Reklama

Przegląd prasy

Niedziela Ogólnopolska 14/2009, str. 32

Jerzy Robert Nowak
Historyk, profesor wyższej uczelni i publicysta, autor ponad 40 książek i ok. 1500 publikacji prasowych

Jerzy Robert Nowak<br>Historyk, profesor wyższej uczelni i publicysta, autor ponad 40 książek i ok. 1500 publikacji prasowych

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przeciw mitowi niewinności Niemców

Reklama

W „Polsce” z 16 marca - godne przemyślenia uwagi prof. Zdzisława Krasnodębskiego w artykule: „Erika Steinbach chce, by «wypędzenie» zajęło centralne miejsce w powojennej pamięci Niemiec”. Prof. Krasnodębski ostro polemizuje z lansowanym ostatnio coraz częściej w Niemczech mitem o niewinności większości Niemców, stwierdzając m.in.: „W prowincjach takich jak Prusy Wschodnie poparcie dla Hitlera dochodziło do 70 proc. Uniwersytet we Wrocławiu był, jak wiadomo, jednym z najważniejszych ośrodków, w których rozwijano doktrynę rasową. Wiele rodzin w Prusach lub na Śląsku korzystało z pracy robotników przymusowych. Każdy Niemiec znał treść «Mein Kampf» i przemówień führera, już w przedszkolach czytano książeczki dla dzieci w rodzaju dziełka Elwiry Bauer: «Trau keinem Fuchs auf grüner Heid, und keinem Jud bei seinem Eid» (Nie wierz żadnemu lisowi na zielonej łące i żadnemu Żydowi w jego przysięgę). Większość Niemców uznawała granice z Polską, ustanowione w 1918 r., za niesprawiedliwe (…). W niemal każdej znanej mi rodzinie niemieckiej był jakiś zaciekły narodowy socjalista lub SS-man (…). Sprawcami zbrodni na Polakach, których Niemcy poza neonazistami nie negują, ale o których niewiele wiedzą, są coraz bardziej nieziemscy, kosmiczni naziści. Inni Niemcy, a już szczególnie «wypędzeni», byli także «ofiarami Hitlera». Odrzucenie «winy kolektywnej» jest, w gruncie rzeczy, odrzuceniem odpowiedzialności politycznej i moralnej jednostki za swoją wspólnotę, a w tym konkretnym przypadku oznacza zerwanie więzi przyczynowo-skutkowej i polityczno-moralnej między okupacją Polski a «wypędzeniem»”.

„Zapominalscy” Niemcy

Reklama

Bardzo podobne w wymowie są spostrzeżenia doskonale znającej Niemcy Krystyny Grzybowskiej w jej artykule „Niemiecka amnezja” („Wprost” z 8 marca). Autorka pisze m.in.: „«Mało kto dziś w Niemczech wie, jak wyglądała II wojna światowa w Polsce. O pacyfikacjach, zagładzie polskich intelektualistów, sześciu milionach zabitych słyszało u nas najwyżej paru specjalistów» - napisał w «Fakcie» Konrad Schuller, korespondent dziennika «Frankfurter Allgemeine Zeitung». I całkowicie się z nim zgadzam. Dodam tylko, że historię wojny w Polsce doskonale znają niemieccy historycy, tyle że nie chcą się z tą wiedzą podzielić z niemieckim społeczeństwem. Jak można mówić o pojednaniu między dwoma narodami, jeśli panują między nimi kłamstwo, niedomówienia i półprawdy? To nie nasze elity ukrywają prawdę historyczną przed społeczeństwem, to my pierwsi uznaliśmy wysiedlenia Niemców z ich wschodnich ziem za krzywdzące, choć nie my podjęliśmy tę decyzję. Może wolelibyśmy zachować nasze ziemie wschodnie. Zamiast tego miejsce wysiedlonych Niemców zajęli wysiedleni Polacy. Papież Polak powiedział: «Prawda nas wyzwoli». Ale Niemcy, z ich elitami politycznymi i intelektualnymi, boją się tej prawdy, zamiast aktu pokory mamy do czynienia z aktem arogancji (...). Czym była nazistowska dyktatura? Zbrodniczą fantazją Hitlera i grupy skupionych wokół niego zboczeńców? A jak się zachował w czasie tej dyktatury naród niemiecki? Wystarczy obejrzeć kroniki z tamtych lat i graniczący z euforią zachwyt milionowych tłumów dla führera. Poparcie całego narodu dla Drang nach Osten.
Moja córka uczęszczała w Niemczech do dobrego katolickiego gimnazjum. Wpajano jej i jej kolegom wiedzę o nazistach, ale tylko kilka minut poświęcono powstaniu warszawskiemu. W innych szkołach - nawet słowa (…). Młodzież niemiecka nie zna polskiej historii, nie znają jej więc dorośli Niemcy. Od pokoleń. Jest jeszcze gorzej. Trwają próby wymazania z pamięci narodu zbrodni wojennych (…)”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

„Zapominanie” o odpowiedzialności za niemieckie zbrodnie

Ciekawym uzupełnieniem powyższych głosów może być drukowany w „Polsce” z 18 marca tekst Basila Kerskiego (redaktora niemieckiego czasopisma „Dialog”) pt. „Niemcy tracą dzisiaj poczucie winy”. Kerski zwraca uwagę na zafałszowywanie historii przez Związek Wypędzonych, począwszy od Karty Wypędzonych, dokumentu założycielskiego z 1950 r., na który często powołuje się Erika Steinbach. Jak pisze Kerski: „W Karcie nie ma ani słowa o zbrodniach hitlerowskich czy o Zagładzie. Nie ma w Karcie też żadnego problemu politycznej odpowiedzialności narodu niemieckiego za zbrodnie Trzeciej Rzeszy, autokrytycznej refleksji, która pobudziłaby 5 lat po wojnie zaufanie sąsiadów”.

Brak aktywności rządu i PO w obronie polskich interesów

W „Angorze” z 15 marca - godny polecenia wywiad Krzysztofa Różyckiego z senator Dorotą Arciszewską-Mielewczyk, prezesem Powiernictwa Polskiego pt. „Przegraliśmy wojnę o pamięć”. Według senator Arciszewskiej, celem Powiernictwa Polskiego „jest obrona interesów narodowych Polaków przed narastającą falą niemieckich roszczeń, fałszowaniem przez nich historii. Staramy się bronić dobrego imienia naszego kraju, gdyż rząd w tej kwestii nie jest aktywny i skuteczny. (…). Pani Steinbach przedstawia się jako wypędzona z Prus Zachodnich. Tak nazywa okolice Gdyni, które przed wojną były integralną częścią Polski. Niemcy nie negują faktu, że wywołali wojnę. Oni stosują dużo bardziej perfidne zabiegi. Starają się zrównać tragedię milionów zabitych przez siebie Polaków, Żydów, Greków czy Serbów z nieszczęściem, jakie dotknęło ich po przegranej wojnie. Oczywiście, przesiedlenie dotknęło miliony «zwykłych Niemców». Ale to «zwykli Niemcy» wybrali Hitlera. To oni wiwatowali, gdy zajmował Gdańsk, Warszawę, Paryż. Dopóki Wehrmacht podbijał kolejne kraje, Hitlera popierało 95% rodaków. Nie mam pretensji do Niemców, że relatywizują historię. Mam pretensje do naszych władz, że są bierne, że walkowerem oddają walkę o prawdę, że godzą się na narzucenie przez Niemcy całej Europie ich zakłamanej wersji historii (...)”.
Nawiązując do sprawy utrwalenia polskiej własności na Ziemiach Odzyskanych, senator Arciszewska powiedziała: „Zaczęliśmy od ksiąg wieczystych. Przygotowaliśmy rozwiązania polegające na pomocy państwa w tego typu procesach i zasiedzeniu poniemieckiego mienia bez żadnych obciążeń, ale Platforma to odrzuciła. Było to więc działanie wymierzone w polskiego obywatela. Mało tego, w sprawie antypolskiej działalności Jugendamtów od roku nie mogą zebrać się komisje Sejmu i Senatu, za co odpowiedzialni są politycy Platformy - poseł Lisek i senator Kieres (…). Po roku 1989 nasi historycy zbyt często ustępowali Niemcom pola (…)”.

Ratujmy własną politykę historyczną!

Sprawę wyraźnego wspierania poczucia odpowiedzialności za wojnę i winy z tym związanej w Niemczech podjął również doktor filozofii Bogdan Dziobkowski w tekście „Wina niewinnych Niemców” („Rzeczpospolita” z 18 marca). Dziobkowski pisze m.in.: „Władze niemieckie zaczęły prowadzić przemyślaną politykę historyczną. Dyskusje o problemie winy są zastępowane dyskusjami o cierpieniu. A co w tym czasie obserwujemy w Polsce? Polityka historyczna rządu ogranicza się do histerycznych ataków na Erikę Steinbach. Ministerstwo Edukacji planuje drastycznie ograniczyć lekcje historii. Środowisko związane z «Gazetą Wyborczą» od wielu lat stara się przedstawić Polskę jako siedlisko antysemityzmu. Te działania też układają się w pewien wyraźny trend: chodzi w nich o demontaż świadomości historycznej Polaków.
Jeżeli nie chcemy, aby do tego doszło, powinniśmy jak najszybciej zbudować własną politykę historyczną. Zacznijmy od stosunków z Niemcami, w których niekończący się spór o Steinbach zastąpmy merytoryczną dyskusją o naszej przeszłości. Zrezygnujmy z forsowania przez MEN reformy nauczania historii. Zbudujmy muzeum II wojny światowej, które w atrakcyjny sposób przedstawi naszą wizję dziejów. Z dystansem traktujmy, podejmowane w Unii Europejskiej, próby napisania wspólnej europejskiej historii, gdyż nasz wpływ na tego typu projekty będzie bardzo ograniczony”.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nuncjusz Filipazzi zachęca do odwiedzenia wystawy w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach

2026-09-04 16:24

[ TEMATY ]

wystawa

Nuncjusz Apostolski

Siedlce

diecezja siedlecka

@Vatican Media

Abp Antonio Guido Filipazzi, nuncjusz apostolski w Polsce

Abp Antonio Guido Filipazzi, nuncjusz apostolski w Polsce

Bez Chrystusa nie można zrozumieć św. Franciszka, ale Franciszek pomaga nam lepiej zrozumieć Jezusa i to, jak Go naśladować – powiedział TV Faro abp Antonio Guido Filipazzi, nuncjusz apostolski w Polsce, podczas otwarcia wyjątkowej wystawy, zorganizowanej w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach. Jak relacjonuje Vatican News, z okazji 800-lecia śmierci św. Franciszka pokazano tam arcydzieła malarstwa, pochodzące m.in. ze zbiorów watykańskich.

Wystawę pod tytułem „Święci patroni codzienności. Wielcy Święci na dzisiejsze czasy” otwarto w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach w czwartek 3 września. Wystawa będzie czynna od 5 września do 15 grudnia 2026 roku. Szczegółowe informacje o dniach i godzinach zwiedzania można znaleźć na stronie muzeum.siedlce.pl.
CZYTAJ DALEJ

Warszawa: Zaprezentowano film o Alicji Lenczewskiej "Mistyczka"

2026-09-03 07:22

[ TEMATY ]

Mistyczka

Mat.prasowy

Dorota Chotecka-Pazura jako Alicja Lenczewska

Dorota Chotecka-Pazura jako Alicja Lenczewska

W Warszawie zaprezentowano pierwszy film fabularny o Alicji Lenczewskiej - nauczycielce, podróżniczce i miłośniczce literatury. „Mistyczka” to film o kobiecie prowadzącej pozornie zwyczajne życie, która w zaciszu swojego mieszkania w szczecińskim bloku przez lata prowadzić miała rozmowy z Jezusem.

Premiera filmu „Mistyczka” w reżyserii Jana Sobierajskiego odbyła się w środę w Warszawie. Film opowiada historię Alicji Lenczewskiej - zmarłej w 2012 r. nauczycielki ze Szczecina, której przez wiele lat miał objawiać się Jezus. Swoje rozmowy z Chrystusem Alicja opisała w dziennikach „Świadectwo” i „Słowo Pouczenia”.
CZYTAJ DALEJ

Ogień Dwóch Serc na Kozanowie

2026-09-05 09:39

Magdalena Lewandowska

Całonocne czuwanie modlitewne odbywa się przed Najświętszym Sakramentem.

Całonocne czuwanie modlitewne odbywa się przed Najświętszym Sakramentem.

– Chodzi o Serce Jezusa i Serce Maryi, a w tych „ogniach” mają być i nasze serca – mówi karmelita o. Krzysztof Piskorz.

Już po raz 54. w archidiecezji wrocławskiej odbyło się modlitewne całonocne czuwanie wspólnot „Ogień Dwóch Serc”, tym razem w parafii św. Jadwigi we Wrocławiu-Kozanowie. Czuwanie odbywa się co miesiąc w różnych parafiach archidiecezji, w nocy z pierwszego piątku na pierwszą sobotę miesiąca, i wpisuje się w przygotowania do dorocznego Weekendu Ewangelizacyjnego organizowanego we Wrocławiu w czerwcu. Organizatorzy – związani ze środowiskiem Katolicy na Ulicy i innymi wspólnotami – chcą otoczyć archidiecezję modlitwą, ożywić w parafiach ducha ewangelizacji, „rozpalić” ogień miłości, ogień Ducha Świętego, który poprowadzi do dzielenia się wiarą z innymi. Czuwania są także okazją do spotkania i integracji członków różnych wspólnot, duszpasterstw i parafii – wszyscy wspólnie zawierzają się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję