Reklama

Polska

Nowy Sącz: jezuita popełnił samobójstwo

Wczoraj po południu w Nowym Sączu o. Piotr Matejski, jezuita, odebrał sobie życie. Miał 51 lat. W 1987 roku wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, gdzie w 2000 roku przyjął święcenia kapłańskie. Był cenionym historykiem i duszpasterzem. "Wiemy, że jeśli ktokolwiek decyduje się na taki krok, robi to w rozpaczy, nie mogąc poradzić sobie z wewnętrznym bólem lub lękiem. Tymczasem nikt z nas, którzy znaliśmy o. Piotra i którzy z Nim się przyjaźniliśmy, nie podejrzewał, że przeżywa tego typu dramat wewnętrzny" - napisał w oświadczeniu prowincjał jezuitów, o. Jakub Kołacz SJ.

[ TEMATY ]

jezuici

nowysacz.jezuici.pl

Publikujemy oświadczenie prowincjała Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego:

Drodzy Współbracia,

Współpracownicy w Misji i Przyjaciele Towarzystwa Jezusowego.

Reklama

Wczoraj wczesnym popołudniem odebrał sobie życie o. Piotr Matejski SJ, na stałe pracujący w szkole i parafii w Nowym Sączu przy ul. Ks. Skargi. Ta tragiczna wiadomość jest dla nas wszystkich zaskoczeniem. Przyjęliśmy ją z niedowierzaniem, a nawet z przerażeniem. Wiemy, że jeśli ktokolwiek decyduje się na taki krok, robi to w rozpaczy, nie mogąc poradzić sobie z wewnętrznym bólem lub lękiem. Tymczasem nikt z nas, którzy znaliśmy o. Piotra i którzy z Nim się przyjaźniliśmy, nie podejrzewał, że przeżywa tego typu dramat wewnętrzny.

Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie powiedzieć nic na temat powodów i motywów Jego czynu. Trwa postępowanie wyjaśniające prowadzone przez policję, a my musimy poczekać na jego rezultaty.

Ten dramat jest udziałem nas wszystkich, dlatego proszę, wspierajmy się nawzajem życzliwością i modlitwą, oddając Bogu wszystko to, co dla nas jest niezrozumiałe i co nas zasmuca. Prośmy też, aby miłosierny Pan, który zna ludzkie serca, przyjął do siebie o. Piotra.

Reklama

AMDG Jakub Kołacz SJ Prowincjał

2019-06-25 11:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Warszawa: Zmarł o. Stanisław Opiela, jeden z najbardziej zasłużonych polskich jezuitów

2020-06-30 07:28

[ TEMATY ]

zmarły

jezuici

jezuita

jezuici.pl

O. Stanisław Opiela SJ

W Warszawie zmarł o. Stanisław Opiela SJ, Przełożony Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego w latach 1985-1991 oraz pierwszy Przełożony Niezależnego Regionu Rosyjskiego w latach 1992-1998. Uczestnik 33. i 34. Kongregacji Generalnej. Odszedł do Pana 30 czerwca 2020 r. w 83. roku życia, w 66. powołania zakonnego i 51. roku kapłaństwa.

O. Stanisław Opiela SJ urodził się 7 kwietnia 1938 roku w miejscowości Majdan-Sielec koło Tomaszowa Lubelskiego jako syn Michała i Franciszki z domu Mazurek. Do Towarzystwa Jezusowego zgłosił się po dziewięciu klasach szkoły powszechnej i rozpoczął nowicjat 20 sierpnia 1954 roku w Kaliszu pod kierunkiem o. Stefana Dzierżka SJ. Pierwsze śluby złożył 21 sierpnia 1956 roku, a następnie w Poznaniu uzupełnił naukę z zakresu szkoły średniej i w 1959 roku zdał egzamin maturalny.

W 1964 roku ukończył Wydział Filologii Polskiej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu z tytułem magistra filologii polskiej. Następnie wyjechał do Francji i ukończył studia filozoficzne w Chantilly (1967) a teologię w Lyonie (1971). Święcenia kapłańskie przyjął 27 czerwca 1970 roku z rąk kard. Jeana Danielou SJ. Od 1971 roku pracował w Warszawie w Parafii św. Szczepana jako duszpasterz akademicki. Po dwóch latach wyjechał do Rzymu do pracy w polskiej sekcji Radia Watykańskiego. W tym też czasie rozpoczął studia doktoranckie na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Doktorat z filozofii obronił tam w roku 1978.

W latach 1977-1978 odbył we Francji Trzecią Probację i zaraz potem rozpoczął pracę w Kurii Generalnej jako sekretarz Asystencji Słowiańskiej Towarzystwa Jezusowego. Uroczystą profesję zakonną złożył na ręce ówczesnego generała zakonu – ojca Pedro Arrupe.

W roku 1979 został duchownym kleryków na Wydziale Teologicznym Bobolanum w Warszawie, a w 1981 roku redaktorem naczelnym wznowionego po wielu latach „Przeglądu Powszechnego”. Był zaangażowany w demokratyczne przemiany w naszym kraju tworząc wokół jezuickiego miesięcznika środowisko wybitnych intelektualistów i ludzi kultury. W okresie stanu wojennego był kapelanem obozu internowanych w Białołęce.

W latach 1985-1991 był Przełożonym Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego, a dnia 21 czerwca 1992 roku został mianowany pierwszym przełożonym Niezależnego Regionu Rosyjskiego i doprowadził do zarejestrowania w Rosji zakonu jezuitów. Redagował w Moskwie kwartalnik „Toczki – Puncta”, wykładał w Kolegium św. Tomasza z Akwinu i w seminarium duchownym. Podczas wizyty w Polsce w roku 2001, nie mogąc powrócić do Moskwy z przyczyn politycznych, rozpoczął współpracę z Europejskim Centrum Komunikacji i Kultury w Warszawie Falenicy oraz powrócił do zaangażowania w Przeglądzie Powszechnym. W tym okresie wyjechał także do Strasburga, gdzie pracował w OCIPE.

W latach 1980-1991 o. Opiela był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a w latach 1980-1993 członkiem UCIP (Union Catholique Internationale de Presse).

W latach 80-tych otrzymał Nagrodę Polskiej Fundacji POLCUL z Australii.

Był publicystą w zakresie filozofii, kultury, spraw międzynarodowych, społeczno-politycznych i religijnych zarówno w Radiu Watykańskim, jak i w polskiej prasie, a także w kilku zagranicznych periodykach, przede wszystkim Etudes, Civiltà Cattolica, Choisir, Signum, Swiet Egangielia. Jako współorganizator z ramienia Episkopatu Polski papieskich pielgrzymek do Ojczyzny w roku 1983, 1987 oraz 1991, współdziałał z Polską Agencją Interpress, a po zmianie jej nazwy w 1991 r. z Polską Agencją Informacyjną (PAI).

Opublikował książkę: Le réel dans la Logique de Hegel; Développement et auto-détermination. Beauchesne, collection Archives de Philosophie (Paris 1983).

Wolny czas lubił spędzać oddając się górskiej wspinaczce i kolarstwu. Pasjonowała go muzyka klasyczna i teatr, a jego ulubionymi autorami był m. in. Norwid, Baudelaire, Herbert, Hölderlin.

Dwa lata temu Prezydent Francji mianował o. Stanisława Opielę Kawalerem Legii Honorowej. W uzasadnieniu ambasador Francji Pierre Levy napisał: „Odznaczenie to wynagradza ojca znakomite zaangażowanie w służbie naszym wartościom europejskim, a szczególnie w pojawienie się demokracji w Polsce”.

Ojciec Stanisław Opiela SJ zmarł w Warszawie, wieczorem 29 czerwca 2020 roku.

CZYTAJ DALEJ

Dream team Duda – Morawiecki zdał egzamin

Odpowiedź na pytanie o przyczyny wygranej w tych wyborach leży w świetnej współpracy prezydenta i premiera – mówi Eryk Mistewicz. – Poszczęściło się Polsce, że na czas bardzo trudny spotkali się ze sobą Andrzej Duda, czujący potrzeby zwykłych ludzi, i Mateusz Morawiecki, który dysponuje wiedzą, umiejętnościami i praktyką.

Marzena Kowalewska-Erhardt: „Kto lepiej opowie, na czym mu zależy, ten wygrywa” – przekonuje Pan często. Jak Polskę opowiadał Polakom Andrzej Duda, że jego opowieść przekonała większość wyborców?

Eryk Mistewicz: To była i wciąż jest opowieść oparta na prawdzie. Oparta na spotkaniach z ludźmi. Odpowiedzialna. Nie było w tej kampanii, którą bardzo uważnie śledziłem, deklaracji bez pokrycia. Było przypomnienie, ile udało się zrobić, wpierw dzięki rządowi Beaty Szydło, później – Mateusza Morawieckiego. Szczególnie rząd Morawieckiego – a więc uszczelnienie luki VAT, zarządzanie państwem zgodnie z regułami korporacyjnymi – umożliwił Polsce i Polakom wielką odczuwalną zmianę: to naprawdę wielkie transfery socjalne, pomoc dla rodzin, zajęcie się terenami zapomnianymi. Rząd Morawieckiego dzięki wsparciu Dudy zaproponował duży, ambitny program rozwoju, wsparcie lokalnych wspólnot, czego symbolami stało się choćby otwieranie miejsc i połączeń – czy to kolejowych, czy autobusowych, które wcześniej, w czasie rządów PO-PSL, były zamykane. Nie bez znaczenia było także spełnienie obietnic sprzed 5 lat, w tym obniżenia wieku emerytalnego.

Poszczęściło się Polsce, że na czas bardzo trudny spotkali się ze sobą Andrzej Duda, czujący potrzeby zwykłych ludzi, i Mateusz Morawiecki, który dysponuje wiedzą, umiejętnościami, praktyką, dzięki którym potrafił nadać Polsce impuls rozwojowy. Odpowiedź na pytanie o przyczyny wygranej w tych wyborach leży w świetnej współpracy prezydenta i premiera. Dream team Andrzeja Dudy i Mateusza Morawieckiego zdał egzamin. Szczególnie w czasie największego wyzwania ostatnich lat – epidemii i jej poważnych skutków społecznych i gospodarczych. Nie ma w Polsce, jak w innych krajach, masowych upadłości firm i bezrobocia.

Jeśli wsłuchać się w zarzuty zwolenników Rafała Trzaskowskiego, to właśnie za dużo pieniędzy, inwestycji, rozwoju. Szczególnie atakowano wydatki socjalne, wszystkie programy: 500+, 300+, wyprawki dla dzieci, kolejne emerytury...

Niesamowicie nietrafione były zarzuty dotyczące Centralnego Portu Komunikacyjnego, podczas gdy wszystkie państwa w Europie zastanawiają się, jaki impuls inwestycyjny nadać, jak rozruszać po pandemii swoje przedsiębiorstwa. Szczególnie, jeśli i przy CPK, i przy infrastrukturze kolejowej, i w kolejnych projektach warunki mają umiejętnie faworyzować polskich przedsiębiorców. Tych, którzy tutaj utrzymują ludzi i tutaj płacą podatki.

Podobnie zarzut o wydatki socjalne jest chybiony. To nie pieniądze zdecydowały o sympatii Polek i Polaków. Rządy PiS uwolniły olbrzymie pokłady godności. Umożliwiono polskim rodzinom często po prostu godniejsze życie, wyjazdy rodzinne nad morze, lepsze przygotowanie dzieci do szkoły; ludzie zyskali także dumę z bycia Polakiem. Godność Polaka to z roku na rok coraz więcej działań, jak choćby wchodzenie do największych pism opinii z tekstami o polskiej historii z prawdą o Polsce („Opowiadamy Polskę światu” – projekt Instytutu Nowych Mediów w 80. rocznicę zakończenia II wojny światowej, w którym uczestniczyła także Niedziela). Działań tego typu na taką skalę wcześniej nie było. Nie było systemowych, zaplanowanych przedsięwzięć budowania polskiej godności.

Zgodzi się Pan z opinią, że była to chyba najbardziej agresywna, najmniej sympatyczna kampania wyborcza?

Na pewno była to kampania najdłuższa, przez co rzeczywiście niektórym już puszczały nerwy. Mieliśmy do czynienia de facto z dwiema kampaniami, z wielką awanturą Platforma Obywatelska nakazała bowiem wstrzymanie kampanii z uwagi na koronawirusa. Gdy kampanię wstrzymano i słaba kandydatka Małgorzata Kidawa-Błońska została zmieniona na Rafała Trzaskowskiego, nagle koronawirus zniknął jak nożem uciął. Trzaskowski zaś wszedł na scenę ze świeżością i nową energią. Ta sztuczka PO sprawiła, że kampania Andrzeja Dudy była trudniejsza.

W tej kampanii jak nigdy obrażono znaczną część Polski: mieszkańców wsi, mniejszych miejscowości, także tych, którzy po prostu nie godzą się z agresywną polityką obyczajową, promocją permisywizmu.

Zawsze polityka, debata, a szczególnie kampania, to spór. Dotąd jednak ten spór miał w sobie poszanowanie dla ludzi z konkurencyjną wizją świata. W tej kampanii takiego szacunku zabrakło. Nakręcono spiralę. W finale kampanii Zbigniew Boniek był bliski odbierania głosu starszym mieszkańcom mniejszych miast, warszawscy celebryci nie kryli wobec nich pogardy, a niektórzy proponowali ich eksterminację. Media – niestety, nie tylko te społecznościowe – zamiast uczynić nas mądrzejszymi, lepszymi, wyciągały na światło dzienne to, co w nas najgorsze. Polska inteligencja gdzieś się pochowała, zniknęła. To niesamowite, jak brakowało mi elit, inteligencji w tej kampanii.

Pytanie brzmi, czy można teraz posklejać Polskę. A jeśli tak, to jak to zrobić?

To najważniejsze dziś zadanie stojące przez prezydentem Andrzejem Dudą: budowa zapowiadanej przez niego „koalicji polskich spraw”. W czasach tak intensywnych, określania po pandemii nowego ładu w Europie i w świecie, warto wykorzystywać szanse Polski. A do tego potrzeba jedności klasy politycznej, polskich elit. Niestety, wszystko wskazuje na to, że to raczej idealistyczne marzenia. Czeka nas trzecia tura wyborów prezydenckich.

Trzecia tura wyborów prezydenckich?

Tak. Czekają nas odwołania do Sądu Najwyższego, ale też do Rady Europy, OBWE, Komisji Praw Człowieka. Znając wcześniejsze zacietrzewienie opozycji, musimy być gotowi na poświęcone Polsce posiedzenie Parlamentu Europejskiego, na rezolucje potępiające Polskę. Rezolucje, co szczególnie boli, przygotowywane przez Polaków. To coś nie do wyobrażenia np. we Francji. Choć tamtejsza polityka jest pełna większych napięć, nie do pomyślenia jest, by Francuz występował na forum międzynarodowym przeciw swojemu krajowi, przeciw innym Francuzom. Niestety, nic z tym nie zrobimy. Przegrany sztab musi bowiem jakoś przedstawić swoim wyborcom przyczynę porażki, zracjonalizować ją, szuka więc wszędzie, tylko nie w swoich szeregach i nie w swojej kampanii.

Jaka będzie druga kadencja prezydenta Andrzeja Dudy?

Sklejanie Polski, spokojne prowadzenie polskich spraw. Zdecydowanie silniejsze wyjście ku polskiej inteligencji, ku młodzieży. Mądrzejsza edukacja i mądrzejsze, spokojniejsze media publiczne. Polityka godnościowa. Do tego działania dream teamu Duda – Morawiecki, wzmacnianie polskich firm. Programy społeczne, ochrona polskiej rodziny. Sprawianie, że na koniec kadencji wyborcy będą żałowali, iż Andrzej Duda nie może po raz kolejny stawać do wyborów. Dużo do zrobienia.

Eryk Mistewicz
ekspert marketingu politycznego, autor m.in. Stulecie Polaków, Anatomia władzy, Marketing narracyjny, wydawca portalu opinii Wszystko Co Najważniejsze.

CZYTAJ DALEJ

Belgia/ Zmarł J.J.Lionel, piosenkarz, który śpiewał słynne "Kaczuszki"

2020-07-15 19:59

[ TEMATY ]

piosenka

śmierć

Belgia

piosenkarz

indonewyork.pl

J.J.Lionel, belgijski piosenkarz, który w latach 80. śpiewał słynne "Kaczuszki", zmarł we wtorek w Comines-Warneton w wieku 72 lat - podały w środę media. Bez piosenki tej i charakterystycznego tańca nie mogły się obyć się wesela czy uroczystości rodzinne w wielu krajach.

J.J.Lionel (prawdziwe nazwisko Jean-Jacques Blairon) na Facebooku pozował z żółtą plastikową kaczką. Według belgijskiej gazety "L'Avenir" około 3,5 mln płyt z utworem "La danse des Canards" zostało sprzedanych po nagraniu piosenki w 1981 roku.

Piosenkę napisał belgijski autor tekstów Eric Genty. Ponieważ J.J.Lionel "nie był ani autorem, ani kompozytorem piosenki, nie uczyniła go ona bogatym człowiekiem" - podkreślił belgijski dziennik "L'Avenir".

Taniec wykonywany w rytm skocznej melodii na wielu weselach szybko przekroczył granice, od Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, do Rosji przez Izrael, Estonię i Holandię. Był też bardzo modny swego czasu w Polsce.
(PAP)

jo/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję