Reklama

Z Wojciechem Cejrowskim do Meksyku

Trzy śniadania

Byłem w 40 krajach świata, a jednak wciąż pytany o najpiękniejsze miejsce na ziemi, odpowiadam: półwysep Jukatan w Meksyku. I tam właśnie pragnę Państwa zabrać z kolejną pielgrzymką zorganizowaną przez Księży Marianów. Najpierw pojedziemy do sanktuarium Matki Bożej w Guadalupe, gdzie miały miejsce objawienia maryjne. Potem przez imperium Azteków dotrzemy na Jukatan, czyli do krainy Majów.
Wychowałem się, oczywiście, w Polsce - to moja ojczyzna, moja matka... A skoro tak, to Meksyk nazwałbym moją... żoną. Matki się nie wybiera i kocha od urodzenia. W żonie człowiek się zakochuje, kiedy jest już dorosły. Ja zakochałem się w Meksyku, kiedy miałem 20 lat. I to aż trzy razy z rzędu. Zawsze jakoś tak przy śniadaniu.
Posłuchajcie...

Niedziela Ogólnopolska 35/2004

W Meksyku

W Meksyku

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Śniadanie kolonialne

Do Meridy przyleciałem z Hawany bardzo wcześnie rano - zanim miasto poderwało się ze snu. Ruszyłem więc prosto do hotelu. Wybrałem taki, który mieścił się w starej kolonialnej zabudowie przyległej do placu centralnego. Właściciel twierdził, że 500 lat temu to był dom Hermana Corteza - zdobywcy Meksyku. Mury z kamienia, drewniane podłogi, kolumny podpierające belkowane stropy.
Domostwo było ułożone w kwadrat wokół wewnętrznego ogrodu. Powietrze pachniało słodko, bo właśnie owocowały krzewy ananasa. A obok rosło kilka bananowców, migdałowce i kwitnące drzewo pomarańczy.
Wybrałem pokój na pierwszym piętrze. Okno wychodziło na ulicę, a podwójne przeszklone drzwi - na antresolę od strony ogrodu. Hotelowa muchacha (służąca) przyniosła mi kawę, trzy owoce mango i poranną gazetę. Bambusowy stolik i fotel wystawiła z pokoju na antresolę, żebym mógł przy śniadaniu cieszyć się słońcem i obserwować rośliny pode mną.
Dokładnie naprzeciwko drzwi mojego pokoju miałem koronę drzewa pomarańczy obsypaną kwiatami. Zachwycony usiadłem w fotelu i wtedy na wprost mojej twarzy zobaczyłem pierwszego w życiu kolibra. Wisiał w powietrzu i spijał nektar.
Wtedy zakochałem się w Meksyku po raz pierwszy.

* * *

Reklama

Dopiero po miesiącu pobytu na Jukatanie trochę się przyzwyczaiłem do tego, że człowiek sobie tam siedzi, pije kawę albo czyta gazetę, a w jego pobliżu latają kolibry, dojrzewają ananasy, papaje i banany.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Śniadanie karaibskie

Z Meridy pojechałem na Wybrzeże Karaibskie, do wioski Playa del Carmen. Turkusowe, ciepłe morze. Piasek bielusieńki i miękki jak mąka. Ogromne różowe muszle wyrzucone na brzeg (nikt ich tu nie zbiera, bo po pierwsze jest ich pełno, a po wtóre - ważą aż po 3 kilo). Za plecami szeleszczące gaje palmowe. Idylla. Tylko czasami przerywa ją głuche: BUM! - To dojrzały kokos ląduje twardo na ziemi.
Wybrałem jeden z kilku hotelików zbudowanych na plaży. Bambusowe paliki wbija się głęboko w piach, jeden przy drugim - tak powstają ściany. Potem nakrywa się tę konstrukcję strzechą z palmowych liści, wstawia lampkę oliwną, zawiesza hamak - i pokój gotowy.
Są też, oczywiście, wersje bardziej luksusowe, z podłogą wyłożoną kafelkami, z normalnym łóżkiem, łazienką i elektrycznością, ale wszystkie łączy jedno - z pokoju wychodzi się wprost na plażę, a kiedy człowiek rano otwiera drzwi, widzi morze odległe zaledwie o piętnaście kroków.
Siedząc na przyzbie takiego domku, obserwując wschód słońca i kolorowe łodzie rybaków, zakochałem się w Meksyku po raz drugi.

Śniadanie piramidalne

Reklama

Potem pojechałem w głąb lądu do miejscowości Chichen-Itza, aby zobaczyć piramidy Majów. To najwspanialsza ze wszystkich starożytnych kultur obu Ameryk. Wciąż tajemnicza i fascynująca. Majowie nie znali żelaza ani koła, a jednocześnie na długo przed białym człowiekiem wynaleźli liczby ujemne i wprowadzili do swojej matematyki pojęcie zera. Długość roku słonecznego obliczali z dokładnością, którą nasza cywilizacja osiągnęła dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku.
W pewnym momencie swojej historii zniknęli. Opuścili wspaniałe miasta, porzucili wyniosłe piramidy i odeszli. Do dzisiaj nie wiemy, dlaczego. Nie wiemy też dokładnie, dokąd odeszli i co się z nimi działo potem.

* * *

Wstałem na dwie godziny przed wschodem słońca i żwawym krokiem ruszyłem w kierunku największej piramidy. Miałem do przejścia jakieś 2 kilometry przez suchy las, pełen kolczastych akacji, potężnych kaktusów i porozwalanych kamieni. Kiedyś było tu indiańskie miasto, stolica potężnego państwa, ze świątyniami, pałacami, stadionami, uniwersytetem. Dzisiaj z tego miasta pozostały tylko białe rumowiska. Korzenie drzew porozsadzały kamienne konstrukcje, deszcze wypłukały zaprawę i większość budowli rozsypała się. Ale kilkanaście największych ocalało.
Dotarłem do piramidy. Teraz jeszcze muszę wejść na szczyt. Bardzo strome schody. Wąskie i wysokie. Skoro mnie sięgają pod kolano, to Indianom musiały sięgać do pół uda. I właśnie o to chodziło budowniczym - szczyt piramidy miał być niedostępny dla śmiertelników, zarezerwowany dla bogów i kapłanów.
Zdyszany, zdążyłem na szczyt tuż przed świtem. Dookoła idealnie płaski horyzont, zupełnie jak na morzu. W oddali ponad linię drzew wystają tylko białe kształty kilku innych piramid. Pod moimi stopami tropikalny las pełen wrzasku papug wstających ze snu. Zielony las, białe piramidy i nagle... Uderzyło słońce! Momentalnie zapaliły się wszystkie kolory - od fioletowego, przez czerwony, pomarańczowy, żółty, do oślepiającej platyny. Zaparło mi dech w piersiach. I wtedy zakochałem się w Meksyku po raz trzeci.

Księża Marianie zapraszają na pielgrzymkę do Meksyku, którą poprowadzi sam Wojciech Cejrowski. Zna Meksyk od podszewki - był tam 20 razy! Po hiszpańsku mówi szybciej niż po polsku. A poza tym, umie wspaniale opowiadać, zabawiać, zaciekawiać, rozśmieszać.
Więcej informacji pod numerem telefonu Stowarzyszenia
Pomocników Mariańskich: (0-22) 833-74-05

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Suwerennie albo zgodnie z planem Bachmanna

2026-10-14 17:47

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

W sporze o Trybunał Konstytucyjny nie chodzi tylko o sam jego skład i kto jest legalnym sędzią, a kto nie. W grę wchodzi coś dużo bardziej poważnego: czy jako Polacy pilnować będziemy, by spory w kraju rozwiązywały odpowiednie instytucje państwa polskiego i po prostu my sami ze sobą, czy będziemy w klimacie okołorozbiorowym — szukać rozkazów i „rozwiązań” zagranicą.

Gdy Donald Tusk dochodził do władzy, Klaus Bachmann napisał: „Nad Wisłą rozpoczyna się dość unikalny na skalę światową eksperyment, który może być nauką dla wielu innych krajów: demokratycznie wybrana koalicja partii demokratycznych próbuje uczynić kraj ponownie demokratycznym przy użyciu metod niedemokratycznych.” Ten eksperyment trwa. Jego istotą jest przekonanie, że cel — „przywrócenie praworządności” — usprawiedliwia środki, które w innych okolicznościach same byłyby uznane za naruszenie zasad państwa prawa. W tym schemacie opinie organów doradczych, selektywne raporty i milczenie wobec jednych działań przy głośnym potępianiu innych stają się narzędziami, a nie neutralnymi standardami.
CZYTAJ DALEJ

Nowe informacje z Gemelli. Papież czuje się dobrze

2026-10-15 08:47

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

Leon XIV dobrze spędził kolejną noc w rzymskiej Poliklinice Gemelli. Ojciec Święty wstał i zjadł śniadanie - poinformowało w czwartek rano Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej na swoim kanale w Telegramie. To najnowsze informacje o stanie zdrowia Papieża po wtorkowej operacji płuca.

„Papież dobrze spędził noc w szpitalu, wstał i zjadł śniadanie” - przekazało w czwartek 15 października Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej za pośrednictwem Telegramu.
CZYTAJ DALEJ

Bp Skomarowski: cenimy wysiłek Polaków, którzy nam pomagają

2026-10-15 18:27

[ TEMATY ]

Ukraina

wojna Rosja‑Ukraina

bp Witalij Skomarowski

@Vatican Media

Bp Witalij Skomarowski, przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy dziękuje Polakom za wsparcie ludności na Ukrainie.

Bp Witalij Skomarowski, przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy dziękuje Polakom za wsparcie ludności na Ukrainie.

To już piąty rok wojny. Jesteśmy zmęczeni, ale wiemy, że tym, którzy nam pomagają, też nie jest łatwo - mówi Vatican News bp Witalij Skomarowski, przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy obrządku łacińskiego. Hierarcha dziękuje Polakom za niesłabnącą solidarność, opowiada o przygotowaniach do kolejnej wojennej zimy i dramacie rodzin, które nawet dwa lata czekają na możliwość pochowania swoich bliskich.

Piąty rok wojny, kolejne miesiące niepewności i następna zima, która może przynieść problemy z ogrzewaniem oraz dostawami energii. W tej rzeczywistości szczególnego znaczenia nabiera pomoc płynąca z zagranicy. Bp Witalij Skomarowski, ordynariusz diecezji łuckiej, w rozmowie z Vatican News podkreśla, że Ukraińcy nie zapominają o wsparciu otrzymywanym od Polaków.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję