Reklama

Kard. Dziwisz: Kościół nie utożsamia się z żadnym stronnictwem politycznym

2019-10-09 14:14

md / Rzym (KAI)

Joanna Adamik

Chrześcijanin w głosowaniu ma się kierować sumieniem i wartościami, na których opiera się życie społeczności, a o które toczy się dzisiaj spór – przypomniał kard. Stanisław Dziwisz. Hierarcha odprawił Mszę św. w intencji ojczyzny przy grobie św. Jana Pawła II w bazylice św. Piotra w Watykanie.

W homilii krakowski metropolita senior przypomniał o zbliżających się w Polsce wyborach parlamentarnych, podczas których „mamy powierzyć wybranym posłom i senatorom odpowiedzialność i troskę o dobro Rzeczypospolitej na najbliższe cztery lata”.

- Kościół nie utożsamia się z żadnym stronnictwem politycznym i nie ma ambicji politycznych, bo ma większe ambicje. Chce służyć wszystkim i największej sprawie zbawienia człowieka, towarzyszenia mu na drogach do wieczności – podkreślał.

Hierarcha zaznaczył, że udział w wyborach w demokratycznym państwie jest „prawem i obowiązkiem” chrześcijanina, by mógł „wpłynąć na losy swojej ojczyzny i kształt sprawowanej w niej władzy”. - W głosowaniu ma się kierować sumieniem i wartościami, na których opiera się życie społeczności, a o które toczy się dzisiaj spór. Do tych wartości należy również godność osoby ludzkiej, świętość i nienaruszalność ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci, a także rodzina, której początek daje małżeństwo mężczyzny i kobiety – nauczał.

Reklama

Osobisty sekretarz Jana Pawła II zachęcał do tego, by inspirować się życiem i posługą świętego papieża. - W jego pasterskim sercu było miejsce dla wszystkich. Nikogo nie wykluczał. Nikogo nie potępiał. Za wszystkich się modlił – podkreślał kardynał. Apelował, by uczyć się od niego, „jak patrzeć szerzej, dalej i głębiej”.

Kard. Dziwisz odprawił Mszę św. w intencji ojczyzny i „wszystkich braci i sióstr zamieszkujących polską ziemię, nie wykluczając nikogo”. Modlił się także za Zgromadzenie Specjalne Synodu Biskupów dla Amazonii, aby jego obrady przyniosły owoce dla całej wspólnoty Kościoła.

Tagi:
kard. Stanisław Dziwisz

Kard. Dziwisz: pytania o ludzkie przemijanie dotykają sensu istnienia człowieka

2019-11-03 05:46

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej / Kraków (KAI)

„Słowo Boże pomaga nam spojrzeć z nadzieją na trudną rzeczywistość ludzkiego przemijania, cierpienia i śmierci. Pytania z tym związane należą do najważniejszych, bo dotykają sensu naszego istnienia” – mówił kard. Stanisław Dziwisz w czasie Mszy św. sprawowanej w Dzień zaduszny w katedrze na Wawelu.

Joanna Adamik

Metropolita senior w czasie liturgii sprawowanej we wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych w katedrze na Wawelu zwrócił uwagę, że pytania o ludzkie przemijanie, cierpienie i śmierć należą do najważniejszych, bo dotykają sensu istnienia człowieka. – Jako uczniowie Jezusa Chrystusa szukamy u Niego odpowiedzi na rodzące się w naszym sercu lęki i pytania. (…) On, Jezus Chrystus, Syn Boży, swoim nauczaniem, a przede wszystkim mocą swojej zbawczej śmierci i zmartwychwstania rozjaśnił mroki ludzkiej egzystencji i otworzył nam drogę do życia, które nie będzie miało kresu – mówił kard. Dziwisz i podkreślał, że śmierć człowieka nie unicestwia go, chociaż zawsze jest trudnym doświadczeniem – jest „próbą wiary i nadziei w obliczu cierpienia, niepewności i trwogi”. – Nosimy w sobie niezniszczalne pragnienie życia, zaszczepione w nas przez samego Boga, jesteśmy bowiem stworzeni na Jego obraz i podobieństwo – dodawał.

W czasie homilii kardynał zauważył, że katedra wawelska od tysiąca lat jest świadkiem wiary pokoleń, które nas poprzedziły w drodze do wieczności. – My stanowimy tylko kolejne ogniwo. Przyszliśmy i odejdziemy tak, jak oni – mówił. Podkreślił, że skarbem katedry są relikwie świętego Biskupa i Męczennika Stanisława, a także świętej Królowej Jadwigi. Przypomniał, że w wawelskich grobach złożone są także doczesne szczątki polskich królów, wieszczów narodowych, biskupów krakowskich oraz zasłużonych Polaków.

– Krypta Katyńska przyjęła dziesięć lat temu doczesne szczątki prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki, upamiętniając równocześnie wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej oraz spoczywających w katyńskich grobach synów polskiego narodu – przypomniał kard. Dziwisz.

Były wieloletni sekretarz Jana Pawła II wspominał także trzy Msze święte prymicyjne w krypcie św. Leonarda, które ks. Karol Wojtyła odprawił w Dzień zaduszny 1946 r., nazajutrz po swoich święceniach kapłańskich. – Dziś mamy w nim orędownika w niebie i szczególnego przewodnika wiary na naszych drogach do wieczności – mówił krakowski metropolita senior.

– Powierzmy w tej Eucharystii wszystkich wiernych zmarłych, zwłaszcza tych, którym nasza modlitewna pamięć się należy. Prośmy Pana życia, by obdarzył ich wszystkich życiem wiecznym. Prośmy również, by nas samych umacniała nadzieja życia na wieki w Bogu i dzielmy się tą nadzieją ze wszystkimi, których spotykamy na naszych drogach – zakończył homilię kard. Dziwisz.

Po Mszy św. odbyła się tradycyjna procesja z modlitwą za zmarłych królów, wieszczów narodowych, biskupów krakowskich oraz zasłużonych Polaków. W wawelskich grobach złożono doczesne szczątki m.in. polskich królów począwszy od Władysława Łokietka, ale także narodowych bohaterów takich jak Tadeusz Kościuszko i Józef Piłsudski, wieszczów – Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, oraz metropolitów krakowskich – kard. Adama Sapiehy i kard. Franciszka Macharskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dusze czyśćcowe zawsze pomogą

2019-10-22 12:59

Wysłuchała: Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 43/2019, str. 14-15

Od wielu lat praktykuję modlitwę za dusze czyśćcowe i jestem przekonana o jej niezwykłej skuteczności – mówi s. Agnieszka, franciszkanka

stock.adobe.com

Jak to się zaczęło? Byłam młodą zakonnicą, rozpoczęłam naukę w szkole pielęgniarskiej. Mieszkałam w klasztorze. Pewnej nocy poczułam, że ktoś wszedł do pokoju, ale nikogo nie widziałam. Na pytanie, kim jest, nie otrzymałam od przybysza żadnej odpowiedzi. Wówczas poczułam paraliżujący strach. Gdy zjawa zniknęła, zerwałam się z łóżka, padłam na kolana i zaczęłam się żarliwie modlić. Prosiłam Boga, by nigdy więcej nikt z tamtego świata do mnie nie przychodził, bo zwyczajnie po ludzku się boję. W zamian obiecałam stałą modlitwę za dusze czyśćcowe. Podobnej sytuacji doświadczyłam kilka lat później. Szłam na Mszę św. za zmarłe siostry z naszego zgromadzenia i w pewnej chwili dostrzegłam postać ubraną w stary strój zakonny (sprzed reformy strojów), jak zmierza do kaplicy. Pomyślałam, że przyszła prosić o modlitwę i trzeba jej tę modlitwę dać.

Zaczęłam praktykować modlitwę za dusze czyśćcowe. Z czasem przekonywałam się coraz bardziej o jej skuteczności. Kiedyś usłyszałam, że nie ma takiej prośby, zanoszonej za przyczyną dusz w czyśćcu cierpiących, która nie byłaby wysłuchana przez Pana Boga, jeśli jest zgodna z Jego wolą. Obiecałam, że w każdy poniedziałek będę ofiarowywać Mszę św., Komunię św., Różaniec, brewiarz, nawet jakieś doznane cierpienia i przykrości w intencji cierpiących w czyśćcu. I praktykuję to do dzisiaj. Dusze czyśćcowe to pamiętają. Gdybym zapomniała o tej intencji i modlitwę ofiarowała za kogoś innego, one się przypominają. Zaczynam odczuwać, że coś jest nie tak, spoglądam na kalendarz: poniedziałek, zapomniałaś o czymś – zdaje się, że chcą mi przypomnieć.

Dostrzegam też znaki pomocy ze strony dusz czyśćcowych, bo one nam pomagają, wypraszając łaski u Boga. Sobie nie mogą już nic wyprosić, ich czas zdobywania zasług dla siebie się zakończył, ale mogą pomóc nam, żyjącym jeszcze na ziemi. Nigdy nie oczekiwałam jakichś szczególnych czy wyjątkowych doznań, przekonałam się jednak, że ich wstawiennictwo ma niezwykłą moc. Kiedy idę do pracy, nieraz na nocną zmianę, przechodzę koło cmentarza, i wtedy rozmawiam z duszami czyśćcowymi. Proszę: – Pomóżcie mi, aby ten dyżur był spokojny, ja też wam pomogę modlitwą. I te dyżury są spokojne.

Modlitwa za umierających

W szpitalu codziennie ocieram się o cierpienie i śmierć. Zachęcam pacjentów, aby wzięli do ręki różaniec i się modlili. – W szpitalu nie ma bezrobocia – mówię żartobliwie. – My was obsługujemy, ale wy też musicie coś robić. Co godzinę za jakąś duszę czyśćcową ofiarować modlitwę, ból, niewygodę szpitalnego łóżka. Jak wy im pomożecie, to one też wam kiedyś pomogą. Wielu pacjentów podejmuje tę modlitwę, nawet z wielką radością.

Pracuję w szpitalu, więc mam kontakt z ludźmi umierającymi. Często jestem przy konających. Wiele świeckich pielęgniarek się boi – a ja nie. Trzymam pacjenta za rękę i się modlę. Odmawiam Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Proszę aniołów i dusze czyśćcowe, by pomogły konającemu przejść na tamten świat. Odczuwam ich obecność. To są dusze, którym umierający wyświadczał dobro, pomoc. One teraz mu się odwdzięczają i pomagają przejść na drugą stronę.

Kiedyś miałam taki przypadek. Pacjentka, która była w całkiem dobrej formie i nic nie wskazywało na to, że będzie umierać, zawołała nagle: Siostro, proszę szybko przyjść, pomóc mi się przebrać, zrobić fryzurę, bo oni już czekają. Pielęgniarki były zdziwione: kto czeka? Nie było nikogo, tylko trzy pacjentki w sali. Po przebraniu i uczesaniu chora zmarła z uśmiechem na twarzy. Ciarki nas przeszły. Ktoś po nią przyszedł, ona widziała te osoby. Ja wierzę, że to były dusze zmarłych. Święty Ojciec Pio w swojej książce wspominał, że gdy umieramy, przychodzą po nas dusze naszych bliskich zmarłych oraz te dusze czyśćcowe, za które się modliliśmy. Przychodzą, by pomóc nam przejść na tamtą stronę.

Woda święcona odstrasza złe duchy

Zawsze mam przy sobie wodę święconą. Postarałam się, aby była ona także na oddziale, na którym pracuję. Święcę chorych. Kiedy wkładamy rękę do kropielnicy, warto zrzucić kilka kropel, mówiąc na głos: „Za dusze czyśćcowe”. Przy konających woda święcona jest niezbędna.

Na stażu zawodowym na chirurgii miałam konającego pacjenta. Miał raka przełyku, nie mógł mówić, tylko pokazywał wzrokiem, czego chce. To było w święta Bożego Narodzenia. Cały czas zerkał na swoją szafkę przy łóżku i na mnie. Nie wiedziałam, jak mu pomóc. W końcu otworzyłam szufladkę, a tam w słoiczku była woda święcona. Pokropiłam go i za chwilę ten pacjent zmarł. Był to dla mnie znak, że przy konającym jest zły duch, który walczy o jego duszę.

Często się modlę za umierających. Nie jest istotne, czy znamy tego umierającego czy jest to dla nas ktoś z drugiego końca świata. Śmierć dla człowieka, nawet wierzącego, jest momentem szczególnym w życiu. Codziennie umiera wiele osób, które przez całe swoje życie nigdy nie myślały o Panu Bogu albo które z Nim walczyły. Ale właśnie w momencie śmierci dokonuje się decydujący wybór człowieka co do wieczności.

Możemy im pomóc

Gdy praktykujemy modlitwę za umierających, w szczególności za zatwardziałych grzeszników, musimy jednak okazać wiele czujności, szatan bowiem szuka zemsty. Rzeczywiście zachowuje się jak „lew ryczący (por. 1 P 5, 8)”, bo w tym decydującym momencie, z powodu nawrócenia grzesznika, traci łup, nad którym pracował przez całe lata.

Ludzie często odczuwają, że przychodzą do nich zmarli członkowie rodziny. Może to jest sugestia pod wpływem przeżyć związanych z odejściem, pogrzebem. Ale jeśli się tak zdarzy, to należy się za tę osobę modlić, zapytać, czego pragnie. Nie wolno jednak przywoływać dusz z czyśćca: „Przychodzą po prostu, kiedy Pan Bóg im pozwoli postarać się o szybsze wybawienie” – wyjaśniała Maria Simma, która miała dar kontaktu z duszami czyśćcowymi. Ale trzeba być bardzo ostrożnym, bo to może być zły duch. Wielu ludzi angażuje się w wywoływanie duchów, w spirytyzm, a to jest bardzo niebezpieczne, wchodzi się na grząski grunt. Nie można oczekiwać, że dusza przyjdzie, będzie pukać lub dawać jakieś inne znaki.

Święty Ojciec Pio, który miał dar rozmawiania z duszami czyśćcowymi, mówił, że ktokolwiek do niego przyszedł z tamtego świata, prosił, wręcz żebrał o modlitwę, o Eucharystię. Duszom czyśćcowym możemy pomóc przez modlitwę, dobre uczynki, odwiedzenie grobu, odpusty, ofiarowanie Eucharystii i Komunii św. Nie zapominajmy o nich, a sami się przekonamy, że dzięki ich wstawiennictwu możemy dokonać wręcz cudów. Nie oczekujmy spektakularnych wizji czy ingerencji w nasze życie, lecz dostrzegajmy ich pomoc w życiu codziennym; uczmy się miłości do nich, a one też będą nas obdarzać szczególną miłością. Między nami a nimi jest przepaść momentu śmierci, ale zawsze można ją pokonać przez pomost miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek podkreśla wkład świeckich w dzieło ewangelizacji

2019-11-13 10:52

st (KAI) / Watykan

O znaczeniu wkładu osób świeckich, a zwłaszcza małżonków w dzieło ewangelizacji przypomniał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej w Watykanie. Kontynuując cykl katechez na temat Księgi Dziejów Apostolskich papież przypomniał wzór małżonków Akwili i Pryscylli, którzy ugościli św. Pawła i byli jego współpracownikami, tworząc Kościół domowy w Koryncie, Efezie i Rzymie. Słów Franciszka na placu św. Piotra wysłuchało dzisiaj około 14 tys. wiernych, w tym 2.2 tys. uczestników czeskiej pielgrzymki narodowej z okazji 30. rocznicy kanonizacji św. Agnieszki Czeskiej.

Grzegorz Gałązka

Ojciec Święty przypomniał, że Akwila i Pryscylla (lub Pryska) byli Żydami zmuszonymi do przeniesienia się z Rzymu do Koryntu, kiedy cesarz Klaudiusz nakazał wydalenie Żydów z Wiecznego Miasta (por. 18, 2). Papież zaznaczył, że udzielając gościny Pawłowi przyjmowali oni nie tylko osobę Apostoła, ale także głoszone przez niego orędzie - Ewangelię Chrystusa.

W ich domu św. Paweł zaczął budować Kościół koryncki, będący miejscem słuchania Słowa Bożego i sprawowania Eucharystii. Następnie, po ich przeprowadzce do Efezu, także i tam ich dom staje się miejscem katechezy. A gdy powrócą Rzymu, Apostoł wyrazi im wdzięczność nie tylko osobiście, ale także w imieniu wszystkich Kościołów nawróconych pogan.

Franciszek podkreślił rolę Kościołów domowych, małżonków w przekazywaniu wiary. Na zakończenie swej katechezy Ojciec Święty zachęcił zgromadzonych do modlitwy, aby wszystkie małżeństwa chrześcijańskie umiały „otwierać drzwi swoich serc Chrystusowi i braciom oraz przekształciły swoje domy w Kościoły domowe, w których przeżywana jest komunia i składany jest kult życia przeżywanego z wiarą, nadzieją i miłością”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem