Reklama

Z Watykanu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na blogach piszą

Zwykłe tłumaczenie rodzicom, prośby - błagania wręcz! - aby ten czas (Pierwszej Komunii Świętej - przyp. red.) był głębokim przeżyciem duchowym dla wszystkich domowników, rodziny, chrzestnych, są mało skuteczne. Dzieci obserwujące z boku gorączkowe przygotowania dają się ponieść emocjom i także wzajemnie się „podkręcają”. W rozmowach pojawiają się marzenia o tym, co kupią za otrzymane pieniądze. Ponoć istnieje nawet giełda prezentów! Dzieciaki wymieniają się uwagami, co powinien dać chrzestny, ile banknotów ma włożyć w kopertę babcia, jakie upominki są na topie! Błędne koło się zamyka. Katecheci są bezradni. Kampanie reklamowe dopełniają reszty. Diabeł się cieszy...

Reklama

Przed laty, rozpoczynając katechezę dla rodziców dzieci klas II, poszedłem z dyktafonem do klasy III i zadałem uczniom proste pytanie: „Co najbardziej utkwiło wam w pamięci z dnia, kiedy pierwszy raz przyjęliście do swojego serca Jezusa?”. Były różne odpowiedzi - wiele głębokich i pięknych. Ale były też inne: „Mama bardzo się zdenerwowała, bo moja koleżanka miała taką samą sukienkę jak ja”; „Koledzy śmiali się ze mnie, ponieważ dostałem mniej pieniędzy niż oni”; „Kiedy prosiłem mojego tatę, abyśmy poszli do kościoła w «białym tygodniu», powiedział, że nie ma czasu i żebym dał mu spokój. Przyjęcie się nie zwróciło i musi teraz zarabiać pieniądze” itd. Po odtworzeniu nagrania w kościele wielu z rodziców nie dowierzało.
Czy to w jakikolwiek sposób wpłynęło na ich postrzeganie uroczystości Pierwszej Komunii Świętej? Nie wiem.
Blog ks. Pawła Siedlanowskiego

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Siewca wyszedł siać

Benedykt XVI naucza

Zadaniem każdego wierzącego pracującego w mediach jest torowanie drogi nowym spotkaniom, zapewniając zawsze wysoką jakość ludzkiego kontaktu oraz troskę o osoby i ich prawdziwe potrzeby duchowe; dając ludziom, żyjącym w tych naszych „cyfrowych” czasach znaki niezbędne do rozpoznania Pana.
Z przemówienia do uczestników sympozjum „Cyfrowe świadectwo”, 24 kwietnia 2010 r.

W tym dniu szczególnej modlitwy o powołania wzywam kapłanów, aby mobilizowani przez Rok Kapłański, czuli się zobowiązani do „silniejszego i intensywniejszego świadectwa Ewangelii w dzisiejszym świecie” (list ogłaszający Rok Kapłański). Niech pamiętają, że kapłan „kontynuuje dzieło Odkupienia na ziemi”; niech potrafią chętnie zatrzymywać się przed tabernakulum; niech przylgną „całkowicie do swego powołania i misji poprzez surową ascezę”; niech będą gotowi słuchać i przebaczać; niech kształcą po chrześcijańsku powierzony sobie lud; niech pielęgnują z troską „kapłańskie braterstwo” (por. tamże).
Podczas modlitwy „Regina Caeli”, 25 kwietnia 2010 r.

Watykan - Wietnam

Papieskie nominacje w Wietnamie

Reklama

Benedykt XVI mianował arcybiskupem koadiutorem archidiecezji Hanoi przewodniczącego Episkopatu Wietnamu bp. Pierre’a Nguyena Văn Nhona.
Arcybiskup koadiutor posiada specjalne uprawnienia i prawo następstwa, zastępując biskupa diecezjalnego, gdy ten napotyka na przeszkody w wypełnianiu swego urzędu. W ostatnim okresie przeciw kierującemu od 2005 r. stołeczną archidiecezją 57-letniemu abp. Josephowi Ngô Quang Kietowi komunistyczne władze rozpętały agresywną kampanię propagandową i wielokrotnie domagały się jego rezygnacji oraz wyznaczenia następcy. Doprowadziło to do pogorszenia stanu zdrowia hierarchy. Na przełomie marca i kwietnia br. przeszedł on, początkowo w Rzymie, a następnie w Paryżu, terapię, która miała mu pomoc w uleczeniu chronicznej bezsenności i stresu.
Arcybiskup Văn Nhon ma 72 lata, a sakrę przyjął w 1991 r.

Ewangelizacja zachodu

Nowa rada?

W najbliższych miesiącach Benedykt XVI stworzy dykasterię, która zajmie się nową ewangelizacją Zachodu - informuje o tym dobrze zazwyczaj zorientowany w sprawach dotyczących Stolicy Apostolskiej watykanista dziennika „Il Giornale” - Andrea Tornielli. Według niego, na czele nowej papieskiej rady stanie dotychczasowy przewodniczący Papieskiej Akademii Życia, a także rektor Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego w Rzymie abp Rino Fisichella. Zachowa on funkcję kapelana włoskiego parlamentu.
Na miejsce abp. Fisichelli na Uniwersytecie Laterańskim miałby przyjść ks. Enrico Dal Covolo, salezjanin, który głosił w tym roku wielkopostne rekolekcje w Watykanie. Nieznani są kandydaci na stanowisko przewodniczącego Papieskiej Akademii Życia.

Zapisy - do 17 maja 2010

Światowe spotkanie duchownych

Z uwagi na to, że nadal napływają zgłoszenia udziału w czerwcowym spotkaniu z okazji zakończenia Roku Kapłańskiego, postanowiono przedłużyć ich przyjmowanie do 17 maja - poinformowała Kongregacja ds. Duchowieństwa. Spotkanie z księżmi z całego świata odbędzie się w dniach 9-11 czerwca w Rzymie.
Z okazji zakończenia Roku Kapłańskiego prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa kard. Claudio Hummes wystosował list do ponad 400 tys. prezbiterów, kierowanych przez 5 tys. biskupów na pięciu kontynentach. Napisał w nim, że spotkanie w Rzymie będzie okazją do wyrażenia solidarności z Benedyktem XVI w związku z atakami na jego osobę.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Częstochowa: runęła oficyna na terenie liceum im. Słowackiego

2026-07-13 09:54

[ TEMATY ]

Częstochowa

Adobe Stock

Specjalistyczna jednostka straży pożarnej z dwoma psami tropiącymi przeszukała w nocy z niedzieli na poniedziałek zawaloną oficynę na terenie liceum im. Słowackiego w Częstochowie. Nie znaleziono osób postronnych.

- Na placu szkolnym przy al. Kościuszki 8 zawaliła się konstrukcja budynku wyłączonego z użytkowania o wymiarach 4 na 6 metrów. Zadysponowaliśmy w sumie 14 zastępów straży pożarnej. O godz. 23 przybyła specjalistyczna jednostka z dwoma psami tropiącymi z Jastrzębia-Zdroju. Przeszukaliśmy rumowisko, nie było w nim osób postronnych - powiedział PAP mł. bryg. Marcin Caban, z-ca oficera prasowego w Komendzie Miejskiej Straży Pożarnej w Częstochowie.
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję