Reklama

Historia

Misja beznadziei: Karski i Zygielbojm

Dokładnie 75 lat temu, 12 maja 1943 roku popełnił samobójstwo Szmul Zygielbojm, członek Rady Narodowej RP, polskiego parlamentu na Wychodźstwie. Był to protest przeciwko temu, że świat bezczynnie pozwala na zagładę narodu żydowskiego. Jego dramatyczne decyzja podjęta została pod wpływem raportu Jana Karskiego oraz w obliczu upadającego powstania w getcie warszawskim. Przypomnijmy tę postać.

[ TEMATY ]

Jan Karski

Archiwum

Szmul Zygielbojm w swoim londyńskim biurze, gdzie pzryjmował Jana Karskiego

Szmul Zygielbojm w swoim londyńskim biurze, gdzie pzryjmował Jana Karskiego

„Beznadziei” użyte jest w tytule łącznie. Chodzi o beznadzieję, nie zaś o sam brak nadziei. Tak właśnie do głębi beznadziejną okazać się miała misja Jana Karskiego i Szmula Zygielbojma w sprawie ratowania ginącego na oczach świata narodu żydowskiego. Choć w chwili podejmowania ową misją napędzała nadzieja największa z możliwych.

Była to misja osobista każdego z nich, ale w jednym dniu stała się dla nich misją wspólną. Później już żaden z nich nie był tym samym człowiekiem, a jeden niebawem zakończył w geście dramatycznego protestu swe życie.

Reklama

Nadchodził grudzień 1942 roku. Od pięciu tygodni w Londynie przebywał kurier Polski Podziemnej Jan Karski. Jego czas wypełniony był raportowaniem, spotkaniami, dyskusjami. Spotykał się z przedstawicielami najwyższych władz na wcyhodźstwie, reprezenantami stronnictw, władzami brytyjskimi środowiskami opiniotworyczymi. Przekazywał wiedzę o organizacji Państwa Podziemnego, ale także relacje naocznego świadka o eksterminacji Żydów wyniesione ze swych wizyt w Getcie Warszawskim i obozie tranzytowym w Izbicy.

1 grudnia Karskiego zelektryzowała widomość, że na dzień następny zostało ustalone jego spotkanie z członkiem Rady Narodowej z ramienia PPS „Bund” Szmulem Zygielbojmem. Miało się odbyć w Stratton House, siedzibie polskiego ministerstwa spraw wewnętrznych. Kurier miał dla niego polecenia od środowisk żydowskich w kraju, które uważał za pilne i ważne, jednak z jakichś powodów spotkania z Zygielbojmem nie wyznaczano wcześniej zbywając pytania Karskiego odpowiedzią „przyjdzie czas”. Najwyraźniej nadchodził.

Archiwum Towarzystwa Jana Karskiego

Jan Karski w czasie wojennej misji

Jan Karski w czasie wojennej misji

Pokój Szmula Zygielbojma mieścił się na czwartym piętrze budynku i miał lokalizację trudną do uznania za reprezentacyjną. Był wyposażony w skromne biurko z prostym krzesłem, naprzeciw krzesło dla rozmówcy oraz szafę na dokumenty i wieszak na ubranie. Zygielbojm uniósł się na powitanie, podał Karskiemu rękę. Poczekał aż ten się rozbierze z płaszcza. Usiedli.

Reklama

Zygielbojm sprawiał wrażenie człowiek bardzo zmęczonego mimo porannej pory. Spojrzenie miał czujne, badawcze, trudno było wytrzymać jego wzrok. „Miał wygląd typowego proletariusza, który wybił się do elity władzy. Pewnie miał cięąką młodość. Może pracował u jakiegoś krawca, jako chłopiec na posyłki, może zamiatał ulice – relacjonował swoje wrażenia Karski. Dodaje, iz postanowił rozmawiać z Zygielbojmem zwięźle, precyzyjnie, bez ubarwień emocjonalnych i formułowania własnych ocen, jeżeli nie zostanie poproszony.

Zgodnie z przewidywaniem, Zygielbojm powiedział Karskiemu, że wie z czym przyjechał, ale jemu ma opowiadać tylko o sytuacji żydowskiej. Na tym też kurier się skupił. Mówił o organizacji eksterminacji w postaci gett i obozów, gdzie masowo ginęli. Koncentrował się na Warszawie, gdzie sam wchodził do getta dwukrotnie i tym, co tam widział. Podobnie zrelacjonował swoje wejście w przebraniu ukraińskiego esesmana do obozu w Izbicy. Zygielbojm nie odzewał się, strał się walczyć z wyraźnym tikiem nerowym policzka.

Gdy Karski podjął próbę zrelacjonowania reakcji na jego raport u angielskich rozmówców, Zygielbojm bezceremonialnie przerwał uwagą, że reakcje londyńskie zna dobrze i nie musi ich wysłuchiwać od kogoś z Warszawy. „Chcę wiedzieć, czego Żydzi z kraju oczekują od nas t u t a j ! I tego niech się pan trzyma...” - zdyscyplinował emisariusza.

Usłyszał, że ginący w okupowanej Polsce Żydzi domagają się, aby ich współbracia w krajach alianckich dotarli do najważniejszych instytucji panstwowych i publicznych, tam rozpoczęli otwartą głodówkę i kontynuowali ją aż do podjęcia przez Zachód decyzji w sprawie ratowania Żydów. Mają umierać powolną śmiercią na oczach całego świata. Może to wstrząsnie jego sumieniem.

Zygielbojm eksplodował. Zerwał się z krzesła i zaczął krążyć po pokoju wykurzekując: „To niemożliwe! Absurd! Zupełnie niewykonalne! Nikt nie pozwoli na taką demonstrację! Czy pan wie co by się stało jakby Zygielbojm zaczął głodować w publicznym miejscu? Zaraz posłaliby dwóch policjantów i siłą wzięli do szpitala. Nonsens!”

Rozmowa trwała ponad trzy godziny. Zygielbojm zaczął zadawać wiele szczegółowych pytań. Przede wszystkim dotyczących getta. O wyżywienie, pracę, o dzieci, żebraków, zydowskich policjantów, a nawet... sposób transportu i chowania zwłok. Osobnym tematem były szanse przechodzenia na aryjską stronę,

nastroje ludności polskiej wobec ukrywających się Żydów, szanse ewentualnego zrywu żydowskiego.

Wraz z upływem czasu Zygielbojm był coraz bardziej wyczerpany, a pytania traciły na ostrości, celowości i logice. Zapytał Karskiego m.in. o to, co śpiewał na ulicy stary żydowski żebrak, gdy ten o nim wspomniał, albo co powiedziała mu Żydówka podająca szklankę wody. Za chwilę odpowiedział sam: „Skąd pan to ma wiedzieć? Przecież pan nie jest Żydem, nie zna pan żydowskiego...”

Spotkanie stawało się męczące dla obu rozmówców. Zapewne obaj z ulgą przyjęli jego zakończenie. Na pożegnanie Zygielbojm podał rekę Karskiemu i popatrzył głeboko w oczy. „Zrobię, co w mojej mocy. Zrobię, o co mnie proszą. Jeśli tylko będę mógł...” – zakończył.

Jakiś czas później Karski otrzymał podziękowanie za spotkanie na papierze firmowym Szmula Zygielbojma, członka Rady Narodowej RP na Wychodźstwie.

Było wystukane pismem maszynowym. Krótko i oficjalnie. Właściwie bardziej... pokwitownie tego spotkania – wspominał Karski.

Minęło kilka miesięcy. Więcej już ze sobą nie rozmawiali. 13 maja 1943 roku nastąpił jego rzeczywisty finał. Od śniadania oderwał Karskiego telefon. Dzwonił Hieronim Rettinger, szara eminencja rządu. „Dziś w nocy Szmul Zygielbojm popełnił samobójstwo. Zostawił list. Proszę się zgłosić o drugiej po południu” – usłyszał.

Szmul Zygielbojm w dramatycznych słowach kierowanych do prezydenta RP Władysława Raczkiewicza i premiera Władysława Sikorskiego wyjaśniał: „Nie mogę dłużej żyć, gdy resztki narodu żydowskiego w Polsce, którego jestem przedstawicielem, są likwidowane”. Dodawał, że skoro nie był mu sądzone paść w walce z bronią w ręku w getcie, jak jego towarzysze, odchodzi za nimi, bo „należy do nich i ich masowych mogił”. Protestuje „przeciw bierności, z jaką świat przygląda się i dopusza do zagłady narodu żydowskiego” .

Archiwum Towarzystwa Jana Karskiego

Fragmenty ostatnego listu Szmula Zygielbojma

Fragmenty ostatnego listu Szmula Zygielbojma

Paradoksalenie „ofiarą” śmierci Szmula Zygielbojma stał się sam Jan Karski. Nigdy nie zaznał już spokoju związanego z odejsciem żydowskiego bohatera. Dręczyły go dwa pytania: „Czy to ja wręczyłem mu wyrok śmierci?”.”Czy ona obciąża moje sumienie?” I następne: „Czy mówiąc, że zrobi o co go proszą, wiedział już, co zrobi? Czy od 2 grudnia 1942 roku śmierć Zygielbojma nie mogła się już nie wypłnić, a co najwyżej można ją było tylko odraczać czekając na ostateczne potwierdzenie?

Jan Karski uważał, że Szmul Zygielbojm był jedną z najtragiczniejszych postaci II wojny światowej. Poprzez patetyczny wymiara beznadziei, jaką uosabiał. Umierał wiedząc, że śmierć nie może mu przynieść ukojenia ale narzucał z poczucia obowiązku, rozumiejąć, że nic już nie zmieni. Nie powstrzyma zgałady swego narodu, a wielkich tego świata nie przekoana do ich ratunku. Nim nadejdzie zwyciestwo, wszystko co kocha najbardziej, musi zginąć. „Czy Bóg dał mu tę mądrość? Madrość beznadziei?” – pytał dramatycznie Karski.

Szmul Zygielbojm miał piękny pogrzeb z udziałem najwyższych władz RP na Wychodźstwie, członków rządu i parlamentu brytyjskiego. O tym, czemu miał służyć jego dramatyczny gest – zapomniano.

Waldemar Piasecki

Grób Szmula Zygielbojma na cmentarzu Mont Carmel na nowojorskim Queensie. Jego prochy przywieźli z Londynu do Nowego Jorku jego przyjaciele z Bundu.

Grób Szmula Zygielbojma na cmentarzu Mont Carmel  na nowojorskim Queensie. Jego prochy przywieźli z Londynu do Nowego Jorku jego przyjaciele z Bundu.

Jan Karski szedł jednak dalej. 28 lipca 1943 roku, 76 dni po śmierci Zygielbojma meldował się w Białym Domu przez Franklinem Delano Rooseveltem, by znów powtarzać swą „mantrę” w sprawie ratunku Żydów. Wtedy jeszcze uważał, że są jakieś szanse, że świat się jednak ocknie, że on będzie miał więcej szczęścia niż Zygielbojm, bo zdąży uruchomić ratunek. Spotkanie z prezydentem trwało 82 minuty. Temat żydowski pozostał w nim raczej marginalny. Młodemu polskiemu emisariuszowi, w raportowaniu o sytuacji Żydów, Roosevelt nie pozwolił nadmiernie rozwinąć. Bardziej interesowały go sprawy Polski Podziemnej i generalnie realia życia pod okupacją niemiecką.

M.in. jaki jest los... koni. Na pożegnanie Karski usłyszał: „Proszę powiedzieć w swoim kraju, że ma w Białym Domu swego przyjaciela”. Towarzyszący kurierowi, ambasador RP w Waszyngtonie, podsumował wizytę: „No cóż, prezydent nie powiedział zbyt wiele...”.

Akcja na rzecz ratowania Żydów nie nastąpiła. Ginęli na oczach świata.

Sojusznicza sytuacja Polski szybko ulegała pogorszeniu. Konferencja teherańska z przełomu listopada i grudnia 1943 roku przynisła zgodę Wielkiej Trójki na nowy podział świata Polska. Konferencja jałtańska z poczatku lutego 1945 roku, ten świat podzieliła. Polska została w Jałcie oddana przez Roosevelta i Churchilla, we władanie Stalinowi. Karski wydający w Ameryce w listopadzie 1944 roku swój wojenny bestseller „Story of a Secret State” (w Polsce wydany dopiero w 1999 roku, jako „Tajne Państwo”) oczywiście o tym nie wiedział. Jeszcze się łudził.

Jego książka stała się wielkim sukcesem czytelniczym, poruszyła opinię publiczną, autorowi pryszparzając rozglosu i sławy. Poza sympatią dla wybitych niemal doszczętnie Żydów i Polaków ograbionych z państwa,w sensie politycznym nie przyniosła nic.

Rozczarowany beznadzieją swojej misji i cynizmem świata polityki, Karski usunął się w po wojnie w cień. Skazał się na nieobecność. Na anihilację publiczną podobną zygielbojmowej, choć nie aż tak radykalną. Wyrwie go dopiero z niej, odnajdując w waszyngtońskiej samotni, Claude Lanzmann.

Archiwum Towarzystwa Jana Karskiego

Tablica upamiętniająca Szmula Zygielbojma na kamienicy, gdzie mieszkał w Chełmie. Została zainstalowana staraniem Towarzystwa Jana Karskiego

Tablica upamiętniająca Szmula Zygielbojma  na kamienicy, gdzie mieszkał w Chełmie. Została zainstalowana staraniem Towarzystwa Jana Karskiego

Wspominając dziś Szmula Zygielbojma i Jana Karskiego, chylę czoło przed ich dziełem osobistym, ich formatem moralnym i wszechogarniająca b e z n a d z i e j ą, której doświadczyli i stali się prawdziwymi Mistrzami. Byli posłannikami nikomu niepotrzebnej, przegranej misji w sprawie ginącego narodu. Nagrodą stało się dla nich państwo, które z tej przegranej misji wyrosło.

2018-05-16 08:49

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Medal Misji Jana Karskiego dla Katolickiej Agencji Informacyjnej

[ TEMATY ]

Jan Karski

Archiwum

Jan Karski

Jan Karski

Katolicka Agencja Informacyjna została uhonorowana Medalem 75-lecia Misji Jana Karskiego za „dzieło budowy dialogu i pokoju międzyreligijnego”. Wręczenie odbędzie się podczas specjalnej uroczystości w Warszawie we wrześniu br.

- Medal jest wyrazem szacunku i podziękowania tym, którzy Jana Karskiego noszą w sercu i umyśle starając się także uczynić coś dla jego pamięci. Reprezentują także wartości, którymi kierował się w życiu i bohaterskiej działalności. Chodzi przede wszystkim o tolerancję, szacunek i poczucie wspólnoty z innymi ludźmi, także, a może przede wszystkim tymi, którzy różnią się od nas mową, kulturą i religią – mówi wiceprzewodnicząca Towarzystwa Jana karskiego dr Wiesława Kozielewska-Trzaska, reprezentantka rodziny bohatera, jego bratanica i córka chrzestna.

Pierwszym wyróżnionym był papież Franciszek, któremu medal wręczył w Watykanie kardynał Stanisław Dziwisz. Lista uhonorowanych obejmuje prezydentów Polski, Stanów Zjednoczonych i Izraela – Andrzeja Dudę, Donalda Trumpa i Reuvena Riwlina. Otrzymali go hierarchowie polskiego Kościoła – kardynałowie Stanisław Dziwisz i Kazimierz Nycz, arcybiskup Grzegorz Ryś, biskup Tadeusz Pieronek. Także – bazylika Świętego Krzyża w Warszawie, z którą związana była część konspiracyjnej działalności okupacyjnej Jana Karskiego.

Jednym z uhonorowanych jest także Abraham Foxman, długoletni dyrektor Ligi Przeciw Zniesławianiu (ADL), od lat zaangażowany w dialog judeochrześcijański. Wielokrotnie goszczący na łamach KAI.

- Pragnę gorąco pogratulować KAI Medalu i otwartości dialogowej w duchu papieża Jana Pawła II, którego Żydzi darzą ogromnym szacunkiem za odwagę głoszenia prawdy, iż antysemityzm jest grzechem. Żywym wcieleniem tej prawdy był Jan Karski, który uważał, że jako katolik musi ratowa naród poprzez ktory Bóg się objawił i w tej właśnie sprawie była jego misja - konkluduje Abraham Foxman.

Jak wiadomo, medal został zaprojektowany przez wybitnego artystę Janusza Kapustę z Nowego Jorku, a wybity przez znanego medaliera Wiesław Kuleja. Emisja odznaczenia liczy zaledwie trzydzieści egzemplarzy.

CZYTAJ DALEJ

"Być wiernym i dać świadectwo" - odpust ku czci św. Michała Archanioła w Tyńcu n. Ślezą

2020-09-27 17:18

ks. Łukasz Romańczuk

Kościół w Tyńcu n. Ślęzą

Kościół w Tyńcu n. Ślęzą

Dziś w Tyńcu nad Ślęzą odbył się odpust ku czci św. Michała Archanioła. Była to też dobra okazja, aby promować Tygodnik Katolicki “Niedziela” w tej wspólnocie parafialnej.

Wiele parafii naszej Archidiecezji nosi tytuł św. Michała Archanioła. Zresztą w wielu wspólnotach na zakończenie Eucharystii prosi się o wstawiennictwo i opiekę tego świętego Archanioła. Uroczystości odpustowe mają być także przypomnieniem, jak można naśladować patrona, który przypisany jest danej parafii.

- Przychodzimy dziś, aby przyglądać się św. Michałowi Archaniołowi i zastanowić się, jak możemy go naśladować w drodze do Nieba - mówił na początku Mszy św., ks. Łukasz Romańczuk.

Podczas homilii kaznodzieja zwrócił uwagę na osobę Natanaela, bohatera Ewangelii, czytanej z racji święta św. Archaniołów.

- Natanael poszedł zobaczyć Jezusa za namową Filipa. Nie musiał tego robić, ale zaufał słowu, które usłyszał i poszedł sprawdzić - zaznaczył.

Spotkanie z Jezusem sprawiło, że został on Apostołem Jezusa i w ostatecznej próbie oddał życie za Chrystusa.

- Ale co ma wspólnego Natanael (Apostoł Bartłomiej) z naszym patronem, św. Michałem Archaniołem? - pytał ks. Łukasz.

Porównując te dwie postacie, kaznodzieja zauważył, że jeden jak i drugi swoją postawą przeciwstawił się pysze, okazał wierność oraz dał pewnego rodzaju świadectwo Prawdzie.

Na zakończenie Eucharystii odbyła się procesja z Najświętszym Sakramentem. Podczas Sumy odpustowej śpiewał chór parafialny, który oprócz pieśni ku czci św. Michała Archanioła zaśpiewali m.in. Kyrie z Mszy VIII (De Angelis).

W ramach ogłoszeń parafialnych ks. Łukasz opowiedział o “Niedzieli” zachęcając do lektury prasy katolickiej.

CZYTAJ DALEJ

Morawiecki: rząd podniesie próg dla estońskiego CIT do 100 mln zł

2020-09-28 14:27

[ TEMATY ]

Mateusz Morawiecki

gov.pl

Rząd, mimo nadzwyczajnej sytuacji związanej z pandemią podniesie próg dla możliwości rozliczenia się za pomocą estońskiego CIT do obrotów 100 mln zł - oświadczył we wtorek na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu premier Mateusz Morawiecki.

Jak powiedział, od 1 stycznia 2021 r. rząd zamierza rozszerzyć możliwość rozliczania się według zasad estońskiego CIT z 50 mln zł do 100 mln zł obrotów. Zdaniem Morawieckiego, przyczyni się to do powstania „dziesiątek tysięcy miejsc pracy w zaawansowanych technologicznie sektorach”.

Premier wskazał też, że rząd zrealizował obietnicę „niższej zapłaty za ZUS” dla małej działalności gospodarczej, zwiększy możliwości firm płacących PIT możliwości ryczałtowego rozliczania podatków - z obrotów 250 tys. euro do 2 mln euro.

Wskazał też na zwiększenie możliwości rozliczenia się na 9 proc. CIT z powodu podniesiania z 1,2 do 2 mln euro progu obrotów.

Na całym świecie sytuacja jest zupełnie nowa, państwa poprzez zwiększanie długu ratują produkcję, miejsca pracy, rynki - mówił Morawiecki. „Nasz cel jest niezmienny. Miejsca pracy, jak najlepiej płatne miejsca pracy dla Polaków i wsparcie dla polskich przedsiębiorców, dla małych i średnich” - oświadczył.(PAP)

wkr/ je/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję