Reklama

Historyczne zwycięstwo Cracovii Kraków

Cracovia Kraków po raz pierwszy w historii klubu zagra w finale piłkarskiego Pucharu Polski. W półfinałowym meczu pokonała 3:0 (2:0) na swoim stadionie Legię Warszawa.

Półfinał piłkarskiego Pucharu Polski: Cracovia Kraków – Legia Warszawa 3:0 (2:0).

Bramki: 1:0 Mateusz Wdowiak (5), 2:0 Michał Helik (14), 3:0 Mateusz Wdowiak (82).

Reklama

Żółta kartka – Cracovia Kraków: Ivan Fiolic, Mateusz Wdowiak, Pelle van Amersfoort, Thiago, Sergiu Hanca, Michal Siplak. Legia Warszawa: Michał Karbownik, Bartosz Slisz.

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów: 3 498.

Cracovia Kraków: Cracovia Kraków: Lukas Hrosso - Cornel Rapa, Michał Helik, David Jablonsky, Kamil Pestka – Sergiu Hanca, Florian Loshaj (Thiago), Pelle van Amersfoort, Ivan Fiolic (66. Milan Dimun), Mateusz Wdowiak (89. Michal Siplak) - Rafael Lopes.

Reklama

Legia Warszawa: Wojciech Muzyk - Michał Karbownik, Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Luis Rocha (81. Paweł Stolarski) - Mateusz Cholewiak, Bartosz Slisz, Andre Martins (46. Maciej Rosołek), Walerian Gwilia , Luquinhas - Tomas Pekhart (57. Paweł Wszołek).

W drugim półfinale, który rozegrany zostanie w środę, Lech Poznań będzie gościł broniącą trofeum Lechię Gdańsk. Spotkanie finałowe odbędzie się 24 lipca w Lublinie.

Cracovia do tej pory tylko dwa razy grała w półfinale Pucharu Polski – w 1962 i 2007 roku, ale nie zdołała wywalczyć awansu do decydującej rozgrywki. Można więc powiedzieć, że do trzech razy sztuka.

Podopieczni trenera Michała Probierza potwierdzili, że odzyskali wysoką formę i po świetnym meczu nie dali Legii żadnych szans. Dla „Pasów” było to o tyle cenniejsze zwycięstwo, że Legię na swoim stadionie pokonali po raz pierwszy od ponad piętnastu lat.

Mecz ułożył się dla gospodarzy idealnie, bo po niespełna kwadransie prowadzili już 2:0. W 4. minucie krakowianie wywalczyli aut na wysokości pola karnego. Po jego wykonaniu powstało spore zamieszanie. Florian Loshaj oddał zablokowany strzał, potem Bartosz Slisz tak niefortunnie podawał głową, że piłka spadła pod nogi Mateusza Wdowiaka, który tylko dopełnił formalności.

Goście mogli wyrównać sześć minut później. Walerian Gwilia podał do Luquinhas, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Lukas Hrosso dobrze jednak skrócił kąt i nogami zablokował strzał legionisty.

Odpowiedź Cracovii była konkretna. Po strzale Davida Jablonsky’ego Wojciech Muzyk odbił piłkę przed siebie. Tam dopadł do niej Helik i umieścił w siatce. O tym jak ofensywnie była nastawiona Cracovia świadczy fakt, że w tej akcji brało udział dwóch stoperów.

Potem Legia starała się odrobić straty, ale nie miała zbyt wielu dobrych okazji. Trener Aleksandar Vukovic wprowadził do gry najpierw Macieja Rosołka, a potem Pawła Wszołka, ale nie wpłynęło to na lepszą postawę jego zespołu.

W 58. minucie mogło być 3:0 dla „Pasów”, lecz Wdowiak nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Muzykiem. Wychowanek Cracovii nie zmarnował podobnej sytuacji w 82. minucie, gdy nie potrafił zatrzymać go nieporadnie interweniujący Paweł Stolarski.

Wdowiak, został bohaterem tego spotkania, a gdy w końcówce opuszczał boisko, otrzymał od kibiców owację na stojąco.

kk/PAP

2020-07-08 08:38

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wielki sukces filmu "Miłość i Miłosierdzie" w USA

[ TEMATY ]

film

USA

sukces

s. Faustyna

screen YT/ Kino Świat PL

Kadr z filmu "Miłość i Miłosierdzie"

Kadr z filmu

W poniedziałek 28 października polski film „Miłość i Miłosierdzie” wszedł jednocześnie do 800 kin w USA. Frekwencja oglądających była na tyle duża, że produkcja zajęła 2. miejsce w amerykańskim boxoffice, czyli pośród najpopularniejszych filmów w tamtejszych kinach. Pierwsze miejsce zajął „Joker”.

Reżyser filmu Michał Kondrat podkreślił, że to sukces polskiej kinematografii, ponieważ żaden polski film nie znalazł się nigdy nawet w pierwszej dziesiątce boxoffice. Jak dodał, na prośbę widzów, dystrybutor zagwarantował produkcji podobną ilość kin na 2 grudnia.

Bardzo się cieszę, tym bardziej że w filmie wspomniana jest postać mojego Stryja, Sługi Bożego Biskupa Ignacego Świrskiego, który w czasach Św. Faustyny był dziekanem wydziału teologicznego Uniwersytetu Stefana Batorego a w czasie okupacji z Bł. Ks. Sopoćką wydawali metryki Żydom - napisał na Twitterze Maciej Świrski.

„Miłość i Miłosierdzie” to niezwykła opowieść o polskiej zakonnicy, siostrze Faustynie – uznanej za świętą przez papieża Jana Pawła II, mistyczce i wizjonerce, która w swoim życiu stanęła przed wykonaniem bardzo ważnej misji. Film pokaże nieznane do tej pory fakty i przybliży widzom narodziny niezwykłego kultu Bożego Miłosierdzia, który zyskał popularność na całym świecie. W tle fascynująca historia polskiego obrazu, który przedstawia wierny wizerunek Chrystusa oraz dowody naukowe na jego zgodność z całunem turyńskim i chustą z Oviedo.

Nie mniejszą rolę w objawieniu światu prawdy o Bożym Miłosierdziu odegrał bł. Ks. Michał Sopoćko, wybitny kapłan i spowiednik wizjonerki. Był one bezpośrednio związany z tajemnicą objawień Jezusa Miłosiernego. Bóg wyznaczył dla niego niezwykle ważną rolę – realizację misji przekazanej siostrze Faustynie. Temu dziełu poświęcił on niemalże całe swe życie. Film zawiera nieznane lista ks. Michała Sopoćki.

CZYTAJ DALEJ

Mama sługi Bożego Carlo Acutisa: mój syn wyjednuje wiele łask

2020-09-28 18:47

[ TEMATY ]

modlitwa

sługa Boży

geniusz komputerowy

vaticannews.va

„Za przyczyną mojego syna wiele modlitw zostaje wysłuchanych. O pierwszych otrzymanych łaskach słyszałam zaraz po jego pogrzebie” – mówi matka 15-letniego Carla Acutisa. Zakochany w Eucharystii geniusz komputerowy, który zmarł na białaczkę w wieku 15 lat, zostanie ogłoszony błogosławionym 10 października w Asyżu, gdzie zapragnął być pochowany.

Antonia Salzano przyznaje, że sama była religijną ignorantką i zachowania syna często ją zaskakiwały.

„Już jako trzylatek lubił zachodzić do kościoła i modlić się przed krucyfiksem i tabernakulum. Jak na dziecko trwało to wyjątkowo długo” – wspomina mama przyszłego błogosławionego wyznając, że syn w jakiś naturalny sposób odkrył modlitwę. Dodaje, że w czasie spacerów zbierał kwiaty dla Matki Bożej, a rodziców prosił by wieczorami czytali mu żywoty świętych, a z czasem też Ewangelię. „On nie był świętoszkowaty, pociągała prostota jego wiary i jej wiarygodność” – wspomina matka, a jako przykład podaje nawrócenie hinduisty, który pracował w ich domu jako służący. „Rajesa zachwycił przykład życia mego syna i dzięki niemu spotkał Jezusa i przyjął chrzest” – wspomina kobieta.

Antonia Salzano wyznaje, że bardzo przeżywa beatyfikację syna, ale już w czasie jego pogrzebu była pewna, że jest w raju. „To była bardzo piękna i radosna uroczystość. Wiele osób mówiło mi potem, że już na pogrzebie modliło się za przyczyną Carla, a ten wyjednał im wiele łask” – wspomina mama Carla. Jako przykład podaje kobietę, które mimo wielu starań nie mogła mieć dzieci, a modląc się za wstawiennictwem jej syna została matką i drugą, której wyjednał uzdrowienie z choroby nowotworowej. „Takich cudów jest zacznie więcej” - podkreśla.

Wskazuje też, że jej syn był przekonany, że by odkryć Eucharystię ludzie potrzebują konkretnych znaków, stąd też jego pomysł, by zorganizować wystawę o cudach eucharystycznych. „To były czasy, gdy internet nie był jeszcze tak popularny. By móc zebrać potrzebną dokumentację syn zachęcił nas do wielu pielgrzymek do miejsc związanych z tymi wydarzeniami. Objechaliśmy całą Europę. Dzięki tym wysiłkom teraz miliony ludzi na całym świecie mogą zobaczyć tę wystawę” – podkreśla mama sługi Bożego. Przyznaje, że to syn przyprowadził całą rodzinę do Kościoła i sprawił, że odkryli moc Eucharystii, która dla Carla była autostradą do nieba.

Beatyfikacja Carla Acutisa odbędzie się 10 października w Asyżu, gdzie jest pochowany w Sanktuarium Ogołocenia, będącym decyzją Papieża Franciszka zarazem narodowym sanktuarium młodzieży włoskiej. Uroczystość poprzedzi wystawienie ciała sługi Bożego, które zachowało się w nienaruszonym stanie, i cykl świadectw mówiących o jego życiu. Podzieli się nimi m.in. jego mama i najbliżsi przyjaciele oraz ludzie, którzy za jego przykładem spotkali Chrystusa.

CZYTAJ DALEJ

Dziś święto Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała

2020-09-29 09:04

[ TEMATY ]

archaniołowie

W końcu września obchodzimy święto Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała. Dzień im poświęcony – 29 września – istnieje w naszym kościelnym kalendarzu dopiero od 1969 r. – od czasów reformy liturgicznej. Papież Bonifacy I w V w. poświęcił św. Michałowi bazylikę w Rzymie i nakazał corocznie, właśnie 29 września, obchodzić rocznicę tego faktu.

Do czasów wspomnianej reformy obchodzono ich święta osobno: św. Gabriela 24 marca, a św. Rafała 24 października. Po reformie wspominamy ich już razem.

Imię Michał, wzięte z hebrajskiego, znaczy „Któż jak Bóg”. Św. Michał w Piśmie Świętym wymieniany jest pięć razy. W najbardziej wymowny sposób czyni to autor ostatniej księgi Pisma Świętego, czyli Apokalipsy – św. Jan Apostoł.

Imię Gabriel znaczy: „Mąż Boży”. Z tym imieniem spotykamy się w Starym Testamencie w księdze proroka Daniela, a Ewangelista Łukasz opisuje najpiękniejszą misję, jaką spełnił św. Gabriel – zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie narodzenia Pana Jezusa – Syna Bożego, oraz zwiastowanie Zachariaszowi w świątyni w Jerozolimie narodzenia syna – św. Jana Chrzciciela.

Hebrajskie imię Rafał znaczy: „Bóg uleczył”. Jest ono związane z biblijną opowieścią o Tobiaszu. W tej opowieści św. Rafał mówi sam o sobie: „Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański”.

Kim są Archaniołowie?

Św. Grzegorz Wielki w swoich homiliach określił to w taki sposób: „Powiedzieliśmy, iż jest dziewięć chórów anielskich, a mianowicie wiemy z Pisma Świętego, iż są aniołowie, archaniołowie, moce, potęgi, księstwa, panowania, trony, cherubini i serafini” (za: Grzegorz Wielki, „Homilie na Ewangelie”, Warszawa 1970). Najwięcej o tych duchach niebieskich pisał św. Tomasz z Akwinu, zwany często Doktorem Anielskim. Warto poczytać jego „Sumę teologiczną” w części poświęconej istotom niebieskim.

Niestety dzisiejsza moda na różne „aniołki” zbanalizowała naszą relację do nich i choć modlitwa „Aniele, stróżu mój” jest często pierwszą modlitwą, jakiej się uczymy na pamięć, to im jesteśmy starsi, tym szybciej zapominamy o tej „dziecięcej” wierze. Tymczasem aniołowie, a więc i archaniołowie istnieją i wciąż są posłańcami Boga wobec ludzi. Na szczęście ich istnienie nie jest zależne od naszej wiary.

Warto pamiętać o tych istotach w naszych codziennych modlitwach i prosić ich o wstawiennictwo w różnych intencjach. Bardzo możliwe, że popularność imion: Michał i Rafał świadczy o naszej mniej lub bardziej świadomej tęsknocie za nimi.

Święci Archaniołowie są dziś szczególnie potrzebni Kościołowi. Czy dzisiejsza „nowoczesna” kultura nie propaguje postawy przeciwnej do hasła „któż jak Bóg”? Czy „mąż Boży” nie jest synonimem staromodnego konserwatysty w opozycji do nowoczesnego liberała? „Bóg uzdrawia” to także zaprzeczenie dzisiejszej mentalności. Przecież to nauka uzdrawia, nasze zdrowie jest w naszych rękach – „cudowne uzdrowienia” nie istnieją wcale, a w najlepszym przypadku są naturalne, tyle że z „nieznanych przyczyn”.

Wśród różnych stowarzyszeń i zgromadzeń poświęconych właśnie archaniołom, chyba najbardziej znani są michalici – Zgromadzenie św. Michała Archanioła (CSMA), wspólnota kapłanów i braci zakonnych założona na początku XX wieku przez bł. księdza Bronisława Markiewicza. Patronem Zgromadzenia jest św. Michał Archanioł. Przypomnijmy, że właśnie michalitą był zmarły tragicznie w 2001 r. bp Jan Chrapek organizator ostatnich podróży św. Jana Pawła II do Polski. Jest też żeńska gałąź tego zgromadzenia – siostry michalitki (CSSMA).

Święci Archaniołowie Michale, Gabrielu i Rafale, módlcie się za nami!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję