Reklama

Niedziela Małopolska

Krakowscy pielgrzymi wyrazili solidarność z abp. Jędraszewskim

Krakowscy pielgrzymi, którzy wyruszyli dziś w 39. Pieszej Pielgrzymce na Jasną Gorę wyrazili solidarność z abp. Markiem Jędraszewskim. - Księże arcybiskupie, jesteśmy z tobą, będziemy polecać ciebie i twoje intencje na naszym pielgrzymim szlaku – powiedział ks. Jan Przybocki, wieloletni koordynator krakowskiej pielgrzymki na początku Mszy św. rozpoczynającej wędrówkę. Na jego słowa wierni odpowiedzieli brawami. W krakowskiej pielgrzymce bierze udział ponad 8 tys. wiernych. Abp Jędraszewski był przewodnikiem pielgrzymki na jej pierwszym odcinku.

[ TEMATY ]

abp Marek Jędraszewski

Adam Bujak | archidiecezja krakowska

Pielgrzymi szlak rozpoczęła Eucharystia przed Katedrą na Wawelu. Na początku Mszy św. ks. Jan Przybocki, wieloletni koordynator, w imieniu ponad 8. tysięcy pielgrzymów wyraził swą radość z obecności arcybiskupa i poprosił, by wszyscy nagrodzili go brawami. – Kiedy jest tak bardzo atakowany, nagródźmy go wielkimi brawami. Niech to będzie wyraz solidarności z tym, co mówi i jak naucza. Pamiętajmy o nim w naszej modlitwie przez ten czas pielgrzymowania. Prośmy o dary Ducha Świętego, zwłaszcza o odwagę, by nadal bronił nauki Boga i Kościoła. Księże arcybiskupie, jesteśmy z tobą, będziemy polecać ciebie i twoje intencje na naszym pielgrzymim szlaku – powiedział.

Na jego słowa wierni odpowiedzieli brawami i skandowali "Dziękujemy, dziękujemy".

Reklama

W homilii wygłoszonej do zebranych arcybiskup stwierdził, że Piesza Pielgrzymka Krakowska wyrusza tradycyjnie w Święto Przemienienia Pańskiego z Wawelu, by podążać do stóp Jasnogórskiej Pani. Nawiązał do Ewangelii, w której jest mowa o przemienieniu Chrystusa na górze Tabor, gdy uczniowie doświadczyli bóstwa Chrystusa i weszli w tajemnicę Trójcy Świętej. To przeżycie miało umocnić ich na czas męki Jezusa. Chrystus rozmawiał z Mojżeszem i Eliaszem o krzyżu i zmartwychwstaniu. – Znamiennym jest, że na początku każdej grupy pielgrzymiej będzie niesiony krzyż. Dane mi będzie nieść go również na pierwszym odcinku tej pielgrzymki aż do Kościoła Mariackiego. W krzyż jest wpisane cierpienie, ale jest on znakiem zwycięstwa. Idąc z nim z Wawelu na Jasną Górę głoście prawdę Chrystusowego krzyża, który na naszej, polskiej ziemi został zatknięty gdy Mieszko I jego dwór przyjęli chrzest – powiedział metropolita.

Wskazał, że należy wsłuchiwać się w głos Ojca, który mówi „To jest mój Syn mój, Jego słuchajcie”. Stwierdził, że współcześnie ludzie często spotykają się z ideologiami, które chcą zawładnąć ich sercami i umysłami. Należy być posłusznym wobec Boga bogatego w miłosierdzie, który chce by wsłuchiwać się w nauczanie Jego Syna. – Ponieważ Bóg jest miłością to mamy kochać tak jak On: miłością bezgraniczną, ofiarną, zainteresowaną przede wszystkim dobrem drugiego człowieka, odrzucającą egoizm. Uczcie się tej miłości od Chrystusa– powiedział arcybiskup. Zauważył, że w chwilach trudnych, pełnych zwątpienia należy powtarzać za św. Piotrem: „Panie, do kogoż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga”.

Trzecim przesłaniem Ewangelii są słowa Piotra, wyrażające jego radość z bliskości Chrystusa, który jest drogą, prawda i życiem. Arcybiskup wskazał, że podczas zdążania na Jasną Górę pielgrzymi powinni dziękować Bogu za łaskę przynależności do Kościoła, który idąc za Jezusem karmi się Jego ciałem.– Dziękujmy za Kościół bez którego nie ostałby się nasz naród, zwłaszcza w najbardziej trudnych momentach naszych dziejów. Módlmy się za niego, aby trwał, rozwijał się i kolejnym pokoleniom Polaków głosił prawdę Ewangelii – powiedział.

Reklama

Na zakończenie stwierdził, że pielgrzymów czekają chwile trudne, pełne wysiłku, ale powinni wciąż pamiętać o tym, że na Jasnej Górze czeka na nich ukochana Matka, Królowa Polski.

Piesza Pielgrzymka Krakowska na Jasną Górę zrodziła się z idei „Białego Marszu”, który odbył się po zamachu na życie Jana Pawła II. Tradycyjnie wyrusza ona z Wawelu na Jasną Górę.

W tegorocznej pielgrzymce, odbywającej się pod hasłem „W mocy Bożego Ducha” bierze udział ponad osiem tysięcy wiernych. Dodatkową intencją oprócz modlitwy za Ojca Świętego i Ojczyznę, zgodnie z życzeniem pielgrzymów jest modlitwa za metropolitę krakowskiego. Zaproszono też na modlitwę za arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, która z inicjatywy wiernych odbędzie się w najbliższą sobotę 10 sierpnia w Godzinie Miłosierdzia o 15.00 przed domem arcybiskupów krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3.

2019-08-06 16:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Jędraszewski na Wawelu w 81. rocznicę napaści ZSRR na Polskę

2020-09-18 09:19

[ TEMATY ]

abp Marek Jędraszewski

diecezja.pl

– Trwajmy w nadziei, której fundamentem jest nasza wiara, bo także do nas odnoszą się słowa z dzisiejszej Ewangelii, które Pan Jezus skierował do owej kobiety: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!” – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. w 81. rocznicę napaści Związku Sowieckiego na Polskę. Eucharystia została odprawiona w katedrze na Wawelu.

W homilii arcybiskup przypomniał tragiczne okoliczności sowieckiej agresji. Mówił także o jej dramatycznych konsekwencjach, które trwały przez dziesięciolecia.Przypomniał, że wojska rosyjskie opuściły Legnicę, która od II wojny światowej była siedzibą ich dowództwa - we wrześniu 1993 r.

Abp. Jedraszewski podkreślił, że czuwanie, czyli bycie odpowiedzialnym „za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska”, jest konieczne i dzisiaj w obliczu nowych prób pozbawiania nas suwerenności. Zwrócił uwagę, że obecne władze na Wschodzie usiłują powrócić do retoryki, która tłumaczyła konieczność wkroczenia wojska radzieckich 17 września 1939 r. Przypomniał też, że Parlament Europejski zapowiada „narzucenie całej Europie obowiązku przyznania parom homoseksualnym drastycznych przywilejów”. W tym kontekście przywołał słowa prof. Anny Pawełczyńskiej, która mówiła, że komunizm sowiecki i sowiecki marksizm-leninizm przeszedł drogę w pewnym stopniu ideologiczną, przekształcając się w lewicę liberalną.

Totalitarność lewicowego liberalizmu polega na rozbijaniu wspólnot i uderzaniu w wartości, odbieraniu naturalnych więzi człowieka.

Z czego wyniknął cud wymarszu z Polski wojsk sowieckich i odzyskania suwerenności? Dlaczego jako naród przetrwaliśmy cały ten jakże długi okres ponad półwiecza niewoli i zniewalania? Dlaczego także dzisiaj mamy nadzieję nie tylko na przetrwanie, ale i na zwycięstwo? Odpowiadając na te pytania arcybiskup nawiązał do słów św. Pawła Apostoła: „Przypominam, bracia, Ewangelię, którą wam głosiłem, którąście przyjęli i w której też trwacie. Przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam rozkazałem”. Metropolita stwierdził, że Polacy trwali przy prawdzie, że Chrystus zmartwychwstał i mieli nadzieję, że Polska też zmartwychwstanie. – Trwajmy w nadziei, której fundamentem jest nasza wiara, bo także do nas odnoszą się słowa z dzisiejszej Ewangelii, które Pan Jezus skierował do owej kobiety: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!” – zakończył.

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

"Iskra" dla młodzieży

2020-09-26 13:25

mat. pras

Niedzielne popołudnia bywają dobrą okazją, aby spędzić je inaczej niż zwykle. Z propozycją dla młodzieży szkolnej i studenckiej wychodzi parafia pw. św. Henryka we Wrocławiu.

Działa tam duszpasterstwo “Iskra”.

- Nazwa związana jest z Iskra Miłosierdzia oraz z cytatem "Żyj tak aby na świecie została po tobie Iskra Bożej Miłości - mówi Krzysztof Bagiński, należący do duszpasterstwa.

Od najbliższej niedzieli spotkaniom duszpasterstwa towarzyszyć będzie nowa formuła.

- Najpierw planowane jest spotkanie w salce katechetycznej, które poprowadzi ks. Sebastian Kocher, odpowiedzialny za duszpasterstwo. Później Msza św., a później czas na stworzenie wspólnoty, integrację. Będą to m.in. wspólne wyjścia na pizzę, wyjazdy itp. - opowiada Krzysztof.

Celem spotkań jest pomoc ludziom młodym odnaleźć drogę do Pana Boga, ale także rozwijanie talentów

- Dziś ludzie młodzi często są totalnie zagubieni i szukają miejsca, które ich zaakceptuje i w którym będą mogli rozwinąć się duchowo. W planach jest także założenie scholi i jej śpiew na mszach o godz. 20, co pozwoli tez na rozwijanie nowych talentów - mówi.

Na spotkania zaproszeni są wszyscy młodzi. Nie są konieczne żadne zapisy.

- Chcemy, aby w duszpasterstwie byli młodzi szukający Boga, pytający o Niego, a także ci, którzy będą chcieli dzielić się swoją wiarą lub po prostu poznać nowych ludzi - zachęca Krzysiek.

Duszpasterstwo “Iskra” działa przy parafii pw. św. Henryka we Wrocławiu przy ul. Glinianej 16.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję