wygląda życie zakonne. Wspominał, że potem zdarzyło się coś, co przesądziło sprawę.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.