Reklama

Niedziela Lubelska

Chełm

Dar bezinteresownej pomocy

[ TEMATY ]

stowarzyszenie

stowarzyszenie

Tadeusz Boniecki

Z wizytą u chorego

W tym roku Stowarzyszenie Hospicjum Domowe im. ks. kan. Kazimierza Malinowskiego w Chełmie świętuje 10-lecie działalności.

Od dekady kieruję Stowarzyszeniem Hospicjum Domowe im. ks. kan. Kazimierza Malinowskiego w Chełmie. Z doświadczenia wiem, że cierpienie jest nie tylko trudne dla tych, którzy je pokornie znoszą, ale i również dla tych, którzy na nie patrzą. Im bliższa naszemu sercu osoba, tym cierpienie jest większe; czasami bywa, że nie do ukrycia. Hospicjum to inaczej gościna. My wraz z wolontariuszami i kadrą medyczną jesteśmy częstymi gośćmi w rodzinach chorych. Gościmy nie w domach chorych, lecz przede wszystkim w ich sercach. Nie stoimy nad łóżkiem chorego, lecz pochylamy się nad nim. Oprócz specjalistycznej, bezpłatnej opieki medycznej mamy czas, aby wysłuchać się w to, co chory ma nam do powiedzenia. Towarzyszymy choremu z miłością w cierpieniu, pozwalając mu godnie żyć. W dzisiejszych czasach, gdy człowiek jest zabiegany w codzienności i gonitwie za wieloma sprawami i brakuje mu czasu na rozmowę, służba u boku chorego jest wielkim błogosławieństwem. Pokazuje, że warto żyć i pomagać, widząc w chorym samego Chrystusa. Dlatego pielęgnując chorego, musimy mieć pełną świadomość, że my więcej korzystamy od niego niż on od nas, bo nie tylko przybliżamy sobie niebo, ale i wiele się od niego uczymy. Jak napisał papież Franciszek, wskaźnikiem zdrowia chrześcijanina jest radość z bezinteresownego daru pomocy.

Reklama

By lepiej służyć, hospicjum potrzebuje środków. Każdy może wesprzeć pracę wolontariuszy, przekazując 1% podatku dochodowego. Pieniądze pozwolą skutecznie pomagać od strony medycznej. Chorymi w domach (obecnie jest to ok. 25 osób) zajmuje się zespół hospicyjny, który tworzą: lekarz opieki paliatywnej, pielęgniarka, fizjoterapeuta, psycholog. W miarę potrzeb stałą pomocą służy również prawnik, pracownik socjalny i kapelan. Środki pomogą w zakupie artykułów medycznych i sprzętu rehabilitacyjnego (łóżka, wózki, chodziki, koncentratory tlenu), który udostępniany jest chorym nieodpłatnie. Istnieją duże szanse, że w tym roku stowarzyszenie pozyska działkę na budowę hospicjum stacjonarnego, którego nie ma zarówno w mieście, jak i powiecie. Społeczeństwo się starzeje, przybywa osób z chorobami nowotworowymi i coraz częściej się zdarza, że rodzina nie jest w stanie opiekować się chorym w domu. Aby zapewnić potrzebującym godne życie i godną śmierć, bardzo potrzebne jest stacjonarne hospicjum.

Stowarzyszenie ma status organizacji pożytku publicznego, a to oznacza, że dokonując corocznego rozliczenia z fiskusem, 1% swojego podatku można przekazać właśnie chełmskiemu hospicjum (KRS 0000342853). W ubiegłym roku z tego tytułu na konto trafiło 100 tys. zł. To bezcenna pomoc dla chorych i ich rodzin. Przekazanie 1% nie kosztuje zupełnie nic; po prostu odpowiednia kwota zamiast do skarbu państwa trafia do wskazanej organizacji pożytku publicznego.

2019-02-25 10:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wspólnota jest siłą

[ TEMATY ]

wspólnota

stowarzyszenie

stowarzyszenie

młodzież

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży

Maciej Cupiał

Wspólnota to dobrze przeżyta młodość

Zakończył się rok formacyjny częstochowskich wspólnot. Choć był inny niż wszystkie, wiele się wydarzyło.

Zajrzeliśmy do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i zapytaliśmy, jaki był ten rok. Wspólnota to nie tylko dusza, ale i ciało: – Ósma zasada KSM-owicza brzmi: „Dbaj o zdrowie i rozwój fizyczny”, dlatego przez cały rok dbamy o aktywność fizyczną, zachęcając do aktywnego stylu życia przez organizowanie różnych zajęć sportowych. Realizujemy cotygodniowe zajęcia na hali sportowej OSiR, podczas których gramy m.in. w siatkówkę, unihokeja, piłkę nożną czy koszykówkę. Staramy się urozmaicać czas spędzany na hali w różny sposób, np. zorganizowaliśmy spotkanie z siatkarzami klubu sportowego Aluron Virtu CMC Zawiercie, dzięki przychylności władz miasta Zawiercie mamy możliwość korzystania z karnetów na obiekty sportowe, takie jak basen i siłownia, a w okresie zimowym także lodowisko. Rozpoczął się czas wakacji, który chcemy wykorzystać jak najpełniej. Aby dobrze zacząć wakacje, w ostatnią sobotę udaliśmy się do Podzamcza na skałki. Był to czas integracji i zabawy, a oprócz tego mieliśmy okazję spróbować swoich sił we wspinaczce pod okiem instruktorów. Podczas tegorocznych wakacji planujemy m.in.: organizację turnieju siatkówki plażowej, wyjścia na rolki czy rower, spotkania na boisku do koszykówki i siatkówki. Jesteśmy otwarci na wszystkie propozycje sportowe, chętnie przyjmujemy pomysły naszych koleżanek i kolegów. Często podejmujemy działania spontanicznie, wówczas jest ciekawie i zaskakująco, a zabawa jest wspaniała – mówi Ania Kowalik z zawierciańskiego oddziału przy parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła.

W zdrowym ciele zdrowy duch, i o tego ducha zapytaliśmy zastępcę sekretarza zarządu KSM Magdę Kowalczyk: – W KSM-ie jestem już ponad 5 lat, ale to miniony rok formacyjny przyniósł wiele zmian. Byłam na kursie liderskim organizowanym przez ogólnopolski KSM, po raz pierwszy byłam w radiu. Ponadto zostałam zastępcą sekretarza. Jeszcze bardziej zbliżyłam się do Boga i poznałam wiele niesamowitych osób. Przez pandemię musiałam, jak każdy, nauczyć się pracować w trudniejszych warunkach, bo nasze możliwości były mocno ograniczone. Jednak jako KSM-owiczka jestem GOTÓW także i w takich sytuacjach i wraz z innymi pełnoletnimi członkami stowarzyszenia włączyłam się w akcję pomocy seniorom, rozwożąc im ciepłe posiłki przygotowane przez Caritas w Częstochowie. Najlepszą nagrodą była wdzięczność tych ludzi i uśmiech posyłany do nas przez okna. Rok formacyjny się zakończył, nadeszły wakacje, a my zbieramy siły na następny!

W tym roku do wspólnoty przy parafii św. Stanisława Kostki w Częstochowie dołączyła Sara Starzyńska. Młoda i pełna zapału mówi, że to był dobry czas: – KSM dał mi więcej niż mogłam sobie wyobrazić. Spotkałam na swojej drodze wspaniałych ludzi, którzy nie pozwolą mi zwątpić w moją prawdziwą wartość i zawsze wyciągną pomocną dłoń. Zobaczyłam, że warto podjąć ryzyko i pokonać strach. Wiele razy przekroczyłam samą siebie i wiem, że bez wspólnoty nigdy bym się na te wszystkie rzeczy nie odważyła. KSM po prostu dał mi nowe życie – życie z Bogiem.

CZYTAJ DALEJ

Wiara na medal

2020-07-21 12:05

Niedziela Ogólnopolska 30/2020, str. 46-47

[ TEMATY ]

sport

świadectwo

świadectwo wiary

www.mt1033.pl

Robert Lewandowski: jestem katolikiem i nie wstydzę się Jezusa

Wielu polskich sportowców publicznie przyznaje się do wiary. W czasach, gdy w przestrzeni publicznej słyszymy najczęściej wyznania osób odrzucających Boga, postawa naszych zawodników jest bardzo budująca.

Pan Jezus jest u mnie na pierwszym miejscu (...). Wiary uczyłem się najpierw w domu – od dziadka i taty. Dzisiaj jest ona czymś zupełnie naturalnym. Pan Bóg był i zawsze będzie dla mnie kimś wyjątkowym – powiedział Bartosz Zmarzlik, mistrz świata na żużlu w sezonie 2019 i polski sportowiec 2019 roku, gdy dołączył do akcji „Nie wstydzę się Jezusa”. Podczas gali, w czasie której odebrał statuetkę dla najlepszego sportowca, ujął wszystkich ogromną skromnością i pokorą. Trener polskiej kadry żartuje, że jest on taki grzeczny, ponieważ codziennie chodzi do kościoła. Żużlowiec doprecyzowuje: – Do kościoła chodzę w każdą niedzielę. To nie jest dla mnie żadna ujma ani utrudnienie. To bardzo mi pomaga. Kiedyś spodobały mi się słowa, które powiedział Kamil Stoch: „Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu”. Staram się to wdrażać w życie.

Stoch pięknym świadectwem wiary dzieli się już od lat. Wielokrotnie publicznie dziękował Bogu za swoje różne osiągnięcia, np. po zdobyciu złotych medali olimpijskich, medali mistrzostw świata, a także po innych sukcesach. O tym, jak ważną rolę w jego życiu odgrywa Bóg, opowiadał w wielu wywiadach oraz pokazywał, wspierając różne inicjatywy katolickie, m.in. w 2017 r. zachęcał do udziału w „Różańcu do granic”. – Wiara jest dla mnie fundamentem życia, fundamentem bycia. Stale, w każdym momencie, odczuwam obecność Boga i Jego wsparcie. Bez wiary trudno byłoby mi cokolwiek osiągnąć – deklaruje.

Obaj sportowcy każdy swój start powierzają Bogu. Przed każdym wyjazdem na tor lub wejściem na skocznię wykonują znak krzyża. – To mnie uspokaja i dodaje mi siły. Uświadamiam sobie, że nie jestem sam, że Bóg jest przy mnie i na pewno będzie nade mną czuwał – tłumaczy skoczek.

Zmarzlik i Stoch nie są bynajmniej jedynymi sportowcami, którzy mają odwagę przyznawać się do Boga. Tak postępuje prawie cała dziesiątka najlepszych sportowców 2019 r.!

Cotygodniowa ewangelizacja

W minionym sezonie zimowym dość regularnie powtarzał się następujący obraz: Dawid Kubacki żegna się przed skokiem, po czym frunie po kolejne miejsce na podium. To piękne świadectwo dla milionów Polaków, którzy zasiadają przed ekranami telewizorów. Znak krzyża, który zawsze czyni nasz zawodnik, nie wszystkim się jednak podoba. Dwa lata temu Wojciech Kuczok w felietonie dla Gazety Wyborczej stwierdził, że obraża on jego „uczucia ateistyczne”, i kpił, że nie wróży Dawidowi pozytywnych efektów współpracy z psychologiem, „dopóki to nerwowe «Wymię ojca» będzie poprzedzało każdy dojazd do progu”. Skoczek wówczas odpowiedział: „Wiara w moim życiu jest bardzo ważna. Żegnam się przed skokiem, bo to jest symbol wiary, z którym się identyfikuję. Znak krzyża pomaga mi być lepszym zawodnikiem. Dzięki temu czuję, że mam na skoczni dodatkowe wsparcie. Ze spokojem podchodzę do pewnych rzeczy, mając świadomość, że mam wsparcie z góry”. Znaku krzyża przed każdym skokiem robić nie przestał. A od tamtego czasu sięgnął po mistrzostwo świata, wygrał Turniej Czterech Skoczni i zaczął kolekcjonować kolejne miejsca na podium w zawodach Pucharu Świata.

Znak, który nie jest na pokaz

Znak krzyża przed startem czynią też inni nasi sportowcy. Marcin Lewandowski, brązowy medalista mistrzostw świata 2019 r. w biegu na 1500 m, przyznaje: – Gest ten wyniosłem z młodości i gry w piłkę: przed wejściem na boisko dotykałem murawy i się żegnałem. Teraz tak samo jest na tartanie. Nie robię tego na pokaz. Modlę się codziennie. Lewandowski podkreśla, że wiara w Boga jest dla niego bardzo ważna: – Moje całe życie to rodzina. Ona, obok wiary w Pana Boga, daje mi siłę (...). Bóg i rodzina to dla mnie najważniejsze wartości. Za nimi jest bieganie.

Wymodlone dziecko

Wilfredo Leon, jeden z najlepszych siatkarzy świata, który dołączył do naszej reprezentacji w minionym roku, przyznał po udanych kwalifikacjach olimpijskich, że modlił się w ich kluczowym momencie. – Pan Bóg chyba trochę pomógł – stwierdził. To, że wiara dla Leona jest bardzo ważna, na pewno w dużej mierze wynika z jego osobistego doświadczenia – żyje dzięki modlitwie rodziców. – Lekarze bardzo długo mówili mojej mamie, że jest bezpłodna i nie może mieć dzieci. Rodzice bardzo długo starali się o dziecko. Pragnęli potomka, mama zaczęła więcej chodzić do kościoła. Prosiła Boga o dobrą nowinę. I nagle stał się cud – zaszła w ciążę! Można więc powiedzieć, że byłem wymodlonym dzieckiem, darem od Boga dla moich rodziców – wyznał w jednym z wywiadów.

Z Kościołem za pan brat

Nasz znakomity piłkarz Robert Lewandowski do akcji „Nie wstydzę się Jezusa” dołączył już w 2012 r. – Jestem katolikiem i nie wstydzę się Jezusa ani swojej wiary. Wiem, że Pan Bóg na pewno cały czas nade mną czuwa. Wiara pomaga mi na boisku, ale też poza nim, aby być po prostu dobrym człowiekiem i popełniać jak najmniej błędów – powiedział wówczas w nagraniu.

Medalista mistrzostw świata w skoku o tyczce Piotr Lisek przed ostatnimi świętami Bożego Narodzenia przyznał, że święta są dla niego bardzo ważne ze względów religijnych: – Z Kościołem jesteśmy za pan brat. Kolędujemy, idziemy na Pasterkę. Jest chwila wyciszenia, refleksji. Biegaczka Justyna Święty-Ersetic podczas spotkania z kibicami w Raciborzu podzieliła się tym, że w czasie mistrzostw świata w Ad-Dausze w ub.r., zanim zdobyła z koleżankami brązowy medal w sztafecie 4 × 400 m, przechodziła kryzys i wzywała Boga na ratunek. I On pomógł. Z kolei koszykarz Mateusz Ponitka zapewniał jakiś czas temu, że codziennie dziękuje Bogu za to, iż tak potoczyła się jego kariera sportowa.

Najważniejsze wartości

O Bogu i wierze publicznie mówią także inne nasze gwiazdy sportu. – Wierzę w Boga, kocham Go, jestem Mu oddana. Wierzę, że moje istnienie ma sens i nie skończy się śmiercią fizyczną. W moim życiu było wiele sytuacji, w których szczególnie odczuwałam obecność Boga i w wielu przypadkach wiedziałam, że mi pomógł – wyznała kilka lat temu Anita Włodarczyk, nasza najbardziej utytułowana sportsmenka ostatnich lat, która w czołowej dziesiątce sportowców 2019 r. nie znalazła się tylko przez kontuzję.

Pięknym świadectwem niezłomnej wiary, wyrażanej nie tylko przez słowa, lecz także przez konkretną postawę, dzieli się w ostatnich miesiącach medalistka olimpijska i mistrzyni świata w windsurfingu Zofia Klepacka. Gdy w marcu wyraziła swój sprzeciw wobec warszawskiej Karty LGBT+, spotkała ją lawina hejtu. Zawodniczka się tym jednak nie zraziła i jeszcze wyraźniej zaczęła się sprzeciwiać seksualizacji dzieci. Ponadto często zamieszcza ewangelizujące posty w mediach społecznościowych oraz upomina się o prawo do życia dla wszystkich nienarodzonych dzieci. Niemal na każdym kroku podkreśla, że najważniejsze dla niej wartości to Bóg, Honor i Ojczyzna.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Nycz w Praszce: To miejsce jest rozwinięciem i kontynuacją sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej

2020-08-09 17:11

[ TEMATY ]

Praszka

kard. Kazimierz Nycz

Michał Janik/Niedziela TV

– To miejsce jest rozwinięciem i kontynuacją sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej – powiedział kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski i Wielki Przeor Zwierzchnictwa Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, który w niedzielę 9 sierpnia przewodniczył uroczystościom odpustowym w Archidiecezjalnym Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia na Kalwarii w Praszce.

Eucharystię koncelebrował m.in. abp senior Stanisław Nowak, założyciel kalwarii w Praszce. W uroczystości wzięli udział kapłani, siostry zakonne, damy i kawalerowie Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu w Jerozolimie, parafianie i pielgrzymi.

Zobacz zdjęcia: Odpust ku czci Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia w Archidiecezjalnym Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Praszce

Przed Sumą odpustową kard. Nycz poświęcił tablicę upamiętniającą kard. Stefana Wyszyńskiego, a modlitwę zawierzenia w kaplicy Matki Bożej Królowej Palestyny – Patronki Zakonu Świętego Grobu, odmówił jego polski zwierzchnik Józef Dąbrowski OESSH. Po procesji do sanktuarium, przed wizerunkiem Kalwaryjskiej Matki Zawierzenia kard. Nycz odmówił modlitwę zawierzenia św. Jana Pawła II. Po procesji zaśnięcia Matki Bożej z figurą Matki Bożej Zaśniętej z Domku Zaśnięcia na szczyt Kalwarii w Praszce rozpoczęła się Suma odpustowa.

W homilii kard. Nycz przypomniał, że odpust w Praszce miał być dziękczynieniem za beatyfikację sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, która nie odbyła się na skutek pandemii. Podkreślił, że ta uroczystość musi być godna. – Nie możemy pozwolić na to, żeby wielki prymas, który gromadził wokół siebie setki tysięcy ludzi, był beatyfikowany w zaciszu małego kościoła, w obecności 60 czy 100 ludzi. Potrzebujemy nie wirtualnej, a realnej uroczystości, która da nam nowego patrona i wzór do naśladowania, również w głoszeniu Ewangelii – powiedział metropolita warszawski.

Przypominając modlitwę zawierzenia odmówioną w kaplicy Matki Bożej Królowej Palestyny, zwrócił uwagę na obecność członków Zakonu Świętego Grobu, których zadaniem jest troska o Grób Pański, ale także o chrześcijan w Ziemi Świętej. Kard. Nycz wezwał do modlitwy za chrześcijan cierpiących w Palestynie oraz za ofiary niedawnego wybuchu w Libanie.

Metropolita warszawski odmówił również przed Sumą modlitwę zawierzenia, którą 19 sierpnia 2002 r., podczas ostatniej pielgrzymki do ojczyzny św. Jan Paweł II wypowiedział w Kalwarii Zebrzydowskiej. – Jesteście rozwinięciem i kontynuacją tego sanktuarium, a więc jesteście szczególnie odpowiedzialni za dziedzictwo tego miejsca i św. Jana Pawła II – powiedział do wiernych w Praszce. Kard. Nycz przypomniał, że Karol Wojtyła przywoził do Kalwarii Zebrzydowskiej nieraz trudne sprawy Kościoła krakowskiego, które „omodlone na dróżkach kalwaryjskich, rozwiązywały się w szczególnie dobry sposób”. – Życzę wam, żeby także wasze dróżki były miejscem rozwiązywania ludzkich problemów – zwrócił się do parafian z Praszki.

Metropolita warszawski przypomniał, że u podstaw sanktuarium w Praszce leżą troska jego kustosza ks. Stanisława Gasińskiego i abp seniora Stanisława Nowaka, założyciela tego miejsca, „który pochodząc z pobliża Kalwarii Zebrzydowskiej i będąc jej pielgrzymem, postawił sobie za ważny cel, aby Praszka stała się wzorcem dla sanktuariów na terenie archidiecezji częstochowskiej”. – Podziwiamy obecność księdza arcybiskupa na wszystkich uroczystościach maryjnych, choć po ludzku ma prawo do tego, żeby odpocząć. Dzisiaj także jest z nami i za to mu bardzo dziękuję – przyznał celebrans.

Za św. Janem Pawłem II przypomniał, że w Kalwarii „poznaje się związek Jezusa z Maryją aż po krzyż i tam poznaje się związek Maryi z Jezusem”. – Golgota, na którą zaprowadzili Jezusa dla naszego zbawienia, jest na pierwszym miejscu Kalwarią Jezusa. Także wasza Kalwaria jest przede wszystkim Kalwarią Odkupiciela i Zbawiciela człowieka. Tam się dokonała ofiara, dla której Chrystus stał się człowiekiem. Mając ludzkie ciało, reprezentował nas, a będąc Bogiem, reprezentował Boga i złożył za nasze grzechy zastępczą ofiarę. Jak mówi św. s. Faustyna Kowalska, w tym momencie wchodzimy głęboko w tajemnicę Trójcy Przenajświętszej, ponieważ stajemy przed Ojcem i mamy odwagę powołać się na Mękę Jego Syna, wypraszając miłosierdzie – wyjaśnił kard. Nycz.

Dodał, że każda Kalwaria ma też charakter maryjny, ponieważ Matka Jezusa „jako jedna z niewielu stanęła pod krzyżem i usłyszała słowa: «Niewiasto, oto syn Twój»”.

– Równocześnie w tym oddaniu na Kalwarii odnajdujemy naszą drogę do Jezusa przez Maryję, drogę, której uczyli nas i kard. Wyszyński, i św. Jan Paweł II – kontynuował metropolita warszawski.

Jak zauważył, dzisiejsze sprawy są podobne do tych, z którymi na Kalwarię pielgrzymowali ci dwaj pasterze. – Tą sprawą jest przede wszystkim rodzina. Ona woła o modlitwę, ale potrzebuje także wielkiej pracy nad sobą, żeby wypełnić zadania – te rodzicielskie, żeby były w Polsce dzieci, i wychowawcze, żeby nie oddawała wychowania tylko w ręce szkoły i różnych instytucji – pouczał kard. Nycz, przywołując sytuację wywołaną pandemią COVID-19. – W rodzinach pojawiła się szansa na to, żeby nadrobić czas, bo wielu mówiło, że nie ma czasu na wychowanie. Kiedy ten czas przyszedł, bardzo wielu nie wiedziało, co z nim zrobić albo mówili, że jest go za dużo – stwierdził hierarcha. Dodał, że „Europa i Polska są na krawędzi beznadziejnej demografii”.

Zwrócił również uwagę na prowadzony dziś atak, którego celem jest małżeństwo. – Nigdy dotąd tak wyraźnie i tak mocno nie próbowano podważać istoty małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, a dla chrześcijanina – związku sakramentalnego, pobłogosławionego i nierozerwalnego. Dzisiaj próbuje się zrównywać z małżeństwem sakramentalnym wszystkie inne próby usankcjonowania związków – kontynuował.

Zdaniem metropolity warszawskiego, drugą trudną sprawą jest troska o miłość społeczną, o którą prosili kard. Wyszyński i św. Jan Paweł II. – Prymas Tysiąclecia często mawiał: „Ten, kto miłuje, zwycięża, a kto nie miłuje, już przegrał”. To była wielka nauka tych pasterzy. Czy ona nie jest dzisiaj aktualna i nam potrzebna, kiedy jesteśmy podzieleni, kiedy mówimy o sobie: „my” i „wy”, „my” i „oni”? A przecież ci „my” i „wy” to ludzie ochrzczeni, którzy są w Kościele i dla których jest Kościół. Nie daj Boże, gdybyśmy jeszcze ten podział wprowadzili do Chrystusowego Kościoła – przestrzegał celebrans.

Kard. Nycz przypomniał również list biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 r. ze słowami: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. – To był list prorocki, profetyczny, który stał się początkiem pojednania między naszymi narodami. Czy prawie 60 lat później napisanie listu o takim chrześcijańskim podejściu do miłości, także nieprzyjaciół, byłoby możliwe? Czy byłoby nas na niego stać? To są kalwaryjskie pytania, o których rozmawiał Jezus z Maryją i Janem z wysokości krzyża, kiedy składał ofiarę za wszystkich, a przede wszystkim za nas, za grzeszników, w tym za tego, który w odczuciu ludzi był łotrem i który na nic nie zasługiwał – zaznaczył metropolita warszawski.

Na zakończenie ponownie zachęcił do modlitwy o ustanie pandemii, o zgodę w Polsce, za ofiary wybuchu w Libanie oraz za polskie rodziny, „aby szły drogą wyznaczoną przez Stwórcę i wychowywały nowych ludzi plemię”. – Niech Matka Najświętsza, św. Jan Paweł II, kard. Stefan Wyszyński bł. Hanna Chrzanowska będą w tej modlitwie pośrednikami – zakończył kard. Nycz.

Po Eucharystii odbyła się procesja do kościółka Grobku oraz Wniebowzięcia Maryi. Na zakończenie uroczystości kard. Nycz wprowadził do kaplicy Miłosierdzia Bożego w kościele Świętej Rodziny relikwie bł. Hanny Chrzanowskiej, pielęgniarki, prekursorki domowej opieki nad chorymi i współpracowniczki abp. Karola Wojtyły.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję