Reklama

Racjonalność wątpienia

Niedziela sosnowiecka 15/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Cogito ergo sum - mawiał w XVII w. Kartezjusz, odkrywając dla współczesnych i dla potomnych racjonalność. Dubito ergo sum - mawiają najczęściej współcześni myśliciele, znajdując rzesze naśladowców i zwykłych klakierów. Wątpienie stało się najwyższą cnotą współczesności. - Czy Pani mi to obieca? - zapytałem jedną kobietę w kancelarii parafialnej. - Pani stała tuż za progiem, jakby wątpiąc, że może się ze mną dogadać nawet w tak prostej sprawie jak obietnica, której przedmiotem był niewielki wysiłek z jej strony.
- Ale przecież ludzie kłamią - odpowiedziała - zaskakując mnie 100-procentową pewnością przy przenikającej całą jej osobowość postawie zwątpienia. - Namawia mnie Pani, żebym urzędowo wątpił w Pani deklaracje, zakładając z góry, że Pani na pewno skłamie? - zapytałem zdziwiony. Pani z lekka się zmieszała, ale do końca, nie straciwszy rezonu, powtórzyła główną prawdę swojej wiary - ale ludzie kłamią.
Także dlatego, że ludzie kłamią, wątpimy. Najbardziej zwątpiliśmy w polityków i już nie postawilibyśmy na ich prawdomówność funta kłaków. Wątpimy - i słusznie, że jutro obudzimy się w szczęśliwszym kraju. Nie dajemy wiary znajomym, podejrzewając, że coś ukrywają albo do czegoś chcą nas wykorzystać. Przybieramy maskę naiwniaka w urzędzie. Za grosz nie dajemy wiary ekspedientce w sklepie, bo i tak wiemy swoje. Każą nam nawet wątpić w naszych rodziców, mówiąc, że absolutną pewność ojcostwa daje dopiero test DNA. Wątpimy wreszcie w Boga. W to czy jest, a nawet jeżeli, to jaki jest. Jaki jesteś, Panie Boże - pytamy? I nie czekając na odpowiedź, dopowiadamy jednym tchem: No przecież widzisz, jak nam źle. No więc musisz być nieczuły, skoro się nie pochylisz nad nami, nielitościwy, bo nie słychać Twojego protestu; zajęty sobą, nie obchodzi Cię nasz los. Czy taki jest Ojciec? Powiedz mi, kim Ty naprawdę jesteś, bo inaczej Cię zabiję!
- Po co mi Bóg? - pyta Pan na ulicy. I zaraz udowadnia, także przed sobą samym, ugruntowane przekonanie.
- Jeść mi nie da, na lekarstwa od Niego także nie mam co liczyć. Nawet jeżeli jest, to dla mnie On nie istnieje, bo co ja z Niego mam?
No właśnie, co ja mogę mieć z sądu, krzyża, trzech upadków, Cyrenejczyka i Weroniki, płaczących kobiet, zakrwawionych szat i poszarpanego ciała? Co mogę zyskać na łzach prostej żydówki, ckliwym geście miłosierdzia obcego mi mężczyzny z Arymatei i zwalistej skały, która stała się grobem. Mogę się bać? Współczuć? Uronić łezkę? Podziwiać? Zapamiętać? Rozczulić się? Przejść do porządku dziennego? Machnąć ręką? Zadrwić? Wybuchnąć śmiechem? A może zrozumieć i zaskarbić sobie?
Na krzyżu Bóg mówi, kim jest, w sposób taki, żebym nie miał wątpliwości. Nawet cienia. Jeszcze Mu nie wierzysz? No to weź Go i zabij! Razem Go zabijmy! Choć muchy nie skrzywdzimy, to Boga przy każdej okazji. No śmiało! Po raz kolejny! Będziesz widział, będziemy widzieli to samo. Ciszę milczenia bez burzy. Potulny spacer na miejsce kaźni. Krople krwi, które nie plamią honoru. Agonię życia i konwulsje umierania bez bohaterskiej pozy. I będziesz miał dowód? Pewnie na długo nie wystarczy. Na godzinę. Dwie. Tydzień. Miesiąc. Ale później znowu będziesz mógł wziąć młotek i gwoździe.
Przyjechał z Wrocławia. Starszy. Blisko 80. Szukał prawdy o sobie. Od kilkudziesięciu lat nie dawała mu spokoju. Czy jest dzieckiem tych ludzi, których uważa za swoich rodziców? Strzępki zdarzeń, niedokończone zdania układały się w pewne podejrzenie i nie dawały mu spokoju. Oni nie żyją już od dawna. - Po co mi ta prawda? - pyta się głośno i trochę z zawstydzeniem? - Bo spędza mi sen z oczu, wieczorami nie daje zasnąć. Bo z nią się budzę i chodzę całymi dniami. - Co będzie, jak się już dowiem? Pewnie na zewnątrz nic się nie zmieni. Chleba mi nie przybędzie, na lekarstwa jak dawniej będzie czasem brakowało. Nie raz i drugi dopiecze samotność. Ale wiem, że muszę.
Czy jesteśmy dziećmi tego Boga? Metryki mówią, że tak, ale strzępki zdarzeń, niedokończone zdania układają się w pewne podejrzenia. Dzieci zabiły swego ojca i nie zmienia nic, że łatwo dał się zabić. To ojcobójstwo. Dzieci szarpią swojego Ojca i nie ma nic do rzeczy, że nie oddaje pięknym za nadobne. Dzieci mówią o swoim Ojcu niestworzone historie i nie przeczy temu, nie żąda sprostowań. Jak potwierdzić, że nasza metryka to nie falsyfikat. Najprościej porównać kod genetyczny Boga z naszym łańcuchem DNA. Czy jeszcze nosimy w sobie kod genetyczny rodziciela, pierwowzoru? Czy w wyniku ewolucji nastąpiła mutacja? I człowiek stworzony na Jego obraz i podobieństwo dokonał takiej modyfikacji, że jego kod już nijak nie przystaje do DNA Boga?
Jak to sprawdzić? Spójrzmy na nasze pragnienia nieugaszone, tęsknoty nieśmiertelne, oczekiwania bezustanne, marzenia nieskończone, ideały bliźniacze a na dodatek lęki powszechne, obawy uniwersalne, niepokoje sięgające dna serca. Przecież są takie same jak Jego. On jak i my pragnie miłości, która nie zna granic, z tym, że On tak kocha, a my tylko chcielibyśmy być tak kochani. On jak i my chce pokoju i jedności. On zrobił wiele. Pojednał ludzkość ze sobą, a my - łapiemy się na tym - robimy Mu krecią robotę. On jak i my chce nadziei dla nas, nadziei, która nie zawodzi, która nie pryska jak bańka mydlana przy byle uderzeniu wiatrem, tyle że my zazwyczaj mylimy się, pokładając nadzieję w tym, co prowadzi prostą drogą do rozpaczy. I On, i my chcemy wreszcie życia bez ocieniającej śmierci, tyle że my jak ślepcy pchamy siebie i innych w jej chciwe łapy.
Jesteśmy do Boga podobni. Dowodem jest nasze duchowe DNA złożone z marzeń, pragnień, oczekiwań i ideałów. Wychodzi ono na wierzch w czasie głodu Boga, gdy wszystko dookoła zdaje się być zgliszczami. Racjonalnie, za Kartezjuszem, rzecz biorąc człowiek jest na Boga skazany. Problem w tym, że Bóg dał się skazać człowiekowi, a my ciągle nie możemy do końca skazać siebie na Boga.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świadectwo: pokonała nowotwór dzięki wstawiennictwu Carla Acutisa

Zawsze powtarzam, że choroba, na którą zachorowałam, przyniosła mi więcej dobrego niż złego – wyznaje María Dolores Rosique, kobieta, która w cudowny sposób zetknęła się z Carlem Acutisem.

Święty z internetu – jak nazywany jest Carlo Acutis – wciąż zadziwia świat, a ostatnio przypomniał o sobie dzięki cudownej interwencji z nieba, której doświadczyła pewna czterdziestoparoletnia Hiszpanka. Kobieta od dłuższego czasu czuła się źle. Miała problemy żołądkowe. Podejrzewała raka trzustki albo wątroby, udała się więc na gruntowne badania. USG i endoskopia niczego jednak nie wykazały, co uspokoiło Maríę Dolores na tyle, że postanowiła wyjechać z rodziną na niezapomnianą wycieczkę do Włoch. W 2022 r. udała się więc z mężem Pablem, trzema nastoletnimi córkami oraz siedmioletnim synem, by zwiedzać Toskanię, Rzym i Watykan. Były to wspaniałe dni – wycieczka będąca spełnieniem ich marzeń. Wystarczyła jednak jedna noc, by jak mówi María, „przejść od doznania bycia w raju do poczucia, że spadamy do piekła”. Tej jednej nocy kobieta poczuła się bardzo źle, problemy żołądkowe osiągnęły apogeum. Dla niej było już wiadome, że ma nowotwór. Późniejsze badania potwierdziły jej przeczucia. Rodzina miała w tym momencie dwie możliwości: albo natychmiast wracać do Hiszpanii, albo dotrwać do końca wycieczki. Zdecydowali się na to drugie.
CZYTAJ DALEJ

Św. Brygida Szwedzka tęskniąca do Jezusa

„Brygida może stać się dla współczesnych kobiet zachętą do odgrywania pierwszorzędnej roli w społeczeństwie, które będzie otaczać szacunkiem jej godność i pozwoli jej na równi z mężczyzną brać udział w wypełnianiu Bożego planu w odniesieniu do ludzkości”. Tak papież Jan Paweł II napisał w 2002 r. w specjalnym przesłaniu do przełożonej generalnej Zakonu Najświętszego Zbawiciela św. Brygidy – matki Tekli Famiglietti z okazji rozpoczęcia uroczystości 700. rocznicy urodzin św. Brygidy

W 1999 r. papież Jan Paweł II ogłosił św. Brygidę Szwedzką, św. Katarzynę ze Sieny i św. Teresę Benedyktę od Krzyża współpatronkami Europy. „Konkretny powód, dla którego wybrałem te właśnie postaci, kryje się w samym ich życiu” – wyjaśnił w Liście apostolskim ogłaszającym jego decyzję. Co takiego znalazł w historii życia kobiety pochodzącej z kraju, który dzisiaj rzadko kojarzony jest z katolicyzmem?
CZYTAJ DALEJ

Bochnia ponownie zabrzmi muzyką gospel!

2026-07-23 12:13

archiwum organizatorów

Kolejna 6. edycja festiwalu GospeLOVE Lato, odbędzie się w Bochni w dniach 6–9 sierpnia 2026 roku. Śpiew i muzyka na żywo, świetni muzycy, wybitne aranżacje, radość, emocje i dobrze spędzony czas.

Organizowane przez Stowarzyszenie Gospel nad Rabą oraz Powiat Bocheński wydarzenie od 2021 roku przyciąga miłośników muzyki gospel z całej Polski, a także z zagranicy, łącząc wysoki poziom artystyczny z atmosferą wspólnoty, radości i wspólnego śpiewania.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję