Reklama

Z notatnika kapłana

Kłamstewka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Najakie badania postaw Polaków nie spojrzeć, wszędzie na szczycie hierarchii stoi rodzina. Dla rodziny Polacy są w stanie poświęcić niemal wszystko. Nie ma praktycznie takiej ceny, której nie bylibyśmy gotowi ponieść dla rodziny. Tak przynajmniej deklarujemy, a siła deklaracji pozwala przypuszczać, że to już nie zwykłe przekonanie, ale święta przysięga. Polska to bardzo rodzinny kraj - wynika z każdego z badań, niezależnie od pracowni, która je przeprowadza. Nic tylko przyklasnąć i zaszurać nogami z radości.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie statystyka już nie deklarowanych postaw, ale całkiem realnych zachowań. Ta, niestety, burzy spokój ducha i nakazuje podejrzewać, że jesteśmy zwykłymi kłamczuszkami. Ta statystyka to liczba rozbitych rodzin. Rok albo dwa lata temu - już nie pamiętam dokładnie - sądy orzekły 80 tys. rozwodów. W tym samym czasie zawarto 160 tys. małżeństw. Średnio rzecz ujmując, rozpada się co druga rodzina. To pokazuje, że są jednak górne granice ceny, jaką my, rzekomo tak rodzinni Polacy, jesteśmy gotowi poświęcić dla rodziny. To pierwszy logiczny wniosek, wynikający z tego porównania. Teraz pytanie drugie: Może ta cena za trwanie przy rodzinie jest tak wysoka, że praktycznie nie do uniesienia, a przedtem, kiedy trwałość małżeństw i rodzin była o niebo wyższa, cena, jaką przyszło ponosić mężom, ojcom, żonom, matkom za miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz trwanie ze sobą, była śmiesznie niska?
Gdy chodziłem przez ostatni czas po kolędzie, nasłuchałem się tego i owego. Mogę stwierdzić bez większego ryzyka błędu: Cena, jaką gotowi jesteśmy dziś ponosić dla rodziny, nie jest zbyt wysoka. Byle podmuch, kłopocik, już nie mówiąc o kłopocie, sprawiają, że deklaracje idą do kąta, przechodzą w zapomnienie, ustępując miejsca brutalnym regułom życia. A koń, jaki jest, każdy widzi. Życie, jakie jest, każdy widzi.
Mamy problem swoistego rozdwojenia jaźni, w który wpadliśmy jak śliwka w kompot. Co innego mówimy, a co innego robimy. A najgorsze jest to, że jesteśmy przekonani, iż prawda tkwi w wypowiadanych przez nas słowach, w wewnętrznych postawach, a nie w czynach. I postępując według tego schematu: mąż i ojciec, który dwa dni temu ostatecznie zdecydował, że „kocha” kogoś innego i opuszcza rodzinę, pytany przez ankietera, deklaruje z taką samą pewnością, że rodzina jest dla niego najważniejsza; żona i matka, godząc w rodzinę, zapewnia w tym samym czasie, że nie ma ważniejszej rzeczy niż rodzina. To pułapka, w którą wpadliśmy.
Dlaczego rodzina przeżywa kryzys, który obrazują rozpadające się małżeństwa? Możemy wskazywać na brak wsparcia ze strony państwa, na to, tamto i owo. Wszystkie te rzeczy są ważne, mogą pomóc, ale nie mogą zastąpić miłości. Dziś tę zastąpił egoizm, miłość własna. To tu tkwi sedno problemu. Rodzina wtedy ma się źle, jeśli rozbija ją egoizm, bo egoizm jest głównym wrogiem rodziny. Na nim nigdy nie da się jej zbudować. Spoiwem, fundamentem i zasadą rodziny jest tylko i wyłącznie miłość bliźniego. A tej dziś brak. Tu są niedobory. Smutne to, ale stajemy się coraz większymi egoistami. Wszystko ma być podług nas i według nas. To mnie ma być miło i przyjemnie i jeśli drugi mąż, żona, matka, ojciec, sąsiad, krewny sprawia mi przyjemność, to spoko i gra muzyka. Jeśli natomiast staje się nieprzyjemnie, a tak bywa i bywać będzie zawsze, to nawet nie próbuję ścierpieć, znieść, ponieść wysiłek, naprawić, tylko szast-prast i po robocie - zmieniam towarzystwo.
Ten ogarniający coraz szersze obszary egoizm sprawia, że życie staje się nieznośne. Następuje przestawienie z przykazania miłości bliźniego, które obowiązywało w Europie przez kilkanaście wieków, na przykazanie miłości siebie, które wdziera się w naszą świadomość - a to nie wróży niczego dobrego. To on może być przyczyną końca cywilizacji i powrotu do czasu barbarii, w których to nic, nikt i niczego nie mógł być pewny.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pod prąd – Redaktor naczelny o jubileuszu „Niedzieli” w Radiu Jasna Góra

2026-09-16 14:13

[ TEMATY ]

100‑lecie "Niedzieli"

Redakcja

– Aresztujemy księdza dlatego, że „Niedziela” jest wszędzie – miał usłyszeć od funkcjonariusza bezpieki ks. Antoni Marchewka, trzeci redaktor naczelny tygodnika. Sto lat historii „Niedzieli” to nie tylko jubileusz, ale także wojna, więzienie, cenzura i walka o możliwość mówienia własnym głosem. O tym, jak zachować ten charakter w XXI wieku, mówił w Radiu Jasna Góra ks. Jarosław Grabowski, obecny redaktor naczelny pisma.

– Historia „Niedzieli” to historia dziejów Polski – podkreślał. W czasie wojny wydawanie tygodnika przerwał niemiecki okupant. Po wojnie pismo wróciło, ale szybko znalazło się pod presją komunistycznej cenzury. Ksiądz Antoni Marchewka został aresztowany, a w więzieniu przy Rakowieckiej dzielił celę z Władysławem Bartoszewskim. W 1953 r. ukazał się ostatni numer przed wieloletnią przerwą. Jednym z powodów konfliktu z władzami była odmowa opublikowania telegramu po śmierci Józefa Stalina.
CZYTAJ DALEJ

Niedziela Boża i nasza. Sztafeta pokoleń redakcyjnych

2026-09-16 11:32

[ TEMATY ]

sztafeta

100‑lecie "Niedzieli"

Niedziela Boża

Red.

Nasza historia tworzy naszą tożsamość. Dotyczy to szeroko pojętych dziejów państw i narodów, a także konkretnych instytucji czy wydarzeń, które zaistniały w pamięci zbiorowej, obejmującej różne przestrzenie – kulturową, społeczną czy polityczną – i przeszły próbę czasu, a ich jubileusze czy rocznice są okazją do wspomnień i ubogacania twórczego dziedzictwa. Wśród jubilatów znalazł się zasłużony tygodnik katolicki „Niedziela”, który w 2026 r. świętuje setną rocznicę swojego powstania. Z tej okazji proponuję spojrzeć na medialny fenomen u stóp Jasnej Góry przez twarze ludzi związanych z „Niedzielą” w najnowszym okresie działalności tygodnika, czyli od jego wznowienia po 28 latach milczenia wymuszonego przez represyjne władze komunistyczne, które przez kilka dekad zniewalały Polskę, walczyły z Kościołem i kneblowały dostęp do prawdy. Ludzie „Niedzieli”, czyli przede wszystkim kolejni redaktorzy naczelni ze swoimi zespołami redakcyjnymi, a także dziennikarze, publicyści, przyjaciele tygodnika kształtowali i nadal kształtują jego tożsamość.

Każdy numer tygodnika, od jego powrotu do czytelników w 1981 r., jest niejako przypieczętowany medalionem z obliczem Matki Bożej Jasnogórskiej, która została uznana przez zespół redakcyjny za Główną Redaktorkę „Niedzieli”.
CZYTAJ DALEJ

Cios w plecy - 17 września 1939 roku

2026-09-17 08:27

[ TEMATY ]

17 września 1939 r.

Armia Czerwona

cios w plecy

Wikimedia Commons/dp. Źr.: TASS

Wkroczenie wojsk sowieckich do Polski w 1939

Wkroczenie wojsk sowieckich do Polski w 1939

Wkroczenie Armii Czerwonej na teren Rzeczpospolitej zdezorientowało Polaków, a skuteczna obrona i wola walki osłabła - tak o 17 września 1939 roku mówi historyk, prof. dr hab. Marek Wierzbicki z Katedry Systemów Politycznych i Komunikowania Międzynarodowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Jak dodaje ekspert KUL, 19 miesięcy sowieckiej okupacji Ziem Wschodnich Polski przebiegało pod znakiem terroru, eksterminacji oraz rabunku mienia obywateli i instytucji państwa polskiego.

Genezy września 1939 roku należy szukać w skutkach I wojny światowej i zakwestionowania układu wersalskiego. Republika Weimarska jako państwo pokonane, bardzo boleśnie odczuwało utratę swojej mocarstwowej pozycji. Podobnie Rosja bolszewicka (późniejszy Związek Sowiecki), której próbę szerzenia rewolucję proletariacką na całą Europę powstrzymała Polska w wojnie lat 1919-1920. Te dwa rewizjonistyczne państwa nie wyzbyły się jednak planów ekspansji: Niemcy na wschód Europy, a Sowieci na zachód.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję