Reklama

Edukacja

W Brukseli wystawy w 81. rocznicę napaści Niemiec i Związku Sowieckiego na Polskę

Stałe Przedstawicielstwo RP przy UE otworzyło w piątek w Brukseli dwie wystawy, upamiętniając 81. rocznicę napaści Niemiec i Związku Sowieckiego na Polskę. Można je obejrzeć w Kościele Notre-Dame de la Chapelle.

[ TEMATY ]

Niemcy

Rosja

Bruksela

II wojna światowa

NAC

Widok Warszawy – zdjęcie lotnicze Śródmieścia

Widok Warszawy –
zdjęcie lotnicze Śródmieścia

"Okupacja Polski w czasie II wojny światowej charakteryzowała się zbrodniami dokonywanymi na ludności cywilnej. Obie wystawy dysponują bardzo bogatym zapisem faktograficznym na temat tego, co działo się w tych najtragiczniejszych dniach historii Europy. Kościół Notre-Dame de la Chapelle znajduje się w centrum Brukseli i jest chętnie odwiedzany przez turystów. Wystawy będziemy chcieli pokazać także w innych miejscach stolicy Belgii" - powiedział PAP Stały Przedstawiciel RP przy UE Andrzej Sadoś.

Wystawa „Bądźcie bezlitośni! Bądźcie brutalni!”, którą Stałe Przedstawicielstwo przygotowało we współpracy z Muzeum II Wojny Światowej, przypomina o brutalności i skali zniszczeń po atakach obu agresorów.

Reklama

Podkreśla ona, że pierwszymi ofiarami hitlerowskich Niemiec byli przedstawiciele polskich elit, których unicestwienie zostało szczegółowo zaplanowane, ponieważ uznawano ich za zarodek potencjalnego ruchu oporu. Do końca 1939 r. zamordowano około 60 tys. przedstawiciel polskiej inteligencji, a koleje 3,5 tys. - w 1940 r. w ramach tzw. Akcji AB.

Terror niemiecki przybierał różne formy: egzekucji, masowych deportacji, wywózek na roboty, zamykania w więzieniach, gettach i obozach koncentracyjnych. Wystawa przypomina, że również pod okupacją sowiecką tysiące Polaków trafiły do więzień i obozów pracy.

Druga wystawa - „Polacy ratujący Żydów w czasie II Wojny Światowej" - została przygotowana we współpracy z rzeszowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej.

Reklama

"Polska, w odróżnieniu od krajów Europy Zachodniej, była krajem, w którym pomoc Żydom karana była śmiercią. Co więcej, Polacy ratujący Żydów ryzykowali nie tylko swoją śmiercią, ale również egzekucją członków swoich rodzin, jak stało się w tragicznym przypadku rodziny Ulmów, gdzie za pomoc Żydom zamordowano nie tylko osoby dorosłe, ale również dzieci" - powiedział PAP Sadoś.

Wystawa, oprócz rodziny Ulmów, przybliża postać Ireny Sendlerowej, która za ratowanie Żydów została uhonorowana najwyższym izraelskim odznaczeniem cywilnym nadawanym przez Instytut Jad Waszem w Jerozolimie - Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

Można dzięki niej poznać też historię grupy polskich dyplomatów pod kierownictwem ambasadora Aleksandra Ładosia, która w Szwajcarii ocaliła od Zagłady od 8 do 10 tys. osób. Wystawiali oni podczas II wojny światowej fałszywe paszporty Żydom, dając w ten sposób szansę na przeżycie Holokaustu.

Wystawa przypomina, że Żydom pomagały różne polskie grupy zawodowe: księża, urzędnicy państwowi oraz artyści, jak np. Mieczysław Fogg

W najbliższą niedzielę w w Kościele Notre-Dame de la Chapelle odbędzie się uroczysta msza św. w intencji Ojczyzny oraz poległych i pomordowanych w czasie II wojny światowej.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

luo/ mal/

2020-09-11 17:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jadwiga Wiśniewska o prawach podstawowych w Unii Europejskiej

2020-11-24 16:57

[ TEMATY ]

Unia Europejska

Bruksela

Jadwiga Wiśniewska

Jadwiga Wiśniewska

Niezbędny jest dialog na równych i sprawiedliwych zasadach, respektujący literę i ducha Traktatów.

Podczas trwającej w Brukseli sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego miała miejsce debata nad sprawozdaniem rocznym za lata 2018-2019 w zakresie praw podstawowych w Unii Europejskiej. W imieniu grupy EKR głos zabrała europoseł Jadwiga Wiśniewska, która stwierdziła, że dyskutowane sprawozdanie stało się swoistym lewicowym manifestem.

- Oczywiście popieramy wartości, na których oparta jest Unia Europejska, ale trudno nie dostrzec, że lewicowe środowiska polityczne, również w Parlamencie Europejskim, chcą dominować swoimi przekonaniami i światopoglądem nad innymi, naginając w tym celu prawo i procedury europejskie, żeby osiągnąć swoje ideologiczne cele – wskazywała Wiśniewska.

Jak tłumaczyła eurodeputowana, dowodem na to są liczne odwołania, które znalazły się w sprawozdaniu np. do praw reprodukcyjnych, edukacji seksualnej czy systemów sądowniczych. "Tymczasem Traktaty jasno stanowią o zakresie działania Unii i granicach jej kompetencji" – podkreśliła.

Wiśniewska zaznaczyła jednocześnie, że prawa podstawowe nie są zarezerwowane tylko dla niektórych, lecz dotyczą wszystkich i nie mogą być dowolnie rozszerzane.

- Prawa podstawowe nie są zarezerwowane tylko dla niektórych, one dotyczą wszystkich i nie mogą być dowolnie rozszerzane. Nie mogą być nadużywane do narzucania lewicowej narracji, promującej specyficzną interpretację praw podstawowych, uznając i propagując nawet takie „rzekome prawa”, które nie istnieją, jak prawo do aborcji, za chwilę być może nawet prawo do eutanazji czy surogacji – dodała.

Zdaniem Jadwigi Wiśniewskiej niezbędny jest dialog na równych i sprawiedliwych zasadach, respektujący literę i ducha Traktatów. "Jestem przekonana, że leży to w interesie wszystkich narodów tworzących Unię Europejską" – uznała.

CZYTAJ DALEJ

Św. Jan Damasceński

Niedziela Ogólnopolska 20/2009, str. 4-5

[ TEMATY ]

Św. Jan Damasceński

pl.wikipedia.org

Św. Jan Damasceński

Św. Jan Damasceński

Drodzy Bracia i Siostry!

Chciałbym mówić dzisiaj o Janie Damasceńskim, postaci o wielkim znaczeniu w dziejach teologii bizantyjskiej, wielkim doktorze Kościoła powszechnego. Jest on przede wszystkim naocznym świadkiem przejścia od chrześcijańskiej kultury greckiej i syryjskiej, wspólnej dla wschodniej części imperium bizantyjskiego, do kultury islamu, który torował sobie drogę w wyniku zbrojnych podbojów obszarów uważanych zwykle za Środkowy czy Bliski Wschód. Jan, pochodzący z zamożnej rodziny chrześcijańskiej, już w młodości objął urząd - należący być może wcześniej do jego ojca - odpowiedzialnego za sprawy gospodarcze kalifatu. Bardzo szybko jednak, niezadowolony z życia na dworze, wybrał życie mnisze, wstępując do klasztoru św. Saby w pobliżu Jerozolimy. Nastąpiło to ok. 700 r. Nie oddalając się nigdy od klasztoru, poświęcił wszystkie swe siły ascezie i pracy literackiej, nie gardząc pewną działalnością duszpasterską, o czym świadczą głównie liczne homilie. Jego wspomnienie liturgiczne przypada 4 grudnia. Leon XIII ogłosił go w 1890 r. doktorem Kościoła powszechnego.
Na Wschodzie wspomina się przede wszystkim o trzech „mowach obronnych przeciw tym, którzy odrzucają święte obrazy”, które potępił po jego śmierci synod obrazoburczy w Hierii (754). Ale przemówienia te były także podstawowym powodem jego rehabilitacji i kanonizacji przez ojców prawowiernych, zwołanych na Sobór Nicejski II (787), siódmy ekumeniczny. W tekstach tych doszukać się można pierwszych istotnych prób teologicznego uzasadnienia czci oddawanej obrazom świętym, wiążąc je z tajemnicą wcielenia Syna Bożego w łonie Maryi Dziewicy.
Jan Damasceński był także jednym z pierwszych, którzy odróżniali w kulcie publicznym i prywatnym chrześcijan adorację (latreia) od czci (proskynesis): adoracja może być skierowana wyłącznie do Boga, jest ona w najwyższym stopniu duchowa, zaś oddanie czci może odnosić się do obrazu, aby zwrócić się do tego, kto został na nim przedstawiony. Oczywiście, świętego nie wolno nigdy utożsamiać z materiałem, z którego wykonano ikonę. Rozróżnienie to okazało się natychmiast bardzo istotne dla chrześcijańskiej odpowiedzi tym wszystkim, którzy domagali się uznania za powszechne i trwałe przestrzeganie surowego zakazu Starego Testamentu w sprawie wykorzystania obrazów do kultu. Na ten temat istniała wielka dyskusja także w świecie islamskim, który przyjmuje żydowską tradycję całkowitego wykluczenia obrazów z kultu. Chrześcijanie natomiast dyskutowali nad tym problemem i znaleźli uzasadnienie dla czci obrazów. Damasceńczyk pisze: „W dawnych czasach Bóg nigdy nie był przedstawiany w obrazach, gdyż był bezcielesny i bez oblicza. Skoro jednak obecnie Bóg stał się widzialny cieleśnie i żył wśród ludzi, przedstawiam to, co jest widzialne w Bogu. Nie czczę materii, ale Stwórcę materii, który stał się materią dla mnie i raczył zamieszkać w materii, i działać dla mojego zbawienia przez materię. Ale w żadnym wypadku nie czczę jej jak Boga! Jakże mogłoby być Bogiem to, co przyjęło istnienie, począwszy od niebytu?(...) Ale ja czczę i szanuję również całą resztę materii, która zdobyła dla mnie zbawienie, jako że była pełna świętych mocy i łask. Czyż może nie jest materią drzewo Krzyża, po trzykroć błogosławionego?(...) A czyż atrament i najświętsza księga Ewangelii nie są materią? Czyż zbawczy ołtarz, który rozdziela nam chleb życia, nie jest materią?(...) A przed wszystkim innym czyż nie są materią Ciało i Krew mojego Pana? Albo powinienem obalić święty charakter tego wszystkiego, albo powinienem zgodzić się z tradycją Kościoła, aby oddawać cześć obrazom Boga i przyjaciół Boga, które zostały uświęcone imieniem, które noszą, i z tego powodu mieszka w nich łaska Ducha Świętego. Nie gardźcie więc materią: nie zasługuje ona na wzgardę, gdyż nic z tego, co Bóg uczynił, nie zasługuje na wzgardę” („Contra imaginum calumniatores”, I, 16).
Widzimy, że z racji Wcielenia materia staje się niemal ubóstwiona, postrzegana jest jako przybytek Boży. Chodzi o nową wizję świata i rzeczywistości materialnych. Bóg stał się ciałem, ciało zaś stało się rzeczywiście przybytkiem Boga, którego chwała jaśnieje na ludzkim obliczu Chrystusa. Dlatego nalegania tego wschodniego doktora są także jeszcze dziś niezwykle aktualne, jeśli uwzględnimy wielką godność, jaką materia otrzymała we Wcieleniu, mogąc stać się w wierze skutecznym znakiem i sakramentem spotkania człowieka z Bogiem. Jan Damasceński pozostaje zatem uprzywilejowanym świadkiem kultu ikon, który stanie się jednym z najbardziej wyróżniających aspektów wschodniej teologii i duchowości aż do dziś. Jest to wszelako jedna z form kultu, która po prostu należy do wiary chrześcijańskiej, wiary w tego Boga, który przyjął ciało i stał się widzialny. Tak więc nauczanie św. Jana Damasceńskiego wpisuje się w tradycję Kościoła powszechnego, którego doktryna sakramentalna przewiduje, że elementy materialne zaczerpnięte z natury mogą stać się pośrednikiem łaski na mocy przywołania (epiklesis) Ducha Świętego, któremu towarzyszy wyznanie prawdziwej wiary.
Z tymi zasadniczymi ideami Jan Damasceński łączy także cześć dla relikwii świętych na podstawie przekonania, że święci chrześcijańscy, będąc uczestnikami zmartwychwstania Chrystusa, nie mogą nie zostać uznani po prostu za „zmarłych”. Wyliczając np. tych, których relikwie bądź obrazy godne są czci, Jan wyjaśnia w swej trzeciej obronie obrazów: „Przede wszystkim (czcimy) tych, wśród których spoczął Bóg, On tylko święty, który zamieszkuje wśród świętych (por. Iz 57,15), jak święta Matka Boża i wszyscy święci. Są to ci, którzy, na ile to możliwe, stali się podobni do Boga dzięki swej woli oraz przy Bożej pomocy zostali nazwani rzeczywiście bogami (por. Ps 82 [81],6), nie z natury, ale przez przypadek, tak jak rozpalone żelazo nazwane jest ogniem nie z natury, ale przez przypadek i w wyniku udziału w ogniu. Mówi bowiem: «Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty» (Kpł 19, 2)” (III, 33, zb. 1352 A). Po wielu tego rodzaju odwołaniach Damasceńczyk mógł więc spokojnie wywnioskować: „Bóg, który jest dobry i przewyższa wszelką dobroć, nie zadowolił się kontemplowaniem samego siebie, lecz zechciał, aby wszystkie istoty przez Niego pobłogosławione mogły stawać się uczestnikami Jego dobroci: dlatego stworzył z niczego wszystkie rzeczy, widzialne i niewidzialne, łącznie z człowiekiem oraz rzeczywistościami widzialnymi i niewidzialnymi. A stworzył to, myśląc i realizując to jako byt zdolny do myślenia (ennoema ergon), wzbogacony przez słowo (logo [i] sympleroumenon) i ukierunkowany na ducha (pneumati teleioumenon)” (II, 2, PG 94, zb. 865A). A dla lepszego wyjaśnienia tej myśli dodaje: „Trzeba pozwolić, aby zdumiały nas (thaumazein) wszystkie dzieła Opatrzności (tes pronoias erga), abyśmy wszystkie je chwalili i wszystkie przyjęli, przezwyciężając pokusę pojedynczego wyodrębniania w nich tych aspektów, które wielu wydają się niesłuszne lub niesprawiedliwe (adika) i dopuszczając jednak, że plan Boży (pronoia) wykracza poza zdolności poznawcze i zrozumienia (agnoston kai akatalepton) człowieka, podczas gdy - przeciwnie - tylko On zna nasze myśli, nasze działania, a nawet naszą przyszłość” (II, 29, PG 94, zb. 964C). Zresztą już Platon mawiał, że cała filozofia zaczyna się od zdziwienia: także nasza wiara zaczyna się od zadziwienia stworzeniem, pięknem Boga, który staje się widzialny.
Optymizm naturalnej kontemplacji (physikè theoria), tego widzenia w widzialnym stworzeniu tego, co dobre, piękne, prawdziwe, ten chrześcijański optymizm nie jest optymizmem naiwnym: zdaje sobie sprawę z rany zadanej ludzkiej naturze przez wolność wyboru, której chciał Bóg, a którą człowiek wykorzystał niewłaściwie, ze wszystkimi skutkami powszechnej niezgody, jakie z tego wynikły. Stąd bierze się wyraźnie odczuwana przez teologa z Damaszku potrzeba, by natura, w której odbijają się dobroć i piękno Boga, zraniona przez naszą winę, „została umocniona i odnowiona” przez przyjście Syna Bożego w ciele, po podejmowanych przez samego Boga na wiele sposobów i przy różnych okazjach próbach pokazania, że stworzył człowieka, aby był on nie tylko w „bycie”, ale i w „dobro-bycie” (por. „De fide orthodoxa”, II, 1, PG 94, zb. 981). W pełnym namiętności uniesieniu Jan wyjaśnia: „Konieczne było, aby natura została umocniona i odnowiona i aby została wskazana i konkretnie nauczana droga cnoty (didachthenai aretes hodnn), która oddala od zepsucia i prowadzi do życia wiecznego(...). Ukazało się w ten sposób na widnokręgu historii wielkie morze miłości Boga do człowieka (philanthropias pelagos)”. Jest to piękne ujęcie. Z jednej strony widzimy piękno stworzenia, a z drugiej - zniszczenie, do jakiego doszło z winy człowieka. Widzimy jednak w Synu Bożym, który zstępuje, by odnowić naturę, morze miłości Boga do człowieka. Jan Damasceński pisze dalej: „On sam, Stwórca i Pan, walczył o swe stworzenie, przekazując mu to przykładem swego nauczania(...). I tak Syn Boży, będąc współistotnym co do formy Bogu, zszedł z nieba i zstąpił(...) do swych sług(...), czyniąc rzecz najnowszą ze wszystkich, jedyną rzecz prawdziwie nową pod słońcem, za której pośrednictwem objawiła się w rzeczywistości nieskończona potęga Boga” (III, 1. PG 94, zb. 981C-984B).
Możemy sobie wyobrazić, jaką pociechę i radość wlały te słowa w serca wiernych, tak bogate w fascynujące obrazy. Słuchamy ich także dzisiaj, dzieląc te same uczucia ówczesnych chrześcijan: Bóg chce odpocząć w nas, chce odnowić naturę także za sprawą naszego nawrócenia, chce, byśmy mieli udział w Jego bóstwie. Niech Pan pomoże nam uczynić z tych słów istotę naszego życia.

Z oryginału włoskiego tłumaczył o. Jan Pach OSPPE

CZYTAJ DALEJ

Jeżów: Roraty i rekolekcje adwentowe w parafii św. Józefa Oblubieńca NMP

2020-12-05 09:00

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Ks. Kamil Gregorczyk

Rekolekcje odbyły się w ramach bieżących obostrzeń, jednak kościół św. Józefa jest obszerny, więc każdy kto chciał mógł skorzystać z nauk, Eucharystii i sakramentu pokuty. Jest to ważne gdyż od poprzedniego adwentu nie było żadnych rekolekcji w kościele. Wpisały się one w rytm adwentu, bowiem pierwsza msza św. przed wschodem słońca każdego dnia to roratnia ku czci Matki Bożej. Ona gromadziła najwięcej wiernych. Z resztą roraty w Jeżowie mają swoje tradycje.

Rok rocznie uczęszcza na nie spora grupa osób z lampionami. Rozpoczęcie jest w ciemnościach przed ołtarzem Matki Bożej Różańcowej, następnie procesja przez kościół ze śpiewem. Podczas hymnu Chwała na wysokości zapalają się światła w śwątyni. Z przyczyn oczywistych w tym roku dzieci jest mało, które po roratach biegły od razu do szkoły na lekcje. Zważywszy na ograniczenia czasu, liczba wiernych jest mimo wszystko zadowalająca. Podczas rekolekcji wypadł ostatni dzień listopada, czyli święto św. Andrzeja Apostoła. Nasz kościół św. Józefa wybudowano 106 lat temu na miejscu rozebranego kościoła postawionego przez benedyktynów ku czci św. Andrzeja Apostoła. Fragment tej poprzedniej świątyni jest złączony z kościołem św. Józefa. Właśnie w ten dzień odprawiono tam uroczystą Eucharystię odpustową prosząc o opiekę tego Świętego, który przez tyle wieków był głównym patronem parafii w Jeżowie. Sumie odpustowej przewodniczył ojciec misjonarz Krzysztof.

Rekolekcjonista w swych naukach mówił i przypominał moc sakramentów chrztu, bierzmowania i Eucharystii. Ukazał Kościół jako sakrament Chrystusa. Niezależnie od okoliczności zewnętrznych to są znaki naszej pewności i pokoju.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję