Reklama

Co słychać w Strzemieszycach Małych?

Niedziela sosnowiecka 49/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

AGNIESZKA LOREK: - Już prawie 2,5 roku przewodniczy Ksiądz strzemieszyckiej parafii Matki Bożej Szkaplerznej jako proboszcz. Czy to dla Księdza „już” czy „zaledwie” 2,5 roku?

KS. GRZEGORZ GOŁUSZKA: - Z tym czasem to wbrew pozorom nie takie proste zagadnienie, bo, jak to ktoś kiedyś powiedział, „czas jest zbyt wolny dla tych co czekają, zbyt prędki dla tych, co się boją…”. Mnie minione 2,5 roku w tutejszej wspólnocie minęło jak jeden dzień. Spoglądając jednak na zmiany jakie zaszły w sercach, głowach, myśleniu i nastawieniu parafian, a także w sprawach materialnych to wydaje się, że minął już szmat czasu.

- Patrząc przez pryzmat czasu, trzeba powiedzieć, że została wykonana tytaniczna praca, a wszelkie zmiany, przeobrażenia widoczne są gołym okiem… Pod Księdza przewodnictwem zrodziło się tu tak wiele dobrych owoców. A jakie były początki tej drogi?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Jest to moje pierwsze probostwo. Od razu zostałem rzucony na głęboką wodę. Wiedziałem, że łatwo nie będzie. Już na pierwszy rzut oka wiadomo było, że parafia, kościół, podobnie jak cała miejscowość potrzebują gruntownej odnowy. W pierwszym rzędzie należało zająć się świątynią. Rozpoczął się jej kapitalny remont, podobnie plebanii. W obu budynkach zostawiliśmy tylko dach i mury. Wszystkie dotychczasowe inwestycje spowodowały, że tutejszy kościół całkowicie zmienił wygląd. Naprawa dachu i odpowiednie zabezpieczenie go, odwodnienie, wymiana posadzki, odnowienie ławek, wymiana okien, modernizacja ścian, nowe oświetlenie, odnowienie drogi krzyżowej, nowe ołtarze, zakup figur, nowy wizerunek prezbiterium, remont schodów wejściowych oraz drzwi - to tylko niektóre inwestycje, które zaszły w kościele w ubiegłym roku.

- W bieżącym roku do tych wymienionych doszły kolejne. Czy mógłby je Ksiądz skrótowo wymienić?

- W oknach powstały witraże obrazujące poszczególne części i tajemnice Różańca. Do tej pory 10, kolejnych 10 czeka na fundatorów, którzy dołożą swoją cegiełkę, aby dopełnić całości dzieła. Nowy wizerunek przybrał także chór, którego front upiększyły nowe malowidła. Zakupiliśmy też nowe, profesjonalne organy. Zabiegom konserwatorskim został poddany jeden z feretronów, najstarszy z zabytków, pochodzący z XIX w. oraz kilkanaście kielichów mszalnych. Nad całością prac renowacyjnych w kościele pieczę sprawuje Zbigniewe Gierczyk, artysta z pracowni prof. Dźwigaja z Krakowa, który jest autorem witraży oraz malowideł na chórze.

- Na tym jednak nie koniec, podobno w Księdza głowie są dalekosiężne plany co do tej świątyni?

Reklama

- W przyszłości chcielibyśmy wybudować zakrystię na zewnątrz oraz dobudować wieżę, by nadać budynkowi sakralny wygląd. Myślimy także o budowie parkingu przy kościele, chodnika oraz wymianie ogrodzenia. Wszystkie inwestycje są niezwykle kosztowne, a parafia maleńka, więc na razie trudno powiedzieć czy i w jakim czasie zostaną zrealizowane. Jak wszędzie, tak i tutaj istnieje problem pieniędzy. Sama parafia nie jest w stanie udźwignąć tak wielkiego potencjału prac, dlatego też trzeba pozyskiwać sponsorów, ofiarodawców, darczyńców.

- A co z budynkiem plebanii?

- Remont plebanii trwa. Do tej pory udało się zaizolować fundamenty, położyć nowe wylewki, wymienić okna i drzwi, założyć nową instalację wodną i elektryczną, naprawić dach. Budynek czeka na wyposażenie, ocieplenie i nową elewację, zaś teren przykościelny na estetyczne zagospodarowanie - położenie kostki granitowej, zazielenienie i uatrakcyjnienie. Kościół jest najważniejszy, dlatego to właśnie na niego skierowaliśmy cały trud i wysiłek. Póki co mam dach nad głową, korzystam z mieszkania użyczonego przez moich parafian.

- Stałe potrzeby materialne parafii nie przysłaniają o wiele ważniejszej sprawy - troski o rozwój duchowy wiernych, których liczba ciągle, chociaż powoli wzrasta…

Reklama

- Zgadza się, zawsze łatwiej poruszyć to, co materialne, niż obudzić ducha, tak przynajmniej jest u nas. Zdaję sobie sprawę, że to dopiero początek drogi odradzania się żywego Kościoła. Cieszy, że tutejsi parafianie uczestniczą we Mszach św. i nabożeństwach, że chętnie włączają się w prace przy odbudowie kościoła, że mają pragnienie zbudowania wspólnoty z prawdziwego zdarzenia. Udało się pozyskać czytelników „Niedzieli”. Jeszcze rok temu nie było tu ani jednego egzemplarza, teraz rozchodzi się 15 sztuk. To ewenement w naszej parafii, że ludzie tak chętnie przyjęli prasę katolicką. Chętnie też sięgają do licznych pomocy duszpasterskich w formie publikacji, które przygotowane są dla nich w kościele.

- Wydaje się, że los nie był zbyt łaskawy dla tutejszych mieszkańców. Parafia Matki Bożej Szkaplerznej w okresie największego rozwoju liczyła 3 tys. wiernych. Dziś mieszka tu nieco ponad tysiąc strzemieszyczan. Jaki jest powód tak wielkiej migracji ludzi?

- Z uwagi na swój specyficzny, przemysłowy charakter wieś przeznaczona była do wyburzenia. Władze przez 30 lat nie inwestowały w miejscowość, nie było tu żadnych remontów, napraw, przedsięwzięć, wieś jakby zastygła w miejscu. Młodzi nie mieli żadnych perspektyw rozwoju, dlatego przenosili się do Dąbrowy Górniczej lub innych miast Zagłębia czy na Śląsk albo wyjeżdżali poza granice kraju. Dziś mieszkają tu głównie emeryci i renciści, a osób do 20 roku życia jest niespełna 200. I choć plany wysiedlenia i wyburzenia Strzemieszyc nie doszły do skutku, to jednak spowodowały sytuację, że jest tutaj o 2 tys. mniej osób, niż kiedyś.

- Tak więc wszystko zaczyna się jakby od nowa…

Reklama

- Dokładnie tak, ale najważniejsze, że coś drgnęło, że ludzie zaczęli być doceniani, zauważani, że nie tylko parafia, ale i miasto daje im szansę odrodzenia. Przykładem są choćby organizowane tu festyny, w maju folklorystyczny, we wrześniu rodzinny, które otwierają mieszkańcom drogę zaistnienia w życiu lokalnej społeczności. Liczymy, że władze nadrobią stracony czas, a mieszkańcy tej części Dąbrowy Górniczej nie będą czuć się zapomniani.

- Sięgnijmy jeszcze do korzeni…

Reklama

- Wieś Strzemieszyce Małe już od średniowiecza należała do parafii w Sławkowie. Zmiana przynależności parafialnej strzemieszyczan nastąpiła dopiero w XVII w. W latach 1675-78 bp krakowski Andrzej Trzebicki konsekrował kościół parafialny w Gołonogu. Do nowej parafii zaliczono kilka okolicznych miejscowości, w tym Strzemieszyce Małe. Taki stan utrzymywał się do końca XIX stulecia, kiedy to mieszkańcy Strzemieszyc podjęli starania o budowę nowej świątyni w Strzemieszycach Wielkich. Wobec braku kościoła w Strzemieszycach Małych mieszkańcy dawali świadectwo swojej wiary poprzez budowę kaplic i krzyży przydrożnych. Najbardziej znana jest kaplica przy ul. Głównej, która wiele lat służyła jako kościół. Myśl o powstaniu parafii w Strzemieszycach Małych była jednak stale obecna w kręgach miejscowego duchowieństwa oraz mieszkańców. Parafię erygowano 7 maja 1957 r. Pierwsze Msze św. i nabożeństwa odprawiano w niedziele i święta we wspomnianej wcześniej kapliczce, która stała się prowizorycznym kościołem na ponad 10 lat. Dopiero w roku 1967 parafia Matki Bożej Szkaplerznej w Strzemieszycach Małych otrzymała upragnione zezwolenie na budowę kościoła. Już w lutym 1968 r. rozpoczęto prace budowlane. W niespełna pół roku po rozpoczęciu budowy kościół był przygotowany do konsekracji. Aktu poświęcenia nowej świątyni dokonał bp Franciszek Musiel. W następnych latach zagospodarowano teren wokół świątyni oraz rozpoczęła się budowa plebanii.

- We wrześniu br. strzemieszycką wspólnotę odwiedził ordynariusz naszej diecezji, bp Grzegorz Kaszak. Jak zareagował na te wszystkie zmiany?

- Ksiądz Biskup pewnie nie był zaskoczony, bo na bieżąco jest o wszystkich sprawach informowany. Przede wszystkim dodał otuchy, zagrzał do działania na kolejne etapy rozwoju, błogosławił całej społeczności, poświęcił też wszystkie dotychczasowe dzieła parafialne. Biskup ordynariusz od samego początku żywo interesuje się naszą wspólnotą, nieobce mu są nasze problemy, wraz z nami raduje się ze wszelkich sukcesów. Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej, nie tylko na polu materialnym, ale nade wszystko duchowym, co daj Boże.

2011-12-31 00:00

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. W. Węgrzyniak: Już od dłuższego czasu intryguje mnie ten szczególny rodzaj homo sapiens, jakim jest minister oświaty Barbara Nowacka

2026-08-26 07:38

[ TEMATY ]

komentarz

Marta Książek

Minister edukacji Barbara Nowacka

Minister edukacji Barbara Nowacka

Po usunięciu jednej godziny religii, wyrzuceniu jej z siatki godzin i wprowadzeniu edukacji zdrowotnej, cała Polska mogła zobaczyć, że na edukację zdrowotną zapisało się w roku 2025/2026 30% uczniów, licząc wszystkie poziomy edukacji. Na religię w roku 2024/2025 chodziło 75% uczniów. W roku 2025/26 pewno parę procent mniej.

Wprowadzić edukację zdrowotną jako przedmiot obowiązkowy, bo się sprawdził, bo jest potrzebny, bo dzieci i młodzież sobie tego życzą... Gdyby jeszcze na tym się skończyło, to wielu by rozumiało, że jak masz władzę, to siłą robisz po swojemu, mając nadzieję, że przeciwnicy nie będą krzyczeć. Ale to trzeba być homo sapiens. Nie wiem, czy to jest kwestia nieprzepracowanych traum dzieciństwa, osobistej urazy, dysfunkcji niektórych ośrodków, czy od lat pielęgnowanej nienawiści, ale pani minister nie potrafi się odnaleźć w tej kategorii.
CZYTAJ DALEJ

„Pasja Chrystusa” wraca do kin, a wraz z nią zapowiedź nowego filmu Gibsona

2026-08-30 09:32

[ TEMATY ]

film

kino

Mel Gibson

Materiał prasowy

Plakat filmu Pasja

Plakat
filmu Pasja

Kardynałowie Gerhard Ludwig Müller i Raymond Leo Burke publicznie poparli film Mela Gibsona „Pasja Chrystusa” w związku z jego ponownym wejściem na ekrany. Produkcja z 2004 roku zostanie pokazana w kinach w zremasterowanej wersji 4K w dniach od 10 do 17 września.

Obaj kardynałowie występują w nowych materiałach promocyjnych filmu. Kardynał Müller podkreśla w jednym z nich, że „Pasja” może pomóc w przekazywaniu orędzia chrześcijańskiego. Z kolei kardynał Burke określa dzieło Gibsona jako opowieść „naprawdę monumentalną”, która „głęboko poruszyła serca wielu ludzi”.
CZYTAJ DALEJ

Stanowisko Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych w sprawie macierzyństwa zastępczego

2026-08-31 11:14

[ TEMATY ]

KEP

KEP

Macierzyństwo zastępcze jest działaniem ze swej natury niegodziwym i nie da się pogodzić z wiarą i moralnością chrześcijańską – wskazują członkowie Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych w Stanowisku w sprawie macierzyństwa zastępczego.

Zespół Ekspertów ds. Bioetycznych stwierdza, że „macierzyństwo zastępcze jest działaniem ze swej natury niegodziwym i nie da się ono pogodzić z wiarą i moralnością chrześcijańską”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję