Reklama

Bp Gerazym z BKP: Papież będzie w Bułgarii dobrze przyjęty

2019-05-04 16:18

Andrzej Grajewski (GN), Alina Petrowa-Wasilewicz i Krzysztof Tomasik (KAI) / Sofia

pixabay.com

"Papież będzie w Bułgarii dobrze przyjęty" - zapewnia biskup Gerazym (Georgiew), sekretarz generalnym Świętego Synodu Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego. O sytuacji przed wizytą papieża Franciszka rozmawiają Andrzej Grajewski z "Gościa Niedzielnego" oraz Alina Petrowa-Wasilewicz i Krzysztof Tomasik z KAI. Ojciec Święty w dniach 5-7 maja br. odwiedzi Bułgarię i Macedonię Północną. Hasłem bułgarskiej pielgrzymki są słowa: „Pacem in terris” – „Pokój na świecie”, nawiązującym do encykliki św. Jana XXIII pod tym samym tytułem.

Andrzej Grajewski (GN), Alina Petrowa-Wasilewicz i Krzysztof Tomasik (KAI): Na początku maja Bułgarię odwiedzi papież Franciszek, a w 2001 r. był tu Jan Paweł II. Jak była oceniana wizyta Jana Pawła II przez bułgarski Kościół prawosławny?

Bp Gerazym Georgiew: Pielgrzymka Jana Pawła II miała bardzo szczególne znaczenie. Papież przyjechał, aby zetrzeć plamę na naszym honorze w związku z oskarżeniami Bułgarów o udział w spisku na jego życie. Oczywiście nie mówimy o sprawach dogmatycznych. One w czasie takich wizyt nie są rozstrzygane. Jednak reakcja ludzi na obecność Jana Pawła II i jego nauczanie o przebaczeniu, którego wówczas byliśmy świadkami, było wartością dla obu stron. W spotkaniu z nim wziął udział patriarcha Maksym (Minkow) oraz obecny patriarcha Neofit (Dimitrow), który wówczas był metropolitą w Ruse. Wspominamy tamten czas, jako serdeczne, międzyludzkie spotkanie.

GN/KAI: Jakie są obecne relacje prawosławnych z katolikami?

Reklama

- Katolicy w Bułgarii są grupą mniejszościową. Jest ich ok. 60 tys. i żyją rozproszeni w kilku punktach. Bułgarzy są tolerancyjni i nigdy nie dochodziło u nas do gorących sporów na tle religijnym. Miejscowi katolicy są po prostu swoi, dlatego nie ma żadnego problemu w relacjach między wiernymi obu naszych Kościołów. Znam taką wioskę Nowo Dełczewo na południu, w której są dwie cerkwie. Jedna jest prawosławna, druga unicka i cała społeczność żyje od pokoleń zgodnie, nie ma tam napięć na tle wyznaniowym. Jeśli zaś chodzi o kontakty na poziomie hierarchii, to z naszej strony decyzje muszą być podejmowane kolegialnie przez Synod naszego Kościoła. W dialogu teologicznym oraz ruchu ekumenicznym nasz Kościół nie bierze udziału. Dotyczy to nie tylko katolików, ale także innych Kościołów chrześcijańskich. Nasi wierni, wykształceni teologicznie, wiedzą, kto ma sukcesję apostolską, a kto nie. I oczywiście w naszych relacjach jest wielka wartość, bo katolicy mają zachowaną sukcesję apostolską.

GN/KAI: Jak przyjmowany w Bułgarii jest papież Franciszek?

- W wielu miejscach jest dobrze przyjmowany, bez względu na oceny religijne. Jego wizyta w naszym kraju jest oczekiwana i będzie dobrze przyjęty, zarówno przez władze państwowe, jak i samorządowe. Przewidziane jest także spotkanie papieża z Synodem naszego Kościoła. Postaramy się odwzajemnić jego świeży i serdeczny stosunek do wszystkich ludzi.

GN/KAI: A jak Ksiądz Biskup osobiście go postrzega?

- Papież Franciszek jest wyjątkowo sympatyczny, ale dla mnie osobiście, nie wpisuje się w obraz papieża takiego, jakiego ja sobie wyobrażam. Nie wiem, czy to dobrze, czy to źle. Nie potrafię tego ocenić. Papież zazwyczaj kojarzy się z kimś surowym, wymagającym. Jan Paweł II potrafił połączyć obie te rzeczy, wielką godność sprawowanego urzędu z serdecznym podejściem do każdego człowieka. Aby zarządzać tak wielką i skomplikowaną strukturą, jak Kościół katolicki, potrzebne są wyjątkowe cechy i zwykły człowiek tego nie rozumie i nie może temu podołać. Sam Bóg mu pomaga i niweluje jakieś drobne niedociągnięcia. Głową Kościoła jednak jest Pan Jezus.

GN/KAI: Jak Ksiądz Biskup widzi kondycję Kościoła prawosławnego w Bułgarii?

- Od 30 lat żyjemy w czasach pokojowych i w wolnym społeczeństwie. Niestety Kościół prawosławny w Bułgarii stracił szansę na odrodzenie po upadku komunizmu, jakie było widoczne w innych krajach, gdzie prawosławie dominuje, np. w Rumunii, Serbii, czy Rosji. Do tego przyczynił się rozłam, do jakiego doszło u nas w latach 90. ubiegłego stulecia, na gruncie różnic politycznych. W praktyce przybrało to podział na tzw. niebieskich i czerwonych, czyli demokratów oraz siły postkomunistyczne. Wywołało to wielki zamęt i dezorientację wśród wiernych. Nawet ci, którzy odkrywali wiarę na nowo i chcieli wrócić do Kościoła, nie wiedzieli do jakiego mają pójść, gdyż funkcjonowały w tym czasie dwa episkopaty. To hamowało proces odrodzenia wiary w narodzie. Kiedy rozłam został przezwyciężony w 2004 r. okazało się, że minął także czas pierwszego rozbudzenia religijnego, który był tak istotny w innych krajach. Kościół prawosławny w Bułgarii w skutek rozłamu stracił ten pierwszy impuls, kiedy powrót do wiary był naturalną potrzebą wielu ludzi w naszym kraju. Później zaś dały o sobie znać różne problemy społeczne, polityczne i demograficzne. Wielu wyjechało na Zachód, co musiało się także odbić na pracy duszpasterskiej, szczególnie w parafiach wiejskich, które nagle straciły wielu swoich wiernych. Powinniśmy także krytycznie ocenić nasze własne zachowanie. W moim przekonaniu nie potrafiliśmy znaleźć najlepszej, najbardziej skutecznej drogi do ludzi. Pomimo tych wszystkich trudności jest rzeczą niezwykłą, że ludzie prowadzeni przez Ducha Świętego nadal przychodzą do kościołów, uczestniczą w liturgii, przyjmują sakramenty, spowiadają się. Niestety liczba osób biorących udział w życiu kościelnym jest u nas niewielka w porównaniu z innymi krajami prawosławnymi w Europie. Myślę, że podstawowym problemem ludzi wierzących w naszym kraju oraz ich pasterzy jest nie tyle przyciąganie nowych wiernych, co pogłębianie formacji tych, którzy są w Kościele.

GN/KAI: Ile dzieci jest chrzczonych w stosunku do całej populacji?

- Prawie każda rodzina chrzci swoje dzieci. Ale nie to jest kryterium decydujące o dalszym rozwoju duchowym człowieka, chociaż oczywiście ten sakrament jest fundamentem, na którym możemy dalej budować.

GN/KAI: Jaka część zawiera sakramentalny związek małżeński?

- Niestety bardzo nieliczni, a część z nich nie tyle z powodu świadomości wagi tego sakramentu, lecz ze względu na tradycje i piękny rytuał.

GN/KAI: Katecheza jest organizowana w szkołach?

- Są dwie możliwości, albo organizuje się katechezę w szkole, ale nie jest ona obowiązkowa, dotyczy to zarówno wiernych Kościoła prawosławnego, jak również muzułmanów; albo organizują ją parafie, jako tzw. szkółka niedzielna. To jednak zależy od liczby dzieci w danym miejscu. Niestety w wielu miejscowościach po prostu nie ma dzieci. Natomiast w przypadku szkoły rodzice mogą wybierać między nauką religii, albo etyką.

GN/KAI: Państwo opłaca katechetów?

- Formalnie tak, ale są to tak marne pieniądze, że w bogatszych diecezjach Kościół dopłaca do ich pensji. Jednak połowa diecezji nie może sobie na to pozwolić. Wówczas zwracamy się z apelem o pomoc do samorządów i często otrzymujemy od nich dopłaty dla katechetów.

GN/KAI: Czy można powiedzieć, że są w Bułgarii regiony odznaczające się większą religijnością, aniżeli pozostałe?

- Pasmo Starej Płaniny w naturalny sposób dzieli Bułgarię na część południową – zamożniejszą i północną – uboższą. Odbija się to także w życiu kościelnym. Na północy, chociaż tamten region ma także piękne tradycje religijne, dzisiaj nie są one kultywowane. Jest to także pochodna sytuacji w tym regionie, najmocniej dotkniętej kryzysem ekonomicznym i demograficznym. Przykładem może być wioska Arczar, gdzie kościół może pomieścić 3 tys. wiernych, a przychodzi na nabożeństwa zaledwie garstka wiernych. Najbardziej religijną i zachowującą tradycję częścią bułgarskiego prawosławia są Macedończycy mieszkający na południu kraju. Religijne są także stare miasta trackie: Płowdiw i Stara Zagora.

GN/KAI: A jak jest w Sofii?

- Tutaj mieszka spora część populacji kraju (1,6 mln), a więc nietrudno w niedzielę wypełnić wiernymi ok. 140 kościołów prawosławnych. Jednocześnie zauważamy, że często Bułgarzy pracujący na Zachodzie stają się bardziej religijni, aniżeli ci w kraju. To jest po części związane z nostalgią za krajem i odkryciem, że wiara prawosławna jest ważną częścią narodowej tożsamości Bułgarów.

GN/KAI: Ilu obecnie jest kleryków w prawosławnych seminariach?

- Są dwa seminaria – w Płowdiwie i w Sofii. W sofijskim seminarium kształci się obecnie ok. 300 kleryków, a w płowdiwskim 180. Po ich ukończeniu (mają status niższych seminariów duchownych), klerycy kształcą się dalej na Wydziale Teologicznym w Sofii.

GN/KAI: Kim są klerycy?

- Najczęściej są to synowie duchownych prawosławnych. Kandydaci do kapłaństwa kształcą się jednak nie tylko w seminariach duchowych, ale także we wspólnotach klasztorach i w tym przypadku wiele zależy od osobowości przełożonego takiej wspólnoty.

GN/KAI: Jaka była droga Księdza Biskupa do kapłaństwa?

- Moja droga była nietypowa. Pochodzę z rodziny, w której osobą najbardziej wierzącą była babcia i ona mnie ukształtowała pod względem religijnym. Po szkole średniej ukończyłem Akademię Teatralną w Sofii. W 2002 r. brałem udział na kursach dla absolwentów Akademii Teatralnych, organizowanych w Warszawie. Poznałem wtedy rektora uczelni, Jana Englerta, którego bardzo mile wspominam, gdyż miał duży sentyment do Bułgarii, gdzie kręcił jeden ze swoich filmów. Później jako aktor pracowałem w jednym z prywatnych zespołów w stolicy. Kiedy zaczynaliśmy odnosić sukcesy, zdecydowałem się wybrać drogę powołania duchownego. W 2006 r. poszedłem do diwotinskiego klasztoru Świętej Trójcy niedaleko Sofii i przez trzy lata byłem tam nowicjuszem. Marzyłem wówczas, aby zostać pasterzem i cieszyłem się z tego, że mogę to połączyć z życiem monastycznym. Później jednak musiałem pójść dalej, realizując misję podążania za Chrystusem. I ciągle jestem w drodze starając się być z ludźmi. Mam jednak świadomość, że współczesnemu chrześcijaninowi nie jest łatwo utrzymywać kontakt z Bogiem.

GN/KAI: Jak wyglądają relacje z państwem?

Nie można jednoznacznie na to odpowiedzieć. Zewnętrznie wszystko wygląda dobrze, ale problem polega m.in. na tym, że w odróżnieniu np. od Polski, w Bułgarii nie ma wielu polityków, którzy deklarują się jako osoby wierzące. Chociaż czasami głos Kościoła jest przez polityków zauważony, jak było w przypadku Konwencji Stambulskiej, przeciwko przyjęciu której Kościół prawosławny zdecydowanie protestował. Paradoksalnie w tej sprawie mieliśmy wsparcie nawet ze strony socjalistów, a w więc partii postkomunistycznej.

GN/KAI: Nowa ustawa wyznaniowa zakazująca m.in. wspólnotom religijnym otrzymywania wsparcia ze źródeł zagranicznych w jakimś sensie preferuje Kościół prawosławny.

- Nie byliśmy inicjatorem tej ustawy i prosiliśmy, aby tej sprawy nie ruszać. To jest materia bardzo delikatna, o której większość polityków nie ma żadnego pojęcia. Jeśli chodzi o dotacje ze strony państwa, które przewiduje ta ustawa, można to było załatwić inaczej, przez nowelizację ustawy budżetowej, bez potrzeby pisania nowego prawa wyznaniowego. Wyjaśniano nam, że ustawę przyjęto m.in. ze względu na bezpieczeństwo narodowe. Chodziło o ograniczenie dofinansowania wspólnot muzułmańskich ze strony zagranicznych podmiotów.

GN/KAI: Jakie jest stanowisko Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego wobec uchodźców?

- Gdy wybuchł kryzys w 2015 r. przeważała opinia, że ludziom tym trzeba pomagać, gdyż uciekają przed wojną. Ponieważ Bułgaria jest krajem granicznym ze światem islamu, powstał jednak wielki problem. Nas jest 7 milionów, a w Turcji za naszymi granicami było 4 mln. uchodźców. Proszę sobie wyobrazić konsekwencje, gdyby chociażby połowa z tej liczby przyjechała do nas i tutaj została. Kryzys migracyjny pokazał, że można używać ludzi jako środek nacisku i zastraszenia innych społeczeństw i nie ma wątpliwości, że ktoś tym procesem kieruje. Ci uchodźcy, którzy się u nas zatrzymali w 2015 r. szybko później wyjechali, przeważnie do Niemiec, Szwecji, Holandii. To pokazuje, że nie chodziło im jedynie o znalezienie bezpiecznego terytorium, bo to mieli u nas zapewnione, ale poprawę własnego statusu materialnego. Według nas, ci ludzie najlepiej się czują u siebie w domu i w ten sposób należy im pomagać – na miejscu. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest zakończyć wojnę i odbudować Syrię, aby uchodźcy mogli wrócić do swych domów.

GN/KAI: Jakie są wspólne cywilizacyjne wyzwania stojące przed Kościołem katolickim i prawosławnym w Bułgarii ?

- Jesteśmy wszyscy w Unii Europejskiej i jesteśmy zobowiązani wyznawać wspólne wartości. Jednak dla człowieka wierzącego, bez względu na to, czy jest katolikiem, czy prawosławnym, najważniejszym punktem odniesienia będzie Bóg. Niestety w Unii największe państwa i najważniejsi liderzy działają na rzecz sekularyzacji, czyli oddzielenia Boga od społeczeństwa. Możesz Boga wyznawać prywatnie, ale nie możesz tego robić publicznie, na przykład domagając się, aby twoja wiara wpływała na stanowione prawo. Tymczasem, jeśli Boga nie ma w prawie, wówczas człowiek ma ogromne problemy z realizacją norm moralnych, które są sprzeczne ze stanowionym prawem. Dla chrześcijanina punktem odniesienia powinien być Bóg. Jeśli tego nie ma, pojawiają się wątpliwości, które powinniśmy nazwać po imieniu. Tak było np. z Konwencją Stambulską. Idea była słuszna i pociągająca. Nikt nie jest przeciw poszanowaniu i chronieniu praw kobiet, ale przybrała formę zapisów o charakterze antyreligijnym. Jeśli jutro wyjdę na ulicę i powiem, że jestem przeciwny małżeństwom homoseksualnym i aborcji, która jest tolerowana i akceptowana w większości krajów unijnych, automatycznie w świetle zapisów tej konwencji staję religijnym radykałem. Jeśli więc będę przestrzegał praw, które są nam narzucane, stanę w sprzeczności z własnym sumieniem. Chrześcijaństwo zawsze było prześladowane, ale dzisiaj mamy do czynienia z wyjątkowo perfidnymi metodami działania naszych przeciwników. W związku z tym nieraz ciężko jest się im przeciwstawić, chociaż wiemy, że Bóg nie będzie nigdy zwyciężony i w tym jest nasza nadzieja. Polska jest inna niż wszystkie inne kraje unijne. Wspominam, jak byłem u was i w zwykły dzień weszliśmy do katedry w Warszawie. Odprawiano tam liturgię i cała świątynia była pełna ludzi. Tego na Zachodzie się już nie zobaczy. Dlatego się cieszę, że w Polsce więź ludzi z Bogiem jest nadal tak silna. To jest wielka wartość. Róbcie co tylko możliwe, aby to zachować i nie dajcie się zwieść rozmaitym ludzkim projektom.

Rozmawiali: Andrzej Grajewski, Alina Petrowa-Wasilewicz. Krzysztof Tomasik

Tagi:
wywiad Bułgaria Franciszek w Bułgarii i Macedonii Płn.

Papież w Bułgarii (dzień pierwszy)

2019-05-05 17:33

tom, st, pb (KAI) / Sofia

Spotkania z przedstawicielami władz, różnych wyznań religijnych i korpusem dyplomatycznym, z patriarchą i Synodem Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego, wizyta w prawosławnej katedrze pw. św. Aleksandra Newskiego, modlitwa "Regina Caeli" i Msza św. z udziałem 12 tys. osób w Sofii złożyły się na pierwszy dzień wizyty apostolskiej Franciszka w Bułgarii. Jej hasłem są słowa „Pokój na świecie”, nawiązującym do encykliki św. Jana XXIII pod tym samym tytułem. W ramach 29. podróży zagranicznej papież odwiedzi jeszcze 7 maja Macedonię Północną.

Vatican Media

Ceremonia powitania

O godz. 8.48 Airbus 321 włoskich linii lotniczych Alitalia z papieżem wylądował na międzynarodowym lotnisku w Sofii. Papieża u stóp schodów samolotu przywitał premier bułgarskiego rządu Bojko Borisow. Czworo dzieci w tradycyjnych strojach ofiarowało papieżowi kwiaty. Nie było żadnych wystąpień. Papież i premier przeszli przed kompanią reprezentacyjną i udali się do lotniskowego salonu dla VIP-ów na krótką rozmowę. Po niej nastąpiła wymiana prezentów. Ojciec Święty otrzymał m.in. ikonę świętych apostołów Słowian Cyryla i Metodego. Z kolei papież ofiarował premierowi medale swojego pontyfikatu.

Wśród witających byli m.in. nuncjusz apostolski w Bułgarii, abp Anselmo Guido Pecorari, biskup sofijsko-płowdiwski Gheorghi Ivanov Jovčev, bp Christo Projkow, zwierzchnik diecezji obrządku bizantyjsko-słowiańskiego i bp Petko Christow, ordynariusz diecezji nikopolskiej.

Przed Pałacem Prezydenckim w Sofii Ojca Świętego oficjalnie przywitał prezydent republiki Rumen Radew. Odegrano hymny watykański i bułgarski. Następnie nastąpiła prezentacja delegacji władz państwowych i watykańskich. Po ceremonii papież z prezydentem udali się na prywatną rozmowę. Po niej Franciszek wpisał się do Księgi Honorowej i wymieniono prezenty. Szef bułgarskiego państwa otrzymał reprodukcję skrótu nominacji abp. Angelo Roncallego, przyszłego papieża Jana XXIII, na delegata apostolskiego w Królestwie Bułgarii z 16 października 1931 r., przechowywanego w Tajnym Archiwum Watykańskim.

Franciszkowi w podróży do Bułgarii towarzyszą kardynałowie: Pietro Parolin - sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, Leonardo Sandri - prefekt Kongregacji Kościołów Wschodnich, Kurt Koch - przewodniczący Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan, substytut ds. ogólnych w Sekretariacie Stanu abp Edgar Peña Parra oraz sekretarz ds. stosunków z państwami abp Paul Richard Gallagher.

Spotkanie z władzami

Na placu Atanasa Burowa Franciszek spotkał się z przedstawicielami władz, korpusem dyplomatycznym a także różnych wyznań religijnych. Witając Ojca Świętego prezydent Bułgarii Rumen Radew podkreślił liczącą ponad 1200 lat tradycję chrześcijaństwa w swej ojczyźnie. Zaznaczył, że współcześnie Bułgaria cechuje się wielką tolerancją. Podkreślił, że w relacjach wzajemnych między Bułgarią a Stolicą Apostolską dominuje dobra wola i porozumienie, a także ponad 50-letnią tradycję wizyt delegacji bułgarskiej 24 maja z okazji święta świętych Cyryla i Metodego w Watykanie, z którymi wiąże się bułgarskie piśmiennictwo i literatura. Wspomniał, że Jan XXIII, który w latach 1925-1934 był wizytatorem apostolskim i delegatem apostolskim w Sofii, był nazywany „bułgarskim papieżem”. Podkreślił, że obecna wizyta Franciszka należy do najważniejszych wydarzeń w dziejach najnowszych Bułgarii.

Na wstępie przemówienia Franciszek przypomniał, że położenie geograficzne Bułgarii oraz jej dzieje predestynują ją do spełniania roli pomostu oraz miejscu spotkania różnych kultur. Podkreślił głębokie korzenie chrześcijańskie tego kraju.

„Korzystajmy z gościnności, jaką oferuje nam naród bułgarski, aby każda religia, powołana do krzewienia harmonii i zgody, przyczyniała się do rozwoju kultury i środowiska, przenikniętych pełnym szacunkiem dla osoby ludzkiej i jej godności, ustanawiając istotne powiązania między różnymi kulturami, wrażliwościami i tradycjami oraz odrzucając wszelką przemoc i przymus. W ten sposób zostaną pokonani ci, którzy za wszelką cenę próbują manipulować i instrumentalizować religię” – stwierdził Ojciec Święty.

Franciszek zaznaczył, że jego wizyta nawiązuje do pielgrzymki, jaką w dniach 23-26 maja 2002 r. odbył św. Jan Paweł II oraz niemal dziesięcioletniej obecności – jako wizytatora i delegata apostolskiego - przyszłego Jana XXIII (1925-1934). Przypomniał wysiłki abp. Angelo Giuseppe Roncallego na rzecz krzewienia braterskiej współpracy między wszystkimi chrześcijanami.

Papież przypomniał również znaczenie jakie mają dla Bułgarii apostołowie Słowian, święci Cyryl i Metody. „Niech ich wspaniały przykład wzbudzi wielu naśladowców także w naszych dniach i zrodzi nowe drogi pokoju i zgody!” – stwierdził Ojciec Święty.

Następnie Franciszek zwrócił uwagę na aktualną sytuację Bułgarii i stojące przed nią wyzwania społeczne, w tym ubytek około 2 milionów obywateli na skutek emigracji, „zimę demograficzną” oraz kryzys migracyjny. Zachęcił władze tego kraju, by krzewiły korzystne warunki umożliwiające ludziom młodym pozostanie w ojczyźnie i godne w niej życie.

„Wasz kraj zawsze wyróżniał się jako pomost między Wschodem a Zachodem, zdolny sprzyjać spotkaniu różnych kultur, grup etnicznych, cywilizacji i religii, które żyły razem pokojowo od wieków. Rozwój, także gospodarczy i obywatelski Bułgarii, musi koniecznie obejmować uznanie i docenienie tej specyficznej cechy. Niech ta ziemia, między wielkim Dunajem a brzegiem Morza Czarnego, uczyniona żyzną przez pokorną pracę wielu pokoleń i otwarta na wymianę kulturalną i handlową, zespolona z Unią Europejską oraz solidnymi więzami z Rosją i Turcją, oferuje swoim dzieciom przyszłość nadziei” – powiedział papież na zakończenie swego przemówienia.

Spotkanie z patriarchą

Nastepnie Franciszek pojechał na spotkanie z patriarchą Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego Neofitem i członkami Świętego Synodu Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego w Pałacu Świętego Synodu. Obok hierarchów i delegacji watykańskiej w spotkaniu wziął udział ostatni car Bułgarii Symeon II Sakskoburggotski.

Przy głównym wejściu do Pałacu Synodalnego papieża powitał metropolita Europy Zachodniej i Środkowej BKP, Antoni (Żiwko Michalew). Następnie Franciszek spotkał się z patriarchą Neofitem, który witając papieża przypomniał szczególną uwagę, jaką Kościół katolicki zwraca na Bułgarię, będącą wyrazem szacunku wobec Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego. Zapewnił, że szacunek ten jest wzajemny. Metropolita Sofii podkreślił dwie rzeczy: jedność w obronie chrześcijańskich korzeni Europy i zwrócenie uwagi na zagrożenie prześladowania chrześcijan. „Zawsze modliliśmy się o jedność świata w Chrystusie, ponieważ chrześcijanie zjednoczeni będą silniejsi” – powiedział Neofit. Następnie, wracając do historii Kościoła, naznaczonej także „smutnymi kontrowersjami i schizmami”, patriarcha zaznaczył, że być może odczytując na nowo to, co się wydarzyło, można będzie znaleźć „odpowiedzi na stale aktualne pytania”.

W swoim wystąpieniu Franciszek zauważył, że rany w relacjach między chrześcijanami, to bolesne rany zadane Ciału Chrystusa, którym jest Kościół. „Ale może, jeśli włożymy wspólnie rękę w te rany i wyznamy, że Jezus zmartwychwstał, i ogłosimy, że jest naszym Panem i Bogiem, jeśli uznając nasze niedostatki zanurzymy się w Jego ranach miłości, będziemy mogli odkryć na nowo radość przebaczenia i zasmakować dnia, w którym z Bożą pomocą będziemy mogli celebrować tajemnicę paschalną przy tym samym ołtarzu” – powiedział Ojciec Święty.

Papież zwrócił uwagę na znaczenie tego, co nazwał „ekumenizmem krwi” – świadków wiary w obliczu prześladowań dyktatury komunistycznej. „Proszą nas, abyśmy nie trwali zamknięci, ale abyśmy się otworzyli, ponieważ tylko w ten sposób ziarna przynoszą owoc” – stwierdził Franciszek.

Ojciec Święty zaznaczył, że jego pielgrzymkę w Bułgarii poprzedziła przed 17 laty wizyta św. Jana Pawła II, a także w latach 1925-1935 misja abp. Angelo Giuseppe Roncallego – późniejszego papieża św. Jana XXIII, za którego sprawą nasiliły się kontakty między Stolicą Apostolską a Bułgarskim Kościołem Prawosławnym. Przypomniał także, iż od ponad 50 lat przybywa do Rzymu w związku ze świętem świętych Cyryla i Metodego oficjalna delegacja bułgarska. „Jestem przekonany, że dzięki Bożej pomocy i w czasach, w których Opatrzność zdecyduje, takie kontakty mogą pozytywnie wpłynąć na wiele innych aspektów naszego dialogu” – powiedział papież. Jednocześnie zachęcił do rozwijania współpracy w posłudze ubogim.

Następnie Ojciec Święty nawiązując do przesłania Apostołów Słowian wskazał na szczególne znaczenie współpracy w zakresie misji i komunii, by wzrastać w braterstwie. Podkreślił konieczność przekazywania wiary młodym pokoleniom. „Jakże ważne jest, szanując poszczególne tradycje i właściwości, dopomożenie sobie w znajdowaniu sposobów przekazywania wiary zgodnie z językami i formami, pozwalającymi ludziom młodym doświadczyć radości Boga, który ich miłuje i powołuje! W przeciwnym razie będą kuszeni, by pokładać ufność w wielu zwodniczych trendach społeczeństwa konsumpcyjnego” – stwierdził papież.

Nawiązując do przesłania świętych Cyryla i Metodego Franciszek podkreślił, że różnice nie są absolutnie przeszkodą dla jedności. „Również my, spadkobiercy wiary Świętych, jesteśmy powołani do bycia budowniczymi komunii, narzędziami pokoju w imię Jezusa” – stwierdził Ojciec Święty. Dodał, że różnorodność w obyczajach i zwyczajach wcale nie przeszkadza jedności Kościoła.

Na zakończenie papież zapewnił patriarchę i członków Świętego Synodu Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego o swoich modlitwach w ich intencji i całego narodu bułgarskiego, a także wspólnej drogi w ekumenizmie krwi, ubogich i misji.

Potem wymieniono prezenty i zrobiono wspólne zdjęcie. Ojciec Święty przekazał w darze patriarsze Neofitowi „Codex Pauli”, opublikowany z okazji rocznicy dwóch tysięcy lat od narodzin św. Pawła Apostoła. Z kolei papież otrzymał olejny obraz przedstawiający patriarszą katedrę pw. św. Aleksandra Newskiego.

Dziś Bułgarski Kościół Prawosławny ma 6,5 mln wiernych w Bułgarii i około 1,5-2 mln członków poza granicami kraju.

Modlitwa w prawosławnej katedrze

Franciszek odwiedził i modlił się przed tronem świętych Cyryla i Metodego, apostołów Słowian i twórców słowiańskiej kultury i języka w patriarszej katedrze pw. św. Aleksandra Newskiego. Ze strony prawosławnej papieżowi towarzyszył metropolita Europy Zachodniej i Środkowej BKP, Antoni (Żiwko Michalew).

W drodze do katedry orszakowi towarzyszył śpiew młodzieży z bułgarskich parafii. Franciszek modlił się przed tronem świętych Cyryla i Metodego, zwiedził świątynię, wpisał się do Księgi Honorowej i chwilę rozmawiał z niewielką grupą osób zgromadzonych w katedrze.

Wizyta miała charakter prywatny bez żadnych elementów ekumenicznych. Towarzyszący papieżowi biskupi i duchowni nie nosili szat liturgicznych i nie było wspólnej modlitwy z Ojcem Świętym. Nie wystąpił też reprezentacyjny chór katedralny. Synod Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego nie zezwolił swoim duchownym na uczestnictwo w papieskich nabożeństwach i modlitwach.

Katedra patriarsza pw. św. Aleksandra Newskiego jest najbardziej znaną budowlą bułgarskiej stolicy i jej znakiem rozpoznawczym. Jest także największą świątynią na Półwyspie Bałkańskim.

"Regina Caeli" z papieżem

Z katedry prawosławnej Ojciec Święty udał się pieszo na plac św. Aleksandra Newskiego, pozdrawiając po drodze wiernych, w tym osoby niepełnosprawne, a także duchownych, kapucynów i zakonnice. Obecni też byli przedstawiciele Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego, muzułmanów i społeczności żydowskiej. Wśród zgromadzonych wiernych byli także imigranci z Afryki. Chór męski śpiewał pieśni maryjne, "Barkę”, a także pieść o zmartwychwstaniu Chrystusa.

W rozważaniu przed modlitwą Ojciec Święty przypomniał, że istotą wiary chrześcijan jest wydarzenie zmartwychwstania Chrystusa, zaś słowa pozdrowienia wielkanocnego: „Chrystus zmartwychwstał!” – „Prawdziwie zmartwychwstał!” – wyrażają prawdę, że On żyje i chce, abyśmy żyli.

Następnie Franciszek przypomniał postać św. Jana XXIII, który w latach 1925-1934 był przedstawicielem papieskim w Bułgarii, gdzie nauczył się cenić tradycję Kościoła wschodniego. „Jego doświadczenie dyplomatyczne i duszpasterskie w Bułgarii odcisnęło bardzo silne piętno na jego sercu pasterza, do tego stopnia, że doprowadziło go do popierania w Kościele perspektywy dialogu ekumenicznego, który miał znaczący impuls na Soborze Watykańskim II, zwołanym właśnie przez papieża Roncallego. W pewnym sensie musimy podziękować tej ziemi za mądrą i inspirującą intuicję «dobrego papieża»” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek podkreślił znaczenie dialogu różnych wyznań chrześcijańskich i różnych religii. „Teraz zwracamy się do Najświętszej Maryi Panny, Królowej Nieba i Ziemi, aby orędowała u zmartwychwstałego Pana, żeby obdarzył tę umiłowaną ziemię stale koniecznym impulsem, by być ziemią spotkania, w której niezależnie od różnic kulturowych i religijnych, czy też etnicznych, moglibyście nadal uznawać i szanować siebie jako dzieci tego samego Ojca” – stwierdził papież przed modlitwą "Regina Caeli".

Po modlitwie papież udał się do nuncjatury apostolskiej, która jest jego rezydencją w czasie pobytu w Bułgarii, gdzie zjadł obiad.

Msza św. z 12 tys. osób

Franciszek odprawił na placu Kniazia Aleksandra w centrum Sofii Mszę św. z udziałem ok. 12 tys. osób. Liturgia sprawowana była po włosku i bułgarsku. Ojciec Święty w swojej homilii, wygłoszonej po włosku, nawiązał do fragmentu Ewangelii (J 21,1-19) opisującego szczególne powołanie Piotra i przypomniał, że Bóg powołuje, zaskakuje i miłuje.

Przestrzegł przed nostalgią za przeszłością i swoistą psychologią grobu, która zabarwia wszystko rezygnacją. Prowadzi to do „szarego pragmatyzmu życia, życia, w którym pozornie wszystko postępuje normalnie, podczas gdy w rzeczywistości wiara się wyczerpuje i przeradza w małostkowość”. Papież wskazał, że nawet ludzi upadających Bóg powołuje. „W Jezusie, Bóg zawsze stara się dać szansę. Czyni tak samo z nami: każdego dnia wzywa nas, abyśmy przeżyli na nowo naszą historię miłości z Nim, abyśmy odnowili się w nowości, którą jest On” – powiedział Franciszek. Zaznaczył, że kiedy powołanie Jezusa ukierunkowuje życie, wówczas serce się odmładza.

Następnie Ojciec Święty zwrócił uwagę, że „Bóg zaskakuje, gdy powołuje i zachęca, byśmy rzucili nie tylko sieci, ale samych siebie na głębię historii i patrzyli na życie, patrzyli na innych, a nawet na samych siebie oczyma, które «w grzechu widzą dzieci, które trzeba podnieść; w śmierci - braci, których trzeba wskrzesić do życia; w rozpaczy, serca które trzeba pocieszyć. Dlatego nie lękaj się: Pan kocha to twoje życie, nawet gdy się boisz na nie spojrzeć i wziąć je w swoje ręce»”.

Wreszcie Franciszek podkreślił, że Bóg miłuje, a bycie chrześcijaninem jest powołaniem do zaufania, że Miłość Boga jest większa niż wszelkie ograniczenia czy grzech. „Jedno z wielkich cierpień i przeszkód, jakich dzisiaj doświadczamy, rodzi się nie tyle ze zrozumienia, że Bóg jest miłością, ile z faktu, że doszliśmy do głoszenia Go i świadczenia o Nim w taki sposób, że dla wielu nie jest to Jego imię. Bóg jest miłością, która kocha, daje siebie, powołuje i zaskakuje” – zauważył papież.

Ojciec Święty zachęcił bułgarskich katolików, aby byli żywymi znakami Pana Boga. „Nie bójcie się być świętymi, których potrzebuje ta ziemia, świętości, która nie odbierze wam sił, życia ani radości. Wręcz przeciwnie, ponieważ wy i dzieci tej ziemi staniecie się tym, o czym marzył Ojciec, kiedy was stworzył” – powiedział Franciszek.

Po Komunii św. zebrani odśpiewali po bułgarsku ulubioną pieśń św. Jana Pawła II - „Barkę”, po czym głos zabrał przewodniczący konferencji episkopatu Bułgarii bp Christo Projkow. Podziękował papieżowi za zauważenie „małego zakątka Ziemi”, jakim jest Bułgaria. Zaznaczył, że chrześcijańskie korzenie tego kraju są starożytne, lecz w ciągu historii zatrzymali się tu ludzie różnych kultur i religii. Ich wzajemne współżycie jest wyrazem mądrości (sofii), która „zakorzeniona jest nie tylko w Sofii, stolicy Bułgarii, ale w sercach wszystkich Bułgarów”.

W imieniu Kościoła katolickiego w Bułgarii bp Projkow podarował Franciszkowi kopię ikony Matki Bożej z Nesebyru, której wizerunek nosił ze sobą abp Angelo Roncalii, wizytator apostolski w Bułgarii, przyszły św. Jan XXIII. Przed opuszczeniem tego kraju poprosił papieża Piusa XI o zamianę swej tytularnej stolicy biskupiej właśnie na Nesebyr i pozostał tytularnym arcybiskupem Nesebyru aż do nominacji na patriarchę Wenecji.

Przewodniczący episkopatu przypomniał, że w oczekiwaniu na wizytę Franciszka bułgarscy katolicy codziennie modlili się w jego intencji, a także za pokój na świecie.

Na liturgii obecni byli przedstawiciele innych wyznań i religii, obecnych w Bułgarii, w tym muzułmanów i żydów. Zabrakło natomiast przedstawicieli większościowego Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego.

Z placu Kniazia Aleksandra papież odjedzie na kolację i nocleg do budynku nuncjatury apostolskiej.

Jutro w drugim i ostatnim dniu wizyty w Bułgarii Franciszek odwiedzi rano ośrodek dla uchodźców w sąsiedztwie sofijskiego lotniska. Potem Franciszek helikopterem uda się do położonego niedaleko Płowdiwu miasteczka Rakowski, gdzie odprawi Mszę św., w trakcie której udzieli pierwszej Komunii św. ponad 250 dzieciom z całej Bułgarii w kościele Najświętszego Serca Jezusowego, po czym spotka się ze wspólnotą katolicką w kościele św. Michała Archanioła. Po powrocie do Sofii, na placu Niepodległości odmówi modlitwę o pokój w obecności przedstawicieli różnych wyznań religijnych Bułgarii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wspomnienie Matki Bożej Loretańskiej

2019-12-10 07:24

brewiarz.pl

Kult Matki Bożej Loretańskiej wywodzi się z sanktuarium domu Najświętszej Maryi Panny w Loreto. Jak podaje tradycja, jest to dom z Nazaretu, w którym Archanioł Gabriel pozdrowił przyszłą Matkę Boga i gdzie Słowo stało się Ciałem.

Monika Książek

Sanktuarium w Loreto koło Ankony (we Włoszech) jest pierwszym maryjnym sanktuarium o charakterze międzynarodowym i stało się miejscem modlitw wiernych. Wewnątrz Domku nad ołtarzem umieszczono figurę Matki Bożej Loretańskiej, przedstawiająca Maryję z Dzieciątkiem na lewej ręce. Rzeźba posiada dwie charakterystyczne cechy: jedna dalmatyka okrywa dwie postacie, a twarze Matki Bożej i Dzieciątka mają ciemne oblicza. Pośród kaplic znajdujących się w bazylice warto wspomnieć Kaplicę Polską, ozdobioną freskami w latach 1920-1946, przedstawiającymi dwa wydarzenia z historii Polski: zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem oraz cud nad Wisłą.

Zobacz także: Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny

2000 lat temu w ciepłym klimacie Palestyny ludzie znajdowali schronienie w grotach wykuwanych w skałach. Czasem dobudowywano dodatkowe pomieszczenia. I tak pewnie postąpili Joachim i Anna, bo ich dom znajdował się obok groty, zbyt małej dla powiększającej się rodziny. Już pierwsi chrześcijanie otaczali to skromne domostwo opieką i szacunkiem. Między innymi cesarzowa Helena w IV w. zwiedziła je, pielgrzymując po Ziemi Świętej, i poleciła wznieść nad nim świątynię. Obudowany w ten sposób Święty Domek przetrwał do XIII w., chociaż chroniący go kościół był parokrotnie burzony i odbudowywany.

Gdy muzułmanie zburzyli bazylikę chroniącą Święty Domek, sam Domek przetrwał, o czym świadczą wspomnienia pielgrzymów odwiedzających w tym czasie Nazaret. Jednak po 1291 r. brakuje już świadectw mówiących o murach tego Domku. Kilka lat później domek Maryi "pojawił się" we włoskim Loreto. Dało to pole do powstania legendy o cudownym przeniesieniu Świętego Domku przez anioły.

Okazało się, że legenda ta wcale nie jest taka daleka od prawdy. W archiwach watykańskich znaleziono dokumenty świadczące o tym, że budynek z Nazaretu został przetransportowany drogą morską przez włoską rodzinę noszącą nazwisko Angeli, co po włosku znaczy aniołowie. Cała operacja przeprowadzona była w sekrecie ze względu na niespokojne czasy i strach o to, by cenny ładunek nie wpadł w niepowołane ręce. Była to na tyle skomplikowana akcja, że bez udziału Opatrzności i wojska anielskiego wydaje się, że była nie do przeprowadzenia. Nie od razu przewieziony budynek znalazł się w Loreto. Trafił najpierw do dzisiejszej Chorwacji, a dopiero po trzech latach pieczołowicie złożono go w całość w lesie laurowym, stąd późniejsza nazwa Loreto. Nie ulega też wątpliwości, że to ten sam Domek. W XIX w. prowadzono szczegółowe badania naukowe, które w pełni potwierdziły autentyczność tego bezcennego zabytku.

Do Loreto przybywali sławni święci, m.in. Katarzyna ze Sieny, Franciszek z Pauli, Ignacy Loyola, Franciszek Ksawery, Franciszek Borgiasz, Ludwik Gonzaga, Karol Boromeusz, Benedykt Labre i Teresa Martin.

Jest to miejsce szczególnych uzdrowień i nawróceń. Papież Leon X w swojej bulli wysławiał chwałę tego sanktuarium i proklamował wielkie, niezliczone i nieustające cuda, które za wstawiennictwem Maryi Bóg czyni w tym kościele.

Ciekawa jest także historia papieża Piusa IX i jego uzdrowienia, które zawdzięcza właśnie Matce Bożej z Loreto. Według historyków, młody hrabia Giovanni Maria Mastai-Ferretti już od wczesnego dzieciństwa poświęcony był Dziewicy Maryi. Jego rodzice wraz z dziećmi każdego roku jeździli do Świętego Domu. Początkowo ich syn miał być żołnierzem broniącym Stolicy Apostolskiej. Zachorował jednak na epilepsję. Lekarze przepowiadali bliski koniec. Jednak za namową papieża Piusa VIII postanowił poświęcić się całkowicie służbie Bożej. Odbył pielgrzymkę do Loreto, aby błagać o uzdrowienie. Ślubował tam, że jeśli otrzyma tę łaskę, wstąpi w stan kapłański. Gdy Święta Dziewica wysłuchała go, po powrocie do Rzymu został księdzem, mając 21 lat.

To właśnie papież Pius IX ogłosił światu dogmat o Niepokalanym Poczęciu. "Oprócz tego, że został mi przywrócony wzrok, to jeszcze ogarnęło mnie ogromne pragnienie modlitwy. To było największe wydarzenie w moim życiu, bo właśnie w tym miejscu narodziłem się z łaski i Maryja odrodziła mnie w Bogu, gdzie Ona poczęła Jezusa Chrystusa".

Warto pamietać, że rejon Marchii Ankońskiej, gdzie leży Loreto, był w lipcu 1944 r. wyzwolony spod władzy hitlerowców przez 2. Korpus Polski pod dowództwem gen. Andersa. Bitwa o Loreto i później bitwa o Ankonę to wielki sukces militarny Polaków w ramach tzw. Kampanii Adriatyckiej. Włosi byli wdzięczni Polakom za uchronienie najcenniejszych zabytków, w tym Domku Loretańskiego. W Loreto, u stóp bazyliki, znajduje się polski cmentarz wojenny, gdzie pochowanych jest ponad 1080 podkomendnych gen. Władysława Andersa. Natomiast wewnątrz bazyliki jest polska kaplica. W jej ołtarzu widać portrety polskich świętych: św. Jacka Odrowąża, św. Andrzeja Boboli i św. Kingi.

Z Loreto związana jest też Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny, która rozbrzmiewa również w polskich kościołach i kapliczkach każdego roku, zwłaszcza podczas nabożeństw majowych. Mimo że w historii powstało wiele litanii maryjnych, to powszechnie i na stałe przyjęła się właśnie ta, którą odmawiano w Loreto. Została ona oficjalnie zatwierdzona przez papieża Sykstusa V w 1587 r.

Wnętrze kościoła w polskim Loretto. Święty Domek w Loreto stał się wzorem do urządzania podobnych miejsc kultu w całym chrześcijańskim świecie. Również w Polsce wybudowano kilka Domków Loretańskich (znane miejsca to Gołąb, Głogówek, Warszawa-Praga, Kraków, Piotrkowice, Bydgoszcz).

Bardzo znane jest sanktuarium maryjne w Loretto niedaleko Wyszkowa. Jego początki sięgają 1928 roku. Wówczas bł. Ignacy Kłopotowski, założyciel Zgromadzenia Sióstr Loretanek i ówczesny proboszcz parafii Matki Bożej Loretańskiej w Warszawie, zakupił od dziedzica Ziatkowskiego duży majątek - Zenówkę nad Liwcem w pobliżu Warszawy. 27 marca 1929 roku zmieniono urzędową nazwę miejscowości na Loretto, nawiązując w ten sposób bezpośrednio do Sanktuarium Świętego Domku Matki Bożej w Loreto.

Na początku była tu tylko skromna kapliczka w lesie. Z uwagi na wzrastającą liczbę wiernych przychodzących na nabożeństwa, konieczne było wybudowanie dużej kaplicy poświęconej Matce Bożej Loretańskiej. Mimo utrudnień ze strony PRL-owskich władz, prace rozpoczęto w 1952 roku. Pierwsza Msza św. została odprawiona 19 marca 1960 roku. Prace nad wykończeniem kaplicy trwały przez wiele lat.

Ostateczny wystrój nadał kaplicy artysta Jerzy Machaj, a jej poświęcenia dokonał 19 lutego 1984 r. ks. bp Jerzy Modzelewski. Początkowo kaplica była pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej. W 1981 roku sprowadzono z Włoch wierną kopię figury Matki Bożej Loretańskiej. Od tej pory kaplica znana jest pod wezwaniem Matki Bożej Loretańskiej. Obecnie w polskim Loretto mieści się klasztor sióstr loretanek i dom nowicjatu, dom dla osób starszych pod nazwą "Dzieło Miłości im. ks. Ignacego Kłopotowskiego", domy rekolekcyjne, wypoczynkowe i kolonijne. Sanktuarium to jest celem pielgrzymek nie tylko z okolicznych dekanatów i parafii. Odpust w Loretto odbywa się w niedzielę po święcie Narodzenia Matki Bożej, czyli po 8 września. Wierni modlą się przed figurą Matki Bożej Loretańskiej i przy grobie bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Zapal Światło Wolności” – IPN przypomina o ofiarach stanu wojennego

2019-12-10 18:01

ar, IPN / Warszawa (KAI)

IPN zachęca wszystkich do udziału w akcji „Zapal Światło Wolności”. W inicjatywie może wziąć udział każdy. Wystarczy 13 grudnia, o godz. 19:30, zapalić świeczkę w oknie lub wirtualnie na stronie swiatlowolnosci.ipn.gov.pl.

J. Żołnierkiewicz/pl.wikipedia.org

„Światło Wolności” zapłonie w oknach prezydenta RP Andrzeja Dudy, który objął akcję honorowym patronatem, abp. Celestino Migliore, nuncjusza apostolskiego w Polsce i abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Udział w kampanii zapowiedział również Prymas Polski Wojciech Polak.

Na Pl. Piłsudskiego w Warszawie, 13 grudnia o godz. 19.00, odbędzie się wspólna modlitwa za ofiary stanu wojennego, którą poprowadzi ks. Jan Sikorski.

W ramach akcji 9 grudnia, o godz. 11.00, został odsłonięty okolicznościowy mural na ścianie przy ul. Mariańskiej (okolice Ronda ONZ) w Warszawie, natomiast 13 grudnia wieczorem napis upamiętniający ofiary stanu wojennego zabłyśnie na Stadionie Narodowym.

Akcja „Zapal Światło Wolności” nawiązuje do gestu solidarności, jaki wobec Polaków żyjących w stanie wojennym, w Wigilię Bożego Narodzenia 1981 roku, wykonały rzesze mieszkańców ówczesnego wolnego świata. Na znak jedności z rodakami świecę w oknie Pałacu Apostolskiego w Watykanie zapalił papież Jan Paweł II. Do postawienia w oknach świec wezwał wówczas również prezydent USA Ronald Reagan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem