Reklama

Tuchów: pokora to chodzenie w prawdzie

2018-12-27 12:21

br. Robert Borzyszkowski CSsR

Arch. bazyliki w Tuchowie

21 grudnia po raz kolejny odbyło się w tuchowskiej bazylice comiesięczne spotkanie młodzieży z cyklu „Droga wewnętrzna”.

Tematem przewodnim była pokora, a patronem czuwania bł. Karol de Foucauld OCSO. Ten pokorny zakonnik, mimo że urodził się w arystokratycznej rodzinie, swoje życie poświęcił całkowitemu oddaniu się Bogu i ludziom na terenie Afryki. Całe zagadnienie przybliżył nam o. Marcin Klamka CSsR , wykładowca WSD w Tuchowie i formator w nowicjacie redemptorystów w Lubaszowej.

Nasze spotkanie rozpoczęło się od Mszy św., w czasie której harcerze - jak co roku - przynieśli światełko pokoju z Groty Narodzenia Pańskiego (po zakończonym wydarzeniu zostało ono wzięte przez wiernych do swoich domów). Następnie odbyła się konferencja, w której mogliśmy usłyszeć, że pokora wydaje się najważniejszą cnotą moralną. Przeciwieństwem pokory jest pycha, która jest postawieniem się w miejscu Boga. Pokora zakorzeniona zawsze jest w prawdzie, a pycha w fałszu. O. Marcin zwrócił uwagę na to, że pokora nie jest, jak się często wydaje, bierną postawą wobec wyrządzanej krzywdy. Pokora jest chodzeniem w prawdzie, chociaż jest ona dla nas czasem niezwykle trudna.

Po duchowej uczcie udaliśmy się zwyczajnie na drożdżówkę i gorącą herbatę, przy której znowu mogliśmy zacieśniać więzy przyjaźni i koleżeństwa między nami.

Reklama

Na zakończenie czuwania oddaliśmy chwałę Jezusowi Chrystusowi w Najświętszym Sakramencie. Adoracja była oparta na płomiennych modlitwach bł. Karola de Foucaulda.

Ufamy, że wraz z światełkiem pokoju wzięliśmy do swoich domów i serc gorące pragnienie umiłowania pokory, która to nadzwyczaj upodabnia nas do naszego Pana i Mistrza Jezusa Chrystusa!

Tagi:
Tarnów

Reklama

Odpust Tuchowski - „Maryja uczy opanowania w dzisiejszych czasach”

2019-07-04 10:28

Br. Michał Zieliński

W rześki poranek, kolejnego, trzeciego dnia Wielkiego Odpustu Tuchowskiego, już od godziny 5.30 kuranty na klasztornej wieży zapraszały nas do modlitwy. Dzisiaj przez cały dzień rozważaliśmy hasło: „Maryja uczy opanowania w dzisiejszych czasach”. Pierwsza Eucharystia odbyła się o godzinie 6.00,

br. Marcin Wojdan

a przewodniczył jej o. Stanisław Wzorek CSsR pochodzący z Tuchowa, obecnie pracujący na misjach

w Boliwii.

Po zakończeniu Eucharystii, wyśpiewaliśmy chwałę Maryi podczas Godzinek.

Mszy Świętej o godzinie 7.00 przewodniczył o. Kazimierz Pelczarski CSsR, natomiast homilię wygłosił

o. Witold Baran CSsR. Swoje rozważanie rozpoczął od przytoczenia pytań, które często słyszy: „Co się dzieje na świecie? Jakie są nasze czasy?” Zwrócił uwagę, iż dzisiaj problemem jest fakt, że ludzie się nienawidzą, wyzywają i opluwają, że trudno o dyskusję bez wulgaryzmów, ponadto zauważa się zdziczenie obyczajów, brak kultury, wrażliwości na drugiego i delikatności w podejściu do bliźniego. Przytaczając hasło trwającego Roku Duszpasterskiego: „W mocy Bożego Ducha”, podkreślił, że właśnie Bożego Ducha bardzo często dziś brakuje, dlatego tyle agresji w naszym społeczeństwie. Pomocą dla nas jest zapatrzenie się w przykład Tej, do której pielgrzymujemy podczas Wielkiego Odpustu. Maryja uczy nas opanowania, bo sama nim się wykazuje w każdej sytuacji, kiedy spotykamy Ją na kartach Ewangelii. Czy to podczas Zwiastowania, porodu Syna Bożego w ubogiej stajni, zagubienia Jezusa w świątyni, czy wreszcie kiedy widzi Chrystusa umierającego na krzyżu. I zapewne, jak zaznaczył kaznodzieja, w Maryi był ocean emocji, ale nie pozwoliła Ona, by zajęły one miejsce Boga w Jej życiu

i miejsce Ducha Świętego w Jej sercu. To one, nieopanowane, tak często stają się przyczyną zniszczonych rodzin, skrzywdzonych dzieci, zabitych małżeństw. Na zakończenie o. Witold raz jeszcze wzywał wiernych, by prosić każdego dnia o Ducha Świętego i zapatrzeć się w pokorną, opanowaną Służebnicę Pańską, która przykładem życia wzywa i nas do opanowania.

O godzinie 8.40 modlitwę o powołania kapłańskie i zakonne poprowadziły Siostry Dominikanki z Białej Niżnej i Nawojowej.

Podczas Mszy o godzinie 9.00, której głównym celebransem był o. Adam Kośla CSsR, słowo Boże po raz kolejny wygłosił o. Witold Baran CSsR. Tym razem rozpoczął swoje rozważanie nie od przytoczenia pytań, ale sam je zadał: „Który to raz przychodzicie na Tuchowskie Wzgórze do Matki Bożej?”

I kontynuował, że zapewne nie jest to pierwszy raz, bo przychodzimy z radością do Matki. Przychodzimy do Tej, która wszystko rozumie, która zawsze gotowa jest nas wysłuchać i pocieszyć. Chcemy przebywać tutaj, przy Matce, ponieważ możemy, chociaż przez chwilę, znaleźć się w swoistej oazie wolnej od problemów i zła tego świata. Tutaj, wpatrując się w Jej wizerunek, nasze skołatanei czasem pełne emocji serce może znaleźć ukojenie i pokój, którego tak bardzo wśród nas brakuje. Kaznodzieja nawoływał, abyśmy wpatrując się w Maryję, każdego dnia brali z Niej przykład.

Przed uroczystą sumą odpustową, modlitwy o powołania kapłańskie i zakonne poprowadziły ponownie Siostry Dominikanki.

Podczas uroczystej sumy, której przewodniczył i Słowo Boże wygłosił JE Ks. Bp Leszek Leszkiewicz - biskup pomocniczy diecezji tarnowskiej, do stóp Matki Bożej Tuchowskiej pielgrzymowali żołnierze AK, kombatanci, żołnierze represjonowani, harcerze oraz liczni pielgrzymi w grupach zorganizowanych i indywidualni. Wspólnie z wiernymi modlił się także JE Ks. Bp Władysław Bobowski – biskup senior, sprawując Eucharystię. Również ks. bp Leszek Leszkiewicz rozpoczął swoje kazanie od pytań, które zadał obecnym na Eucharystii: „Czy jesteś dymny(a) z tego, że jesteś ochrzczony? Jak bardzo każdy z nas ceni sobie chrzest święty?” Uczulał, że trzeba wracać do tego momentu, ponieważ jest to najważniejszy moment w życiu każdego człowieka. Ten, kto ceni chrzest, kocha Pana Boga i ceni sobie tajemnicę dokonaną w Jezusie – zbawienie. Dzisiaj - przypomniał- wpatrujemy się w Maryję i rozważamy Jej opanowanie. Ksiądz biskup przeszedł do kolejnego pytania: „Kiedy patrzysz na swoje życie, jak badasz sumienie, to jesteś z dumny z tego doświadczenia?” Zachęcał, by przypomnieć sobie, jak wyglądała nasza rozmowa w rodzinach, we wspólnotach, w parafii i czy jesteśmy z tego dumni. Co więcej, czy dumny jest z nas Jezus. Kaznodzieja z mocą podkreślał i przypominał, że nigdy nie możemy odrywać życia od naszej wiary, od Jezusa, od Jego Ewangelii. Jeśli je oderwiemy, to nawet jeśli fizycznie jesteśmy ochrzczeni, w sercu, umyśle i we wnętrzu stajemy się poganami. Musimy prosić Maryję, by dała nam przykład, jak w codzienności możemy opanować nasze myśli, słowa i działania. Opanować, czyli sprawić, by to wszystko było pod wpływem Ducha Świętego, by z Niego się rodziło. Dzisiejszy świat tak mocno cechuje nieopanowanie myśli, słów i działań. My, jako chrześcijanie, musimy pokazać, że nie jesteśmy miotani przez pokusy i pragnienia. My musimy być lekarstwem dla świata. W kolejnych słowach ksiądz biskup Leszek zachęcił, aby zapytać samych siebie o nasze myśli, słowa i działania.

Myśli – o czym myślisz? Jeśli w ten świat wejdzie bałagan i nie ukierunkujemy dobrze naszych myśli, to jesteśmy złymi ludźmi. Papież Franciszek w jednej z katechez w roku ubiegłym prosił, by rano po przebudzeniu prosić Ducha Świętego, by Ten dał nam dobre myślenie. Przypomnijmy sobie, wzywał kaznodzieja, naszych rodziców i dziadków. Jak oni zaczynali dzień? W ilu domach, co rano, były śpiewane Godzinki. Musimy skierować myślenie ku Panu Bogu. Powinno ono być poddane temu, co jest z natchnienia Ducha Świętego. Moje myślenie nie może krzywdzić drugiego. Jeśli moje myślenie jest złe, czyni krzywdę drugiemu i nie adoruje Pana Boga, to trzeba mi się bać, kiedy zbliżam się do Stołu Eucharystycznego. Bóg wie o czym myślę, chociażby nikt z ludzi nie wiedział! Patrzmy na Maryję, której myślenie było zjednoczone z Panem Bogiem.

Słowo – Ono ma wielką moc. Może budować oraz burzyć. Może być piękne, ale też i straszne. Jeśli człowiek jest nieodpowiedzialny za słowo, zdolny jest do ranienia. Musimy pomyśleć, jakie są słowa, które wypowiadamy. Opanować słowo to mieć świadomość, że słowa nie są rzucane w pustkę, ale są zbierane przed Bogiem. Z każdego słowa, jak mówił Jezus, będziemy rozliczeni! My mamy uczyć ludzi pięknego słowa, które buduje, które podnosi. To jest nasze zadanie! Ksiądz biskup przypomniał, iż jako chrześcijanie mamy mówić innym prawdę, ale jednocześnie przestrzegał, by nigdy nie mówić prawdy bez miłości. To właśnie miłość podnosi ku zbawieniu, ku spotkaniu z Jezusem. Podczas kazania zwrócił się do małżonków i prosił, by rozmawiali ze sobą, bo to jest znak, że się kochają. Nawoływał zebranych wiernych, aby wpatrzyć się w Maryję. W Tę, której słowa przede wszystkim wielbiły Pana Boga.

Z kolei ksiądz biskup zwrócił uwagę na działanie. Bardzo ważne, by umieć działać po chrześcijańsku. Każdy nasz uczynek powinien być wykonywany z przekonaniem, że robię to, bo jestem chrześcijaninem, katolikiem, bo zostałem ochrzczony. Nawet najmniejsze działania nie mogą być oderwane od tajemnicy chrztu. Jesteśmy wtedy hipokrytami! Tylko wtedy gdy nasze działanie jest zgodne z nauczaniem Jezusa, możemy być pewni, że dojdziemy do Nieba, że spotkamy się z Jezusem Chrystusem. W tym działaniu myślmy o codzienności, o konkretach. Maryja, kiedy dowiedziała się, że zostanie matką Syna Bożego, nie obwieszczała tego wszystkim, ale poszła do Elżbiety, żeby pomóc swojej krewnej, żeby być. To jest wzór dla nas. Tak trzeba nam naśladować Maryję, w prostych rzeczach.

Na zakończenie ksiądz biskup Leszek powiedział, iż jest pewny, że każdy z obecnych zostanie dotknięty łaską Bożą, bo każdy po to przyszedł do tuchowskiego sanktuarium. Zachęcał, by nasze serca były zawsze otwarte na Boże działanie i byśmy odpowiadali na to, co Bóg dla każdego z nas zdziała.

Uroczysta suma odpustowa zakończyła się procesją eucharystyczną wokół bazyliki.

Po południu o godzinie 14.45 wierni, zebrani na dziedzińcu sanktuaryjnym, modlili się Koronką do Miłosierdzia Bożego. Modlitwę prowadziło Rycerstwo Niepokalanej, które - wraz z Trzecim Zakonem Franciszkańskim - pielgrzymowało na Eucharystię celebrowaną w Godzinie Miłosierdzia. Mszy Świętej przewodniczył i Słowo Boże wygłosił o. Stanisław Piętka OFM Conv. z Niepokalanowa - Prezes Narodowego Stowarzyszenia Rycerstwa Niepokalanej w Polsce. Swoje kazanie rozpoczął: od nawiązania do hasła tegorocznego Roku Duszpasterskiego oraz wezwaniem Maryi, aby nauczyła nas życia w mocy Bożego Ducha. Następnie skupił się na słowie „opanowanie”. Podał kilka znaczeń tego terminu oraz skoncentrował się na ostatnim, oznaczającym samokontrolę, cierpliwą równowagę i panowanie nad sobą. Kaznodzieja podkreślił z mocą, że jest to cecha bardzo ważna, a jednocześnie nieobecna we współczesnym świecie, zwłaszcza dzisiaj, kiedy rzeczywistość jest szargana i profanowana. Co jest przyczyną braku opanowania, pytał o. Stanisław Piętka, po czym odpowiedział, iż nie postępujemy według Ducha, ale spełniamy pożądania ciała. Następnie wskazał bardzo wyraźnie na Niepokalaną i powiedział, że to właśnie od Niej musimy uczyć się postawy opanowania. To ona trwała przez całe swoje życie w postawie „Fiat”. Od momentu Zwiastowania, aż po trwanie pod krzyżem na Golgocie. Kaznodzieja odniósł się także do słów z listu św. Pawła: „Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy”. Na koniec o. Stanisław zachęcił, aby zwrócić się do Boga, Ducha Świętego, za przyczyną Niepokalanej i wołać:

„Maryjo, naucz nas opanowania w świecie pełnym chaosu, bezładu i ciemności.

Maryjo, naucz nas opanowania wobec dzikiego tłumu, który nie wstydzi się bezwstydu, lecz go publicznie, nachalnie promuje, bezczeszcząc Znak Przymierza dany Noemu i kalając Niepokalaną Ikonę z Jasnej Góry.

Maryjo, naucz nas opanowania, gdy wieść nas zaskoczy dobra lub zła.

Maryjo, naucz nas opanowania, gdy nasze dziecko zejdzie na manowce.

Maryjo, naucz nas opanowania w chwilach połogu, podczas wesela i stypy.

Maryjo, daj nam skrzydła Boskiej Gołębicy, byśmy mogli wzlecieć nad martwym światem pysznych zamysłów. Uproś u Ducha Świętego wszystkich Jego owoców, żebyśmy zawsze, nie od święta, pozwolili prowadzić się Duchowi. Nie żyli w niewoli ciała. Abyśmy szli na cały świat, na ulice naszych miast

i wiejskie drogi, nauczając o Chrystusie i Jego zbawczym dziele. Dziele uniwersalnym w pełnym tego słowa znaczeniu – katolickim. Abyśmy uczyli zachowywać wszystko, co nam przekazał nasz Pan, który jest z nami, przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. I na koniec. Maryjo, naucz nas miłości wobec wszystkich, radości ze wszystkiego, pokoju zawsze i wszędzie ze wszystkimi. Naucz nas cierpliwości, uprzejmości wobec nieżyczliwych nam. Spraw, żeby naszą odpowiedzią na zło była wyłącznie dobroć. Naucz nas, o Niepokalana, wierności, łagodności i opanowania. Amen.”

O godzinie 16.30 odbyło się Nabożeństwo Różańcowe, które tradycyjnie miało miejsce na dróżkach różańcowych. Modlitwę animowało Rycerstwo Niepokalanej.

Nabożeństwo Drogi Krzyżowej, poprowadzone przez Siostry Dominikanki, miało miejsce na dziedzińcu sanktuaryjnym i odbyło się o godzinie 17.15.

Jak w każdą środę w Tuchowie, tak i dzisiaj o godzinie 18.00 odbyła się Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, którą animował o. Piotr Kurcius CSsR.

Mszy św. o 18.30 przewodniczył i kazanie wygłosił o. Witold Baran. Pielgrzymowali natomiast uczestnicy Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej na Jasną Górę. Kaznodzieja, jak wcześniej, podkreślał problem nienawiści i agresji w naszym społeczeństwie oraz nawoływał do zapatrzenia się w Najświętszą Maryję i uczenia się od Niej opanowania, tak bardzo w dzisiejszym świecie potrzebnego. Nawiązał także do zgromadzonych pielgrzymów Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej. Podkreślał, że ludzie ci idą na Jasną Górę, pielgrzymują w upale, a czasem w chłodzie i deszczu, śpią w różnych warunkach noclegowych. I chociaż zapewne każdy z pielgrzymujących podałby swój powód wzięcia udziału w pielgrzymce, to śmiało można stwierdzić, iż jedną z przyczyn jest fakt, że podczas tych dni można doświadczyć więcej miłości, radości, pokoju, uprzejmości, dobroci, wierności, cierpliwości, łagodności i opanowania. Następnie ojciec podał świadectwo jednej z uczestniczek Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę, która powiedziała, że na pielgrzymce czuje się jak w niebie, urzeczona wzajemnymi relacjami między pątnikami.

Zobacz zdjęcia: Trzeci dzień Odpustu Tuchowskiego

Po Eucharystii zgromadzeni wierni uczestniczyli w procesji eucharystycznej, która zakończyła się

w bazylice przed cudownym obrazem Matki Bożej Tuchowskiej. Po podsumowaniu dnia przez kustosza, wspólnej modlitwie dziesiątką różańca i śpiewem Anioł Pański, nastąpiło zasłonięcie obrazu.

Kolejny dzień odpustu zakończyliśmy Wieczorem Maryjnym, podczas którego mogliśmy słuchać Sanktuaryjnej Orkiestry Dętej pod batutą Piotra Kucharczyka.

Zapraszamy wszystkich do Tronu Matki Bożej Tuchowskiej, aby powierzać swoje intencje Tej, która zawsze nas rozumie oraz gotowa jest nas wysłuchać i pocieszyć!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak zdobyć szkaplerz?

2015-07-07 11:52

Agnieszka Konik-Korn
Niedziela Ogólnopolska 28/2015, str. 30

Piotr Marcińczak

Z tym pytaniem zwróciłam się do przeora klasztoru Karmelitów Bosych w Czernej, gdzie mieści się sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej.

– Najłatwiej zdobyć szkaplerz, wstępując do zakonu – uśmiecha się o. Leszek Stańczewski OCD. – Wówczas dostaje się go „za darmo”, jako część stroju karmelity czy karmelitanki. Ale każdy, kto nie ma powołania do życia zakonnego, może otrzymać szkaplerz „w wersji light” – dwa kawałki brązowego płótna połączone tasiemką, które musi nałożyć kapłan – tłumaczy zakonnik. Sam szkaplerz można nabyć gdziekolwiek, choćby w księgarni w Czernej. Tu, w sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej, każdego roku w pierwszą sobotę po wspomnieniu Matki Bożej z Góry Karmel (16 lipca) odbywa się ogólnopolskie spotkanie Rodziny Szkaplerznej.

Znak zbawienia

Historia szkaplerza sięga XII i XIII wieku i łączy się z górą Karmel w Palestynie, gdzie pustelnicy – bracia Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel żyli według reguły nadanej im przez patriarchę Jerozolimy – Alberta. Po upadku Królestwa Jerozolimskiego część z nich uciekła do Europy, aby schronić się przed muzułmanami. W Europie jednak bracia, chcąc żyć według swojej reguły, spotkali się z niechęcią kleru i innych zakonów. Napotkali tak wielki opór, że groziło im rozwiązanie. Wówczas generał zakonu – Szymon Stock modlił się gorąco do Matki Bożej, prosząc o ratunek. I właśnie w nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. objawiła mu się Maryja, która podając mu szkaplerz, powiedziała: „Umiłowany synu! Przyjmij szkaplerz twojego zakonu. Przywilej dla ciebie i karmelitów. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania. Kto w nim umrze, nie dozna ognia piekielnego”.

– Szymon Stock przyjął szkaplerz jako dar i polecił, by odtąd nosili go wszyscy karmelici – wyjaśnia o. Stańczewski. – Ten szkaplerz nie jest dla nas tylko zwykłą szatą zakonną – traktujemy go jako dar Matki Bożej. Codziennie, gdy zakładamy i zdejmujemy szkaplerz, całujemy go. Inne zakony również noszą szkaplerze, ale nasz, karmelitański, ma szczególne znaczenie. To jakby szata Matki Bożej, z którą Maryja utożsamia się jak ze swoim wizerunkiem i wiąże z tym znakiem szczególne obietnice i zobowiązania.

Jak św. Jan

Szkaplerz to pewien znak, zobowiązanie do modlitwy i do apostolstwa. – To przede wszystkim zobowiązanie do tego, by wziąć Matkę Bożą do siebie, tak jak to uczynił św. Jan Apostoł pod krzyżem – wyjaśnia o. Leszek. – Przyjęcie szkaplerza jest wzięciem Maryi do swojego serca, do życia w codzienności, aby była w nim zawsze obecna jako Matka i Siostra. Szkaplerz to nie amulet, który automatycznie nas od czegoś uwalnia, ale to przypomnienie, byśmy pamiętali, że zmierzamy do nieba.

Ci, którzy przyjmują szkaplerz, zobowiązują się do codziennej maryjnej modlitwy. – „Pod Twoją obronę” – to najbardziej zalecana modlitwa dla tych, którzy noszą szkaplerz – mówi Ojciec Przeor. – To jest taki punkt wyjścia do regularnej rozmowy z Bogiem, do której zachęca św. Paweł, mówiąc: „Módlcie się nieustannie”.

Oprócz tego zaleca się, aby noszący szkaplerz raz w tygodniu odprawili jakiś akt pobożności maryjnej, np. odmówili Różaniec lub Litanię do Matki Bożej. A raz w roku, w miarę możliwości, można wziąć udział w nowennie odprawianej w większości klasztorów karmelitańskich przed 16 lipca.

Chroni i ocala

Z przyjęciem szkaplerza wiążą się szczególne obietnice. Maryja obiecuje, że kto pobożnie nosi szkaplerz, nie zazna ognia piekielnego, a w pierwszą sobotę po swojej śmierci zostanie wybawiony z czyśćca. Matka Boża zapewnia także o swojej pomocy i opiece w życiu doczesnym.

O tej pomocy przekonało się wielu czcicieli Matki Bożej. O. Stańczewski opowiada historię polskiego żołnierza, który w czasie II wojny światowej zgubił szkaplerz. Gdy po bitwie żołnierze zajęli niemieckie okopy, ów człowiek poszedł szukać zguby. Szkaplerza szukał też jego towarzysz – znalazł go i zabrał, aby odnieść koledze. Okazało się, że w tym czasie w okopach wybuchła bomba zegarowa. Zginęli wszyscy z wyjątkiem tych dwóch, którzy opuścili okopy w poszukiwaniu szkaplerza. Inna historia wiąże się z pożarem w Truskolasach, w archidiecezji częstochowskiej, gdzie znajduje się dom Sióstr Karmelitanek Bosych. Jak pisze w książce: „Dar mojej Matki” o. Jan Ewangelista Krawczyk OCD: „Siostra Genowefa rzuciła duży Szkaplerz święty ze swojego habitu w półtorametrową przestrzeń dzielącą płonący dom od domu, który miał się zaraz zapalić, mówiąc: «Maryjo, ratuj!». Ogień powoli wygasł i dalej się już nie przeniósł, ku zdumieniu ludzi”.

Co robić, by nosić szkaplerz? – dopytuję. – Przyjąć go z ręki kapłana, nosić zawsze i wszędzie i naśladować Maryję – wyjaśnia o. Leszek i dodaje: – Potrzeba również pokuty, pokory, walki o czystość i ufnej modlitwy, do czego zobowiązujemy się, przyjmując szkaplerz, a więc Matkę Bożą, do swojego życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy: oburzenie skazaniem na śmierć głodową Vincenta Lamberta

2019-07-17 18:03

lk / Warszawa (KAI)

Przygnębienie i oburzenie decyzją lekarzy, którzy zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta, pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji, wyraziło Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich. Mężczyzna zmarł dziewięć dni po odłączeniu go od aparatury podtrzymującej życie.

Poniżej tekst stanowiska przesłanego KAI:

Stanowisko Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich wobec zaniechania żywienia chorego Vincenta Lamberta

1. Jesteśmy oburzeni i przygnębieni decyzją lekarzy, którzy od dnia 3.07.2019 r. zaniechali odżywiania i nawadniania, skazując na śmierć głodową Vincenta Lamberta - pacjenta Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji.

2. Działania zespołu medycznego w ostatnich 9 dniach życia Vincenta są sprzeczne z prawami człowieka i zasadami etyki lekarskiej, są formą eutanazji i aktem okrucieństwa wobec pacjenta i jego rodziców. Niszczy to wizerunek lekarza i podważa zaufanie do naszego zawodu.

3. Nie jest uporczywą terapią żywienie przez sondę i pojenie wodą pacjenta z zachowanym samodzielnym oddechem oraz minimalną świadomością.

4. Żaden wyrok sądowy ani opinia specjalistów nie usprawiedliwiają działań zmierzających do zakończenia życia chorego, pozbawienia go jedzenia, picia i pomocy najbliższych oraz odbierania mu możliwości leczenia i rehabilitowania w innym ośrodku medycznym.

5. Mamy nadzieję, że historia choroby i śmierci głodowej Vincenta Lamberta oraz walka jego rodziców i tysięcy ludzi na całym świecie o jego ocalenie przyczynią się do ochrony życia i godności innych ciężko chorych pacjentów.

W imieniu Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich:

dr n.med. ELŻBIETA KORTYCZKO, prezes KSLP, specjalista pediatrii i neonatologii,

prof. BOGDAN CHAZAN, wiceprezes KSLP i prezes Oddz. Mazowieckiego, specjalista ginekologii i położnictwa,

lek. ANNA GRĘZIAK, Honorowy Prezes KSLP, anestezjolog, członek Zespołu przy Rzeczniku Praw Pacjenta ds. opracowania standardów postępowania w terapiach medycznych stosowanych w okresie kończącego się życia,

lek. GRAŻYNA RYBAK, delegat Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii,

lek. MARZENNA KOSZAŃSKA, wiceprezes Oddz. Mazowieckiego KSLP, specjalista pediatrii

----

42-letni Vincent Lambert, który po wypadku w 2008 r. był sparaliżowany, żył przez 11 lat w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Zmarł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania. Dwa dni później odbył się jego pogrzeb.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem