Reklama

Wolno latające orły

Niedziela Ogólnopolska 52/2011, str. 26-27

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: - Dwadzieścia lat temu wszyscy bardzo cieszyliśmy się w Polsce z wolnych, niezależnych mediów, jednak dość szybko przyszło rozczarowanie; coraz częściej zauważamy, że przekazują nam zbyt jednostronny obraz rzeczywistości. Czy, jako człowiek mediów, sytuujący się dziś poza ich głównym nurtem, niejako w opozycji, jest Pan bardzo rozgoryczony z tego powodu?

KRZYSZTOF SKOWROŃSKI: - Nawet jeśli jestem rozgoryczony, to samo narzekanie na media niewiele daje. Koń jaki jest, każdy widzi.

- Chyba jednak nie każdy widzi i właśnie na tym polega ich „magia” i moc...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Zapewne, i właśnie dlatego uważam, że do refleksji nad mediami niewiele wnosi opowiadanie o nich sto razy, że nie spełniają naszych kryteriów, naszych wymagań, że są przechylone na jedną stronę, że starają się wykluczyć pewną część, a może nawet kilka części debaty publicznej... Że same definiują, kto może w nich wystąpić, a kto nie, kto jest dla nich - i dla odbiorców - odpowiedni, a kto nie... Że dyktują i bawią się w określenie poprawności politycznej. To wszystko jest widoczne gołym okiem.

- A co dostrzega oko patrzącego nieco z boku człowieka mediów?

Reklama

- Widzi przede wszystkim tę ogólno-demokratyczno-ludzką tendencję do poprawności politycznej, która nie jest wyłącznie polskim zjawiskiem. Na licznych przykładach z Francji, Stanów Zjednoczonych, z Wielkiej Brytanii można pokazać, że wszystkie te media, o których myśleliśmy, że są wzorem obiektywizmu, są tylko wzorem poprawności politycznej... Myślimy, że debata publiczna jest otwarta, a tymczasem w każdym systemie demokratycznym jest ona ledwie półotwarta, bo nie każdego się do niej dopuszcza. Oczywiście uważam też, że nie wszyscy powinni być dopuszczani do tej debaty, że są pewne zastrzeżone - także w polskiej Konstytucji - sposoby myślenia, które nie powinny mieć do niej dostępu, bo choć kiedyś w Europie wygrały, to potem pozostawiły po sobie cmentarze...

- Teraz media głównego nurtu zarzucają, że w Polsce właśnie te sposoby myślenia dopuszcza się do debaty bocznymi furtkami...

- To oczywiście gruba przesada, a nawet manipulacja. Faktem pozostaje, że w mediach na całym świecie, nie tylko w Polsce, panuje poprawność polityczna, według której pewne treści są dopuszczane do debaty publicznej, a inne nie - i nie chodzi tu bynajmniej o te skrajnie groźne. Debata publiczna wszędzie jest w ten sposób przesadnie ograniczana.

- A w zakompleksionej Polsce, usiłującej dorównać światu, może szczególnie przesadnie?

- Dorzuciliśmy do politycznej poprawności kilka własnych oryginalnych tematów, jak np. lustracja, dekomunizacja, prywatyzacja, katastrofa smoleńska. To rzeczywiście przesada, która ogranicza debatę publiczną i kładzie się cieniem na polskie media publiczne.

- A media prywatne, czy nie powinny być także poddane tego rodzaju ocenie?

Reklama

- Media prywatne mają prawo do posiadania własnej specyfiki ideowej lub politycznej, a ocenia się je tylko po prawdomówności. Ludzie lewicy i prawicy mogą tworzyć gazetę lewicową bądź prawicową, ale standard dziennikarski wymaga tego, by nie kłamali; mogą pisać komentarze tylko do faktów prawdziwych. Faktów nie można wybierać, przeinaczać ani wymyślać, bo w przeciwnym razie mamy do czynienia nie z dziennikarstwem, lecz z manipulacją.

- A mamy z tym do czynienia?

- Tak, mamy. Uczciwa debata gdzieś nam uciekła...

- I coraz mniej miejsca dla dziennikarzy z misją rzetelnej debaty o Polsce?

- Tak myślę, dlatego założyłem Radio WNET i Spółdzielcze Media WNET. Uważam, że nie wystarczy narzekać, trzeba tworzyć, trzeba twórczo przyczyniać się do tego, żeby było coraz więcej takich niezależnych miejsc, gdzie debata jest normalna, gdzie nikt jej nie zakłóca...

- Czy możliwa jest w dzisiejszym świecie dziennikarska niezależność?

- Tak, możliwa. Choć warto by się zastanowić nad terminem „niezależność”. Niezależność jest przypisana do człowieka, to człowiek jest niezależny. Jeśli zaś mówimy o niezależnych mediach, to z pewnością można powiedzieć, że niezależny jest szef „Gazety Wyborczej” Adam Michnik i założyciel Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk... Problem polskich mediów polega m.in. na tym, że jeden biegun niezależności robi wszystko, by niszczyć inne niezależne bieguny, przez to nie ma debaty, a jest wojna.

- W jaki sposób buduje Pan swoją osobistą dziennikarską niezależność?

Reklama

- Wytrwale. Jeśli pyta Pani o receptę, to po pierwsze - trzeba się uwolnić od telewizora, co pozwala na samodzielną hierarchizację informacji. Truizmem jest, że aby być niezależnym, trzeba myśleć... Im więcej wolności w myśleniu, tym większa niezależność. I trzeba wędrować w kierunku fundamentów... Tam pytania są proste, a odpowiedzi jednoznaczne.

- Na początku lat 90. przekonywano nas wszystkich, że dobry dziennikarz nie powinien mieć konkretnych poglądów politycznych, a w żadnym razie nie powinien demonstrować swego światopoglądu.

- To kompletna bzdura! Każdy człowiek ma światopogląd, także dziennikarz. Ten światopogląd jest jego latarnią, którą oświetla świat... Dzięki niemu wie, co i dlaczego bada, czego szuka. Mało tego, to właśnie światopogląd nakłada na dziennikarza obowiązek szczególnej rzetelności, staranności i nieobojętności wobec zła dziejącego się nawet w tym bliskim mu świecie, zakreślonym przez jego własny światopogląd.

- Chodzi o to, żeby dziennikarz nie uprawiał natarczywej propagandy swoich własnych przekonań. Czy, Pana zdaniem, to dziś częste zjawisko?

- Niestety, tak. Jest to rzeczywiście trudny problem we współczesnym świecie. Niebezpieczne jest zwłaszcza to, że dziennikarze sami lub pod naciskiem swych zwierzchników ograniczają pulę badanych faktów, bo w ten sposób powstaje sterowana informacja. Samoograniczający się dziennikarz przestaje być dziennikarzem, staje się politykiem...

-... i całkowicie zapomina, co znaczy być dziennikarzem...

Reklama

- Tak to często wygląda... W książce „Jan Paweł II a dziennikarstwo” jest zdanie, z którym na początku nie wiedziałem, co zrobić, a teraz myślę, że to jest właśnie ten fundament, którego długo szukałem: dziennikarz jest po to, żeby łączyć, a nie żeby dzielić. Jest po to, żeby zrozumieć drugiego człowieka. Dziennikarz opisuje spór, nie ucieka od niego, ale nie powinien go wzmacniać. Otwartość na człowieka i filozofia szacunku dla człowieka pozwala dziennikarzowi pośredniczyć w zbliżaniu się ludzi do siebie, w budowaniu więzi. A to, co dzieje się dziś w mediach, jest tego odwrotnością. Nie roztrząsajmy jednak zła i zastanówmy się raczej - jak radzi Jan Paweł II - nad pozytywnym działaniem. Staram się to robić.

- A nie jest Pan przypadkiem w tym medialnym gąszczu takim dziennikarskim donkiszotem?

- Mam nadzieję, że nie. Siedzi Pani przecież w studiu radiowym, które fizycznie istnieje, ma coraz więcej słuchaczy, rozmawia Pani z kimś, kto stoi na czele SDP, poważnej instytucji dziennikarskiej. Nawet jeżeli ideał jest daleki i trudno osiągalny, to nie znaczy, że nie można budować fundamentów i że w przyszłości nie stanie na nich solidna i trwała budowla.

- Jaka będzie ta budowla, to dziennikarstwo marzeń?

- Kiedyś, na początku uprawiania dziennikarstwa, wydawało mi się, że należy zrozumieć jakąś abstrakcję, spór, wielki problem... Po latach doszedłem do wniosku, że prawda o moim zawodzie jest bardziej banalna, że cała rzecz polega na tym, by w każdym, nawet najbardziej abstrakcyjnym procesie odkryć człowieka - konkretnego człowieka. Dopiero dotarcie do osób pozwala zrozumieć abstrakcyjne procesy. Trud dziennikarza polega więc na tym, by dotrzeć do tego „kogoś”, przebić się przez wszystkie słowa i odkryć sedno... Mechanizmy świata są tworzone przez człowieka i to całe niemówienie skąd, dlaczego, kto, a w zamian mówienie o wielkich abstrakcjach, moim zdaniem, nie prowadzi do prawdy, nie prowadzi do tego, co najważniejsze.

Reklama

- Teraz mówi Pan, jak przystało na filozofa. Czy wykształcenie filozoficzne pomaga Panu w wykonywaniu zawodu dziennikarza, czy może raczej przeszkadza?

- Zdecydowanie pomaga. Nie tylko w filozofii, także w dziennikarstwie szczególnie ważne wydaje się zdanie: „Wiem, że nic nie wiem”, które pojawia się zarówno na samym początku, jak i na końcu żmudnego zgłębiania tematu... Pomaga mi też znajomość rozmaitych nurtów filozofii, które czasami ułatwiają orientację w gąszczu słów. W dziennikarstwie bardzo pomocna jest każda dziedzina, która rozwija sztukę samodzielnego myślenia. Dziennikarstwo jest też sztuką uczenia się, słuchania, a nie - jak się potocznie myśli - sztuką ładnego mówienia...

- Jako prezes SDP podpisał Pan niedawno dwa oświadczenia, jedno - biorące w obronę dziennikarzy napadniętych podczas burzliwych obchodów święta 11 listopada, drugie - ganiące dziennikarzy za nierzetelność w relacjonowaniu obchodów. Media uznały, że to dość dziwna niekonsekwencja...

Reklama

- Nie rozumiem zupełnie dlaczego, bo przecież jedno oświadczenie nie wyklucza drugiego. Pierwsze mówi o barbarzyńskich i bandyckich przejawach życia, z którymi świat demokratyczny, świat ludzi wolnych nie może się godzić i każdy ich przejaw należy potępiać. Jako SDP mieliśmy obowiązek zaprotestować w imieniu poszkodowanych dziennikarzy. Drugą rzeczą, zupełnie odrębną, okazała się konieczność przywołania do porządku także dziennikarzy i mediów, ponieważ, według oceny wielu osób, nadużyły one swoich kompetencji... W naszym drugim oświadczeniu staraliśmy się tylko wezwać: dziennikarzu, stań się wolno latającym orłem, spójrz na wszystko z góry i wróć do sytuacji, w której ty opisujesz świat, a nie ingerujesz w ten świat. Nie jesteś od tego, żeby napędzać akcję, jesteś od tego, żeby ją opisywać...

- Pana zdaniem, 11 listopada br. doszło do nadużycia ze strony mediów, przekłamania obrazu świętowania, do jednostronności przekazu?

- Tak. Media powinny wiedzieć, jak wrażliwy to czas i miejsce, i powinny starać się dać wszechstronny opis, aby nikogo ani niczego nie wykluczyć, i nie opowiedzieć historii nieprawdziwej. Tymczasem polskie media opowiedziały nieprawdziwą historię na temat tych kilkunastu tysięcy ludzi, którzy byli po jednej stronie świątecznej manifestacji, oraz być może nieprawdziwą historię o tych, którzy byli po drugiej stronie...

- Dlaczego? Czy tylko z powodu swej chorej natury poszukującej wyłącznie sensacji?

- To prawda, że media przede wszystkim skupiają się na sensacji... Jednak 11 listopada sytuacja była bardziej złożona. Były wcześniejsze przygotowania niejako zapowiadające konflikt - mobilizacja policji, dziwne oświadczenia rządu, rozmaite manipulacje i rozważania, kto jest przeciwko komu, zaś na dalekim drugim planie pozostawały zapowiedzi ciekawych patriotycznych imprez... Media powinny starać się ogarnąć całość wydarzeń, pokazać nie tylko bójki, ale też uśmiechniętych, radosnych ludzi w różnych miejscach stolicy. Brak tego starania można by określić jako świadomy zabieg, który miał wypaczyć cały obraz i nie pokazać prawdziwej natury marszu niepodległości. To była oczywista manipulacja.

Reklama

- Czyli nie było to tylko „obiektywne i profesjonalne” relacjonowanie ciekawej bójki, lecz przekaz treści z podtekstem, że prawicowo-narodowe świętowanie jest niebezpieczne?

- Moim zdaniem, właśnie taki był przekaz medialny ze świętowania Dnia Niepodległości.

- Zarówno 11 listopada, jak i później doszło do aktów nienawiści i agresji wobec dziennikarzy. Czy, Pana zdaniem, zawód ten powinien być w Polsce objęty jakąś szczególną ochroną prawną?

- Nie powinien. Dziennikarz w naszym kraju nie jest przecież - choć może się mylę - a w każdym razie nie powinien być częścią aparatu władzy.

* * *

Krzysztof Skowroński - skończył filozofię na UW, dziennikarz, twórca popularnych programów w Radiu Zet i „Trójce” (której w latach 2006-2009 był dyrektorem i redaktorem naczelnym), oraz programów publicystycznych w TVP, Telewizji Puls, Polsacie. Od 2011 r. jest prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Stworzył nowe Radio WNET i buduje Spółdzielcze Media WNET

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zwyciężczyni Eurowizji Dara: "Myślę, że Bóg jest najwspanialszy! Może otworzyć przed nami wszystkie drzwi"

2026-05-19 13:16

[ TEMATY ]

Eurowizja

PAP/EPA/HANNIBAL HANSCHKE

Zwyciężczyni Eurowizji Dara z Bułgarii w zaskakującym wywiadzie wideo wyznała wiarę w Boga.

„Kocham Boga. Myślę, że Bóg jest najwspanialszy. Może otworzyć przed nami wszystkie drzwi”. Bułgarska zwyciężczyni Eurowizji, Dara, złożyła to zaskakujące wyznanie wiary w Boga w wywiadzie wideo dla niemieckiej gazety BILD.
CZYTAJ DALEJ

Profanacja na Podkarpaciu. Pijany mężczyzna przypalał obraz Matki Bożej

2026-05-23 14:30

Parafia pw. Matki Bożej Królowej Polski w Krośnie/fb/krosno112

Zniszczony wizerunek Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Zniszczony wizerunek Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Do groźnego incydentu doszło w piątek 22 maja w Krośnie na Podkarpaciu. Nieznany mężczyzna próbował podpalić przykościelną kaplicę oraz zniszczyć wizerunek Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Podziel się cytatem - poinformowało Polskie Radio Rzeszów w likwidacji.
CZYTAJ DALEJ

Felieton: Wiara Chrystusowa jest potężną siłą w życiu każdego narodu i trzeba o nią dbać.

2026-05-24 11:35

ks. Łukasz Romańczuk

Wracamy do dawnej tradycji Zielonych Świąt. Jest to polska nazwa uroczystości Zesłania Ducha Świętego (można uzyskać w tym dniu odpust zupełny, odpuszczenia przed Bogiem kary za grzechy doczesne, pod zwykłymi warunkami: modlitwa w intencji Ojca Świętego Leona, Ojcze Nasz, Zdrowaś Mario, stan łaski uświęcającej, wzbudzić intencję i przystąpić do komunii św.), to wspomnienia nasze z lat dziecinnych, to zielone brzózki i pachnący tatarak zdobiący nasze domy. Jest to święto radosnej wiosny. 

To święto zakodowało się w naszej pamięci. Duch Święty wnosi w nasze serca dary mądrości, rozumu, umiejętności i rady, które doskonalą władze poznawcze, dary męstwa i pobożności, bojaźni Bożej umacniające wolę człowieka. Dar mądrości pozwala nam patrzeć oraz oceniać ludzi i wydarzenia tak jak widzi je Bóg. Rozum ułatwia pojmowanie zwłaszcza obietnic Bożych. Dar umiejętności to dowód obecności Boga w świecie stworzonym. Dar Rady umożliwia dobór najlepszej drogi prowadzącej do celu. Męstwo pozwala przezwyciężyć pojawiające się w życiu trudności. Pobożność to radość pełnienia służby Bożej w różnych jej przejawach. Bojaźń Boża to dziecięcy lęk najlepszego Ojca, aby go nie urazić brakiem naszej miłości. Trzeba przypomnieć, że obecność Ducha Świętego poznajemy po owocach Jego działania. Są nimi miłość, radość, pokój, cierpliwość, wytrwałość, dobroć, wstrzemięźliwość, czystość. Te dary można podziwiać w Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Rady w Sulistrowiczkach, wykonane na witrażach przez wspaniałą artystkę Gostyllę Pachucką. Dzisiaj zachowując szacunek do tradycji, wiemy, że w czasie tych Zielonych Świąt oddajemy szczególną cześć Duchowi Świętemu, trzeciej osobie Trójcy Przenajświętszej. Schylamy głowę przed tajemnicą naszej wiary, którą wyznajemy, „Wierzę w Ducha Świętego” – wierzę w jego istnienie i wielorakie uświęcające działanie. Musimy przypomnieć sobie, że Duch Święty uformował człowieczeństwo Chrystusa. Czytamy w Ewangelii słowa Archanioła Gabriela, „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni cię, dlatego te Święte, które narodzi się będzie nazwane Synem Bożym” [Łk 1, 35]. Cywilizacja chrześcijańska w naszych czasach jest niestety zagrożona u swoich podstaw. W świadomości wielu narodów, zwłaszcza zachodnich wkrada się nowa ideologia odrzucająca Dekalog i Ewangelię. To ideologia wygodnego życia, seksu, przyjemności, ideologia hedonistyczna. Jest rozsiewana przez potężne mas media, które często nie służą dobru ani prawdzie, służą tylko pieniądzom i potężnym siłom, które chcą opanować świadomość narodów. Mówią oni, że Jezus jest im niepotrzebny. Jest to cywilizacja odchodząca od chrześcijaństwa, to zagrożenie płynie do naszego narodu. Ma ona na celu niszczenie religii, odsuwania jej na plan dalszy i zwalczania jej. W czasach komunistycznych ludzie wierzący spychani byli na margines życia. Musieli ukrywać swoją wiarę, musieli ukrywać fakt ochrzczenia swoich dzieci czy przyjęcia pierwszej Komunii Świętej. Musieli wyjeżdżać daleko od swojego miejsca zamieszkania by ochrzcić dziecko, bo bali się, że stracą stanowiska. Takie to były czasy. Dzisiaj w wielu stanowiskach ludzie wstydzą się przyznać, że są chrześcijanami, jest to wielkie nieporozumienie, bo wiara w Boga nie upokarza, nie czyni mniej postępowymi, jak nam wmawiano przez dziesięciolecia, jak nam mówiono, że wiara to opium dla ludzi. Wiara Chrystusowa jest potężną siłą w życiu każdego narodu. To dzięki niej nasz naród przetrwał 1000 lat niezwykłej, trudnej historii, zachował wszystkie wartości naszej narodowej kultury, naszej cywilizacji. I dlatego każdy chrześcijanin powinien być dumy z tego, że jest człowiekiem wierzącym. Wiara podtrzymuje w naszym narodzie patriotyzm i te wartości, które duch relatywizmu ateistycznego chce zniszczyć. Musimy odważnie bronić naszej wiary. Nie możemy pozwolić by deptana była Ewangelia i nasze wartości płynące z Dekalogu. Za tę wiarę życie oddawali nasi ojcowie. Niech dla nas będzie przykładem moc tej wiary, miłości do Chrystusa, silniejszej od śmierci. A ponieważ czcimy Matkę Najświętszą bardzo otwartą na przyjęcie Ducha Świętego, najpierw w chwili zwiastowania, a potem w Wieczerniku, gdy wraz z apostołami modliła się o Jego dary dla kościoła. Tam, gdzie jest Maryja tam szczególnie działa Duch Święty i świadczą o tym sanktuaria maryjne obwieszone wotami dziękczynnymi. Módlmy się słowami Ojca Świętego Jana Pawła II „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Oby ten Duch przenikał nasze serca i życie, a przez nas przekształcał oblicze ziemi według woli Bożej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję