Reklama

Harcerskie 100 lat!

Sto lat temu powstała pierwsza drużyna harcerska. W Krakowie od 16 do 24 sierpnia odbywały się centralne uroczystości 100-lecia harcerstwa w Polsce. Uczestniczyło w nich ponad czterystu przedstawicieli Chorągwi Ziemi Lubuskiej ZHP

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 37/2010

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Anna Bensz-Idziak: - Dlaczego uroczystości odbywały się w Krakowie?

Magdalena Litke: - Już w 2007 r., kiedy podczas zlotu gościła nas Chorągiew Kielecka, komendant Chorągwi Krakowskiej zaproponował, aby uroczystości odbyły się w Krakowie. Poczynił odpowiednie kroki, by otrzymać zgodę od władz miasta i rozpoczęły się przygotowania. Poza tym to właśnie w Krakowie w 1910 r. powstał „Zastęp Kruków” - jeden z pierwszych harcerskich zastępów w Polsce.

- Po wyborze miejsca uroczystości rozpoczęły się przygotowania wśród harcerzy z całej Polski?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

M.L.: - Tak. W tym czasie realizowaliśmy program pt. „Dziesięć kroków do stulecia” oraz programy: Rok pracy nad sobą, Rok braterstwa i Rok służby.

Grzegorz Bazydło: - Było to programowe przygotowanie do zlotu i już 3 lata wcześniej harcerze planowali, że pojadą do Krakowa.

- Kto mógł wziąć udział w tym wydarzeniu, bo pojechali przecież tylko wybrańcy?

Reklama

G.B.: - Rzeczywiście nie wszyscy mogli pojechać do Krakowa. Zlot odbywał się na krakowskich Błoniach, które są bardzo pojemne, ale nie mogłyby pomieścić wszystkich chętnych, więc każda chorągiew tworzyła tam swoje gniazdo, które mogło liczyć ok. czterystu uczestników. W związku z tym w ramach naszej chorągwi, która liczy ponad 3 tys. harcerzy, opracowana została lista zadań programowych do zrealizowania, by te drużyny, które chciały pojechać, zasłużyły na to swoją pracą.

- Jakie to były zadania?

M.L.: - Jednym z takich zadań było przygotowanie harcerskiego drzewa genealogicznego - trzeba było pośród swoich rodzin odnaleźć harcerskie korzenie, co wymagało wiele pracy i dociekliwości. To zadanie bardzo dobrze zostało zrealizowane, bo mamy teraz kilka bardzo ciekawych harcerskich drzew genealogicznych. Było też zadanie, które polegało na wyszukaniu starego munduru harcerskiego. Harcerstwo ma już sto lat i mundury przez ten czas wielokrotnie się zmieniały, więc trzeba było jak najdalej sięgnąć do mody harcerskiej. Wśród tych zadań znalazło się również przygotowanie wystawy stulecia, która przedstawiałaby szerszej publiczności historię naszego ruchu. Wystawy były eksponowane w różnych miejscach, np. w domach kultury, urzędach miast, szkołach.

G.B.: - Trzeba było też zorganizować imprezę harcerską, która nawiązywałaby do stulecia harcerstwa. Odbywały się więc różnego rodzaju rajdy, wędrówki czy zawody sportowe. U nas, w Zielonej Górze, mieliśmy „grę po mieście”, która nawiązywała do 50-lecia Wydarzeń Zielonogórskich i do stulecia harcerstwa. W tych imprezach brali udział przedstawiciele całej chorągwi. Programowo to dobrze działało, a przy okazji pokazało społeczeństwu, że harcerze obchodzą swój jubileusz.

Reklama

- A kto dokonał ostatecznego wyboru szczęśliwców, którzy pojechali do Krakowa?

M.L.: - W naszej chorągwi to właściwie wyszło samo, ponieważ był określony czas, do którego należało wykonać zadania i chętne drużyny wyłoniły się same. To było szczęście, ponieważ przykro byłoby odmówić komuś możliwości wyjazdu, a u nas zgłosiła się akurat taka liczba chętnych, która mogła pojechać. Nad realizacją zadań czuwała Komenda Gniazda i to ona m.in. podejmowała decyzję o tym, że osoby zdeklarowane, które wywiązały się z zadań, mogły pojechać.

- Ile osób ostatecznie pojechało?

M.L.: - Z Chorągwi Ziemi Lubuskiej pojechało na uroczystości czterysta czterdzieści osób.

- Co działo się w Krakowie? Jak to przeżywaliście?

Reklama

M.L.: - Myślę, że przede wszystkim miejsce, w którym ten zlot się odbywał, wpływało na atrakcyjność tego wydarzenia. Wrażenie robił ogrom ludzi uczestniczących w tym zlocie, bo przecież wzięło w nim udział ok. 10 tys. osób. Nie byli to tylko harcerze z Polski, ale również skauci z zagranicy. Program uroczystości krakowskich był bardzo rozbudowany, bo było sześć bloków tematycznych: Razem po zdrowie, Zdobywcy szczytów, W kręgu przyjaźni, My z tej ziemi, Patrioci, W zielone gramy.
Jeśli chodzi o przykładowe zadania, to bardzo atrakcyjnym elementem były przeloty balonem, zwiedzanie lotniska w Balicach i jednostki wojskowej. Odbywało się mnóstwo wycieczek po Krakowie, np. pod hasłem: „Szewczyk Skuba”, kiedy to, rozwiązując szereg zagadek logicznych, można było odwiedzić szczególne miejsca Krakowa, czy „Szlakiem kopców krakowskich”, podczas której można było zobaczyć pięć krakowskich kopców, a przy okazji dostrzec piękne krajobrazy i urocze zakątki miasta.

Reklama

G.B.: - Bardzo dobre było to, że codziennie jakaś część osób z gniazda brała udział w różnych zadaniach i ludzie z różnych miejsc mieszali się. Nasza reprezentacja miała więc możliwość poznać innych uczestników zlotu. To bardzo rozwija i motywuje, jak się widzi, gdy ktoś obok jest w moim wieku, a ma dużo więcej sprawności czy jest wyższy stopniem. Mnie to zawsze motywowało i zachęcało do dalszego rozwoju. Zawiązały się nowe znajomości, przyjaźnie i teraz mamy przyjaciół z Gdańska, Szczecina, Krakowa, a nawet z Białorusi. Zajęcia odbywały się również na terenie samego gniazda. Razem z innymi instruktorami prowadziłem zajęcia z pierwszej pomocy. Wieczorami na terenie zlotu na dużej scenie - otwartej na zewnątrz, dostępnej również dla mieszkańców Krakowa - odbywały się koncerty. Zaproszone zespoły dobierane były pod kątem harcerskich upodobań, czyli np. poezji śpiewanej - „Bez Jacka” czy „Czerwony Tulipan”. Niesamowita była organizacja całego przedsięwzięcia, jak to wszystko zostało przygotowane. Przez 24 godziny na dobę działała służba porządkowa - harcerze sami zadbali o bezpieczeństwo, pilnowali, kontrolowali osoby wchodzące na teren zlotu, pełnili warty nocne - czuliśmy się tam bezpiecznie.
Cały sztab ludzi zaangażowany został do wydawania gazet, informowania o wydarzeniach z każdego dnia, obsługi i aktualizacji stron internetowych - dzięki temu rodzice dzieci biorących udział w zlocie mogli wiedzieć na bieżąco, co dzieje się w Krakowie. Dla niektórych było to pierwsze spotkanie z Krakowem.

- Zlot odwiedzali również przedstawiciele władz Polski i naszego województwa. Z kim spotkaliście się?

M.L.: - 17 sierpnia odbył się Apel Inauguracyjny otwierający cały zlot. Wzięło w nim udział wiele znanych osobistości, m.in. premier Donald Tusk. Gościliśmy również wojewodę Helenę Hatkę i wicemarszałka województwa Elżbietę Polak.

G.B.: - W sobotę chorągwie mogły zaprezentować się na krakowskim rynku, a w niedzielę odbyła się na Wawelu uroczysta Msza św. pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisza z udziałem Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Po Mszy św. Pan Prezydent odwiedził teren zlotu i spotkał się z przedstawicielami poszczególnych chorągwi. Tego dnia nasze gniazdo odwiedził także prof. Marek Belka - prezes Narodowego Banku Polskiego, a także wiceminister edukacji Mirosław Sielatycki. Podczas spotkania mogliśmy przedstawić swoje radości, problemy i oczekiwania, mogliśmy podyskutować. Pan Minister wyjaśnił nam również kilka zawiłości związanych z planami ministerstwa czy przyznawaniem grantów na akcję letnią. Przy okazji okazało się, że Pan Minister także był harcerzem i należał do drużyny w Sulęcinie, a więc jest z naszej chorągwi! Wszyscy goście złożyli wpisy w zlotowej kronice, co będzie na pewno wartościową pamiątką.

- Wróciliście z Krakowa pełni optymizmu...

M.L.: - Tak. Widząc tak wielu ludzi w mundurach, w różnym wieku, zadowolonych, życzliwych, uśmiechniętych, mimo że pogoda nas nie rozpieszczała - był upał i deszcz, słysząc na każdym kroku pozdrowienie: „Czuwaj”, to naprawdę było coś fantastycznego. Na co dzień nie doświadczamy takich wrażeń. Przygotowywaliśmy się bardzo długo do tych dni, więc dziś możemy powiedzieć, że warto było się starać i było to spełnienie naszych oczekiwań. Przed nami ciąg dalszy obchodów stulecia. A w 2018 r. mamy zapowiedziany kolejny zlot - tym razem z okazji 100-lecia Związku Harcerstwa Polskiego. Mamy więc na co czekać i do czego się znowu przygotowywać.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Paryż: sportowcy będą mieli swoją kaplicę

2026-03-06 14:56

[ TEMATY ]

sport

Paryż

kaplica

sportowcy

Monika Książek

Francuscy sportowcy i kibice będą mieli swoją kaplicę w Paryżu. Powstała ona w w kościele św. Joanny de Chantal w sąsiedztwie stadionu Parc des Princes. Nosi wezwanie Matki Bożej Sportowców. Jej inaugurację zaplanowano na niedzielę 8 marca. Mszy św. będzie przewodniczyć nuncjusz apostolski we Francji abp Celestino Migliore.

Wydarzenie to jest pokłosiem projektu ewangelizacyjnego Holy Games, który zrodził się w związku z ważnymi zawodami międzynarodowymi, rozgrywanymi w ostatnich latach we Francji, takimi jak: mistrzostwa świata w rugby oraz letnie igrzyska olimpijskie i paraolimpijskie w Paryżu w 2024 roku. Chodzi o dotarcie do sportowców w miejscach, w których na co dzień przebywają - na stadionach, w klubach sportowych itd.
CZYTAJ DALEJ

Przesłanie do każdego, kto słucha dzisiejszej Ewangelii: mamy oddawać Bogu cześć swoim życiem!

2026-03-03 16:37

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pexels.com

Ewangelista pisze, że Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle, tzn. usiadł przy studni. Zazwyczaj jest w drodze, przemieszcza się z miasta do miasta, z wioski do wioski. Tym razem usiadł.

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. Widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».
CZYTAJ DALEJ

Anton Kappler - nowy kamerdyner papieski.

2026-03-06 21:16

[ TEMATY ]

Włodzimierz Rędzioch

kamerdyner papieski

Archiwum Gwardii Szwajcarskiej

Anton Kappler - nowy kamerdyner papieski

Anton Kappler - nowy kamerdyner papieski

Najbliższy współpracownik Leona XIV przyszedł z Gwardii Szwajcarskiej.

Kamerdyner papieski to osoba świecka najbliższa Ojcu Świętemu. Służy jako prywatny asystent Papieża, pomagając mu w codziennych potrzebach osobistych. Wykonując swoje obowiązki asystenta Papieża, korzysta on z pomocy tzw. cubicolari (słudzy papiescy i członkowie Rodziny Papieskiej, którzy pełnią bezpośrednią służbę papieżowi; kiedyś mieli szczególną funkcję dbania o czystość w prywatnych pokojach Papieża), oraz sediari - to starożytne kolegium osób świeckich, których rola jest ściśle związana ze służbą Papieża, ponieważ nadzorują przebieg ceremonii w Apartamentach Papieskich oraz podczas publicznych i prywatnych audiencji; podlegają oni dziekanowi Anticamera Pontificia (Przedpokój Papieski), który odpowiada za Papieskie Apartamenty; do 1978 r. ich głównym zadaniem było noszenie papieża siedzącego na tronie tzw. sedia gestatoria.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję