Reklama

Pro i contra

Niedziela Ogólnopolska 8/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wybiórcza pamięć Michnika

Podczas przesłuchań Sejmowej Komisji Śledczej doszło do prawdziwie kompromitującego spektaklu w wykonaniu Adama Michnika. Przyciśnięty krzyżowym ogniem pytań przez posła Jana Marię Rokitę, zdesperowany Michnik co rusz ratował się rozpaczliwym powoływaniem na rzekomy brak pamięci. Słowem - zachowywał się jak drobny, podrzędny krętaczunio, a nie jak rzekomy autorytet moralny. "Nie pamiętał", czy rozmawiał z prezydentem A. Kwaśniewskim o sprawie Rywina, "nie pamiętał" również, czy rozmawiał na ten temat z osobami sprawującymi kierownicze funkcje w państwie, "nie pamiętał", czy premier L. Miller prosił go o wyciszenie sprawy, zasłaniał się "tajemnicą dziennikarską" etc., etc. "Świadkiem bez pamięci" nazwała Michnika Trybuna z 10 lutego w tekście o jego przesłuchaniu. W publikowanym pod tytułem Niepamięcią zasłania się przestępca oświadczeniu przed Sejmową Komisją Śledczą (Gazeta Wyborcza z 11 lutego) Michnik tłumaczył się: "Zarzucano mi, że mam amnezję czy sklerozę (...). Nie zasłaniałem się niepamięcią. Niepamięcią zasłania się przestępca. Ja nie jestem przestępcą. Ja pewnych rzeczy po prostu nie pamiętałem". Nawet tego, czy rozmawiał z Kwaśniewskim o sprawie Rywina!

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Czy zawieszą partyjnego nadzorcę telewizji?

Reklama

W Niedzieli z 9 lutego cytowałem wypowiedź reżysera Kazimierza Kutza, krytykującego prezesa telewizji Roberta Kwiatkowskiego jako "młodego komisarza partyjnego" w TVP. I oto nagle sam Kwiatkowski poczuł się zagrożony. Po kolejnym przesłuchaniu Sejmowej Komisji Śledczej w dniu 10 lutego cała Komisja jednogłośnie postanowiła wystąpić o zawieszenie Kwiatkowskiego w pełnieniu funkcji prezesa. Rzeczpospolita z 11 lutego w tekście pt. Niepewny los szefa telewizji pisze: "Liderzy Sojuszu Lewicy Demokratycznej są zaskoczeni wnioskiem o zawieszenie prezesa TVP". Decyzję o Kwiatkowskim podjęła wszak komisja zdominowana przez SLD (!).

Okradziona Rosja

Słynny historyk i reformator rosyjski Jurij Afanasjew wystąpił niedawno z nader gorzkim rozliczeniem rosyjskich transformacji po upadku ZSRR. W tekście pt. Władimir Putin i "rosyjska koleina" (przekład w Gazecie Wyborczej z 20 stycznia) Afanasjew pisze, że pięć procent rosyjskiego społeczeństwa zagarnęło surowce i strumienie finansowe Rosji. Rosyjski sektor wydobywczy wraz z bogactwami naturalnymi "stał się własnością kilku osób". Według Afanasjewa: "Roczne dochody kilkudziesięciu «oligarchów» są większe od budżetu państwa i odpływają na ich prywatne konta w bankach zagranicznych".

Koszty rosyjskiej "terapii szokowej"

Reklama

O okradzeniu Rosji w niemałym stopniu zadecydowało zdominowanie jej ekonomiki w latach 90. przez liberałów, specjalistów od "terapii szokowej", którzy w skrajnie przyspieszonej prywatyzacji i likwidacji prymatu państwa w gospodarce uznali uniwersalny lek na wszystko. Wymownie widać to w tekście zastępcy dyrektora Instytutu Ekonomii Międzynarodowej Rosyjskiej Akademii Nauk - Rusłana Grinberga pt.: Od samowoli władzy do władzy samowoli (Gazeta Wyborcza z 4 lutego). Autor pisze m.in.: "Właśnie dlatego, że od samego początku jelcynowskiego etapu reform ich inicjatorzy kierowali się magicznym myśleniem i postawili na wszechmoc «wolności ekonomicznej», kraj do dziś nie może wyjść ze stanu półanarchii na drogę stabilnego wzrostu gospodarczego. (...) Społeczeństwo rosyjskie powinno zdawać sobie sprawę, że nieobecność państwa w gospodarce jest równie szkodliwa dla gospodarki rynkowej, jak jego nadmiar. W przeciwnym razie stale będzie miotać się od «samowoli władzy» do «władzy samowoli» i z powrotem (...)". Grinberg ostro krytykuje przy tym "magiczne myślenie" rosyjskich reformatorów, którzy głosili mit, że "we współczesnym świecie rozkwitają te narody, którym udało się ograniczyć do minimum udział państwa w gospodarce".
I skąd my to znamy? Przecież te teorie stały się podstawą równie zabójczej praktyki gospodarczej w Polsce w ramach planu Sorosa-Sachsa-Balcerowicza, niszczenia przemysłu przy całkowitym nieróbstwie szefa "ministerstwa bezruchu" Tadeusza Syryjczyka, padaniu rolnictwa przy braku jakichkolwiek starań państwa o zapobieżenie zalewowi polskiego rynku wysoko dotowanymi produktami rolnymi z Zachodu etc., etc.

To błędy elit, a nie społeczeństwa!

Reklama

W Gazecie Wyborczej z 20 stycznia odezwała się kolejna samozwańcza mentorka, pouczająca złe, nieprzystosowane społeczeństwo - profesor psychologii Krystyna Skarżyńska. W tekście pt. Polak maruda skupiła się na skrajnie tendencyjnym wyliczaniu polskich wad, które jakoby sprawiają, że nie nadajemy się do Europy. Jedna z konkluzji Skarżyńskiej: "Często mam wrażenie, iż pielęgnowanie własnych krzywd służy Polakom jako parawan skrywający lenistwo, schematyczność, niechęć do zmiany. Zagraniczni obserwatorzy dostrzegają nasz deficyt zaufania oraz tendencję do pielęgnowania ran i krzywd". Tym razem tekst mentorki z warszawki spotkał się jednak z bardzo gruntowną polemiką pióra socjologa - prof. Jana Jerschiny Polak Polakowi popsuje (Gazeta Wyborcza z 4 lutego). Pisał on m.in.: "Profesor Krystyna Skarżyńska wylała wodospad oskarżeń pod adresem Polaków (...). Pani profesor powtarza wszystkie negatywne stereotypy o Polakach wydobyte z archiwów obejmujących XIX i XX wiek - stereotypy nie zawsze polskiego pochodzenia. (...) Prof. Skarżyńska cytuje Romana Prodiego i jego powiedzenie z czasów negocjacji (z UE - J. R. N.): «Zaufajcie sobie i nam. Nie jesteście męczennikami». Ładnie powiedziane, ale niczego to nie dowodzi (...). Polacy (...) rzeczywiście są dość nieufni, nie skrajnie jednakże. I dobrze, że z taką postawą sceptycznych zwolenników integracji wejdą do Unii. Niech pilnują swoich interesów. Nie idą do raju, lecz do stowarzyszenia, w którym każdy twardo broni swego interesu, a jak się da, to się i cudzym pożywi. (...) Polacy to roszczeniowi cierpiętnicy - prof. Skarżyńska ze swadą wywodzi, że powinniśmy się wyrzec postawy męczenników i postawy roszczeniowej wobec Zachodu. (...) Recepta prof. Skarżyńskiej i Prodiego - by zapomnieć i zaufać, nie obnosić się z pamięcią o martyrologii okresu II wojny światowej, bo to psuje nasz wizerunek w oczach Zachodu, nie zgłaszać pretensji i roszczeń do Europy Zachodniej - jest zbyt prosta. Według mnie, pogląd prof. Skarżyńskiej jest przykładem tzw. poprawności politycznej na okres referendum. (...) Nie wolno w imię politycznej poprawności, jakiej oczekują od nas tacy kulturalni panowie, jak Prodi (...) zapominać o historii i godności. (...) Polacy i tak zachowują się cicho i pokornie, zbyt pokornie wtedy, gdy powinniśmy przypominać o polskich cierpieniach równie głośno, jak - słusznie - przypominają Żydzi, dekada po dekadzie, o Zagładzie".

Jerschina stwierdza

"Tymczasem fakty mówią coś całkiem innego, niż wywodzi autorka - Polacy przeszli przez dramatyczne, wręcz rewolucyjne zmiany struktur społecznych i trudno byłoby znaleźć grupę społeczną, która nie zmieniła pozycji ekonomicznej i społecznej. (...) Oto rolnicy, których dochody w ciągu tych 13 lat zmalały bodaj o połowę. Czy mają prawo skarżyć się na los i czuć się pokrzywdzeni? Oto robotnicy stoczni w Szczecinie, zakładu w Ożarowie, kopalń śląskich - wczoraj pracowali, dziś pracę stracili i mają bardzo mizerne i odległe perspektywy, żeby ją znów zdobyć. Czy mają prawo czuć się skrzywdzeni przez los? (...) Co właściwie ma zrobić robotnik, który wyuczył się wąskiej specjalności zawodowej i trudno mu bez pomocy szkoły przystosować się do rynku? Zresztą, jakiej szkoły? Do jakiej pracy ma się przygotować, skoro jej po prostu w takim na przykład Ożarowie pewnie brak! A lat ten robotnik ma - powiedzmy - nie 20, lecz 40 lub 50. Czy tak trudno zrozumieć, że poczucie krzywdy tych ludzi jest zjawiskiem naturalnym i uzasadnionym?".
Przytoczyłem tak szeroko opinie prof. J. Jerschiny, bo świetnie wypunktował on żałosność paniusi - profesor z warszawki, która zachowuje się tak jak królowa Maria Antonina w sławetnej anegdocie o ciastkach, które zalecała ludowi skarżącemu się na brak chleba. Myślę, że w naszych wpływowych mediach mamy aż nadto wielu czerwonych i różowych "liberałów", próbujących zwalić na społeczeństwo i jego domniemane wady całą winę za jakże kosztowną dla narodu Balcerowiczowską transformację. Za przemiany, w których naród został gruntownie okradziony przez pasożytniczą klasę polityczną, która nim rządzi. Szkoda, że profesorka - mentorka z Wyborczej nie doczytała - jak widać z tekstu - szokującego wyznania Jacka Kuronia z ubiegłego roku. Wyznania, w którym ten b. minister w rządzie Mazowieckiego nagle zaczął bić się w piersi, przyznając, że najbardziej w życiu wstydzi się swego poparcia dla planu Balcerowicza i mizerii społeczeństwa, które spowodował ten plan.

Bezkarność

Twierdzenia prof. J. Jerschiny aż nadto potwierdzają informacje z ostatnich dni. Oto np. autorzy Wprost z 16 lutego - Janina Blikowska i Violetta Krasnowska, pisząc o obecnych zarzewiach buntu społecznego, już w tytule akcentują: 700 tysięcy pracowników nie otrzymuje regularnie wypłat. W lewicowym Przeglądzie z 26 stycznia Helena Leman w tekście o szwaczkach tyranizowanych i wyzyskiwanych w elbląskiej fabryce odzieżowej "Hetman" już w tytule swego tekstu stwierdza: Prezesowi brakuje tylko bata. A równocześnie na łamach gazet czytamy kolejne informacje dowodzące bezkarności ludzi z elitki, jej dorabiania się na Polsce. I tak np. w Gazecie Pomorskiej z 1 lutego czytam tekst Marka Weckwertha pod wymownym tytułem: Nie dla nich więzienie. Chodzi o niezwykle łagodne wyroki Sądu Rejonowego w Bydgoszczy w sprawie dwóch szefów upadłego Bydgoskiego Banku Budownictwa. "Bank ten - jak pisze autor - zbankrutował w 1995 r., pozostawiając w niejasnej sytuacji tysiące wierzycieli". Oskarżeni za to wszystko szefowie banku, jego prezes, wiceprezes i paru innych wysokich urzędników stanęli pod zarzutem udzielania (mimo uchwały zarządu zakazującej takich praktyk) kredytów w setkach tysięcy złotych podmiotom powiązanym kapitałowo i personalnie z bankiem. Pieniądze rozpłynęły się, bank zbankrutował. A winni całego procederu otrzymali wyrok więzienia w zawieszeniu. A to ci ich "ukarano"!
Kolejny przykład "łagodności", tym razem ze strony stołecznej prokuratury. Jacek Deptuła w tekście Na gorąco (Gazeta Pomorska z 1 lutego) pisze: "Były dyrektor generalny Polskich Kolei Państwowych Jan J. wystawił w 1999 r. dziewięć weksli in blanco na sumę 90 mln euro. Nie miał do tego prawa, mimo że była to specyficzna forma zapłaty za zadłużenie PKP w firmach energetycznych. Jednak weksle do energetyki nie trafiły, lecz do prywatnej firmy East European Kolia System Financial Consultant. Co się więc z nimi dzieje? Warszawska prokuratura twierdzi, że weksle - czyli bomba z opóźnionym zapłonem - krążą w «obrocie gospodarczym», ale nie zostały przedstawione PKP do wykupu. Wobec tego wszystko jest w porządku. I śledztwo umorzono. Jan J. siedzi wprawdzie dalej, ale za inne przestępstwa: bezprawne poręczenie wekslowe na 13 mln dolarów i wyłudzenie z PKP Gargo 30 mln zł. Żadna to pociecha (...). Naiwna wiara warszawskiej prokuratury w to, że jakiś tajemniczy dobroczyńca podarł weksle obciążające PKP na 90 mln euro - poraża i przeraża. Skoro są w «obiegu gospodarczym» - ktoś musi na nich zarabiać. Na pewno nie PKP i energetyka. Mocno bym się nie zdziwił, gdyby okazało się, że rodzina byłego dyrektora generalnego PKP Jana J. zasiada we władzach East European Kolia System Financial Consultant. Prokuraturze warto przypomnieć, że żona i weksle wracają zawsze".

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

"Maryja. Matka Papieża". Pierwszy film, który odsłania mistyczną więź między św. Janem Pawłem II a Matką Bożą

2026-03-14 21:04

[ TEMATY ]

film

"Maryja. Matka Papieża"

Vatican Media

"Maryja. Matka Papieża" to pierwszy film, który odsłania mistyczną więź między św. Janem Pawłem II a Matką Bożą. To opowieść o relacji, która była sercem jego życia i drogą do świętości. W filmie Maryja nie jest jedynie adresatką papieskiego „Totus Tuus”, lecz przede wszystkim prawdziwą Matką i przewodniczką nieustannie obecną w przełomowych i dramatycznych momentach XX wieku oraz w osobistych zmaganiach Karola Wojtyły.

Maryja. Matka Papieża ukazuje wyraźnie, że duchowa droga św. Jana Pawła II wyrastała z głęboko zakorzenionej polskiej maryjności, z wiary narodu, który przez wieki zawierzał swoje losy Matce Bożej. Papież nie tylko z tej tradycji wyrósł, lecz także nadał jej nowy, uniwersalny wymiar, ukazując światu maryjność jako drogę zawierzenia, odwagi i nadziei.
CZYTAJ DALEJ

Zmarł ks. prof. Tadeusz Reroń

2026-03-14 14:25

Adobe Stock

Kapłan ten zmarł 13 marca 2026 r. w wieku 75 lat życia i 50 lat kapłaństwa.

Ksiądz Tadeusz Stanisław Reroń urodził się 8 maja 1950 roku we Wrocławiu. Święcenia kapłańskie przyjął w 1975 roku z rąk bpa Wincentego Urbana i został skierowany jako wikariusz do parafii śś. Apostołów Piotra i Pawła w Strzegomiu [1975-1984], a następnie jako wikariusz do katedry pw. św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu [1984- 1985]. W 1985 roku został skierowany na studia specjalistyczne na KUL w zakresie teologii moralnej. Po powrocie ze studiów, w 1989 roku został mianowany duszpasterzem akademickim w Centralnym Ośrodku Duszpasterstwa Akademickiego (CODA) „Czwórka” we Wrocławiu [1989 -1994]. Z kolei od 1995 roku był duszpasterzem akademickim w CODA „Maciejówka” we Wrocławiu. Pełnił tę posługę do 2000 roku. W kolejnych latach prowadził szeroką działalność duszpastersko - naukową, angażując się także w organizację wydarzeń kościelnych, komisje archidiecezjalne oraz pracę z ludźmi nauki i środowiskiem akademickim. Równolegle rozwijał karierę naukową w Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu jako teolog moralista i specjalista w dziedzinie bioetyki, pełniąc funkcje dydaktyczne, kierownicze i naukowe oraz uzyskując habilitację. Jest autorem licznych publikacji naukowych, uczestnikiem międzynarodowych środowisk teologicznych oraz aktywnym członkiem wielu krajowych i zagranicznych stowarzyszeń naukowych.
CZYTAJ DALEJ

40 pytań Jezusa: „Czy widzisz tę kobietę?”

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Jezus uczy patrzeć sercem, nie oceną. Boże spojrzenie sięga głębiej niż etykiety.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję