Reklama

Bp Muskus do braci albertynów: bezdomność ma dziś wiele odmian

2019-09-10 12:39

md / Kraków (KAI)

Margita Kotas

Jesteście znakiem nadziei dla tych, którzy w Kościele szukają czystego piękna Ewangelii – mówił bp Damian Muskus OFM w Krakowie podczas Mszy św. na rozpoczęcie kapituły generalnej braci albertynów. Eucharystia została odprawiona w kaplicy, gdzie wiele razy modlił się św. Brat Albert.

W modlitwie uczestniczyli bracia kapitulni oraz domownicy przytuliska w historycznej ogrzewalni św. Brata Alberta.

W homilii bp Damian Muskus zwrócił uwagę na trzy aspekty życia osób powołanych do służby w Kościele. Mają one być ludźmi modlitwy, ludźmi wybranymi przez Boga i ludźmi żyjącymi w bliskości z innymi. Zwracając się do rozpoczynających obrady braci, hierarcha zauważył, że misję „przywracania ludzkiej godności najmniejszym” pełnią po cichu, w cieniu wielkich spraw, jakimi żyje i Kościół, i świat.

- Jesteście jednak nam wszystkim potrzebni. Jesteście potrzebni, jak wyrzut sumienia, ludziom Kościoła, którzy nierzadko dają się uwikłać w świat, tracąc z oczu zagubione owce i prawdę Dobrej Nowiny. Jesteście potrzebni, jak znak nadziei, tym, którzy w Kościele szukają czystego piękna Ewangelii – mówił. Jak podkreślił, posługa braci albertynów przypomina o istocie chrześcijaństwa, które jest „drogą do Jezusa cierpiącego w drugim człowieku”. - W świecie, gdzie mowa pogardy i przemocy zdaje się dominować w relacjach społecznych, jesteście przypomnieniem, że wrażliwość i troska o najsłabszych są naszym podstawowym obowiązkiem: ludzkim i chrześcijańskim – dodał.

Reklama

- Czas kapituły sprzyja temu, by raz jeszcze zapytać, jak pytał na Alwerni św. Franciszek z Asyżu: „Kim ja jestem według Ciebie, Boże?”. Nie jest więc ważne, jak widzą nas ludzie, jak widzi nas kultura czy media. Tym, co nas określa, jest to, jak widzi nas Bóg, kim jesteśmy przed Nim. Prawdę o sobie odczytamy ze spojrzenia Chrystusa, obecnego w Eucharystii i w drugim człowieku – podkreślał kaznodzieja.

Biskup nazwał duchowych synów św. Brata Alberta „ekspertami od bliskości z ludźmi”. - Wy idziecie do tych, których inni omijają szerokim łukiem. Nie tylko do nich idziecie. Wy dzielicie z nimi ich los. Radykalizm tej bliskości z ludźmi poranionymi przez życie, skreślonymi przez rodziny i społeczeństwo, często nie rokującymi poprawy, jakiej życzyłyby sobie instytucje zaangażowane w pomaganie innym, ten radykalizm jest czystą Ewangelią – mówił.

Podkreślił ponadto, że za radykalizmem bliskości z wykluczonymi idzie u braci ubóstwo środków, które w oczach świata jest nielogiczne. - Przecież można pomagać efektywniej, jeśli tylko sięgnie się po bogactwo możliwości, jakie oferują przeróżne programy, sponsorzy, firmy. Ale droga Ewangelii jest inna, droga odkryta przez Brata Alberta biegnie w przeciwnym kierunku. To bezbronność i prostota przemieniają świat – zaznaczył duchowny.

Jak dodał, Bóg ukochał najsłabszych, przez nich mówi do świata i wybiera ludzi, którzy mają „puste ręce, ale ufne, wielkie serca”. Według niego, posiadanie dóbr i okopywanie się w projektach i programach może być przeszkodą w dotarciu do drugiego człowieka. - To pułapka, w jaką wpadło wiele instytucji pomocowych, które w ludziach potrzebujących widzą tylko numer, statystykę, udaną realizację projektu. Tymczasem człowiek nie jest projektem, ale istotą spragnioną miłości – podkreślił.

- Prosimy Jezusa, umęczonego w ludziach pogardzanych i wykluczonych, by otwierał waszą wspólnotę na nowe wyzwania, by obdarzył was odwagą i wyobraźnią. Bezdomność ma dziś wiele odmian, a świat wypełniony jest wołaniem biednych, wygnanych i złamanych przez trudy życia. Odpowiadajcie na krzyk pokrzywdzonych z hojnością kochających serc – zaapelował do braci.

Zgromadzenie braci albertynów zwołuje kapitułę generalną co cztery lata. Jej celem jest podsumowanie dzieł pełnionych w tym czasie, a także wytyczenie perspektyw na przyszłość. Kapituła wybierze ponadto nowego przełożonego, zwanego bratem starszym. Przez ostatnie cztery lata zadanie to pełnił br. Paweł Flis.

Tagi:
Kraków bp Damian Muskus

Reklama

Bp Muskus do młodych: chrześcijanie mają być ludźmi komunii i pokoju

2019-07-30 09:47

md / Ludźmierz (KAI)

- Tylko życie piękne, to znaczy przepojone miłością płynącą z Ewangelii, daje nam moralne prawo do bycia „głosem na pustyni” – mówił bp Damian Muskus OFM, który w sanktuarium Gaździny Podhala przewodniczył Mszy św. podczas Dnia Wspólnoty Ruchu Światło-Życie. W Ludźmierzu zebrało się osiem grup rekolekcyjnych z terenu Małopolski.

W homilii bp Muskus podkreślał, że Jezus nie zaprasza swoich uczniów do miłości emocjonalnej, która minie po pierwszych uniesieniach. - On pragnie naszej dojrzałości, to znaczy wierności i wytrwania na co dzień – mówił, przyznając że Chrystus jest Przyjacielem wymagającym, ale obdarza darami, dzięki którym można sprostać Jego oczekiwaniom.

Pierwszym z darów jest Duch Święty – On daje wolność, uwalnia człowieka od egoizmu, otwiera na świat i ludzi. Duch daje natchnienia i prowadzi człowieka za rękę – wyjaśniał hierarcha. Jako drugi dar wymienił pokój serca. - Chrześcijanie mają być ludźmi komunii i pokoju. Człowiek, który wprowadza podziały, przeczy Ewangelii, jest jej antyświadectwem. Widzimy to na każdym poziomie, a ostatnio coraz dotkliwiej w sferze publicznej. Bolesny jest widok chrześcijan, którzy w obronie wiary sięgają do tych samych metod, jakimi posługują się jej przeciwnicy – mówił kaznodzieja.

Podkreślał, że Ewangelia jest „pozytywną propozycją” dla wszystkich ludzi i nie można jej głosić sposobami, które temu przeczą. - Pamiętajcie o tym w kontaktach z rówieśnikami, z bliskimi i z nieznajomymi. Jest jeden sposób głoszenia Ewangelii: stać się nią. Jeśli Dobra Nowina nie będzie treścią naszego codziennego życia, na nic się zdadzą głośne deklaracje w jej obronie, a także nawoływanie do obrony wartości, które z niej wypływają – nauczał.

- Czy człowiek, który ma brudne ręce, ma prawo pouczać innych o konieczności mycia rąk? Czy ten, któremu na usta cisną się przekleństwa, ma prawo pouczać innych o konieczności zachowania kultury języka? Czy ten, kto łamie przepisy na drodze, ma moralne prawo, by karcić innych za nadmierną prędkość? Czy ten, kto sam używa przemocy, ma prawo być orędownikiem pokoju? – zapytywał duchowny. - Tylko życie piękne, to znaczy przepojone miłością płynącą z Ewangelii daje nam moralne prawo do bycia „głosem na pustyni” – zaznaczył.

Biskup nawiązał także do wydarzeń, które rozegrały się w niedzielę w Szczecinie. Uwrażliwił młodych, że nie wolno dać się sprowokować w odwecie do aktów agresji, nawet słownej. - Ktoś musi przerwać spiralę przemocy i nienawiści – mówił, apelując o modlitwę za sprawców pobicia kapłana i jego współpracowników.

Jako trzeci dar Jezusa dla przyjaciół kaznodzieja wymienił wytrwałość, która według jego oceny jest dziś „cnotą niepopularną”. - Ludzie zmieniają jak znoszone rękawiczki przyjaciół, małżonków, zapominają o obietnicach. To pokusa, która dotyka też wielu katolików, zwłaszcza w sytuacji kryzysu. Tymczasem Jezus mówi: wytrwajcie! Właśnie dlatego dał nam Ewangelię, byśmy wiedzieli, czego się trzymać w chwili zwątpienia – podkreślał.

Na koniec zaapelował do młodych, by nigdy nie zapominali o tym, że są Jezusowi i ich obowiązkiem jest naśladować Go we wszystkim. - Uczcie się kochać tak, jak Jezus kocha. Uczcie się służyć, jak On służył uczniom – prosił.

- Dla mnie ważne było zrozumienie, jak bardzo Jezus na nas liczy. Myślę, że największym owocem tych rekolekcji jest odkrycie mojej odpowiedzialności za Kościół i za to, jak będzie wyglądał i żył w przyszłości – mówiła Marysia, uczestniczka rekolekcji.

Jak podkreślił współpracownik moderatora diecezjalnego, ks. Jacek Bernacik, grupy rekolekcyjne zjeżdżają się na Dzień Wspólnoty w jedno miejsce po to, by doświadczyć, że jest wielu wierzących, a także mocy i radości wspólnoty. - Ważniejsze jednak jest to, żeby podzielić się tym, co Pan Bóg w nas zdziałał w ciągu tych dni. Chodzi o to, żebyśmy zobaczyli, że w każdej z tych ośmiu wspólnot Pan Bóg bardzo konkretnie działał – zaznaczył kapłan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież na Cyprze w 2020 roku?

2019-11-18 20:09

pb (KAI/cyprus-mail.com/AP) / Watykan

Prezydent Cypru powiedział, że papież Franciszek przyjął jego zaproszenie do złożenia wizyty na Cyprze w przyszłym roku. Nikos Anastasiadis był dziś gościem Franciszka w Watykanie.

elpapacol/instagram

- Jesteśmy ogromnie zaszczyceni, że papież przyjął nasze zaproszenie. Obecność takiego przywódcy jak papież, osoby o głębokim człowieczeństwie i z nowoczesną wizją świata jest bardzo ważna w kontekście wysiłków Cypru w podejmowaniu dialogu międzyreligijnego, aby osiągnąć pokój i stabilizację na świecie - oświadczył szef państwa.

W 2002 r. Cypr, którego niemal 70 proc. mieszkańców należy do Kościoła prawosławnego, obchodzić będzie 60. rocznicę swej niepodległości. W 2010 r. wyspę odwiedził papież Benedykt XVI.

Cypr był pierwszym etapem podróży misyjnych św. Pawła Apostoła. Doprowadził tam on do nawrócenia rzymskiego gubernatora. Pierwszym biskupem wyspy był jednak - według tradycji - św. Łazarz, ten sam, którego Jezus Chrystus wskrzesił z martwych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem