Reklama

Kościół

Watykan: Kościół będzie miał 4 nowych błogosławionych

Ojciec Święty upoważnił Kongregację Spraw Kanonizacyjnych do opublikowania 8 dekretów, w tym 2 o cudzie oraz dwóch o męczeństwie (do beatyfikacji).

[ TEMATY ]

beatyfikacja

pixabay.com

Dwa dekrety dotyczą osób szeroko znanych: założyciela Rycerzy Kolumba, ks. Michała McGivney, oraz Pauliny Jaricot, założycielki Dzieła Rozkrzewiania Wiary.

Ks. Michał J. McGivney urodził się 12 sierpnia 1852 roku w rodzinie irlandzkich imigrantów w Waterbury w stanie Connecticut a jego rodzicami byli Patrick McGivney oraz Mary McGivney. Był najstarszym synem spośród liczącego 13 osób rodzeństwa (w tym 6 z nich zmarło we wczesnym dzieciństwie). Jego ojciec pracował w Waterbury jako formierz. Uczył się w lokalnej szkole, ale przerwał naukę w wieku 13 lat, aby pracować przy młynie w fabryce mosiądzu jako rozdrabniacz. W wieku 16 lat Michael rozpoczął naukę w seminarium znajdującym się w Saint-Hyacinthe. Zmarł w wieku 38 lat na zapalenie płuc. W 1882 roku założył Rycerzy Kolumba jako stowarzyszeni wzajemnej pomocy i formacji w wierze katolickiej. Dzisiaj są oni międzynarodową organizacją katolickich mężczyzn. Działają w kilkunastu państwach świata i gromadzą w swoich szeregach ponad 1,95 miliona członków. Obecni są także w Polsce i liczą ponad 5,5 tys. członków działających w 105 radach na terenie 28 diecezji. Zasadami Rycerzy Kolumba są miłosierdzie, jedność, braterstwo i patriotyzm.

Reklama

Proces beatyfikacyjny został zainaugurowany w roku 1996, a 15 marca 2008 r. Benedykt XVI zatwierdził dekret o heroiczności cnót Sługi Bożego.

Paulina Jaricot urodziła się 22 lipca 1799 r. w Lyonie we Francji, jako córka bogatego przemysłowca. W rodzinie otrzymała staranne wychowanie religijne. W wieku 17 lat podjęła prosty sposób życia i zapragnęła służyć Bogu. Złożyła prywatny ślub czystości. Zaczęła odwiedzać biedne lyońskie rodziny, rozdając im jałmużnę. Gorąco kochała Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie i z gronem dziewcząt w swoim wieku założyła Stowarzyszenie Wynagrodzicielek Najświętszego Serca Pana Jezusa. Codziennie adorowały Jezusa Eucharystycznego.

Z korespondencji ze swoim bratem, uczącym się w seminarium duchownym w Paryżu, i z listów misjonarzy Paulina dowiedziała się o niezwykle trudnej sytuacji finansowej na misjach i tragicznej sytuacji dzieci w Chinach, które umierały z głodu. Myśl ta nie dawała jej spokoju. Zaczęła więc szukać pomocy. Wtedy właśnie ujawnił się jej geniusz organizacyjny. Utworzyła koła, w które chętnie zaangażowały się robotnice zakładu przemysłowego, odkładając drobne sumy z tygodniowych zarobków. Z dziesiątek kół wyłaniały się nowe koła i rosły w setki, tworząc fundusz na działalność misyjną Kościoła i rozkrzewianie wiary.

Reklama

Kiedy Paulina miała 23 lata, jej dzieło, już w pełnym rozkwicie, przeszło pod zarząd Specjalnej Rady i wówczas podjęła inną, duchową formę wspierania Dzieła. Otoczyła je modlitwą różańcową. W ten sposób powstał Żywy Różaniec.

Dziełu modlitewnemu Pauliny Jaricot udzieliło poparcia wielu biskupów oraz generał Zakonu Dominikanów, który w 1836 r. przyłączył Stowarzyszenie Żywego Różańca do dominikańskiej Rodziny Różańcowej. Papież Grzegorz XVI wydał breve aprobujące stowarzyszenie. Objęło ono najpierw Lyon, potem całą Francję, a wreszcie inne kraje. Róże Różańcowe istnieją w parafiach na całym świecie do dziś, obejmując modlitwą miesięczne intencje misyjne, które papież wyznacza na każdy rok.

Tymczasem wobec pogarszającej się sytuacji społecznej we Francji Paulina zaczęła szukać systemu rozwiązania problemu zubożałych rodzin robotniczych. Cały swój majątek zainwestowała w budowę gmachu, który miał być idealnym ośrodkiem przemysłowym, gdzie robotnicy z rodzinami mieli cieszyć się pracą roztropnie kierowaną i sprawiedliwie wynagradzaną. Inwestycja upadła wskutek oszustwa nieuczciwych ludzi. Paulina do końca życia spłacała długi, pogrążona w ubóstwie, chorobie i całkowitym opuszczeniu.

Odeszła do Boga 9 stycznia 1862 roku ze słowami: Boże mój, wybacz im i obdarz błogosławieństwem, na miarę cierpień, jakie mi zadali…

Założone przez Paulinę Jaricot Dzieło Rozkrzewiania Wiary już po trzech latach liczyło 2 tys. członków. Od 1922 r. ma ono status Dzieł Papieskich; dzisiaj obecne jest w 144 krajach całego świata. Natomiast koła Żywego Różańca po kilku latach działania liczyły ponad milion uczestników. Choć Paulina uważała się tylko „za zapałkę wzniecającą ogień”, to jednak stała się założycielką jednego z największych misyjnych dzieł w Kościele.

Proces beatyfikacyjny Pauliny Jaricot otwarty został w 1910 r., heroiczność jej cnót ogłoszona została przez papieża św. Jana XXIII w 1963 r.

Kolejne dwa dekrety dotyczą autentyczności męczeństwa (do beatyfikacji).

Włoskich cystersów z opactwa Casamari, zabitych przez wojska napoleońskie w 1799 roku – Symeona Cardon i 5 towarzyszy oraz włoskiego franciszkanina (Zakon Braci Mniejszych), Kosmy Spessotto zabitego w Nikaragui w 1980 roku. Spessotto – podobnie jak arcybiskup San Salvador Óscar Romero – wypowiedział się przeciwko niesprawiedliwości ze strony junty Salwadoru. Otrzymał szereg pogróżek śmierci. Został zabity przed mszą świętą w 1980 roku. Starania o jego beatyfikację rozpoczęła się w 1999 roku za papieża Jana Pawła II, który nazwał go Sługą Bożym.

2020-05-27 14:03

Ocena: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wenezuela: beatyfikacja dr. José Gregorio Hernándeza drogą do narodowego pojednania

2020-10-29 17:35

[ TEMATY ]

beatyfikacja

pojednanie

wenezuela

Wikipedia

José Gregorio Hernández

José Gregorio Hernández

W związku z przygotowaniami do beatyfikacji Wenezuelczyka dr. José Gregorio Hernándeza (1864-1919), zatwierdzonej w czerwcu br. przez papieża, odbyła się ponowna ekshumacja doczesnych szczątków przyszłego błogosławionego. Zasłynął on jako „lekarz ubogich" w Caracas w czasie epidemii grypy hiszpanki w latach 1918-1920. Kardynał Baltazar E. Porras Cardozo, arcybiskup Méridy i administrator apostolski archidiecezji Caracas, modli się, aby przyszła beatyfikacja przyczyniła się do pojednania narodowego.

Miejscowa telewizja nadała program poświęcony Hernándezowi, który nagrywano w kościele pw. Matki Bożej Gromnicznej, w centrum stolicy, przy Placu La Candelaria, gdzie do tej pory spoczywały jego doczesne szczątki. Pokazano m.in. kard. Porrasa, który modlił się, aby "beatyfikacja stała się dla Wenezuelczyków drogą do pojednania”. Słowa te przytoczyła m.in. agencja Reutersa obok oświadczenia episkopatu Wenezueli, w którym zaznaczono, że ekshumacja ma na celu „zachowanie doczesnych szczątków błogosławionego, które później zostaną jako relikwie rozesłane po wszystkich diecezjach kraju, a także do sanktuariów jemu poświęconych".

José Gregorio Hernández Cisneros urodził się 26 października 1864 w miasteczku Isnotú w stanie Trujillo u podnóży Andów w zachodniej Wenezueli w niezamożnej rodzinie. Matka była służącą a ojciec sprzedawał lekarstwa i żywy inwentarz w małej wiosce. Młody José myślał o studiowaniu prawa, ale za namową matki zdecydował się na medycynę. Studia medyczne na Centralnym Uniwersytecie Wenezueli w Caracas ukończył w 1888 r z opinią "wyjątkowo zdolnego i trzymającego się moralnych zasad studenta". Z tego też powodu ówczesny rząd wysłał go na dalsze studia do Paryża, gdzie miał okazję pogłębić swoją wiedzę w zakresie bakteriologii, patologii, mikrobiologii, histologii i fizjologii.

Po powrocie do kraju został ordynatorem stołecznego szpitala im. José María Vargaza. Już jako lekarz myślał także o zostaniu kapłanem, toteż studiował duchowość w jednym z klasztorów we włoskiej Lukce (w 1908 r.) i w założonym przez bł. Piusa IX Kolegium Latynoamerykańskim w Rzymie (1913). Ze względów zdrowotnych musiał jednak powrócić do ojczyzny, gdzie następnie napisał m.in. kilka książek naukowych nt. bakteriologii i filozofii.

W 1918 do Wenezueli dotarła ogólnoświatowa pandemia grypy "hiszpanki". Hernández, który już wcześniej leczył ubogich za darmo, nieraz też z własnej kieszeni kupował im lekarstwa. W czasie pandemii tym bardziej stał się „lekarzem ubogich”. Zginął tragicznie 29 czerwca 1919, potrącony przez samochód – jeden z nielicznych, jakie w owym czasie jeździły po ulicach stolicy kraju – gdy wychodził z apteki, w której kupił leki dla jeden ze swych sędziwych podopiecznych. I chociaż natychmiast przewieziono go do stołecznego szpitala, nie udało się już go uratować, zdążył jedynie przyjąć ostatnie namaszczenie. Gdy zostanie wyniesiony na ołtarze, będzie jednym z nielicznych błogosławionych - ofiar wypadków drogowych.

Zaraz po tragicznej śmierci Wenezuelczycy uznali go za świętego i zrodził się kult jego osoby, poparty licznymi uzdrowieniami. Obrazy z jego podobizną i figurki znaleźć można w kraju na każdym kroku. Ludzie noszą medaliki z jego podobizną i modlą się za jego wstawiennictwem. W 1986 św. Jan Paweł II ogłosił go sługą Bożym.

Ekshumacja, przeprowadzona w dniu jego 156. urodzin, była drugim tego rodzaju wydarzeniem. Po raz pierwszy dokonano jej 23 października 1975 w celu przeniesienia doczesnych szczątków "lekarza ubogich" ze stołecznego Generalnego Cmentarza Południowego do kościoła Matki Bożej Gromnicznej. Tamto wydobycie i przemieszczenie jego prochów wynikało m.in. z faktu, iż Cmentarz w ciągu dziesięcioleci uległ znacznemu zniszczeniu, częściowo wskutek wielkiego napływu czcicieli "świętego doktora" do tego miejsca; kiedyś np. duża ilość zapalonych świec na jego grobie spowodowała pożar, który uszkodził sam grób.

W 2017 matka Yaxury Solórzano – ciężko chorej dziewczynki, o której lekarze orzekli, że albo umrze, albo do końca życia nie będzie zdolna do chodzenia i mówienia, a nawet straci wzrok, modliła się za przyczyną sługi Bożego Hernándeza o łaskę uzdrowienia. 10-letnia wówczas dziewczynka została postrzelona w czasie napadu rabunkowego. Kilka tygodni później wyszła o własnych siłach ze szpitala całkowicie zdrowa. Obecnie, 26 października wraz z matką oraz przedstawicielami Kościoła, władz państwowych i lekarzy była obecna przy ekshumacji "lekarza ubogich".

CZYTAJ DALEJ

List do nas wszystkich, odpowiedź na zdarzenia ostatnich dni...

2020-11-24 07:11

[ TEMATY ]

list

kard. Stanisław Dziwisz

Bożena Sztajner/Niedziela

CZYTAJ DALEJ

Raport o biedzie w Polsce: „Szczęście to czyste ubranie i bieżąca woda”

2020-11-24 15:05

Szlachetna Paczka/Piotr Woźniakiewicz

Szlachetna Paczka ogłosiła „Raport o biedzie w Polsce 2020”. Wynika z niego, że ze skrajnym ubóstwem boryka się ponad 1,5 mln Polaków.

W 2019 roku ze skrajnym ubóstwem borykało się ponad 1,5 miliona Polaków. Wszystko wskazuje na to, że w 2020, m.in. z powodu pandemii, ta liczba się zwiększy.

„Trudno mówić dziś o biedzie w Polsce bez kontekstu pandemii. Ale da się, a nawet trzeba, bo koronawirus to tylko jeden z wielu problemów, z jakimi zmaga się polskie społeczeństwo. Problemów, które nie pojawiły się w tym roku i które nie znikną, nawet gdy w końcu uda się, oby jak najszybciej, pokonać wirusa” – czytamy we wstępie do „Raportu o biedzie w Polsce 2020”. „Nasz Raport powstał po to, byśmy nie zapomnieli o tych, którzy biedni byli już wcześniej. Bo, poza wszystkim, to oni odczuwają psychoekonomiczne skutki pandemii najbardziej boleśnie” – dodają autorzy opracowania.

Pełna treść raportu dostępna jest na stronie: Zobacz.

Według danych z Raportu półtora miliona Polaków żyje w nędzy, czyli w warunkach stanowiących bezpośrednie zagrożenie dla psychoficzycznego rozwoju człowieka. Granicę skrajnego ubóstwa wyliczoną przez IPiSS stanowił w ubiegłym roku dochód w wysokości 614 zł na osobę miesięcznie w przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego. Wielu nie ma nawet tyle.

W Raporcie Szlachetnej Paczki czytamy, że średni dochód na osobę w rodzinach objętych wsparciem Szlachetnej Paczki to – po odliczeniu stałych kosztów utrzymania – 12 zł na dzień. „Średni” oznacza, że w wielu rodzinach kwota ta jest znacznie niższa.

– Ubóstwo statystyczne wzrośnie zapewne o 2-3 punkty procentowe w 2020 r. Będą to dodatkowe setki tysięcy osób w trudnej sytuacji materialnej – przekonuje prof. Ryszard Szarfenberg, przewodniczący EAPN Polska i członek Komisji Ekspertów ds. Przeciwdziałania Bezdomności przy RPO.

Tegoroczny Raport o Biedzie składa się z siedmiu rozdziałów omawiających siedem nieszczęść – obszarów niezawinionego ubóstwa wśród Polaków. „Jedno nieszczęście – zdarza się. Drugie – pech. Trzecie… Jak to możliwe, że życie jest aż tak niesprawiedliwe?” – pisze we wstępie Raportu o Biedzie Joanna Sadzik, prezes Stowarzyszenia WIOSNA, organizatora Szlachetnej Paczki. „Przez dwadzieścia lat w Szlachetnej Paczce widzieliśmy wiele. Przyzwyczailiśmy się – choć to może niezbyt eleganckie słowo. Sądziliśmy, że nic nas nie może zaskoczyć. I wtedy przyszedł rok 2020” – dodaje.

Choroba, niepełnosprawność, nieszczęśliwy wypadek, starość, samotność, pandemia – wśród siedmiu nieszczęść, które doprowadzają Polaków na skraj ubóstwa, Szlachetna Paczka wymienia także dzieciństwo. Wg Raportu w skrajnym ubóstwie żyje w Polsce ponad 300 tys. dzieci.

Pojęcie bezpieczeństwa ekonomicznego dla większości Polaków stanowi abstrakcję. Co czwarty nie ma żadnych oszczędności. Połowa z tych, którzy je mają, nie przeżyłaby za nie nawet miesiąca. Raport o Biedzie ma uświadomić, jak łatwo wpaść w spiralę nieszczęść.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję