Reklama

Poza granicą misterium

Niedziela Ogólnopolska 31/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Papieżowi nie podoba się publiczna dyskusja na temat jego dymisji. Taka wiadomość pojawiła się przed kilkoma tygodniami we włoskiej prasie. I choć zdaje się, że medialny szum wokół przyszłości Papieża trochę przycichł, to zapewne dyskusja na ten temat - zarówno w prasie zagranicznej, jak i polskiej - wciąż będzie powracać. Wystarczy nowa plotka na temat stanu zdrowia Jana Pawła II czy kilka filmowych ujęć cierpiącego Ojca Świętego, by dyskusja rozgorzała na nowo. Wydaje mi się, iż media nie są skore uznać, że to niekończące się pisanie i mówienie o kondycji Papieża nie tylko on sam, lecz także wielu wierzących katolików uważa za nietakt.

Zadziwiająca "troska"

Reklama

Ze wszystkich praw człowieka najważniejsze wydaje się ostatnio prawo do wolności słowa, prawo do informowania i bycia poinformowanym. Ale prawo do informacji nie oznacza przecież, że wszyscy muszą wiedzieć o wszystkim. Granicą informacji jest dobro, przede wszystkim dobro tego, kogo dana informacja dotyczy. Każdy bowiem ma prawo do zachowania swej prywatności, intymności i dobrego imienia. Sam Papież podczas Jubileuszu Dziennikarzy w Rzymie w roku 2000 mówił, że istnieje nie tylko prawda faktów, ale także prawda człowieka. Prawo do informacji nie jest ponad prawem do zachowania ludzkiej godności i prywatności.
Dyskutujący o zdrowiu Papieża dziennikarze wychodzą zapewne z założenia, że zdrowie osoby publicznej jest kwestią publiczną. Kreują się więc na rzeczników miliardów katolików, którym - w ich mniemaniu - należy się informacja o stanie zdrowia Papieża. A przecież choroba jest sprawą osobistą, intymną. Dzisiaj nie wolno zapisać już nawet rozpoznania na karcie szpitalnej wiszącej przy łóżku chorego. Nikt z nas nie chce, by poza kręgiem najbliższych nam osób znano szczegóły naszej fizycznej kondycji. Pewno i sami dziennikarze nie byliby zachwyceni, gdyby zaczęto publicznie analizować stan ich zdrowia i opisywać szczegóły podjętej terapii. Czyżby Papież nie miał prawa do prywatności jak wszyscy inni?
Specyfika papieskiego urzędu skłania jeszcze do postawienia innych zastrzeżeń wobec postulatu przedyskutowania, czy Ojciec Święty powinien zrezygnować ze swojej funkcji z powodu złego stanu zdrowia. Ze wszystkich pojęć określających Kościół chyba najtrafniejsze jest pojęcie communio, czyli wspólnota. Kościół bowiem to bardziej rodzina niż instytucja. Dyskusja o oczekiwanej dymisji Papieża przypomina mi publiczne wyrażanie życzenia, by stary i zawadzający już ojciec zszedł wreszcie z tego łez padołu, a przynajmniej usunął się do domu spokojnej starości. Trudno, by schorowanego ojca rodziny cieszyły podobne dywagacje dzieci. Jeszcze gorzej, gdy podobne postulaty formułują osoby spoza rodziny. A tak właśnie często jest w przypadku dyskusji o Papieżu.
Podejmujący temat dziennikarze zasadniczo piszą o problemie z pozycji pozakościelnych i bez koniecznej - w moim przekonaniu - perspektywy wiary. Rzeczeni publicyści wykazują niespotykaną dotąd w ich publicystyce - nazwijmy to - troskę o Kościół. Widać, że bardzo im zależy, żeby łódź Piotrowa nie dryfowała i nie osiadła w końcu na mieliźnie. Przyznaję, jestem zaskoczony tą gorliwością. Nie wiedziałem, że w tej łodzi z wieloma płyniemy już razem. Obawiam się jednak, że zbyt daleko razem nie popłyniemy. Nie opuszcza mnie bowiem wrażenie, że płynąć chcemy w przeciwnych kierunkach.

Lepiej zamilknąć

Reklama

Poza tym trzeba wiedzieć, że Kościół jest szczególną rodziną, bo prócz ludzi tworzy ją jeszcze, a właściwie przede wszystkim - Bóg. I to do Niego należy ostatnie zdanie. Papież o tym wie. Niejednokrotnie sam wypowiadał się na ten temat publicznie. I jak mówi - będzie sprawował swą służbę, jak długo Bóg mu na to pozwoli. Myśl tę można było odczytać ostatnio z jego homilii wygłoszonej w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Papież żyje świadomością, iż nieobca jest mu wizja męczeństwa - męczeństwa dokonującego się małymi krokami we wciąż bardziej wzmagającym się cierpieniu.
Laiccy publicyści zarzucają Kościołowi, że w nim samym brak jest publicznych rozważań dotyczących sensu i potrzeby publicznej celebracji cierpienia. Według nich, tych dyskusji jest niewiele. Tylko komu miałyby być one potrzebne? Samemu zainteresowanemu? Wątpię. On sam doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak cierpi i po co cierpi. Wystarczy poczytać list Salvifici doloris (Zbawcze cierpienie) - list napisany prawie u początku pontyfikatu, list, który dziś, z perspektywy lat, trzeba by uznać za bez mała proroczy.
Ludzie wierzący i żyjący ewangeliczną świadomością wiedzą, jaki jest chrześcijański sens cierpienia. A gdy cierpi sam zastępca Jezusa Chrystusa na ziemi, to ta tajemnica osiąga apogeum właściwie niezrozumiałe, wkracza w sferę takiego misterium, wobec którego właściwiej byłoby zamilknąć, gdyż każde wypowiedziane słowo zdaje się być za małe i nie na miejscu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Promocja człowieczeństwa

Ale ta - jak mówią dziennikarze - publiczna celebracja cierpienia ma jeszcze jeden, już pozareligijny wymiar. Jest bez wątpienia niezwykłą promocją człowieczeństwa. Papieski ból, cierpienie są nieustannym przypominaniem światu, że życie ma sens i wartość bez względu na to, czy przeżywa się je komfortowo, czy na wózku inwalidzkim, czy będąc przykutym do łóżka. W świecie, gdzie kultywowane jest piękno, młodość, wysportowane i sztucznie reperowane ciało, świadectwo tego 82-letniego steranego życiem człowieka jest nie do przecenienia. Jest upominaniem się o prawo do aktywnego życia w imieniu bardzo wielu tych, których świat chętnie odstawiłby już w tym wieku na bocznicę.
Trudno się więc zgodzić z tezą upowszechnianą przez niektórych dziennikarzy, iż wkrótce stan zdrowia nie pozwoli Janowi Pawłowi II na sprawowanie urzędu. Nie bardzo wiadomo, z czego ta oczywistość wynika. Przecież Papież może sprawować swój urząd także siedząc w inwalidzkim wózku, a nawet - co jest przecież teoretycznie możliwe - nie opuszczając swojego pokoju. By być nadal papieżem, Jan Paweł II nie musi nawet publicznie sprawować Liturgii. Także to, że ma widoczne kłopoty z mówieniem, nie czyni go wcale do sprawowania urzędu niezdolnym. Pozostaje jeszcze kwestia zdolności psychicznej. Nikt poważny jednak wątpliwości co do stanu psychiki Papieża nie ma. Uderza nas także wciąż bystry i świeży umysł Ojca Świętego. Trzeba wykazać bardzo wiele złej woli, by nie chcieć tego zauważyć.

Trzeba kochać Kościół, aby go zrozumieć

Gdy czyta się to, co dziennikarze piszą ostatnio o Papieżu Janie Pawle II, o przyszłości papiestwa czy bez mała Kościoła - do jednego wniosku dochodzi się nieuchronnie. By pisać o Kościele, by poprawnie pisać o Kościele, nie wystarczy być dobrze zorientowanym w szczegółach kościelnego życia i zawiłościach papieskiej instytucji, której nie da się porównać do żadnego ziemskiego przedsiębiorstwa z menadżerstwem i tzw. zarządzaniem zasobami ludzkimi (co za nieludzkie wyrażenie!).
Trzeba w tym Kościele żyć i - co jeszcze ważniejsze - trzeba ten Kościół kochać. Bez tego nie zrozumie się nic, a przynajmniej niewiele. Bez tego w męczeństwie widzi się tylko męczarnię, a w cierpieniu cierpiętnictwo. Bez tego widzi się tylko ciało, w którym coraz więcej miejsca zajmuje słabość i choroba, zamiast ciała, w którym tajemniczo dokonuje się - także i nasze - zbawienie.

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Archidiecezja katowicka przekazuje kościół wspólnocie greckokatolickiej

2026-03-04 14:47

Karol Porwich/Niedziela

Decyzją arcybiskupa metropolity katowickiego Andrzeja Przybylskiego Kościół pw. Świętych Cyryla i Metodego w Katowicach-Załęskiej Hałdzie będzie służył wiernym wspólnoty greckokatolickiej.

Decyzja abp. Andrzeja Przybylskiego jest odpowiedzią na prośbę Biskupa Eparchii Wrocławsko-Koszalińskiej Kościoła Greckokatolickiego. Zyskała ona pozytywną opinię Rady Kapłańskiej Archidiecezji Katowickiej oraz aprobatę Parafialnej Rady Duszpasterskiej.
CZYTAJ DALEJ

Ile kosztuje życie jednego człowieka a stu dwudziestu?

2026-03-05 08:44

[ TEMATY ]

siostry nazaretanki

Siostry z Nowogródka

Sisters News Service

To pytanie brzmi jak temat filozoficznej debaty, dopóki historia nie nada mu konkretnego, bolesnego wymiaru. Latem 1943 roku w okupowanym Nowogródku cena ta została zapłacona krwią i modlitwą niewinnych kobiet.

W lipcu 1943 roku Niemcy aresztowali około 120 mieszkańców miasta. W większości ojców, często jedynych żywicieli swoich rodzin. W realiach hitlerowskiej okupacji taki krok oznaczał niemal pewną śmierć. Egzekucje były wówczas codziennym narzędziem terroru. W mieście panowało przekonanie, że wyrok zapadnie lada chwila.
CZYTAJ DALEJ

Dzień skupienia ze św. Franciszkiem i bł. Anielą

2026-03-05 21:43

[ TEMATY ]

Św. Franciszek z Asyżu

Bł. Aniela Salawa

FZŚ

Janusz Dobrzyński

Nabożeństwo pierwszosobotnie, Eucharystia, konferencja o św. Franciszku i wspólna agapa. Już w najbliższą sobotę 7 marca w kościele Najświętszego Zbawiciela w Warszawie odbędzie się Dzień Skupienia Regionu Warszawskiego Franciszkańskiego Zakonu Świeckich.

Dzień skupienia ze św. Franciszkiem z Asyżu w roku osiemsetlecia jego chwalebnej śmierci i bł. Anielą Salawą, krakowską tercjarką, patronką FZŚ w Polsce, rozpocznie się o godz. 10.00 nabożeństwem pierwszej soboty miesiąca. Po nim o godz. 11.00 odprawiona zostanie Msza św. pod przewodnictwem o. Piotra Żurkiewicza OFMConv, ministra prowincjalnego Prowincji Matki Bożej Niepokalanej Braci Mniejszych Konwentualnych. Po zakończeniu liturgii – o godz. 12.00 - o. Andrzej Romanowski OFMCap, asystent narodowy FZŚ w Polsce, wygłosi konferencję połączoną z pokazem obrazów związanych ze śmiercią św. Franciszka. Na koniec około 13.00 w dolnym kościele zaplanowano wspólnotową agapę.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję